..To wódka? ? słabym głosem zapytała Małgorzata.(...) ? Na litość boską, królowo ? zachrypiał ? czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.?
Michaił Bułhakow - Mistrz i Małgorzata
To jedna z dwóch ulubionych tras mojej żony w Beskidzie Śląskim. Zresztą, sam też ją bardzo lubię, ale zazwyczaj kierunek mam odwrotny. Jakoś tak bardziej wolę. Nieważne! Grunt, że dobrze żeście się bawili o czym świadczy, widoczny na zdjęciu, efekt hamowania. Może i mnie się uda spotkać Was kiedyś na szlaku.
Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-02-2010 09:57 PM przez lapikus.
Będzie trzeba napisać czarną kredą w kominie, że Sokolik po długim czasie wyruszył w kopczyki To musi być ulga osiągać dodatnie wysokości niż każdodzienne zjeżdżanie ujemnych metrzyków.
Pozdrowienia dla Zwiachy, który pojawił się w międzyczasie i umilał nam przez jakiś czas drogę, po czym zniknął...
Tak jakoś wyszło, że nie było dziś sił na dłuższe towarzystwo ale następnym razem - ...
Szalona niedziela sprawiła, że przynajmniej w 2/3 wywiązałem się (po części) z obietnic.
1 - dałem ciała jeśli chodzi o spotkanie się z ekipą z Babiej
2 - spotkałem Sokoła z Magdą
3 - namierzyłem ekipkę 11 osób z którą byłem umówiony rano na tury ale nie miałem specjalnie sił na wędrowanie z nimi i skoro ich spotkałem to przynajmniej się poszedłem przywitać na Magurę po czym rozjechaliśmy się w swoje strony (stąd ucieczka od S&M)
ps
Foto 3 najlepiej oddaje panującą zmienność
Na usprawiedliwienie się mam tylko to, że z wczorajszego wyjścia do jaskini wróciłem przed 5 rano więc i tak dobrze że ruszyłem 4litery po 3 godzinach snu
Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-02-2010 10:56 PM przez Krzysiek.
Słoneczko wychodziło bardzo rzadko i tylko na moment. Generalnie mgła, małe zamiecie, przeraźliwie zimno i całe g**** widać. Czyli w końcu jakieś normalne warunki
Ps: Krzysiek, nie masz czego żałować, w schronie na Klimczoku było tak pełno, że sami stamtąd uciekliśmy w try miga.
Tak jakoś wyszło, że nie było dziś sił na dłuższe towarzystwo ale następnym razem - ...
Szalona niedziela sprawiła, że przynajmniej w 2/3 wywiązałem się (po części) z obietnic.
1 - dałem ciała jeśli chodzi o spotkanie się z ekipą z Babiej
2 - spotkałem Sokoła z Magdą
3 - namierzyłem ekipkę 11 osób z którą byłem umówiony rano na tury ale nie miałem specjalnie sił na wędrowanie z nimi i skoro ich spotkałem to przynajmniej się poszedłem przywitać na Magurę po czym rozjechaliśmy się w swoje strony (stąd ucieczka od S&M)
Te Zwiacha, chodziłeś Ty chociaż trochę po kopczykach albo samych znajomych spotykałeś.
magda.77 napisał(a):
Maćku, ja bym tego jedynie wizytą nie nazwała
Czy to znaczy, że już na stałe w Beskidach mgły będą
No to my musimy drałować w inne kopczyki, żeby nie zapomnieć jak wygląda słońce na górach Ale jednak witamy Madziorka na kretowiskach.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-02-2010 04:10 PM przez Stasiu.
Słoneczne fotki z pierwszego postu fajne, podobają mi się a tak szczerze to nie cierpię mgły w górach i wogóle,mgła może i mistyczna ale wredna jest, fajna wycieczka)
Życie jest za krótkie....więc po cholerę być przeciętnym człowiekiem.... Kazimierz Kutz
Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-02-2010 04:13 PM przez bober37.