|
Mała Fatra - Forumowiczów GŚ biba
|
| Autor |
Wiadomość |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
Mała Fatra - Forumowiczów GŚ biba
Mała Fatra 2009 = Forumowiczów GŚ biba
Motto (dedykacja własna dla Gosia3czka): "Stoh - jest jak kobieta, którą zanim zdobędziesz wyciśnie z Ciebie wszystek pot, puści z Ciebie krew, odbierze ostatni dech i przy osiągnięciu celu zwali z nóg. Kiedy ją opuszczasz, to Cię jeszcze wytarza w błocie. Taką górę i dziewczynę zapamiętasz do końca życia. Kobiety i kretowiska lekkich obyczajów przepadają w otchłań zapomnienia."
Przyznam, że jestem w bardzo trudnej sytuacji. Wszyscy współtowarzysze z Faterki wrzucili już pełno zdjęć i teraz każdy oczekuje ode mnie napisanie rewelacyjnej opowieści. Faktycznie będzie trudno. To spotkanie znów miało swoistą atmosferę. Większość uczestników była tutaj po raz pierwszy i byli w oczekiwaniu co przyniosą nadchodzące dni.
Najpierw parę danych technicznych:
DOBA : 15.5. - 17.5.2009
PRZESTRZEŃ: główna grań Krywańskiej Małej Fatry (od Streczna po Mały Rozsutec), Słowacja
OBJEKTY (do spania): Chata pod Suchym, Chata pod Chlebem
ODLEGŁOŚĆ: poziom w linii powietrznej ma grzbiet chyba ze 20 km, w pionie przeszliśmy bezmala 3000 m (Pedro)
CZAS: 2:50 godz., 5:20 godz. i 6:45 godz. (wg mapy)
SUBJEKTY:
w kolejności alfabetycznej - Gosia3czek, Mallaidh, Mieciur, Pedro, Sokół, Stasiu, Tomtur
Dzień pierwszy 15.5.
Rozpoczęcie wędrówki normalka - w Cieszynie mam się spotkać o 9:00 z dwiema targusami - Sokół i Tomtur. Wór zapakowany na light, bo nie czeka nas żadna klapkowiczowa wycieczka, ale poważna impreza a dla mnie już nie te lata. Przecież nie mogę pozostawać w tyle. Chłopaki przyjeżdżają na czas. Pakuję się do Sokołowej Hondy i umykamy w stronę Faterki. Jesteśmy umówieni z ostatnimi uczestnikami na 11:00 w Sztefanowej. Żeby po drodze nie było nudno, Tomtur ochoczo przedstawia Sokołowi jakie mijamy kopczyki Morawsko-Śląskich Beskidów. Jaworowy, Ostry, Kozubowa ... Tomtur tak barwnie opowiada, że Sokół miejscami zapomina o powinnościach kierowcy. To znów Tomturowi jeżą się włosy, ponieważ nie jest przyzwyczajony do roli pasażera. Według niego jedziemy blizko krawężnika i karze Sokołowi jechać środkiem jezdni. W takim wesołym nastroju powoli dojeżdżamy do miejsca spotkania. W Terchowej, miejscu urodzenia Janosika, postanawiamy robić zakupy. Na parkingu, jak na zawołanie, dopada nas pozostała czwórka - Gosia3czek, Mallaidh, Mieciur i Pedro.
- jeszcze z uśmiechem na twarzy, bo nie wiedzą co ich czeka
Gorące przywitanie i już teraz z dwoma autkami pomykamy przez gardziel Doliny Vratnej do osady Sztefanowa położonej pod W. Rozsutcem.
Trochę nam trwa wyciąganie worów ze samochodzików, co wykorzystuje parkingowy i kasuje nas po 2 Euro za pojazd.
Autobus do Żyliny nie daje na siebie długo czekać. Jeszcze mi się udało każdego na powitanie obdarować piwkiem i wnet mój wór jest o 3 kg lżejszy. Żegnamy się z naszymi pojazdami, zobaczymy je dopiero w niedzielę. W autobusie jest radosna atmosfera (bilet ze Stefanowej do Żyliny kosztuje 1,5 Euro + 0,30 Euro za plecak). Gościnność Słowaków poznajemy i z drugiej strony. Od dwóch jegomościów jesteśmy poczęstowani prawdziwą Malinówką. Na znak wdzięku zostają na zawsze udokumentowani na stronach forumowych i poczęstowani od Tomtura Soplicową Wiśnióweczką.
Żylina nas wita pogodnie, jednak nie mamy czasu na bliższe jej poznanie. Pociąg do Streczna odjeżdża niebawem. Przy większej ilości pasażerów opłaca się kupić bilet grupowy (wystarczy jeden dowód osobisty). Jazda pociągiem ze Żyliny do Streczna kosztuje każdego 0,50 Euro. Streczno (380 m) - mała wioska przy końcu meandru Wagu rozdzielającego Małą Fatrę na dwie części - Krywańską i Luczańską. Jedna legenda podaje, że w tutejszej gospodzie był przez swego kolegę zdradzony Janosik. Żeby go rajtarzy mogli powalić, ponoć gospodyni nasypała mu pod nogi groch. No, my jednak nie szukamy takiej gospody i zajmujemy ławeczki stacyjnej knajpy.
Najlepsze plany snują się właśnie w takim miejscu jak ten za podawaniem napoju turystycznego. Ja z Tomturem musimy się starać. Wszystko jest pod bacznym okiem naszego Admina. Żadne "bambelanie" na trasie. Tylko wyjście godne porządnych górofilów. Na sam początek, dla odmiękczenia Pedra, proponujemy odwiedzenie niedalekiego kamieniołomu. Miejscowy informator podaje nam kierunek. Po 5 minutach od stacyjki jesteśmy nad zatopionym kamieniołomem. Kroniki podają, że oprócz dolomitu był tutaj w latach 20-tych aż 40-tych minionego stulecia wydobywany naturalny asfalt. Jedyne takie łożysko w Europie Środkowej. Zawartość asfaltu była 17%. Jakość godna naturalnego asfaltu wydobywanego na wyspie Trynidad (Karaiby). My jednak kamieniołom zastaliśmy zatopiony (gł. ponad 100 m).
Po twarzach naszych bibowiczów nad brzegiem jeziorka widać, że oni mają zacniejsze cele. Zdobywanie kopczyków i picie piwska, zamiast łupanie kamienia i toczenie smoły.
Drugim naszym celem było zdobycie i złupienie prawobrzeżnego Starego Zamku. To już była poważna sprawa. Powoli opuszczamy naszą technokratyczną społeczność. Nieśmiała propozycja Tomtura o posileniu się napojem turystycznym przy ponownym mijaniu stacyjki kolejowej, nie spotkało się z aprobatą. Wszyscy już byli w tranzie z myślą o bogatym łupie na zamku. Pognali jak konie za wodą wiedzeni czerwonym szlakiem. A było jeszcze sił sporo i droga pozioma, to pod zamek podeszliśmy prędko. Ostatnich 10 minut, to już było trzeba się wspinać, każdy pojedynczo, nie zważając na straty, zaatakował zamek. Jakie było rozczarowanie, kiedy stwierdziliśmy, że Stary Zamek już ktoś przed nami wyplenił i zamienił go na ruinę. Tylko jakiś rzezimieszek - przez miejscowych nazywany Falco - wykorzystał sytuację, porwał nam butelkę Soplicówki i prysnął z okna zamkowego labiryntu.
Smutek, że zdobyczy nie będzie, szybko minął i jednotliwi członkowie zaraz rozpanoszyli się po zamku. W głowie każdego usadowiło się poczucie, jakie to jest być panem takiego zamku.
Jednak takie maśli wnet znikły, jak bańka mydlana. Zdobywcy raptem zmienili się w Japońskich turystów. Pstrykali na lewo i na prawo. Wszystkie migawki znikały w małych aparacikach.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 18-05-2009 10:56 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Mała Fatra - Forumowiczów GŚ biba
To nie był jeszcze koniec dzisiejszej wędrówki. Na zamku nie mieliśmy zarezerwowany nocleg. Trzeba było jeszcze podejść około 600 m, żeby dotrzeć do bazy noclegowej. W myśl hasła Tomtura: "Komu w drogę, temu kopa" opuściliśmy zamek i wyruszyliśmy w dalszą drogę. Łatwo powiedzieć, ciężej wykonać. Stromizna, którą ja nazywam "wyciskacz tchu". Na takim podejściu walczy każdy sam za siebie. Tutaj nie można się za kogoś uczepić. Tutaj jesteś sam na sam ze swoją kondycją. W połowie wyjścia Pedro, który rwał pierwszy jak by miał turbo sprężarkę, ulitował się i zrobił postój. Każdemu dla dopełnienia baku, nalał czerwonego płynu wzmacniającego.
- ekipa podczas odpoczynku, w tle Suchy, pierwszy cel następnego dnia.
Czas jednak naglił i trzeba było wyruszyć dalej zmagać się ze swoimi słabościami. Nie tylko dobre raz się kończy, ale i złe też musi raz pominąć. Tym końcem naszej mordęgi był kopczyk Pleszel (981 m). Od teraz do chaty już tylko równiutko. Tutaj nas też dogonił zbójca z zamku - Falco i prosił na kolanach, żebyśmy go zabrali z sobą. Za browarka (podaje mu go Tomtur) przyrzekł nam robić przewodnika.
Ostatni odcinek do chaty, to już taka bułka z masłem. Równiutko, elegancko i z uśmiechem na twarzy. Jednak kiedy zobaczyli chatę, obudził się w każdym drapieżca. Znów pognali, jak wilki za ofiarą, z myślą o ciepłym prysznicu. Oni jednak nie wiedzieli, że prysznicem jest źródełko z ciurkającą wodą a ciepła woda jest tylko ta, ogrzana własnym ciałem.
- Chata pod Suchym i sam Suchy.
Jednak nas, górofili, nie odradza brak takich wymogów cywilizacyjnych. Robimy krótki bilans dnia i przenosimy się do naszej kwatery.
Czas odpoczynku wykorzystuje każdy po swojemu. Jedni przeglądają wykonane zdjęcia, drudzy posilają się a trzeci po prostu odpoczywają. Jednak co z napoczętym wieczorem? W tak ładnym miejscu, to tylko rozpalić ognisko i już. Janosik przyniosł drzewo
a jego drużyna pilnuje ogniska, żeby nie wygasło.
Generalnie mówiąc, atmosfera jest wyśmienita. Rozmowy są prowadzone na różne tematy. Przeważają te pozytywne. Dużo tego nie zapamiętałem. Chyba mi to świeże powietrze wyczyściło głowę.
Utrapy kończącego się dnia dały wszystkim we znaki. Ognisko i atmosfera ekipy powoli gaśnie. Jutro też mamy dzień. O 24:00 wszyscy śpią snem sprawiedliwych. Dobranoc.
Cdn...
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 18-05-2009 11:13 PM |
|
 |
Mallaidh
    
Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Mała Fatra - Forumowiczów GŚ biba
STASIU! REWELACJA! BOMBA! TWÓJ HUMOR IDEALNIE ODDAJE KLIMAT!
WIELKIE DZIĘKI! KONTYNUUJ!
|
|
| 18-05-2009 11:15 PM |
|
 |
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    
Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status:
Offline
|
RE: Mała Fatra - Forumowiczów GŚ biba
|
|
| 19-05-2009 06:31 AM |
|
 |
Hella
    
Postów: 1,965
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Mała Fatra - Forumowiczów GŚ biba
A jak miło oglądać uśmiechnięte pysiaki 
Dalej, dalej!
"... Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie;
żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś..."
Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-05-2009 06:50 AM przez Hella.
|
|
| 19-05-2009 06:50 AM |
|
 |
Lorelei
~~Avionetka~~
    
Postów: 1,145
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status:
Offline
|
RE: Mała Fatra - Forumowiczów GŚ biba
Pięknie, pięknie Stasiu, bardzo egoistycznie sobie życzę, żebyś jak najczęściej zdobywał kopczyki i potem o tym pisał 
Aż mnie ściska jak to czytam, okrutnie Wam zazdroszczę tej wyprawy...
Czekam na ciąg dalszy!!!!!!
~~And I think to myself - what a WONDERFUL world!~~
|
|
| 19-05-2009 07:38 AM |
|
 |
Agnieszka.S
Aga
    
Postów: 1,959
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2007
Status:
Offline
|
RE: Mała Fatra - Forumowiczów GŚ biba
"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował, tego czego nie zrobiłeś niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślny wiatr.
Podróżuj. Śnij. Odkrywaj. "
|
|
| 19-05-2009 07:51 AM |
|
 |
Pablo
pablo
    
Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status:
Offline
|
RE: Mała Fatra - Forumowiczów GŚ biba
Dzięki z relacyjkę (cześć pierwszą) lubię takie zdjęcia ludzi... ludzi w górach, nie samych pejzaży
Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
|
|
| 19-05-2009 10:38 AM |
|
 |
Edyta85
    
Postów: 2,589
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Mała Fatra - Forumowiczów GŚ biba
cud miód i orzeszki, tylko że nie dane mi było z wmi się spotkać (Wrrrrrr.......)
obiecałabym że jak następną bibę ominę to się ogolę na łyso niczym Bober, ale kobiecie taka fryzurka nie przystoi (miałam jeżyk na głowie ale nie wygoloną całkiem)
"Jeżeli kobieta chce się realizować, wszystko jedno w jakiej dziedzinie, wcześniej czy później stanie przed wyborem między swoimi dążeniami a związkiem uczuciowym. Bo jeśli nawet partnerzy patrzą w tą samą stronę najczęściej widzą coś innego." E. Matuszewska
|
|
| 19-05-2009 10:55 AM |
|
 |
Fazik
Kierowca TYRa
    
Postów: 6,690
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
RE: Mała Fatra - Forumowiczów GŚ biba
Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
|
|
| 19-05-2009 12:02 PM |
|
 |
Sokół
Brak aktywacji konta
|
RE: Mała Fatra - Forumowiczów GŚ biba
Pięknie, szuflada mi wyjechała, czekam na ciąg dalszy...
|
|
| 19-05-2009 01:23 PM |
|
 |
mieciur
- - user - -
    
Postów: 1,889
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status:
Offline
|
RE: Mała Fatra - Forumowiczów GŚ biba
Super Stasiu to opisujesz masz rękę do pisana ! Czekamy na dalszy ciąg
|
|
| 19-05-2009 03:20 PM |
|
 |
Achaja
   
Postów: 312
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status:
Offline
|
|
| 19-05-2009 03:33 PM |
|
 |
Arrow
   
Postów: 142
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Mała Fatra - Forumowiczów GŚ biba
Świetnie napisane, przedni humor!!
Na szczęście będzie jeszcze ciąg dalszy....
arrow
|
|
| 20-05-2009 05:14 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Mała Fatra - Forumowiczów GŚ biba
Cd.... Mała Fatra 2009 = Forumowiczów GŚ biba
Dzień drugi 16.5.
Próbną pobudkę nam najpierw zarządził telefon Tomtura w postaci kukuryikającego koguta. Wszyscy już wiedzą, że Tomtur wstaje do pracy o 5:00. My jednak mamy czas. Planujemy wystartować na trasę dopiero o 9:00. Budzimy się śwież żwawo wyspani. Śniadanie pałaszujemy bez pośpiechu. Tuż przed wyznaczoną godziną wypadu, uczestnicy dyscyplinowanie gromadzą się przed chatą. W takim momencie człowiek poznaje prawdziwego górofila. Ogólnie wszyscy potrafią balangować w górach do późnych nocnych godzin. Kiedy jednak górofil staje wczesnym rankiem gotowy do wyruszenia na trasę w pełnej zbroji (chociaż by to były tylko jego zwłoki), wtedy świąteczny turysta przewraca się w łóżku dopiero na drugi bok.
Wyruszamy na trasę. Dzisiejszy plan zapowiada wyjście na Suchy (1468 m) i po głównym grzbiecie, przez Mały (1671 m) i Wielki F. Krywań (1709 m) dojść do Chaty pod Chlebem (1415 m). Strategia dosyć łatwa, ale wykonanie już nie takie proste. Na Małej Fatrze taktyka wychodzenia na poszczególne kopczyki jest całkiem odmienna, niż w innych górach. Tutaj kopczyki zdobywa się na wprost (często z wielkim przewyższeniem), żadne kluczenie po lesie albo podejście serpentynami. Takimi przykładami był właśnie nasz najbliższy dzisiejszy cel - Suchy i później Stoh. Suchy się z nami nie patyczkował i zaraz na początku naserwirował zbocze dla zagrzania naszych organizmów.
Potem lekki grzbiecik, żeby pokazał się nam w pełnej gali i na koniec postawił prawie 45 stopniowe zbocze.
My jednak nie byliśmy żadnymi szczurami nizinnymi i, aczkolwiek nas to kosztowało dużo potu i wydychanego powietrza, po 1 godz. i 400 m przewyższenia jesteśmy na jego wierzchołku.
W zamian za tą zuchwałość, byliśmy obdarzeni chmurami, za którymi zniknęły inne kopczyki. Ekipa cieszyła się jednak ze zdobytego wierzchołka, bo tutaj kończyło się podchodzenie i zaczynała prawdziwa wędrówka górska. Podekscytowani uczestnicy zbytnio nie zatrzymali się na Suchym i wyruszyli dalej na podbój innych Fatrzańskich szczytów. Dalszym takim osiągnięciem miał być M.F. Krywań. Cel ten broniły nam dwa mniejsze kopczyki - Białe Skały i Statenec. Białe Skały broniły się twardo. Trasa między nimi i Suchym przechodziła raz przez gęstą kosówkę,
- wzteczny widok na prawie opuszczony Suchy
która śmigała nas uparcie po odkrytych częśćiach ciała, to znów szlak prowadził raz z jednej, raz z drugiej strony ostrej grani, jak by chciał każdego nieuważnego śmiałka zrzucić w dół.
Nie daliśmy się przechytrzyć i po pół godzinie padła pierwsza linia obronna.
- tutaj wiadomo, kto był pierwszy
Stratenec wymyślił inną strategię. W myśl swej nazwy chciał nas pogubić. Postawił na drodze parę technicznych odcinków, czym naszą zwartą grupę poszarpał.
- siodło Vrota, między B.Skałami i Stratencem, w tyle Suchy
Jednak i takie przeszkody były do pokonania i ta ostania baszta przed M.K. padła po dalszych 25 minutach.
- po twarzach bibowiczów widać na szczycie Stratenca, że przebyta trasa nie zaznaczyła się na ich psychice.
Na nasze zmagania z oddali patrzył M. Krywań. Kiedy już nie mógł znieść tej zuchwałości, zasłonił się chmurami. Broń małego kalibru, ale wielce skuteczna. Pogoda od tego czasu nie była naszym sprzymierzeńcem. Podejście w stylu Tatr Zachodnich nie stawiało żadnego problemu, może tylko musieliśmy uważać, żeby się w tej mgle nie pogubić. 1 godz. marszu i jesteśmy na M. Krywaniu. Z powodu całkowitego zasłonięcia się chmurami, muszę tutaj pomóc sobie zdjęciami z innej wyprawy.
- M.K. i dalszy grzbiet ze Stratenca
- widok z M.K na (od słupa) Chleb, W. Krywań, w dali Stoh, w przodzie Piekielnik i na lewo w dali W. Rozsutec
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 20-05-2009 10:42 PM |
|
 |
|
|