Filipka jest robiona od lat, i jakoś wcześniej koniec sezonu, podsumowanie sezonu jakim była Filipka nie wiązało się z kłopotami zdrowotnymi większymi w listopadzie niż we wrześniu. Wręcz można napisać, że to tradycja związana i z miejscem i czasem w jakim się odbywa. Aura typowo barowa, nie szkoda tego czasu przesiedzieć przy kominku czy w gospodzie na pogaduszkach o tym co juz za nami i przed nami w nowym roku.
Jest wiele bib w roku, ba.. nawet każdy może być ich organizatorem i we wrześniu również.
Wrzesień wspaniały miesiąc na górskie wędrówki, na jakąś bibę w górach, choć nam nie zawsze może wyjść bo po wakacjach które mamy dla dzieci i wyjazdy z nimi, a za darmo nic nie ma.
Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
Z jednej strony jak piszesz Pablo, termin był zawsze dobry pod wieloma względami. Jednak czas nie stoi w miejscu, my się starzejemy i widocznie częściej zapadamy na choroby niż dawniej. Mogę mówić za siebie, ale już od 2-3 lat co roku mam jakąś infekcję właśnie w tym okresie, z której ledwo udaje mi się wyjść do Świąt.
Do tego sezony grypowe, fale covidowe i inne...
Dla przykładu - z moją grupą znajomych se studiów nie udało się zorganizować corocznego sylwestra przez ostatnie 2 sezony a w 2020r. zrobiliśmy go w końcu w...czerwcu I tak się spodobało, że teraz wszyscy chcą spotkania właśnie w lecie.
Zobaczymy co przyniesie kolejny rok. Nie ma co rozpaczać. Byleśmy zdrowi byli
Hej Kochani.
Niestety mnie również nie będzie. PRZEPRASZAM - przeziębienie wygrało tym razem. Szlak mnie trafia i serducho się kraja , tyle człowiek czekał , rok był zdrowy a na spotkanie jeb :/ , nie chce Was zarazić choć to pewnie zwykle przeziębienie. Bawcie się dobrze!
"Nie ma chyba trudniejszej do zniesienia choroby górskiej, niż brak Gór"
R. Messner
Ojojoj... To widzę się nadziało... My w drodze, i... coś stuka... Dzwonimy do serwisu i albo dostaniemy auto zastępcze albo wracamy laweta do domu... Ustalamy i damy znać, choć jesteśmy przygotowani towarzysko i winno-halumiowo-gomulkowo i nie chcemy rezygnować... Więc jesteśmy zdesperowani. Czekajcie
Zebrałem parę informacji, z których najważniejsza - to nie jest przysługująca raz do roku Stasiowi po kosztach chata Filipka, tylko formalnie rezerwowana przez Stasia, normalnie płatna chałupa.
29-06-2021 11:07
Stasiu napisał(a):
Oliwko, ze względu na to, że jedyna się ozwałaś, zamówiłem termin 25 - 28 listopada. Ten, kto chce przyjechać, ten niech planuje i dobrze by było potwierdzić obecność. ...
11-10-2021 19:25
Stasiu napisał(a):
Coś dla odświeżenia:
- termin 25 - 28 listopada
- pojemność chaty jest 29 łóżek w 4 pokojach (8, 8, 5 ,8)
- nie ma tam WI-FI, sygnału, bez imprez i bez domowych zwierzątek
- cena 3000 CEK/noc x 3 + 10 CEK/os opłata + ele.
...
1. Stasiu
2. Oliwka
3. - 4. Beskidniska, Paweł
5. - 6. Tomtur, Bożenka
7. Tratina (cd mnie, dwa noclegi na pewno, nie wiem jak 3)
8. Jaro
9. 10. RT + 1 (chociaż to +1 to się okaże dopiero, ale przezornie zapisuję)
11.12.gosia3ek Mallaidh
13.14 - Hemli, Szewczyk - prawdopodobnie tylko 1 nocleg
15. 16 Bogusia, Pablo
17. Pedro
18-19. Snieshka + Wojtek (jeden nocleg)
20. Mieciur - raczej sobota - niedziela.
Jeżeli tegoroczna Filipka dojdzie to skutku chętnie dołączę
21-11-2021 15:55
Stasiu napisał(a):
Jest nas 19, to w przybliżeniu mi wyszło 250 koron/osoba/noc.
Stało się jak się stało. Zarezerwowało miejsce w sumie 19-20 osób, dotrze kilka.
Stasiu nie bez powodu pisał o potwierdzaniu obecności ponieważ zapłacił za chałupę powyższe 9000 koron, jak również pewnie za 80 jajek, dwa kilo słoniny i pewnie coś jeszcze...
Bibowicze, którzy już na miejscu, my we trójkę planujemy dołączyć jutro rano.
Będziecie? Czy zostawicie u Edka klucz?
Hej ho, zwariowana przygodo!
Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-11-2021 08:08 PM przez szewczyczek.
Stało się jak się stało. Zarezerwowało miejsce w sumie 19-20 osób, dotrze kilka.
Stasiu nie bez powodu pisał o potwierdzaniu obecności ponieważ zapłacił za chałupę powyższe 9000 koron, jak również pewnie za 80 jajek, dwa kilo słoniny i pewnie coś jeszcze...
Ja do samego końca potwierdzałam wyjazd ale wyszło inaczej, choć najchętniej zebrałabym się i pojechała. Jestem wściekła, ale cóż życie lubi zaskakiwać
Ja już pisałam Stasiowi, że pokryje koszty swoje, niech prześle numer konta. Wolałabym tam być, ale wyszło jak wyszło. Stasiu zrobił to wszystko dla nas, nie śmiałabym postąpić inaczej. Policzcie koszty i dajcie znać - proste!
Nie powinniśmy mieć do nikogo pretensji...
"Nie ma chyba trudniejszej do zniesienia choroby górskiej, niż brak Gór"
R. Messner
Biorąc pod uwagę jakie fatum ciąży nad tym wyjazdem, będę się modlić, żebyśmy my tam jutro dotarli...
Nie chodzi o to, że ktoś ma do kogoś pretensje, tylko ogólnie, żeby Stasiu nie został sam z dużymi kosztami. Szkoda, że się nie zobaczymy, myślę, że każdy cieszył się na spotkanie po przerwie
Takiego armageddonu nie pamiętam.
I to na żadnym podobnym wyjeździe...
Jestem pewien że nikt sobie powodów nie wymyślał.
Ja niestety zaliczyłem dziś test pozytywnie i cóż... podjąłem jednak słuszną decyzję.
Oczywiście od początku miałem z tyłu głowy że przy nagłej nieobecności pokrywamy pełne koszty. Z tym nie ma problemu.