|
Sierpniowy weekend
|
| Autor |
Wiadomość |
Olka
   
Postów: 333
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
Sierpniowy weekend
A więc tak: (wiem, wiem zdania nie zaczynami od a wiec...)
Pojechałam, dopięłam swego!
Zostawiłam Naduśkę* na 3 dni, pierwsze wyjście z domu na noc i tak od razu zrobiły się z tego 3 doby. Trochę długo jak na pierwszy raz-odchorowałam...
Gdyby wyłączyć tęsknicę za Duśką byłby to wypad idealny :-)) Choć nie obyło się bez "nieprzygód" i nerwowej atmosfery.
Opóźniony PKS szarpie nerwy.Autobus nie przyjeżdżał przez kolejne 3h, na dworcu żadnej informacji, na niebie robi się świt, my z plecakami okupujemy dworcowy krawężnik, telefon co chwilę wibruje informując mnie, że mam nie czekać na PKS, mam wracać do domu i wybić sobie z głowy pomysły samotnych wyjazdów...
Denerwowałam się nieco, że z wyjazdu nici, że jak nie dziś to już w ogóle itd aż tu nagle w głośnikach rozległ się zaspany głos: "autokar relacji Białystok-Zakopane jest JUŻ w Łodzi"
To "już" ubawiło mnie setnie )
W planach miałyśmy (pojechałam z przyjaciółką) długą wycieczkę, mapowy czas 7h a my przecież po nocy na krawężniku i po 7h w autokarze i z 15kg na plecach...nie wierzyłam w te 7h. Mnie jest więcej o kilka lat, więcej o kilka kg i mniej o kondycję :-)
Pogoda jakaś niepewna, przepowiadali "możliwe burze" - co tu robić? Telefon do mojego osobistego Meteo i męska decyzja: idziemy! Kaśka wściekła, nie pozwalam się zatrzymać, nie pozwalam zjeść, nie pozwalam robić zdjęć. Na wszystko będzie czas na zejściu. Teraz trzeba dalej, szybciej, wyżej :-) Katarzyna jest w Tatrach 2 raz ale kondycję ma rewelacyjną, trenowała cały rok intensywnie (schudła 40kg!!!!) idzie jak burza Problem jest kiedy natrafiamy na małą skałkę tuż pod przełęczą, plecak od niej odpycha. Kaśka się wściekła, zrugała mnie jak psa, upuściła butelkę z wodą i moje: "Kasia musisz się po nią wrócić, nie zostawimy śmieci na szlaku, to tylko 2 kroki w dół" było już sporą przesadą. Spojrzała na mnie złowrogo i tak oto rzecze: "Ty jesteś popierdolona!!! Sama se idź po ta butelkę, ja pierd..., miały być doliny, nienawidze cie!!!! NIENAWIDZE!"
Nie pomagały też telefony z domu, które były z częstotliwością mniej więcej co 10min.
Kaśka się na mnie pruje a telefon rozbrzmiewa znowu. Kaśka robi się bordowa: "za chwilę wypier... ci ten telefon i będziesz po niego sobie zapierdzielała na dno doliny! Czego on znowu k... nie wie, gdzie sa pampersy?!??!?!?!?!?!"
Popłakałam się ze śmiechu :-)))) Bezcenny widok min turystów, którzy nas mijali :-)))
Na przęłeczy humor jej się znacznie poprawił, pokokietowała z jakimś megaprzystojnym facetem i już w skowronkach zbiegła do schroniska.
Schronisko...uwielbiam noce schroniskowe w sali jadalnej. Godzina 23 z minutami, towarzystwo już zaczyna smacznie pochrapywać i nagle:
"no i tak ją trzeba będzie utopić!!" Sala milknie na sekundę by zaraz wybuchnąć śmiechem. Autor słów się przebudza: "gadałem? no gadam przez sen! I co, ma nie spac?!?!"
Zasypiamy. Gdzieś nad ranem budzi mnie delikatne i jakże miłe smyranie po ręku,od ramienia aż po dłoń. Sporo czułości w tym :-)) Otwieram oczy, spoglądam na dłoń smyrającą-kobieca :-) Delikatnie obudziłam właścicielkę: "o matko!!! przepraszam"
Uwielbiam schroniskowe noce :-))))
Kolejna noc w Morskim Oku w starym schronisku (rewelacyjne miejsce). Łazienka koedukacyjna, kiedy rano myję zęby do łazienki wchodzi facet i pyta: "przepraszam, mógłbym sobie z panią umyć zęby? A i dzień dobry tak w ogóle"
Oplułam lusterko :-)))))
Poszłyśmy sobie do Dolinki za Mnichem poczytać książkę, w ciągu dnia w MOku nie da sią wytrzymać, dzikie tłumy. Naprawdę dzikie...czas wakacyjny to najgorszy czas na Tatry :-( Posiedziałyśmy sobie za Mnichem, weszłyśmy na Wrota i wieczorem zeszłyśmy z nadzieją, że tłum zjechał na dół ;-)
Wyjazd króciutki ale zregenerowałam się. Pogodę miałyśmy idealną, towarzystwo w schroniskach super. Bosko.
Robert wyjechał tego dnia, którego ja wróciłam. I miał zgoła inne warunki. Na Zawrat wchodził w śniegu i deszczu, dzwonił do mnie, że zapchał się w takie miejsce, że chyba zadzwoni po śmigło. Panika, stracił czucie w ręku chyba z wyziębienia. Później przez ponad godzinę próbowałam się do niego dodzwonić ale nie mogłam. Mdliło mnie ze strachu a już wiedziałam, ze poleciało śmigło w rejon Orlej. Szlag!
Na szczęście nie po R. ale nie obyło się bez tragedii, facet się zabił na Świnicy. Warunki były masakryczne.
No coż, każdy miał taką pogodę na jaką sobie zasłużył ;-)
Wiem, wiem wredota ulewa się ze mnie samoistnie...oh, well...
Pozdrawiam Olka
*Naduśka-moja córcia maleńka
P.S. Lincz za "dziki tłum" i za kilka słów żołnierskich przyjmę na klatę 
P.S 2 Kilka fotek dorzucę jutro, niestety nie widoczków. Jestem leniwa masakrycznie i w ogóle nie cykam. Korzystam z tego co nacykają inni
|
|
| 05-10-2012 09:11 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Sierpniowy weekend
Olka, masz styl, który lubię czytać. Żadnych opisanych przewodników, tylko czysta subjektywna lawina uczuć i przeżyć na szlaku. 2/3 opisu nie wiedziałem w jakich kopczykach Ty się wałęsasz. Tylko ta Kaśka, faktycznie ostra. Nie chciałbym od niej dostać po łbie. 
Można zapytać ile latek ma Naduśka? Może by z mamusią już próbowała pokonywać piony. Czym skorupka nasiąknie za młodu...
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 05-10-2012 09:28 PM |
|
 |
lilith
Brak aktywacji konta
|
|
| 05-10-2012 09:32 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Sierpniowy weekend
Eeeee tam-zaraz lincz.
Są takie warunki i pogoda w górach i tak się chodzi.
|
|
| 05-10-2012 09:35 PM |
|
 |
lilith
Brak aktywacji konta
|
RE: Sierpniowy weekend
Są takie warunki i pogoda w górach i tak się chodzi. 
a.... czy słyszałeś o "uduchowieniu"? to już inna bajka
wtedy wszystko możliwe... cud nad cudami
|
|
| 05-10-2012 09:55 PM |
|
 |
Olka
   
Postów: 333
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
|
| 05-10-2012 10:29 PM |
|
 |
Olka
   
Postów: 333
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
RE: Sierpniowy weekend
Tylko ta Kaśka, faktycznie ostra. Nie chciałbym od niej dostać po łbie. 
Kobieta najcieplejsza na świecie z sercem na dłoni. Szczera 
Za to ją uwielbiam.
Można zapytać ile latek ma Naduśka? Może by z mamusią już próbowała pokonywać piony. Czym skorupka nasiąknie za młodu...
Mała Zmora ma ciut ponad roczek, dziś zrobiła pierwsze kroki!!! Jupiii!!! 
Na wspólne trekkowanie trza jeszcze chwilę poczekać
powiem tak:
najlepsza relacja jaką czytałam od wieków...
Dzięki!!!!! 
buziaki dla Duśki
Wycałowana i wyściskana smacznie pochrapuje 
ma fajną mamuśkę 
Powiesz jej to?
Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-10-2012 10:37 PM przez Olka.
|
|
| 05-10-2012 10:34 PM |
|
 |
lilith
Brak aktywacji konta
|
|
| 06-10-2012 09:30 PM |
|
 |
Olka
   
Postów: 333
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
|
| 06-10-2012 09:36 PM |
|
 |
lilith
Brak aktywacji konta
|
RE: Sierpniowy weekend
Nadia fajna jest, fakt ;-) Jak kupię jej pierwsze trekki dowiesz się pierwsza, Twoja nowa podopieczna jest charakterna-powodzenia  )
Fotografa brak, korzystałyśmy z uprzejmości "przechodzących"
Ej no, klepnij raz za czas  ;-)
Z tymi prezentami nie rozumiem właśnie, ale to może nie do mnie. Znowu brak pokory  ;-)
1. charakterna - czyli wypisz wymaluj mamuśka 
to ja jej "baletki" zaserwuję - ino wyjdę z MROKU
2. przechodzący - podejrzewam, ze sami rzucali się na aparat
3. a kto mnie klepnie?
patrz, nawet relacji nie napiszę... masakra totalna jakaś...
założymy własne TWA i będziemy się klepać
4. pokory to Ty nie masz za grosz... !!!! nawiasem mówiąc...WSTYD !!!
żeby nie było, że się "cukrujemy"
|
|
| 06-10-2012 09:48 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Sierpniowy weekend
(...)ps. nie rozumiem, wpadła ... napisała ... i już prezenty zbiera... 
Ja sobie pozwolę odpowiedzieć. Wiesz Lilith, my, co tu na forum pozostaliśmy, jesteśmy już stare dziady wypalone i zdziadowane. Olka jest jak świeży wiosenny wiatr i do tego umiejętność rzucić na papier (do kompa) lawinę uczuć. Może i nas to pociągnie do napisania lepszych relacji. Co do prezentów, to wystarczy (jak za komuny) pochwała albo fotografia przed sztandarem (albo przed kopczykiem). Żadne pieniądze albo inne rzeczy materialne, to psuje charakter i dźwiga dziurki w nosie.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-10-2012 11:45 AM przez Stasiu.
|
|
| 07-10-2012 11:39 AM |
|
 |
lilith
Brak aktywacji konta
|
RE: Sierpniowy weekend
Ja sobie pozwolę odpowiedzieć.

Wiesz Lilith, my, co tu na forum pozostaliśmy, jesteśmy już stare dziady wypalone i zdziadowane.

ale opowiadasz
W Dolomitkach to Ty wcale na takiego wypalonego nie wyglądałeś 
powiem raczej : zdrowy duch w dojrzałym ciele... :)
a i osobiście też nie czuję się wypalona
co do reszty - może sami ocenią 
Olka jest jak świeży wiosenny wiatr i do tego umiejętność rzucić na papier (do kompa) lawinę uczuć.
taaaaaaaaaaaaa, to twarda babka - rzuca wszystkim co popadnie :)
Może i nas to pociągnie do napisania lepszych relacji.
na naukę nigdy nie jest za pózno
Żadne pieniądze albo inne rzeczy materialne, to psuje charakter i dźwiga dziurki w nosie. 
no to klops... pewnie ma takie dziury - że na forum się nie zmieści:
http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthre...#pid128206
|
|
| 07-10-2012 05:23 PM |
|
 |
paulina
magurczanka ;)
    
Postów: 1,678
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status:
Offline
|
RE: Sierpniowy weekend
Kiedy w tęczy na niebie rozpoznasz kolorów życia odbicie, to znaczy po prostu, że kochasz życie! (...)
Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-10-2012 06:02 PM przez paulina.
|
|
| 07-10-2012 06:00 PM |
|
 |
Olka
   
Postów: 333
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
RE: Sierpniowy weekend
No, no to ja teraz nie wiem co powiedzieć. Chyba wypada podziękować: dziękuję
|
|
| 08-10-2012 08:23 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Sierpniowy weekend
Olka, Ty tu raczej nie dziękuj. Jak powiedziała Lilith, my tu raczej lejemy po głowie niż dziękujemy. Jednak wszystko chwalenie i lanie po głowie jest myślane w dobrym słowie myślane. Nasadziłaś wysoką poprzeczkę i teraz niełatwo będzię ją podwyższyć.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 08-10-2012 08:29 PM |
|
 |