Odpowiedz  Napisz temat 
Nie lubię poniedziałków...
Autor Wiadomość
Krzysiek
Administrator
*******


Postów: 827
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Dec 2008
Status: Offline
Post: #1
Nie lubię poniedziałków...

Wszystko zaczęło się w niedzielę a nawet dużo, dużo wcześniej...
Umówiłem się kiedyś ze znajomym lubującym się we wszelkich formach narciarstwa by dawał mi znać o akcjach na turach, to chętnie się dołączę.
Dostałem informację o akcji ale tak się złożyło, że nie dałem rady stawić się w wyznaczonym miejscu i terminie i wycieczka ruszyła bez mojego udziału.
Tydzień później - kolejna informacja o wyjściu - cóż nie wolno dać kolejny raz ciała bo mogę już nie otrzymać następnej propozycji (mawiają, że każdy sądzi po sobie innocent ) więc "dopinam" harmonogram by stawić się w umówionym miejscu i czasie. Cel - bliżej nieokreślony w rejonie Pilska.
Ze spodziewanych czterech osób zrobiło się dziesięć.
Ruszamy więc z dołu w "średnich" warunkach by wraz z nabieraniem wysokości wkraczać w coraz to lepsze śniegi. Powyżej Miziowej nie działa już żaden wyciąg więc idziemy po dziewiczym puchu w średniej ilości około 60cm. Cel akcji - Kopa czyli nie do końca Pilsko.
Zjazd i do domu.
Pogoda tego dnia nie sprzyjała i nawet nie było chęci wyciągać aparatu z pożyczonego plecaka wyprawowego 10l, więc zrobiłem tylko jedno marne zdjęcie na podejściu nad Miziową.
   
Dobra, dobra ale miało być o poniedziałku...
Poniedziałek dzień wolny od pracy bo ma zawitać "fachowiec" by zlikwidować pewne drobne domowe usterki. Wczesna pobudka, przygotowania do przyjęcia wcześniej wspomnianego speca słynącego z punktualności niczym kolej transsyberyjska. Wybija godzina zero czyli 10. czasu polskiego telefon od specjalisty ale zamiast usłyszeć "jestem pod bramą" słyszę tralalala - jutro - tralalala...
Wiadomo, uwydatniła się żyła na czole i równocześnie z tym obudził się leśny wariat.
Telefon do pierwszej osoby zawsze chętnej na przeprowadzenie jakiejś szybkiej a zarazem agresywnej akcji - niestety praca nie pozwala akurat dziś. Pozostaje Asia mająca zajęcie ale też wiem, że kilku godzinowa przerwa dobrze jej zrobi...
Jest późno ale jedziemy z nartami do Korbielowa a przez szarą rzeczywistość przebija się słońce przypominające bardziej księżyc bo chmury wydają się nie do pokonania. Może wyżej będzie ładnie...
Około południa porzucamy samochód i zmierzamy w stronę Miziowej.
Herbata i dalej w drogę. Wczorajszy puszek już przemarzł i się zbił a leży na poduszce powietrznej utworzonej na borówkach więc zjazd będzie chyba trudniejszy choć poprzedni do prostych nie należał. Do połowy drogi przejechał ratrak co ułatwiło nam sprawę.
   
Dotarliśmy na Kopę...
Widoczność znacznie się pogorszyła w porównaniu do wcześniejszej
   
ale po pytaniu czy idziemy dalej czy może wracamy, usłyszałem idziemy dalej. Wiatr w połączeniu z opadem śniegu i mgłą wydawałoby się utrudniał orientację. Wcześniej, tuż przed Kopą spotkaliśmy anglojęzycznego piechura wracającego z Pilska i w chwilach gdy nie było widoczności pomiędzy tyczkami jedynie jego ślady potwierdzały właściwy kierunek. W końcu dotarliśmy do 5 Kopców i dalej kawałeczek Słowacją na właściwą górkę. Słowacja - inny kraj inne zwyczaje - tutaj tyczki przestały wystawać 2m ponad śnieg a wystawały jedynie nieliczne w porywach do 0,5m co w połączeniu z zamiecią a co za tym idzie zrównaniem ze śniegiem śladów naszego poprzednika wzbudziło działanie mojej wyobraźni. Chwilami myślałem nawet o zupie czosnkowej w przypadkowej kwaterze i porannym dymanku do auta przez Pilsko ale obeszło się bez... Kilka zdjęć adekwatnych jakością do zastanych warunków, powrót nad ostatni orczyk i dalej już zjazd pod parking...
Widoczność w rejonie szczytu:
   
Miałem kilka kosmatych pomysłów na uwiecznienie siebie wśród szczytowych rekwizytów ale poprzestałem na spokojnej fotografii:
   
W pewnym momencie pośród mgły zrobiło się jaśniej ale dziś Pilsko okazało się minimalnie za niskie by wybić się ponad mleczną rzeczywistość...
Takim sposobem dwa dni z rzędu było mi dane być w okolicy tej samej górki w Beskidzie Żywieckim.
Po szesnastej wsiadamy do samochodu i za trzy kwadransy jesteśmy w domu, już po zmroku.


Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-02-2010 12:24 AM przez Krzysiek.

01-02-2010 11:32 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mallaidh

*****


Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #2
RE: Nie lubię poniedziałków...

A kto lubi? Smile
Poniedziałki nawet w górach nie są przychylne - jak widać z powyższego - jednak bez wahania zamieniłbym biuro na mlekiem oblane Pilsko! Do tego narty i dobre towarzystwo - wystarczy na wszystko! Smile


01-02-2010 11:47 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Anna

****


Postów: 417
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status: Offline
Post: #3
RE: Nie lubię poniedziałków...

Widać Krzysiek,że nie taki diabeł straszny jak go...nazywająWink Na zdrowie Wam przynajmniej wyszło,że magik od usterek nie przyszedł.Fajnie spędzony czas w śniegach, a ponoć jaki poniedziałek taki cały tydzieńBig Grin


02-02-2010 12:09 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Krzysiek
Administrator
*******


Postów: 827
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Dec 2008
Status: Offline
Post: #4
RE: Nie lubię poniedziałków...

Mallaidh napisał(a):
A kto lubi? Smile
(...)
Do tego narty i dobre towarzystwo - wystarczy na wszystko! Smile

Takie można polubić, ewentualnie żeby wszystko zacząć troszkę wcześniej i być w domu tuż po południu...

Anna napisał(a):
(...)
Fajnie spędzony czas w śniegach, a ponoć jaki poniedziałek taki cały tydzieńBig Grin

Obyś Aniu nie wykrakała bo w środę przewiduję małą lukę w czasoprzestrzeni innocent


02-02-2010 12:18 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lapikus

*****


Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status: Offline
Post: #5
RE: Nie lubię poniedziałków...

Krzysiek!

Jak tak dalej pójdzie, to wykończysz tą swoją "kruszynę", tak intensywnym turowaniem. Big Grin innocent Muszę jednak przyznać, że samozaparcia wam nie zabrakło i pomimo niesprzyjających warunków atmosferycznych, parliście do przodu jak czołgi. ok Jest za to potem co wspominać, siedząc już sobie w cieplutkim domu i rozpamiętując minione chwile. Big Grin



Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
02-02-2010 09:14 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
*****


Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status: Offline
Post: #6
RE: Nie lubię poniedziałków...

hmmm takie poniedziałki to ja lubięWink a przerwa w ciągu dnia na wyskok w górki - to coś, czego pewnie 3/4 polskich górołazów nam zazdrości Smile
graty za samozaparcie Smile


28-04-2010 01:27 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: