07-06-2016, 04:11 PM
Powitać wszystkich 
pogoda w końcu dopisuje, więc można było spokojnie ruszyć na wyprawę ,jako że próbujemy swoich sił z namiotem, to ruszyliśmy w "nasz" Beskid Śląski. Właśnie z takim zamiarem...
Trasa:
Przełęcz Kubalonka - Stecówka - Schronisko na Przysłopie - Barania Góra - Malinowska Skała - Skrzyczne - Szczyrk - Klimczok - Szyndzielnia - Dębowiec.
Trasa rozłożona na dwa dni, nocleg zaplanowany przy Schronisku na Skrzycznym. Na wyprawę wybrałem się Ja i moja szanowna małżonka Iza
Dzień pierwszy:
Czas przejścia 7 godzin, do przejścia 21,5 km.
Sobotni poranek zaczął się dość chaotycznie, biegiem na ostatnią chwilę do autobusu, na szczęście zdążyliśmy. Po godzinie dojechaliśmy na Kubalonke gdzie rozpoczęła się nasza piesza wędrówka w stronę Skrzycznego
Powoli asfaltową drogą aż do Stecówki, gdzie kończy się asfalt i zaczynają górskie ścieżki. Na Stecówka krótka przerwa na śniadanie;, przy którym towarzyszył nam tamtejszy kot
Schronisko akurat jest w remoncie, więc nie mieliśmy okazji zobaczyć jak jest w środku. Posileni ruszyliśmy w dalszą drogę, czerwonym szlakiem docieramy do Schroniska na Przysłopie pod Baranią Górą, niestety naszym oczom ukazało się coś strasznego, schronisko po remoncie zyskało nowe chromowane balustrady z szklanymi prześwitami zamiast starych drewnianych, które były wcześniej, wnętrze też wygląda bardziej ekskluzywnie niż kiedyś. Kolejne schronisko zmienia się w maszynkę do robienia kasy bez duszy i jakiegokolwiek uroku 
Skosztowaliśmy dobry Kołacz z serem i ruszyliśmy dalej w stronę szczytu. Po drodze mijamy stały widok w okół Baraniej Góry, martwe drzewa sterczące nieruchomo bez koloru i znaku życia. Po około godzinie pojawiła się wieża na horyzoncie, oznaczało to że pierwszy szczyt tego dnia został zdobyty
Piękne panoramy ze szczytu wieży,rekompensują każdą wylaną kroplę potu i pozwalają nacieszyć oczy pięknymi widokami Beskidów.
Chwila błogiego lenistwa u stóp Baraniej Góry pozwoliła zregenerować siły przed dalszą drogą. Długa jasna ścieżka,zdaje się nie kończyć na zielonych wznisieniach w oddali, a na jej końcu nasz punkt docelowy
Szlak z Baraniej na Skrzyczne jest jedną z najładniejszych tras jaką Szliśmy do tej pory , idzie się bardzo przyjemnie i łagodnie, po drodze zaskakujące miejsce, jakim jest Malinowska Skała, bardzo fajne miejsce na zrobienie kilku zdjęć do domowego albumu (zdjęcia mamy dzięki kilku turystom ze Śląska, którzy byli mili tak jak i my i zrobiliśmy sobie nawzajem zdjęcia
Prawie na równi z nami idzie starsza pani, która ma zabójcze tępo, chcielibyśmy mieć taką kondycję w jej wieku
Z lekkim zmęczeniem na twarzach dotarliśmy do celu, schronisko pełne ludzi którzy siedzą piją lulki palą, wyciągiem wyjeżdżają i zjeżdżają, ach jakie to może być proste, a człowiek się męczy jak ten głupi
Mogliśmy się w końcu napić, jakże długo wyczekiwanej kawy...
Szybkie rozeznanie w terenie i mogliśmy rozpakować nasz "dom" i zrobić coś do jedzenia.
Ten dzień skończył się pięknym zachodem słońca w towarzystwie ukochanej żony
CDN...[attachment=73920][attachment=73920][attachment=73921][attachment=73923][attachment=73924][attachment=73925][attachment=73926][attachment=73927][attachment=73928][attachment=73929][attachment=73930][attachment=73931][attachment=73932][attachment=73933][attachment=73934][attachment=73935][attachment=73936][attachment=73937][attachment=73938][attachment=73939][attachment=73940]

pogoda w końcu dopisuje, więc można było spokojnie ruszyć na wyprawę ,jako że próbujemy swoich sił z namiotem, to ruszyliśmy w "nasz" Beskid Śląski. Właśnie z takim zamiarem...
Trasa:
Przełęcz Kubalonka - Stecówka - Schronisko na Przysłopie - Barania Góra - Malinowska Skała - Skrzyczne - Szczyrk - Klimczok - Szyndzielnia - Dębowiec.
Trasa rozłożona na dwa dni, nocleg zaplanowany przy Schronisku na Skrzycznym. Na wyprawę wybrałem się Ja i moja szanowna małżonka Iza

Dzień pierwszy:
Czas przejścia 7 godzin, do przejścia 21,5 km.
Sobotni poranek zaczął się dość chaotycznie, biegiem na ostatnią chwilę do autobusu, na szczęście zdążyliśmy. Po godzinie dojechaliśmy na Kubalonke gdzie rozpoczęła się nasza piesza wędrówka w stronę Skrzycznego
Powoli asfaltową drogą aż do Stecówki, gdzie kończy się asfalt i zaczynają górskie ścieżki. Na Stecówka krótka przerwa na śniadanie;, przy którym towarzyszył nam tamtejszy kot
Schronisko akurat jest w remoncie, więc nie mieliśmy okazji zobaczyć jak jest w środku. Posileni ruszyliśmy w dalszą drogę, czerwonym szlakiem docieramy do Schroniska na Przysłopie pod Baranią Górą, niestety naszym oczom ukazało się coś strasznego, schronisko po remoncie zyskało nowe chromowane balustrady z szklanymi prześwitami zamiast starych drewnianych, które były wcześniej, wnętrze też wygląda bardziej ekskluzywnie niż kiedyś. Kolejne schronisko zmienia się w maszynkę do robienia kasy bez duszy i jakiegokolwiek uroku 
Skosztowaliśmy dobry Kołacz z serem i ruszyliśmy dalej w stronę szczytu. Po drodze mijamy stały widok w okół Baraniej Góry, martwe drzewa sterczące nieruchomo bez koloru i znaku życia. Po około godzinie pojawiła się wieża na horyzoncie, oznaczało to że pierwszy szczyt tego dnia został zdobyty
Piękne panoramy ze szczytu wieży,rekompensują każdą wylaną kroplę potu i pozwalają nacieszyć oczy pięknymi widokami Beskidów. Chwila błogiego lenistwa u stóp Baraniej Góry pozwoliła zregenerować siły przed dalszą drogą. Długa jasna ścieżka,zdaje się nie kończyć na zielonych wznisieniach w oddali, a na jej końcu nasz punkt docelowy
Szlak z Baraniej na Skrzyczne jest jedną z najładniejszych tras jaką Szliśmy do tej pory , idzie się bardzo przyjemnie i łagodnie, po drodze zaskakujące miejsce, jakim jest Malinowska Skała, bardzo fajne miejsce na zrobienie kilku zdjęć do domowego albumu (zdjęcia mamy dzięki kilku turystom ze Śląska, którzy byli mili tak jak i my i zrobiliśmy sobie nawzajem zdjęcia
Prawie na równi z nami idzie starsza pani, która ma zabójcze tępo, chcielibyśmy mieć taką kondycję w jej wieku
Z lekkim zmęczeniem na twarzach dotarliśmy do celu, schronisko pełne ludzi którzy siedzą piją lulki palą, wyciągiem wyjeżdżają i zjeżdżają, ach jakie to może być proste, a człowiek się męczy jak ten głupi
Mogliśmy się w końcu napić, jakże długo wyczekiwanej kawy...

Szybkie rozeznanie w terenie i mogliśmy rozpakować nasz "dom" i zrobić coś do jedzenia.
Ten dzień skończył się pięknym zachodem słońca w towarzystwie ukochanej żony
CDN...[attachment=73920][attachment=73920][attachment=73921][attachment=73923][attachment=73924][attachment=73925][attachment=73926][attachment=73927][attachment=73928][attachment=73929][attachment=73930][attachment=73931][attachment=73932][attachment=73933][attachment=73934][attachment=73935][attachment=73936][attachment=73937][attachment=73938][attachment=73939][attachment=73940]
to kapelusz. 
