Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Wszystkie drogi prowadzą na Skrzyczne
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
A tak jakoś, myśląc już o nartach w niedalekiej przyszłości przypomniałam sobie jedną moją wycieczkę na Skrzyczne sprzed dwóch lat. Co prawda miała miejsce pod koniec lutego, ale utkwiła mi w pamięci.

Przenieśmy się więc o dwa lata wstecz...

Koniec lutego. W górach śnieżnie, a z racji, że zima jest, a raczej była dość śnieżna i pochmurna, tęsknota za wiosną była większa, niż zazwyczaj. Przyszło ocieplenie. Wiosna wyczuwalna w powietrzu jakoś dodała chęci do wszystkiego. Na tyle, że wpadłam na pomysł, który chyba tylko ja mogłam wymyślić... Borykając się z odwiecznym problemem : trekking, czy narty, postanowiłam znaleźć złoty środek i...
Postanowiłam wziąć narty na plecy.
Na okrągłe, bowiem moje 10 wejście na Skrzyczne wypadało jednak coś niebanalnego wymyślić.

Mój pomysł był jednak czysto teoretyczny. Wzięłam wszystkie niezbędne klamoty. Mama wysadziła mnie w Szczyrku z tobołami, zrobiła sierotce zdjęcie i z uśmiechem odjechała Smile
A tymczasem ja po paru minutach byłam gotowa do drogi. Na szczęście wszystko udało się jakoś zamontować... Let's go!



Na początku najbardziej wkurzające podejście z całego mojego ukochanego szlaku. Droga z czegoś a la płyty betonowe. Na początku chciałam namowić mamę, żeby mnie tą drogą jeszcze przewiozła. Dzięki Bogu, że tego nie zrobiłam - przeceniłabym z pewnością moc Seiczaka Smile



Cel nie taki odległy - ale trochę się zejdzie, zanim się tam wtoczę Smile



Jedynym minusem, który wynikł po zejściu z drogi był mokry, zapadający się śnieg. No tak. Pierwsze dni sporego ocieplenia, a że śniegu nasypało ostatnimi czasy sporo, toteż topić się miało co. Ale to wszystko w imię wiosny i mojej ukochanej górki Smile


Wraz z zdobywanymi metrami zaczyna jednak jednak trochę ciążyć mi plecak. Nigdy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że mój sprzęt narciarski jest taki ciężki.

Na szlaku oczywiście pustki. Dreptałam tylko po śladach raciczek. Akurat w moim wypatrzonym miejscu na chwilowe zrzucenie plecaka zaczynam wyraźnie wyczuwać jakiś obcy zapach... Żeby nie złościć zwierzątek, postanawiam swój postój zrobić gdzie indziej.



Pada na Becyrek. Taka tam przełęcz. Czuję tylko, że zaczyna trochę wiać (jak to na przełęczach wszelkiego rodzaju). I poza tym widzę, że po południowej stronie jest znacznie ciekawiej. Nie daje mi to posiedzieć dłużej niż pół minuty - idę w górę.



Mały odpoczynek od wszędobylskiej zimy Wink

Kolejnym celem fotograficznym jest oczywiście moje ulubione miejsce widokowe - za to m.in. lubię zielony szlak na Skrzyczne Smile I tym razem nie jestem zawiedziona. Zrzucam kilogramy i pstrykam na lewo i prawo. Słyszę już odgłosy narciarzy z góry - kilkadziesiąt metrów wyżej przebiega bowiem trasa narciarska. A Ci narciarze jeżdżą tamtędy nie wiedząc nawet o istnieniu tak cudownego miejsca nieopodal... Smile





Widoczek-klasyka.






Diablica na zbliżeniu.




Tatr dzisiaj nie ma, co nie jest dla mnie zaskoczeniem. Po małej foto-sesji ubieram plecak i lecę dalej. Jakoś przekraczam trasę narciarską, żeby dowiedzieć się, że sorry, ale... zimą szlakiem tutaj nie przejdziesz Smile Za dużo kilogramów mam na plecach, żeby latać w dół i sprawdzać, czy dołem da się przejść. Idę stokiem w górę. Tylko czekam na kąśliwe uwagi...


Ku mojemu zdziwieniu żadnej nie słyszę. Zaczepia mnie tylko jeden bardzo miły pan, który pyta się, czy te narty to takie, co się przyklei coś i idzie do góry... Odpowiadam, że oczywiście nie, bo gdyby były, to nie niosłabym ich na plecach Smile
Kiedyś, jak już przestanę być biedną studentką, kupię sobie i skitury. Straszną mam na to ochotę Wink



Trasą szło się tyle fajnie, że była świeżo wyratrakowana i mogłam zapomnieć o zapadaniu się w śniegu. Dość szybko znalazłam na nowo szlak. Skręciłam w mój ulubiony "trawersik". Mogąc wrócić się w czasie zamiast skręcać wtedy w lewo, parłabym ostro do góry. Ale wróćmy jednak do mojej pierwotnej decyzji.



Na początku super, fajnie, znowu jestem samiuśka jak palec. Po chwili jednak okazało się, że śniegu jest bardzo dużo i zaczęłam zapadać się po uda. Ajć! Ciężko było się czasem wygrzebać z całym dobytkiem Smile Do tego zaczęło wiać i... padać. I masz swój piękny trawersik... Byłam przeszczęśliwa, jak zobaczyłam skręt w prawo.


To jednak nie wszystko. W lecie w tamtym miejscu głowa lata już na wszystkie strony i cieszy oko widokami, a w zimie... Bęc! Nawet jakieś tyczki postawili w jednym miejscu... W sumie to dobrze, bo ja znająć Skrzyczne na wylot i w tamtym miejscu trochę zgłupiałam. Wystarczyło na szczęście paręnaście metrów pod górę i wynurzyła się przede mną dobrze już znana wieżyczka.



W samym schronisku przemiana i... tadaam! Wychodzę jako narciarka Wink I w tym momencie ucieszyłam się, że je targałam. Jakiś pan po drodze zalecił mi : tą trasą to tylko na krechę! W mokrym śniegu i to nie pomagało Smile






Robi się widokowo.







Korzystam z łącznika, który omija Małe Skrzyczne. Podobno kiedyś śnieżną zimą zeszła tam lawina Wink



Narty same jechać nie chcą... Ale jest na co popatrzeć, może to tak specjalnie pomyślane Wink

W sumie to ani się obejrzałam, a już odpinałam narty w Solisku. Ogólnie to bardzo lubię trasę Małe Skrzyczne-Hala Skrzyczeńska-Solisko.

Jednak na Solisku nie skończył się mój narciarski już dzień. Tam bowiem czekała na mnie mama i wyciąg (dobrodziejstwo!) wyciągnął nas na Juliany. Tam jeszcze parę szusów z Wierchu Pośredniego.



Na zakończenie narciarskiego dnia gorąca herbatka i powrót w zachmurzone doliny, niestety... Powrót jednak z uśmiechem na twarzy. A, bo pomysł nie okazał się całkiem głupi i myślę, że kiedyś jeszcze w ten sposób się na Skrzyczne wybiorę Smile

Hemlighet napisał(a):
Diablica na zbliżeniu.


Na zdjęciu powyżej czy poniżej?Toungue

szewczyczek napisał(a):

Hemlighet napisał(a):
Diablica na zbliżeniu.


Na zdjęciu powyżej czy poniżej?Toungue

No na pewno poniżej, na zdjęciu powyżej jest Diablak Smile

Pedro napisał(a):
No na pewno poniżej, na zdjęciu powyżej jest Diablak Smile


Ano racja!ok

O Wy...! Ja sobie to zapamiętam! Toungue
Widać co to znaczy głód po nartach. Można tylko pozazdrościć. Jest mi smutno. W tym roku już miałem mieć skitury.Sad Hemli mi znów narobiła chętki.
Hemli jak zwykle Twoje opisy czyta się bez oderwania wzroku. Świetnie opisujesz fotki. Bardzo lubię czytać i oglądać Twoje wyprawy i wyprawki.

conti napisał(a):
... Świetnie opisujesz fotki...


Hemlighet napisał(a):
Diablica na zbliżeniu.

Big Grin

Precz z nartami !!! Precz z preczem !!! Precz ze śniegiem !!!

szewczyczek napisał(a):

conti napisał(a):
... Świetnie opisujesz fotki...


Hemlighet napisał(a):
Diablica na zbliżeniu.

Big Grin


Szewczyczku pakujesz mnie w niezłe kłopoty blink

Stasiu napisał(a):
Widać co to znaczy głód po nartach. Można tylko pozazdrościć. Jest mi smutno. W tym roku już miałem mieć skitury.Sad Hemli mi znów narobiła chętki.


Stasiu, na pocieszenie zawsze można pośmigać trochę na starych deskach. Ja też na razie muszę się uzbroić w skiturową cierpliwość unsure

conti napisał(a):
Hemli jak zwykle Twoje opisy czyta się bez oderwania wzroku. Świetnie opisujesz fotki. Bardzo lubię czytać i oglądać Twoje wyprawy i wyprawki.


Dziękuję, miło mi to słyszeć Smile Chociaż to opisywanie zdjęć tym razem nie do końca mi wyszło, co wnioskuję z komentarzy pewnych dwóch Diabłów Toungue Ale komentarzami tego machającego czekanem się nie przejmuj, sama się z nim rozprawię Devil

Łukasz napisał(a):
Precz z nartami !!! Precz z preczem !!! Precz ze śniegiem !!!


Narty i narciarze są fajni! Precz to z deskarzami! Toungue No i ze śniegiem trochę też, ale jak widać czasami się przydaje Shy

Hemlighet napisał(a):
Ale komentarzami tego machającego czekanem się nie przejmuj, sama się z nim rozprawię


shut upSobScary

Łukasz napisał(a):
Precz z nartami !!! Precz z preczem !!! Precz ze śniegiem !!!

Widać, że Lucky już zdrowy. Big Grin Zaczyna mówić jak go znam. giggle

Hemli i tak podobają mi się Twoje opisy.

Szewczyczku witaj w klubie. teraz jest nas dwóch którzy mają przekichane. Chociaż szczerze mówiąc mam wrażenie, że Ty trochę bardziej giggle
Urocza wyprawa. Zazdraszczam, choć ja nie narciarka.
Stron: 1 2 3
Przekierowanie