Wspaniałą przygodę przeżyliście .Krajobrazy jakże odmienne od tych naszych.Mnie również najbardziej podobała się Monument Valley.Ta kostka wzbudziła we mnie szczególny podziw .Jeżeli oczywiście nie pomogła jej ludzka ręka

.Gratuluję Pedro Tak udanej tegorocznej wyprawy na drugi kontynent .Dzięki za włożony trud w przygotowanie relacji . Ale ,że dałeś się wrobić za kierowcę ehhh... .

Heh, no kierowcą to ja lubie być, chociaż tutaj faktycznie trochę dużo było tej jazdy

Niewąpliwie jednak samochody były wysokiej klasy co i przekładało się na komfort i stosunkowo małe męczenie się za kierownicą.
A co do kostki - to cholera aż się głupio przyznać dopiero na zdjęciach będąc w Polsce ją zauważyłem

:D
Znakomicie się czytało. Zdjęcia piękne -tak bardzo przybliżające westernowe krajobrazy i klimaty.Jestem pod wrażeniem Waszej determinacji w poszukiwaniu nowych wrażeń i doznań.Szczególne słowa uznania dla kierowcy.
pozdrawiam
Heh, no kierowcą to ja lubie być, chociaż tutaj faktycznie trochę dużo było tej jazdy

Niewąpliwie jednak samochody były wysokiej klasy co i przekładało się na komfort i stosunkowo małe męczenie się za kierownicą.
...
to może na rajdy zacznij jeździć
, w Krakowie mieszkasz (obecnie jeszcze) a to wylęgarnia sławnych rajdowych kierowców 
pozdrawiam
P
No ja ci powiem Pedro, CUDNIE tam mieliście, lektura pierwsza klasa, czekałem na całość i się opłacało, BARDZO się fajnie czytało a i zdjęcia dodają blasku literkom, gratulacje niesamowitej przygody.
to może na rajdy zacznij jeździć

, w Krakowie mieszkasz (obecnie jeszcze) a to wylęgarnia sławnych rajdowych kierowców

pozdrawiam
P
Nie koniecznie do rajdowego jeżdżenia mnie ciągnie
Co nie oznacza że jazda szybkimi samochodami mi się nie podoba 
PS. Obecnie to mieszkam pod Krosnem a nie w Krakowie 
A ten link to jeszcze odnośnie Alaski. Niestety życie w dalszym ciągu nastręcza tam wiele niezwykłych i jakże trudnych problemów, nieznanych dla nas.
Marshall jest miejscowością położoną nad rzeką Yukon około 400 mil na północ od Chignik (miejsca w którym mieszkałem przez 3 miesiące), a jednocześnie około 400 mil na zachód od McKinleya.
http://wiadomosci.onet.pl/1634694,12,item.html
To tylko potwierdza,że jest to teren nie tylko piękny ale i bardzo dziki ,w którym człowiek jest tylko gościem.
Mimo wszystko jest to nie lada problem dla tych mieszkańców.
O tak, rejon jest naprawdę dziki. U nas problem był cześciowo podobny (głównie lipiec, sierpień) tylko tyle że dotyczył niedźwiedzi brunatnych. Te były uciążliwe szczególnie nocą, od około 1.00, kiedy podchodziły pod nasze budynki przetwórni. Wracając z pracy koło 1-2 w nocy można było być pewnym, że w promieniu kilkuset metrów, w ciemnościach jest co najmniej kilka miśków. Człowiek odwracał głowę w te i we wte, aby przy słabym świetle latarni upewnić się że nie ma żadnego w bezpośredniej odległości. Niejednokrotnie były wystawiane warty przez stałych mieszkańców z bronią palną w pogotowiu.
Super przygoda ,ciekawy opis ,trzeba zapisać Kanion Kolorado do listy marzeń.
W kilka tygodni po zamieszczeniu moich fotek z USA, chciałbym jeszcze podać linka do zdjęć które nadesłał mi mój kolega, a w podobnym czasie podróżował również samochodem po stanach. Rejony które zwiedził w większości się nie pokrywały z moimi - są to głównie Pacific Coast Highway - czyli odcinek drogi pomiędzy Los Angeles a San Francisco, następnie góry Sierra Nevada czy też Yosemite National Park.
Zapraszam do miłego oglądania :
http://www.gorskiswiat.pl/galerie/galeri...eria39.php
Pozdrawiam, Pedro

Absolutnie zajefajne, pozazdrościć, lista marzeń mi się wydłużyła

Góry zawsze i wszędzie sa niepowtarzalne w swej urodzie i wdzięku.
A mnie to się marzy na takich samochodowych wyprawach mieć własnego kierowcę albowiem ja sam mało koncentruję się na drodze ,rozglądam się za bardzo na otaczający krajobraz co jest niewątpliwie bardzo wypadkowogenne.Nieraz się łapię na tym ,że zamiast patrzeć na drogę przed siebie to patrzę po bokach a tu zakręt i .... lepiej nie mówić co dalej