Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Jesienna zima w Karkonoszach - październikowa biba 2012
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Motto (dedykacja własna dla Tenshi): "Na bibie można przechadzać się Różanym ogrodem, borykać się Wiśniowym sadem albo poniewierać się Drogą przez mękę. Jednak prawdziwym szlakiem jest ten, który prowadzi do duszy każdego forumowicza poznanego na bibie."
Karkonosze. I tak się znowu stało, że nasze forumowe oko spoczęło na mapie tych kopczyków. Dla mnie to miała być bibowa powtórka, ale trochę w innej dymenzji. Akurat przed czteroma laty (październik 2008) byłem tutaj uczestnikiem mojej pierwszej forumowej biby Górskiego Świata. Dla tych co chcą sobie o tym przeczytać, to kliknąć tu:
http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=1487
W tym roku nadarzyła się ponownie okazja znowu tutaj podrepatać. Przyznam, że trochę wyprowokowałem to spotkanie. Haczyk połknęła Tenshi i podjęła się organizacji imprezy bibowej. Dzięki jej za to.

Dane techniczne:
DOBA : 26.10. ? 29.10.2012
PRZESTRZEŃ: Karkonosze - (1) Karpacz Górny - Samotnia - Dom Śląski - Śnieżka - Dom Śląski; (2) Dom Śląski - Przełęcz Karkonoska - Pod Petrovkou - Ścieżka Nad Reglami - koło Niedźwiadka - Schronisko Pod Łabskim Szczytem; (3) Schronisko Pod Łabskim Szczytem - Szklarska Poręba; (4) bez dreptania, tylko odjazd do domu.
OBIEKTY (do spania): Dom Śląski, Schronisko Pod Łabskim Szczytem, Pensjonat ??? w Szklarskiej Porębie.
ODLEGŁOŚĆ (obliczona z mapy): 11,5 km (750 m przewyższenia), 21,5 km (200 m przewyższenia), 4,5 km (0 m przewyższenia), 0 km (0 m przewyższenia)
CZAS: 4:00 godz., 6:00 godz., 1:45 godz. i 0:00 godz. (wg mapy)
SUBI EKTY:
w kolejności alfabetycznej - dr. Etker, fidelio, Stasiu, Tenshi (forumowicze) i Kasia, Radek (gościnnie).

25.10.2012, prolog

Dla mnie biba rozpoczyna się o jeden dzień wcześniej. Nie, żebym był więcej napalony na tą wyprawę niż inni, ale z racjonalnych powodów. Nie mam łatwego dojazdu w Karkonosze. To jest także powodem, że rzadko przebywam w tych miejscach. Do przesunięcia z punktu mego doczesnego pobytu do kontaktowego punktu w Karkonoszach służą mi społeczna kolej żelazna i autobusowa. Moja trasa - Nawsie - Ostrawa - Pardubice - Trutnov - Pomezní boudy (Przełęcz Okraj). Na miejsce wypadowe docieram około 16:00.
[attachment=48774]
Pogoda na razie się trzyma. Nie jest słonecznie, ale da się przeżyć. Nocleg próbuję załatwić po polskiej stronie. Schronisko PTTK jest zamknięte. Od zewnątrz nie wygląda, żeby było w dobrej kondycji. Na szczęście tuż obok wyrosły objekty Amelkowej Chaty. Tutaj jest ładnie i wygodnie. Nawet kuchnia jest położona w urokliwej piwnicy. Trzeba skorzystać z oferty, aczkolwiek dla mnie zbyt komfortowo. Jednak nie jestem przygotowany do spania pod zachmurzonym niebem. Też mogę czas od czasu przespać się pod pierzyną i samotnie patrzeć co dają w telewizji. Spanie w Polsce, kolacja w Czechach. Dostaję cynk, że najlepiej jest w pensjonacie i restauracji "Lesní zátiší". Faktycznie coś dla zaspokojenia moich kubków smakowych. Tradycja została zachowana - smażony ser z dodatkami i piwko. Do tego miła obsługa. Szkoda tylko, że nie mam możliwości z kimś podzielić się wrażeniami.

26.10.2012, pierwszy dzień

Rano nie trzeba mi wcześnie wstawać. Mój plan przewiduje przejście szlakiem czesko-polskiej przyjaźni do Domu Śląskiego i tam połączenie się z główną grupą dochodzącą z Białego Raju. Za leniwy jestem dotrzeć na sam punkt startowy ze Sowiej Przełęczy. Moje pozytywne nastawienie trochę mi psuje pogoda. Na dalekie widoki mogę zapomnieć.
[attachment=48775]
Śnieg trochę poprószył, ale jeszcze nic nie wskazuje na to, że następny dzień będzie go jeszcze więcej. Z Przełęczy Okraj (1046 m) wyruszam czerwonym szlakiem. Niebieski szlak prowadzący przez Skalny Stół (1282 m) mnie nie przyciąga. Widoki są mizerne i patrzeć maksymalnie na pobliską kosówkę albo drzewa mnie pozostawiają chłodnym. Może innym razem i to z poznaniem dalszych grzbietów wysuniętych dalej na wschód od przełęczy? Szlak prowadzący na Sowią Przełęcz (1164 m) mnie rozpieszcza. Szeroki asfalt (o tej porze pokryty śniegiem) jest raczej przeznaczony na niedzielny poobiedni spacer niż dla górala pragnącego wypuścić duszę.
[attachment=48776]
Najpierw mijam dziwny cmentarz, a to cmentarz odpadków (patrz dział zagadek), potem Sowią, gdzie mam ostateczną możliwość zejść do Karpacza. Mnie jednak ciekawi dalszy cel na trasie - chata Jelenka.
[attachment=48777]
Z dala wygląda, że jest otwarte i z chęcią pozwalam się porwać do jej wnętrzności. W jadalni jestem sam. Herbatka z voltarzem jest w danym momencie tą najlepszą miksturą.
[attachment=48778]
Atmosfera tego miejsca mnie całkowicie zniewala. Przyrzekam sobie, że następnym razem, kiedy odwiedzę Karkonosze, to tutaj chociaż raz zjem kolacyjkę i położę główkę na jakimś łóżeczku. Za pomocą nowoczesnej sieci telefonicznej dostaję wiadomość, że start głównej grupy zostaje opóźniony, ponieważ czekają na incognito złotą rybkę w postaci DrE, który dojeżdża pociągiem. No to mam czas i jeszcze w więcej zwolnionym tempie wyruszam dalej. Czeka mnie Czarna Kopa i jej grzbiet. Tutaj troszczkę teren się podnosi i trzeba też uważać. Kamienie są śliskie i łatwo wywinąć kozła z lądowaniem na buzi. Mnie trzeba dojść w porządku do punktu spotkania. Oprócz Doctora, nie znam osobiście nikogo i nie mógłbym się przecież pokazać z obdartą g...ą. Pierwsze wrażenie jest ważne.
[attachment=48779]
Bez uszczerbku na swojej krasie i zdrowiu docieram najpierw na Czarną Kopę (1411 m). Z tąd są widoki chyba ładne. Śnieżka też może kiedy indziej pokazuje swoje wnady. Ja jednak nie widzę z tych dobroci nic. Mogę tylko podziwiać piękno oszronionej kosówki i pocukrowany chodnik.
[attachment=48780]
Z każdym krokiem czuję, że Królewna Śniegu jest tuż, tuż. Dochodzę do rozwidlenia czerwonego i niebieskiego szlaku. Na szczyt to już faktycznie blisko. Co by człowieczyna mgłę rozdmuchał. Powoli wyłaniają się z niej objekty stojące na wierzchołku. Tutaj gdzieś stałem przed czteroma laty i ze smakiem spoglądałem w stronę przełęczy Okraj ze Skalnym Stołem i Czarną Kopą.
[attachment=48781]
Wtedy mi się marzyło o przejściu tego odcinka. Teraz mi się to marzenie spełniło, ale znów nie byłem w pełni nasycony. Mgła zabroniła mi w napajaniu się widokami. No nic, będę musiał tą trasę przedreptywać tak długo, aż mi będzie dane podziwiać widoki. Dla mnie to jest najlepsza trasa podejścia na Śnieżkę. Parę zdjęć udokumentujących moje wyjście i wsiąkam do restauracji pod talerzami. Nie chcę zanudzać co sobie dałem. Trochę tylko podwyższyłem temperaturę swojego ciała, ponieważ dotychczasowa trasa nie była z rodzaju potnych i dychawicznych. Podczas schodzenia do Domu Śląskiego czerwonym szlakiem zamieniam się w dziadka o dwóch laskach. Powolutku z nogi na nogę opierając się na kijkach. Nie chciałbym zjechać po kamiennych schodach na dupsku. 12:45 i Dom Śląski. Jestem w punkcie przewidującym połączenie się z grupą główną. Czas czekania wykorzystuję na dokarmienie się. Nawet chwilkowe przejaśnienie wygania mnie ze schroniska.
[attachment=48782]
Było to faktycznie chwilkowe. Jak się później okazało, Królowa Śniegu już się nie pokazała. Czas mi się zaczyna dłużyć. Ekipa nie i nie się dostawić. Później, podczas oglądania fotografii na forum, mi było jasne dlaczego.
http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=48679
Nareszcie krótko po 14:00 widzę jedną znajomą twarz między młodymi. To są oni. Krótkie przywitanie i wzajemne przedstawienie się. Co za ulga, praktycznie po 1,5 dnia samotnego podróżowania jestem w kolektywie. Byłem bardzo ciekawy nowych twarzy. DrE już znam, ale Tenshi i fidelio ze swymi przyjaciółmi (Kasia i Radek) to jeszcze niepopisana kartka wspólnych przeżyć. Ja też powoli,ale nieustannie dziadzieję i moja osoba nie wszystkim może być po chęci. Po krótkim odpoczynku i zakwaterowaniu, czas na ponowne odwiedzenie Top kopczyka w Karkonoszach. Dla mnie to powtórka. Robię pierwsze zdjęcie wyśmianych buzi moich nowych współtowarzyszy.
[attachment=48783]
Nawet mgła trochę pofolgowała i pokazuje nam trochę z oferty swych widoków.
[attachment=48784] - Obří důl
Śnieżka też nie musi na nas długo czekać. Każdy wie, że ze Śląskiego nie trzeba zbytnio drałować pod górkę, żeby odwiedzić wierzchołek Królowej Śniegu. Na szczycie obowiązkowe zdjęcie całej ekipy w pełnej swej krasie.
[attachment=48785]
Tylko ten pajac z prawej do nas nie należy! Obowiązkowe odwiedzenie restauracji pod talerzami. Tutaj między dopełnieniem utraconej enegii dzielnie odpieramy ataki faceta, który nam chce sprzedać za 9 zł świadectwo wyjścia na Śnieżkę. Chyba do dzisiaj nas nie lubi. Ja sobie robię inne potwierdzenie z wyjścia na szczyt.
[attachment=48786]
Z powrotem wybieramy inny wariant zejścia do Domu Ś. drogą dostawczą. Jest to bezpieczniejsze.
[attachment=48787]
Jak wtedy byliśmy w nieświadomości nieznając tego, co nas czeka w następny dzień. To było nic w porównaniu z jutrzejszkiem. No, na razie czekała nas (dla mnie przyjemna część biby) pogawędka przy stole w stylu "Rozmowa ze wszystkimi o wszystkim". Mnie z tego wieczoru najwięcej utknęły w pamięci szeroka wiedza Doctore o górach powszednich i smakowity wyrób kulinarny Tenshi. Wśród wyluzowanej atmosfery kolektywu jak by zanikła niezbyt znacząca notycka Doctora, który co chwila chodził na zewnątrz - pada śnieg. Nie dawaliśmy temu zbytniego znaczenia. Spać poszliśmy z myślą, że nas czeka normalna długa przeprawa. Jaka błędna przedstawa. Dobranoc.

Myśl dnia
Radek zapytuje się Tenshi: "Czy mogę już wypakować Twoją połowę rzeczy z mojego plecaka?"

Cdn. innocent
Nie zdążyłam jeszcze relacji przeczytać, na jutrzejszy wieczór sobie zostawię, ale tak po wstępnym przejrzeniu zdjęć muszę stwierdzić, że to jest super: http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=48786 !!! ok Big Grin
Stasiu, po prostu uroczo! Pasuje Ci ten kapelusz, że hej! He Big Grin
Stasiu, zaiste mistrzowskie pióro posiadasz! po raz kolejny dreptałam sobie razem z Tobą czytając jeno relację Smile Karkonosze piękne były jak zawsze, ale najważniejsze, że humory dopisały Smile

Stasiu napisał(a):
Motto (dedykacja własna dla Tenshi): "Na bibie można przechadzać się Różanym ogrodem, borykać się Wiśniowym sadem albo poniewierać się Drogą przez mękę. Jednak prawdziwym szlakiem jest ten, który prowadzi do duszy każdego forumowicza poznanego na bibie."

Stasiu, dziękuję Ci serdecznie za Tę dedykację.
Wzruszyłam się niezmiernie. Z całą pewnością uczestnicy jesiennej biby zapisali szlak w mej duszy i serduchu Shy


Gdyby, nie rzucony przez Ciebie Stasiu haczyk, na pewno sama z własnej woli nie podjęłabym się organizacji tak zacnego spotkania. Teraz mogę Ci nawet obiecać, że będą kolejne Smile


Stasiu napisał(a):
[...] Kamienie są śliskie i łatwo wywinąć kozła z lądowaniem na buzi. Mnie trzeba dojść w porządku do punktu spotkania. Oprócz Doctora, nie znam osobiście nikogo i nie mógłbym się przecież pokazać z obdartą g...ą. Pierwsze wrażenie jest ważne.[...]

Nawet wtedy bym Cię rozpoznała giggle Apteczkę również miałam przy sobie.


Stasiu napisał(a):
Ja też powoli,ale nieustannie dziadzieję i moja osoba nie wszystkim może być po chęci.

Proszę Cię żebyś nigdy tak nie myślał!

Na kolejne spotkanie już nie będę eksperymentować z "tymi" kulinariami, niekoniecznie były smaczne Smile


Stasiu napisał(a):
Tylko ten pajac z prawej do nas nie należy! Obowiązkowe odwiedzenie restauracji pod talerzami.[...]

Ten "pajac" wygląda jakby się urwał z planu filmu "Krzyk" giggle

Jutro dorzucę jakieś foty od siebie.

Stasiu napisał(a):
Myśl dnia
Radek zapytuje się Tenshi: "Czy mogę już wypakować Twoją połowę rzeczy z mojego plecaka?"

Shy Shy Shy

Tak,tak-fajnie to opisujesz.Wink
Tylko dlaczego tak mało uwagi poświęciłeś deserowi Tenshii w postaci wiórków kokosowych ? Rolleyes

dr.Etker napisał(a):
(...)Tylko dlaczego tak mało uwagi poświęciłeś deserowi Tenshii w postaci wiórków kokosowych ? Rolleyes


Raz było dane mi do świadomości, że za bardzo opisuję libacje alkoholowe na bibach. Od wtedy postanowiłem trochę mniej miejsca i czasu przeznaczać na tego typu opisy. Jasne, że zdjęcia mam, ale podlegają inkwizycji. Wink

Stasiu napisał(a):

dr.Etker napisał(a):
(...)Tylko dlaczego tak mało uwagi poświęciłeś deserowi Tenshii w postaci wiórków kokosowych ? Rolleyes


Raz było dane mi do świadomości, że za bardzo opisuję libacje alkoholowe na bibach. Od wtedy postanowiłem trochę mniej miejsca i czasu przeznaczać na tego typu opisy. Jasne, że zdjęcia mam, ale podlegają inkwizycji. Wink

I słusznie postępujesz tą drogą. ok
Zaznaczyłem jedynie powyższy fakt -by podnieść wkład Tenshii w opisywaną imprezę. Smile

Normalnie rzecz ujmując nabijacie się z wiórków kokosowych! A ja się starałam Shy giggle

[attachment=48797] Polana, w drodze na spotkanie ze Stasiem
[attachment=48798] Mały Staw
[attachment=48799] Kocioł Małego Stawu, schr. Samotnia (1234 mnpm)
[attachment=48800] opuszczamy ten urokliwy zakątek, pnąc się w górę
[attachment=48801] grzbiet Kotła Małego Stawu, z kulminacją Smogorni oraz ostańcem skalnym poniżej - Słonecznikiem
[attachment=48802] szlak niebieski - Droga Jubileuszowa, w oddali Śląski Dom
[attachment=48803] zostawiamy bagaże, zabieramy Stasia i szlakiem czerwonym - Drogą Przyjaźni kierujemy się ku najwyższemu szczytowi Sudetów
[attachment=48804] zza chmur spogląda słońce
[attachment=48805] [attachment=48806] Obri Dul, Studnicni hora (1554 mnpm) i Lucni bouda
[attachment=48807] Obserwatorium Meteorologiczne na Śnieżce
[attachment=48808] na szczycie, Śnieżka
[attachment=48809] w komplecie Smile
[attachment=48810] zejście Drogą Jubileuszową do Śląskiego Domu z widokiem na Kocioł Łomniczki
[attachment=48811] Radek i Stasiu, szykują się do snu. Zasypiają szybko, po niedługim czasie padają słowa "Czyj to samochód?" Myślę sobie, przecież nie mój, niektórzy gadają przez sen Wink Dobranoc.
Stasiu wygląda jak mumia ...

Łukasz napisał(a):
Stasiu wygląda jak mumia ...

Mumie są młodsze Cool

Bo to jest szef wszystki mumi ...
clapDevil

Łukasz napisał(a):
Stasiu wygląda jak mumia ...

Zaraz mumia... uhm
Zakonserwowany zdziebko we wiórkach kokosowych Toungue -ale nie tak jak adm.H.Nelson(beczka z rumem). Rolleyes
http://pl.wikipedia.org/wiki/Horatio_Nelson

Łukasz napisał(a):
Bo to jest szef wszystki mumi ...

To się nazywa Faraon ... ok

Pablo napisał(a):
Mumie są młodsze Cool

Nie, są dobrze zakonserwowane Smile

dr.Etker napisał(a):

Łukasz napisał(a):
Stasiu wygląda jak mumia ...

Zaraz mumia... uhm
Zakonserwowany zdziebko we wiórkach kokosowych Toungue -ale nie tak jak adm.H.Nelson(beczka z rumem). Rolleyes
http://pl.wikipedia.org/wiki/Horatio_Nelson

Wiórki kokosowe, dobre na wszystko Devil

http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=48786
Stasiu, co to za kiczowate monstrum koło Ciebie stoi?. A co to za "metaloplastyka" na ścianie?.
Ostatnio byłem na Śnieżce w maju tego roku. Była godzina 23.00. Na szczęście Cepelia już była zamknięta.
Stron: 1 2 3
Przekierowanie