Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: koniec tygodnia po bieszczadzku.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Piękna ,wspaniała,barwna relacja-Ustrik ! Co do tych misiów mających kłopoty z zaśnięciem.Może powinieneś zabierać trochę miodu na wycieczki.W razie niespodzianego spotkania będzie na wykupne...
Pięknie Ustrik .To jest własnie to co lubię .Wspaniale opisane przeżycia wkomponowane w surowy majestatyczny zimowy krajobraz Bieszczad wywierają wrażenie .Opis długi i czyta się bardzo przyjemnie .A urozmaicenie w postaci śladów misia czy silnego wiatru przydają tej relacji jeszcze większą wartość .Ps Miś pewnie był bardzo głodny Ale jakby co to miałeś jeszcze kanapki aby się podzielić Smile Pzdr
Super relacja Ustrik! Tekst pieknie maluje te obrazy, ktorych na fotach nie zobaczymy, ale i wywolal u mnie wspomnienia z Bieszczad sprzed dwoch lat.. (dzieki!) [- w podwieczornej szarzyznie przez las do Koliby, wschod slonca i sniadanko na Carynskiej, drzemka w sloneczku i dalej w strone Cisnej.. ah.. Smile ]
Jedyne, co mi wtedy przeszkadzalo, to tlumy ludzi na szlakach..(lipiec).. Ty tego nie miales Smile
Fajnie, fajnie Smile pozdrawiam!

P.S.
Wszystkiego co najlepsze w dniu urodzin! Spelnienia gorskich (i nie tylko) marzen! Smile
Fajna relacja, juz myslałem że pójdziesz za tropem Wink misia.
A swoją droga fajnie by było na taką wyprawe wziąć ze sobą jakąś lornetkę co by zwierza upolować wzrokiem.
No i kurtka sprawdzona przed Babią.
Pozdrawiam i do zobaczenia
P.
no stary, czapki z głów Smile
cieswzy mnie to, ze się wam podoba relacja. W końcu to dla was ją napisałem Smile
Mam nadzieję, że Ustrik mi wybaczy, że to ja teraz napiszę coś w jego temacie - niemniej właśnie to miejsce pasuje mi najbardziej do zamieszczenia kilku zdań z dnia dzisiejszego, a było tak...

Pierwsza niedziela lutego zapowiadała się niezwykle słonecznie. Siedząc w domu pod Krosnem dawało mi to sporo do myślenia. A może by się tak gdzieś wybrać? Moje najbliższe okolice z pewnością nie można nazwać górami, są to raczej pagórki. Niemniej z całkowitym przekonaniem zawsze uważałem, że krajobrazy mojej rodzinnej ziemi są naprawdę ciekawe i przyjemne dla spędzania wolnego czasu. Wędrując palcem po mapie, raz na wschód raz na zachód dotarłem do pewnego miejsca które już kiedyś wywołało moje zainteresowanie. Ostatecznie wybór padł na nieodwiedzone jeszcze przeze mnie Jeziorka Duszatyńskie niedaleko Komańczy. Miejsce to jest położone w Ciśniańsko-Wetlińskim Parku Krajobrazowym, na terenie Bieszczadów Zachodnich, a dokładniej na stokach Wysokiego Działu.

Wędrówkę rozpoczęliśmy z Duszatynia, wzdłuż czerwonego szlaku. Na miejsce dostaliśmy się naturalnie samochodem. Autobusem to można by pewnie dojechać co najwyżej do Komańczy. Sama wędrówka nie jest raczej godna szerokiego opisu. Trasa w lesie bez większych prześwitów, kilka potoków przekraczanych w bród, na dole po bardzo zalodzonej drodze, później po błocie w lesie, a wyżej już w śniegu, choć grubością pokrywy nie przekraczającym raczej wysokości kostek.

Nad jeziorkami byliśmy po półtorej godzinie bardzo spokojnego marszu, a dalszą część jak i trochę informacji teoretycznych zamieszczam dzięki tekstom zawartym na tablicy zamieszczonej przy jeziorkach. Ciekawa wycieczka z pewnością będzie mi się dobrze kojarzyła, choć jak się okazało później według wskazań licznika zrobiliśmy 140 km...

Do lektury bardzo zapraszam, jest to miejsce o bardzo zaskakującej i bardzo niedawnej historii, a fakty przedstawiają się następująco.

POWSTANIE OSUWISKA I JEZIOREK

Pod szczytem Chryszczatej w tzw. Steciw Lesie, po wiosennych roztopach śniegu i długotrwałych ulewnych deszczach 13 kwietnia 1907 roku (w przeddzień święta Wielkanocy) oderwał się "kawał" zachodniego ramienia góry. Obsuwające się masy ziemi i skał "zwięzły się" i z potężnym hukiem runęły na wiekowy las, powalając go po drodze. O gwałtownej formie przemieszczenia świadczą wymiary niszy oraz obecność wyżłobionej rynny. Zwały rumowiska zatrzymane zostały w głębokim jarze Olchowatego Potoku, gdzie przegrodziły go w kilku miejscach, tworząc naturalne zapory. Zagłębienia powyżej przegród wkrótce wypełniły się wodą z dopływów spod kulminacji Chryszczatej i Mikitowej, dając początek trzem wielkim jeziorkom. Utworzyło się też kilka oczek, rozrzuconych w zaklęsłościach terenu katastrofy, które z czasem zanikły.

SKALA I PARAMETRY KATAKLIZMU

Osuwisko na Chryszczatej określone mianem "Zwięzła", jest największym w polskich Karpatach pod względem ilości przemieszczonego materiału (około 12 mln m3 skał i ziemi) oraz drugie - po Szymbarku pod względem powierzchni (około 36 ha). Ciągnie się na długości ponad 2 km. Wyraźnie zaznaczają się 3 części: niższa obszar oderwania o zasięgu 880 x 250 m i głębokości do 25 metrów, oddzielona od niej stromym progiem rynna, czyli droga osuwiska o wyżłobionym zarysie 400 x 140 m z głębokością do 10 m, oraz jęzor osuwiska o powierzchni ok 15 ha i średniej miąższości około 35 metrów.

W obrębie języka osuwiskowego, powstały 3 duże jeziorka:
- górne (701 m n.p.m.), powierzchnia lustra wody 1,44 ha, głębokość maks. 5,8 m;
- dolne (683 m n.p.m.), powierzchnia lustra wody 0,45 ha, głębokość maks. 6,2 m;
- z trzeciego, najmniejszego najniżej położonego (614 m n.p.m.) przed 1925 rokiem na polecenia właściciela dóbr Stanisława hr.Potockiego, spuszczono wodę celem wyłowienia pstrągów (odłowiono 80 ryb)!

Poniżej 9 fotek z wędrówki, oraz panorama górnego większego jeziorka:

Pedro napisał(a):
Do lektury bardzo zapraszam, jest to miejsce o bardzo zaskakującej i bardzo niedawnej historii, a fakty przedstawiają się następująco.


Bartek, Ty duchu niespokojny. Jesteś jak Tony Halik.Wink
Ale fajnie tam w Twoich okolicach.

Ładnie Smile ... widać tak to jest z Górskim Światem, tylko trochę ładnej pogody, nikt się nie umawiał, a wszyscy gdzieś powędrowali Wink

Pablo napisał(a):
Ładnie Smile ... widać tak to jest z Górskim Światem Wink

przecież ruch w interesie musi być, pzdr.

Ładne i ciekawe miejsce z punku widzenia geomorfologa i z każdego innego punktuSmile
Sam byłem nad osuwiskiem w Szymbarku wiele ,wiele lat temu ,ale tam nie ma takich jeziorek.

Jednym słowem udały się Nam niedzielne wycieczki Smile
jeziorka duszatyńskie najładniejsze sa latem kiedy to słonca promień zaczepia znad spokojnej wody oraz jesienią gdy liście brązowe kiwają się łagodnie w tańcu z kroplami deszczu. Jak dobrze pamiętam jakieś 1000 lat temu zamieściłem legendę na forum opowiadającą jak te jeziorka powstały prawie 101 lat temu Smile
Kurcze... Jakim cudem umknął m CAŁYi ten wątek no... Skandal!! Ale zato teraz miałem sporo fascynującej lektury Smile
Stron: 1 2 3 4
Przekierowanie