20-08-2009, 12:58 PM
Kolejny ranek wstając przed wschodem słońca zastanawiam się czy to jest jeszcze normalne... i wolę sobie nie odpowiadać
wschód słońca Dnia Panskiego 15 sierpnia Mieciur i ja przywitaliśmy w poldolocie, który zdążał... na wschód
po niedługim czasie dojeżdzamy do podkrośnieńskich posiadłości rodzinnych Władzy Forumowej
jako że nikomu się nie chce ruszyć w trasę; wyruszamy dosyć późno 
Ponad 2 godzinki zajmuje nam jazda, najpierw przez Barwinek, potem naszymi "ulubionymi" słowackimi drogami. dłużyło się, nie powiem... więc umilałam sobie czas fotografowaniem
[attachment=25091][attachment=25092]
10 km przed planowanym miejscem pozostawienia auta orientujemy się że żadne z nas nie ma eurosów
po przeliczeniu wspólnych funduszy, okazuje się, że we 3 osoby dysponujemy zawrotną kwotą 2 eurów
piękna wtopa, wybraliśmy się jak cepry
na szczęście parking pod MOkiem kosztuje 1,5 E.
i nawet nie ma dużo ludzi, co jest bardzo dziwne, sądząc po oznakowaniu drogi - tabliczki kierujace na morskie oko pojawiały się od 50 km....
i nie 9 km a kilometr asfaltu... tylko cholercia tych Mięguszy mi jakoś brakowało w panoramie
[attachment=25093]
nad Mokiem schodzi nam z godzinę... miły chłodek, zimny napój turystyczny i brak ceprów robi swoje
tutaj pada jeden z lepszych tekstów Mieciura, z którego nabijamy się przez cały czas wycieczki. cytuję : "Mieciur może wypić o jedno piwo mniej niż normalny człowiek" 
ale odpoczywać się przecież nie da bez gór (bo jakże to
) więc kolejną godzinę spędzamy z Krzyśkiem na gonieniu Admina po lesie
w końcu docieramy na Sniński Kamień, skąd roztaczają się ciekawe widoki. niestety łączy się to z dużą ilością ludzi, ale znajdujemy sobie wolny kawałek skały i kontemplujemy
c[attachment=25094][attachment=25095]o dziwne - tutaj nikt nie chodzi z kijkami .
powrót nieco inną drogą, przez chaszcze i krzaki waską ścieżyną - tu już nie ma ludzi, cisza i spokoj za to jest...[attachment=25096] Małe Morskie Oko morski kolor miało raczej dawno
[attachment=25097] i przez błotko z powrotem na asfalt, asfaltem do samochodu i samochodem do domu
po drodze zatrzymujemy się jeszcze pooglądać rozmieszczone w okolicach przejścia granicznego pozostałości z II wojny światowej, a więc czołgi, działa i samoloty
[attachment=25098]
potem grill na którym my mieliśmy się najeść, ale bardziej najadły się podkrośnieńskie komary
i Polaków nocne rozmowy dłuuuugo w noc połączone z oglądaniem zdjęć różnorakich (chwała Ci Bartku za cierpliwość w oglądaniu 9 mieciurnych albumów - w sumie było tam ok 1700 zdjęć
)
poranek dziwnym trafem nam się przedłużył
ale ambitnie w końcu wyruszyliśmy zdobywać Cergową (całe 715 m. n.p.m.
) na początku mała wtopa Admina, który jak się okazało swoich rejonów rodzinnych nie zna (ojjj oberwie mi się za to
i wygnał nas na szlak (a raczej Mu się wydawało że to szlak był
o jeden mostek za wcześnie a potem powiedział: "eeeee musimy przejechać autem";) po odnalezieniu właściwego szlaku budząc zaciekawienie miejscowej ludności przedostaliśmy się przez wieś, potem wąską ścieżką przez pola i w las. sam szczyt jest zalesiony, [attachment=25099]ale pod szczytem znajdują się naslonecznione polanki, które aż się proszą aby na nich poleżeć z napojem turystycznym, co też uczyniliśmy schodząc
kilka osób mijanych na zejściu i po dluższej chwili byliśmy przy samochodzie.
potem odwiedziliśmy jeszcze krośnieński rynek, zamek Kamieniec w Odrzykoniu [attachment=25100] i rezerwat Prządki.[attachment=25101] no i trzeba było wracać do rzeczywistości
dzięki Bartek za te 2 dzionki... przy następnej okazji rzuć Sonii piłką od nas 10 000 razy
edit: foty będą zaraz
edit 2: już

wschód słońca Dnia Panskiego 15 sierpnia Mieciur i ja przywitaliśmy w poldolocie, który zdążał... na wschód
po niedługim czasie dojeżdzamy do podkrośnieńskich posiadłości rodzinnych Władzy Forumowej
jako że nikomu się nie chce ruszyć w trasę; wyruszamy dosyć późno 
Ponad 2 godzinki zajmuje nam jazda, najpierw przez Barwinek, potem naszymi "ulubionymi" słowackimi drogami. dłużyło się, nie powiem... więc umilałam sobie czas fotografowaniem
[attachment=25091][attachment=25092]10 km przed planowanym miejscem pozostawienia auta orientujemy się że żadne z nas nie ma eurosów
po przeliczeniu wspólnych funduszy, okazuje się, że we 3 osoby dysponujemy zawrotną kwotą 2 eurów
piękna wtopa, wybraliśmy się jak cepry
na szczęście parking pod MOkiem kosztuje 1,5 E.
i nawet nie ma dużo ludzi, co jest bardzo dziwne, sądząc po oznakowaniu drogi - tabliczki kierujace na morskie oko pojawiały się od 50 km....
i nie 9 km a kilometr asfaltu... tylko cholercia tych Mięguszy mi jakoś brakowało w panoramie
[attachment=25093]nad Mokiem schodzi nam z godzinę... miły chłodek, zimny napój turystyczny i brak ceprów robi swoje
tutaj pada jeden z lepszych tekstów Mieciura, z którego nabijamy się przez cały czas wycieczki. cytuję : "Mieciur może wypić o jedno piwo mniej niż normalny człowiek" 
ale odpoczywać się przecież nie da bez gór (bo jakże to
) więc kolejną godzinę spędzamy z Krzyśkiem na gonieniu Admina po lesie
w końcu docieramy na Sniński Kamień, skąd roztaczają się ciekawe widoki. niestety łączy się to z dużą ilością ludzi, ale znajdujemy sobie wolny kawałek skały i kontemplujemy
c[attachment=25094][attachment=25095]o dziwne - tutaj nikt nie chodzi z kijkami . powrót nieco inną drogą, przez chaszcze i krzaki waską ścieżyną - tu już nie ma ludzi, cisza i spokoj za to jest...[attachment=25096] Małe Morskie Oko morski kolor miało raczej dawno
[attachment=25097] i przez błotko z powrotem na asfalt, asfaltem do samochodu i samochodem do domu
po drodze zatrzymujemy się jeszcze pooglądać rozmieszczone w okolicach przejścia granicznego pozostałości z II wojny światowej, a więc czołgi, działa i samoloty
[attachment=25098]potem grill na którym my mieliśmy się najeść, ale bardziej najadły się podkrośnieńskie komary
i Polaków nocne rozmowy dłuuuugo w noc połączone z oglądaniem zdjęć różnorakich (chwała Ci Bartku za cierpliwość w oglądaniu 9 mieciurnych albumów - w sumie było tam ok 1700 zdjęć
)poranek dziwnym trafem nam się przedłużył
ale ambitnie w końcu wyruszyliśmy zdobywać Cergową (całe 715 m. n.p.m.
) na początku mała wtopa Admina, który jak się okazało swoich rejonów rodzinnych nie zna (ojjj oberwie mi się za to
i wygnał nas na szlak (a raczej Mu się wydawało że to szlak był
o jeden mostek za wcześnie a potem powiedział: "eeeee musimy przejechać autem";) po odnalezieniu właściwego szlaku budząc zaciekawienie miejscowej ludności przedostaliśmy się przez wieś, potem wąską ścieżką przez pola i w las. sam szczyt jest zalesiony, [attachment=25099]ale pod szczytem znajdują się naslonecznione polanki, które aż się proszą aby na nich poleżeć z napojem turystycznym, co też uczyniliśmy schodząc
kilka osób mijanych na zejściu i po dluższej chwili byliśmy przy samochodzie.potem odwiedziliśmy jeszcze krośnieński rynek, zamek Kamieniec w Odrzykoniu [attachment=25100] i rezerwat Prządki.[attachment=25101] no i trzeba było wracać do rzeczywistości
dzięki Bartek za te 2 dzionki... przy następnej okazji rzuć Sonii piłką od nas 10 000 razy

edit: foty będą zaraz

edit 2: już

Tzn. zrobiliśmy 15 minut później to samo, ale na innym parkingu, przy innej prostej i na innym mostku