
Kurcze, szkoda że tak daleko mam do was
bo z miłą chęcią czasami bym się na te wasze jedno/dwu-dniowe wyprawy zabrała... A tak muszę wybierać Tatry czy niższe hopki, bo czas dojazdu ten sam :/
Ale w drugi jako pasażer 

a kogóż wrobiliście w tą jakże niewdzięczną rolę kierowcy (biedak pewnie musiał ograniczać się dzień wcześniej)
Sokół


no przecież nie mnie
(nie ma to jak dobrze się ustawić - jestem jak vip - wszyscy mnie wożą tylko
)no musiał się ograniczyć Biedak
ale bez przesady
jak stwierdził mój Tato - Mieciur chcąc jechać następnego dnia musi przestać pić zanim jeszcze zacznie

lapikusie, już wyjaśniam
otóż Mieciur pisząc że na braki w jedzeniu nie mieliśmy co narzekać miał na myśli siebie i mnie (bo my wpadliśmy na to, żeby sobie zrobić kanapki
)
ale już się nie odzywami więcej w tym temacie, bo Admin mi kolejne piękne przezwisko zaraz wymyśli
ależ dziękuję w imieniu całej Ekipy
a powiem CI, że te odległości wcale nie są takie duże
ja ostatnio stwierdziłam, że ode mnie w karkonosze jest w miarę blisko
faktycznie, z czasem gorzej...
na bibę sądecką przyjedź po prostu
Dosiu, tak, w górkach już można spotkać pierwsze oznaki jesieni.. aczkolwiek jeszcze liście nie żółkną to już widać, że zima się zbliża... a ja z moim aparatem czekam na zlotą polską jesień
:

zaszczyt powiadasz 
no w sumie może i racja najwyższą władzę forumową przeca wiózł 
skończył zanim na prawdę zdążył zacząć?? Mieciur Ty to masz przechlapane jednak 

A mógł w drzewo się wbić ........
Sokół jak Ty dobrze nas znasz 
No ktoś musiał ich wozić, nawet sie na ochotnika zgłosiłem, a miałem sie okazje troche porozbijać limuzyną Adminową więc coś za coś 
Edyta, no coś tam wypić moge ale zawsze jedno piwo mniej niż normalny człowiek 
Lapikus racja, zapomniałem, w pierwszy dzień razem z gosia3kiem prowadzilismy zakrojoną na szeroką skalę akcje "dokarmiania Admina"
za to potem usery wyżarły mu pół lodówki i większość śliwek z drzewa ! 
przecież Jemu po naszym wyjeździe zostało w lodówce powietrze, puste półki, 1 konserwa i trochę białego sera
po chlebie czy czymkolwiek innym do chleba nie było śladu
(a no i 1 piwo zostawiliśmy
właśnie miałam wspomnieć, że Mieciur na ochotnika się zgłosił na kierowcę, więc Go nie żalujcie tak bardzo

Gosia, właśnie niemożność bycia na bibie miałem na myśli. Termin, jaki został w demokratycznym głosowaniu wybrany, idealnie koliduje z koniecznością zameldowania się przeze mnie w pracy. Załatwienie urlopu bez odpowiedniego wyprzedzenia, graniczy z cudem. Niestety, stanowisko na którym pracuję, jest jednoosobowe i musi być obsadzone przez 24 godziny na dobę. Mamy tylko jednego zastępcę, który jest odpowiednio przeszkolony. W związku z tym, terminy urlopów planowane są prawie z rocznym wyprzedzeniem. Może ktoś zrezygnuje ze swoich planów i będzie szansa wskoczyć na ten termin. Wtedy na pewno się u Was zjawię. Mam taką cicha nadzieję.