Mar.an na sobotę zamówiła piękną pogodę u znajomej pogodynki

Hmmmmmm... prognoza sprawdziła się ... [
attachment=23042] rano.
Nasz nocny tabor sprawnie zmienił się w jadalnię, kulturalnie i niespiesznie zjedliśmy śniadanie w oczekiwaniu na możliwość zakwaterowania się w pokoju nr 13, w którym piątka szczęśliwców zdobyła nocleg.

Dyskutujemy na temat dzisiejszych planów - Mar.an z Sylwkiem planują pierwszy atak na Zamarłą, Przemo wybrał Szpiglasową Przełęcz, Kasia z Dariuszem - okolice Koziej Dolinki, a ja? Miał być Zawrat, ale spotkanie z oczekiwanym przez nas Pablem, który przybył do schroniska w towarzystwie Atanazego (Łukasza) i Agnieszki, zmienił moje plany. Razem wędrujemy na Kozi Wierch.

[
attachment=23040] [
attachment=23041]
Pogarszająca się pogoda nie psuje nam humorów, tylko troszkę się obawiamy, czy Marta z Sylwestrem zrealizują swoje zamierzenie. My dziarsko pokonujemy kolejne metry.
W oddali majaczą się pojedyncze sylwetki innych wędrowców, którzy za cel obrali sobie Kozi Wierch. "Madziowa" pogoda potrafi każdego zaczarować. Każdy kształt, każdy kamień wygląd lekko nierealnie... [
attachment=23044]
Prawie nierealne zdaje się spotkanie, w którym uczestniczyliśmy na wysokości około 2000 m. n.p.m. Za młodym chłopakiem schodzącym naszym szlakiem dziarsko dreptał mały psiak, który radośnie powitał nas machaniem ogonka. Była to ta sama kruszynka, którą wczoraj spotkałam podchodząc do schroniska... Szybko dowiedzieliśmy się, że samotny wędrowiec nie był właścicielem czworonoga

, więc co to za stworzenie upodobało sobie górskie wędrówki? Przypomniałam sobie niedawno przeczytany artykuł w n.p.m. o dwóch czworonożnych rezydentach pięciostawiańskiego schroniska. Czyżby reinkarnacja Sztegiera? Na szczęście psiak, po chwili wahania, decyduje się na dreptanie w dół i nie towarzyszy nam w dalszej wędrówce. Jednak malutkie ślady łapeczek odciśnięte na śniegu towarzyszą nam jeszcze długo.
Wchodząc w pułap chmur zostawiliśmy gdzieś niżej zimny wiat i deszcz. Prószący śnieg i powodujący utratę równowagi wiatr powitał nas na samym szczycie. Wybiła 12., w Krakowie wytrąbiono hejnał, my w ciszy rozkoszowaliśmy się wspaniałymi panoramami z wierzchołka.

[
attachment=23038] [
attachment=23037] Radowaliśmy oczy widokami, Pablo udzielił krótkiej lekcji topografii koledze Atanazemu i tak nadszedł czas powrotu.
W dobrym towarzystwie droga minęła szybko, więc na rozstaju szlaków [
attachment=23043] pozostawiamy z Pablem Agę i Łukasza lekko w tyle i idziemy na spotkanie Mar.an i Sylwestra. Liczymy się z możliwością, że pogoda nie pozwoliła im na przyjemne spotkanie z granitem, jednak może czekają, może tęsknią za nami?

Zamiast dzielnych wielbicieli sznurków spotykamy Tomtura ze Stasiem ? ale o tym już wiadomo

. [
attachment=23036]
A Marta, przy okazji, może opowie o gościnności kolib i sobotnim spotkaniu z Zamarłą.
Popołudnie [
attachment=23039] i dłuuuuugi wieczór mijają w bajecznej atmosferze. Ale o tym też wiecie, więc nie będę się powtarzała
Dziękuję za wspaniałe i serdeczne towarzystwo. Samotność jest dobra, ale dobrze wiedzieć, że po powrocie możesz spotkać ludzi, którzy samym swym uśmiechem odpędzą czarne chmury znad twojej główki.
cdn?