Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.

Hella napisał(a):
Na ten wyjazd czekałam długo. Miał mi pozwolić na uporządkowanie swoich spraw, spojrzenie na nie "z boku", nabranie dystansu, ponowne przejęcie kontroli nad niekontrolowanym...
Potrzebowałam powietrza i przestrzeni. I samotności.

Takie samotne wędrówki są bardzo cenne. Pozostawiają trwały i swoisty ślad w pamięci i sercu. Człowiek doświadcza wówczas "uczucia zapomnienia o sobie, kiedy działanie i świadomość stapiają się w jedno".

Przyjemna wędrówka. Smile Pomyśleć, że zaledwie dwa miesiące temu te miejsca, które odwiedziłaś wyglądały tak: [attachment=23009]

Ha, ha ha!
Siostrzyca nie strasz, że Forum ma drżeć przed Twoją następną re-aktywacjąSmile) Przecież z ciebie taki ciepły ludzik... Tą złą zawsze byłam ja!

Hella napisał(a):
A Hella ma jeszcze parę twarzy, których nie zniacie Devil, więc drżyjcie! giggle

Drżymy ! Cool
Jak na odreagowanie---> pięknie wybrałaś ok
Miło usłyszeć było Cię pośród zefirku na Wołowcu Smile

Sokół

Teraz dopiero przeczytałem Twoją relację...

Dobre miejsce wybrałaś na przemyślenia. Zachodnie sprzyjają zbieraniu myśli do kupy.
Tym samym dolączyłaś do grona "samotników" szlakowych.

A, co najważniejsze w całej Twojej relacji....

Hella napisał(a):
Dwa dni sam na sam ze sobą pozwoliło mi nabrać dystansu do pewnych spraw, uporządkować bałagan w głowie, docenić to co mam. Tego szukałam i znalazłam.

Mar.an na sobotę zamówiła piękną pogodę u znajomej pogodynki Wink Hmmmmmm... prognoza sprawdziła się ... [attachment=23042] rano.
Nasz nocny tabor sprawnie zmienił się w jadalnię, kulturalnie i niespiesznie zjedliśmy śniadanie w oczekiwaniu na możliwość zakwaterowania się w pokoju nr 13, w którym piątka szczęśliwców zdobyła nocleg. Cool
Dyskutujemy na temat dzisiejszych planów - Mar.an z Sylwkiem planują pierwszy atak na Zamarłą, Przemo wybrał Szpiglasową Przełęcz, Kasia z Dariuszem - okolice Koziej Dolinki, a ja? Miał być Zawrat, ale spotkanie z oczekiwanym przez nas Pablem, który przybył do schroniska w towarzystwie Atanazego (Łukasza) i Agnieszki, zmienił moje plany. Razem wędrujemy na Kozi Wierch. Smile [attachment=23040] [attachment=23041]
Pogarszająca się pogoda nie psuje nam humorów, tylko troszkę się obawiamy, czy Marta z Sylwestrem zrealizują swoje zamierzenie. My dziarsko pokonujemy kolejne metry.
W oddali majaczą się pojedyncze sylwetki innych wędrowców, którzy za cel obrali sobie Kozi Wierch. "Madziowa" pogoda potrafi każdego zaczarować. Każdy kształt, każdy kamień wygląd lekko nierealnie... [attachment=23044]
Prawie nierealne zdaje się spotkanie, w którym uczestniczyliśmy na wysokości około 2000 m. n.p.m. Za młodym chłopakiem schodzącym naszym szlakiem dziarsko dreptał mały psiak, który radośnie powitał nas machaniem ogonka. Była to ta sama kruszynka, którą wczoraj spotkałam podchodząc do schroniska... Szybko dowiedzieliśmy się, że samotny wędrowiec nie był właścicielem czworonoga blink, więc co to za stworzenie upodobało sobie górskie wędrówki? Przypomniałam sobie niedawno przeczytany artykuł w n.p.m. o dwóch czworonożnych rezydentach pięciostawiańskiego schroniska. Czyżby reinkarnacja Sztegiera? Na szczęście psiak, po chwili wahania, decyduje się na dreptanie w dół i nie towarzyszy nam w dalszej wędrówce. Jednak malutkie ślady łapeczek odciśnięte na śniegu towarzyszą nam jeszcze długo.
Wchodząc w pułap chmur zostawiliśmy gdzieś niżej zimny wiat i deszcz. Prószący śnieg i powodujący utratę równowagi wiatr powitał nas na samym szczycie. Wybiła 12., w Krakowie wytrąbiono hejnał, my w ciszy rozkoszowaliśmy się wspaniałymi panoramami z wierzchołka. giggle[attachment=23038] [attachment=23037] Radowaliśmy oczy widokami, Pablo udzielił krótkiej lekcji topografii koledze Atanazemu i tak nadszedł czas powrotu.
W dobrym towarzystwie droga minęła szybko, więc na rozstaju szlaków [attachment=23043] pozostawiamy z Pablem Agę i Łukasza lekko w tyle i idziemy na spotkanie Mar.an i Sylwestra. Liczymy się z możliwością, że pogoda nie pozwoliła im na przyjemne spotkanie z granitem, jednak może czekają, może tęsknią za nami? laugh
Zamiast dzielnych wielbicieli sznurków spotykamy Tomtura ze Stasiem ? ale o tym już wiadomo Dance. [attachment=23036]
A Marta, przy okazji, może opowie o gościnności kolib i sobotnim spotkaniu z Zamarłą.
Popołudnie [attachment=23039] i dłuuuuugi wieczór mijają w bajecznej atmosferze. Ale o tym też wiecie, więc nie będę się powtarzała Toungue

Dziękuję za wspaniałe i serdeczne towarzystwo. Samotność jest dobra, ale dobrze wiedzieć, że po powrocie możesz spotkać ludzi, którzy samym swym uśmiechem odpędzą czarne chmury znad twojej główki.

cdn?

Sokół

Oooooooooo, Buczynowe jeszcze zawalone śniegiem..... To mi się podoba. Devil
Filanc i Sztegier - psy Marii Krzeptowskiej, legendarnej gaździny Schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich.
Filanc wnosił w zębach do schroniska jedzenie oraz inne niezbędne rzeczy. Pupil taterników, których przybycie wyczuwał z kilkudziesięciu minutowym wyprzedzeniem.
Sztegier - zapalony miłośnik samotnych górskich wędrówek. Chodził po klamrach i drabinkach, widywano go na Kozim Wierchu, Gładkiej Przełęczy, na Wrotach Chałubińskiego, na Zawracie i w dziesiątkach innych miejsc. Autobusem potrafił przejechać się do Morskiego Oka, a kolejka wjechać na Kasprowy Wierch, skąd najkrótszą drogą, ignorując wytyczone szlaki, wracał do swojej Piątki.


Nasz Sztegier chyba też nie narzekał na zły los w schronisku [attachment=23045]

I żeby nie było, że się tylko okupowało stoły w jadalni ... [attachment=23046] [attachment=23047]

Piękny to był wieczór ok
Trzynastego, w pokoju numer 13, zakończyliśmy wspólną biesiadę.
Niedziela to już czas pożegnań i powrotów do domów Sad.
Dlatego, przed ostatnim odcinkiem mojej opowieści, na dobranockę koncert życzeń giggle z osobistymi podziękowaniami:

1. Pedrowi, którego wreszcie miałam okazję poznać osobiście, za stworzenie GŚ
2. Pablowi za życzliwość i pomoc
[attachment=23048]
3. Atanazemu i Agnieszce za przygarnięcie i szczęśliwy powrót do domu
[attachment=23051]
4. Ryśkom - za pigwówkę (jestem okropna - wiem Toungue)
[attachment=23050][attachment=23049]
5. I wszystkim z osobna: Sylwestrowi, Mar.an, Kasi, Dariuszowi, Przemowi, Tomturowi, Stasiowi za niezapomniane chwile razem.
Miłe chwile Hella
góry i Ty
no i Oni...
sympatycznie się czytało -pozdrawiam
Świetna przygoda i bardzo miła lektura.

Sama radość z czytania ok
gratulacje Hellu wielkieSmile
za całą samotną wyprawę za samozaparcie i za humor który Cię nie opuszczał...
bardzo fajnie piszesz ok:
Jeszcze raz wyrazy uznania!
Sztegier przychodził, przewracał się na psie plecki i "kazał" się głaskać po brzuszkuToungue.
Kochana psina!Smile

mar.an napisał(a):
Sztegier przychodził, przewracał się na psie plecki i "kazał" się głaskać po brzuszkuToungue.
Kochana psina!Smile


To jeszcze nie wiecie, że w niedzielę "nasz" piesek wyleciał na Szpiglas. My wywracaliśmy płuca Shy a on tak sobie jakoby nic poszedł sobie na wycieczkę. unsure Myślę, że Pedro go nawet fotografował.

Przemiła lektura i cala Twoja Helu samotna wyprawa, miło się czytało, fajne focieSmile))
Stron: 1 2 3
Przekierowanie