Po wesołej wieczornej integracji, oraz dość krótkiej nocy - nastąpił poranek

Plany na ten dzień były mocno zróżnicowane. Zgodnie z tym co już Stasiu opisał dołączam kilka zdjęć dla uzupełnienia
[
attachment=23099] - Górski Świat w Dolinie Pięciu Stawów
[
attachment=23100] - "nasz" czworonożny górołaz w drodze na Szpiglasowy

[
attachment=23101] - Stasiu, kontroler

[
attachment=23102] - j.w.

[
attachment=23103] - Tatry Wysokie z okolic Szpiglasowej Przełęczy
[
attachment=23104] - i mój kolejny zaśnieżony cel, czyli po prostu Wrota
Na rozstaju szlaków w Dolince za Mnichem rozstajemy się niestety ze Stasiem. Umówieni, że spotykamy sie popołudniu w Zakopanem nie żegnamy się, choć jak później się okazało wyszło inaczej... Od teraz, uwolniony spod kontroli


udaję się ku Wrotom. A z tymi mam (miałem) pewne rachunki do wyrównania...
Stawki częściowo wolę obejść, ślady biegnące po dużych krach jakoś nie budzą we mnie zaufania. U góry widzę dwóch schodzących, schodzą tyłem wybijając każdorazowo stopnie rakami. Czyżby faktycznie było tak ciężko? Ubieram raki, choć póki co czekana nie wyciągam. O ile na większości podejścia zestaw raki + kijki są wystarczające to tuż pod przełęczą mocno żałuję że nie mam teraz w ręce dziaby... Ostrożnie, krok po kroku i niebawem jestem na przełęczy. W dole samotny turysta podąża w moją stronę...
Trochę wieje, robię parę zdjęć, wcinam kawałek żółtego sera ku pokrzepieniu sił

i odwracam się ku zejściu. A tam... widzę mozolne zmagania wspomnianego turysty na podejściu, jakieś potknięcie czy poślizg, zjazd kilka metrów w dół i widzę że podejmuje decyzję o odwrocie.
Zostaję więc sam i teraz i ja zabieram się za zejście, obecnie już uzbrojony w czekan spokojnie choć dość czasochłonnie wybieram i wyrąbuje stopnie pod każdy krok. Bardzo twardy śnieg, który przez większość dnia okryty jest cieniem nie pozwala niemal wbić w siebie czekana - a przynajmniej na tyle aby spełniał w pełni swoją powinność.
W końcu wchodzę w strefę większego nasłonecznienia, tu już idzie się lepiej (tzn. przodem do kierunku wędrówki

).
Przez chwilę myślałem nawet o zjechaniu na czterech literach jednak spotkane po drodze pojedyncze wystające kamienie skutecznie mnie odwiodły od tego zamiaru
Okazuje się, że trasa od rozstaju na Wrota i z powrotem zajęła mi prawie 2,5 godziny! Rozsiadam się jeszcze na chwilkę, zerkam łapczywie na okoliczne wierzchołki snując plany na najbliższe tygodnie
Schodzę do Moka, plażowicze rozpoczęli już swój sezon. Na asfaltówce jestem mimowolnym słuchaczem spierającego się małżeństwa. Problemem są skróty na serpentynach, bo to niewygodnie i lepiej asfaltem a tutaj kamienie i co to w ogóle ma być. Na koniec jeszcze się dowiaduję, że owe skróty powstały w ostatnich dniach na skutek remontu drogi do Moka
Przy Wodogrzmotach spotykamy się z Anettą i Rychem i razem już na dół, jeszcze obiad w Zakopanem, jeszcze wspólna podróż samochodem do Krakowa i trzeba się żegnać, ale przecież będą niebawem kolejne, czas leci szybko

Dzięki wszystkim za kolejne miłe chwile tam na górze

(a w szczególności Anetce, Rychowi i Stasiowi za wspólne wędrowanie

)
[
attachment=23105] - nad Stawkami Staszica
[
attachment=23106] - dużo nad Stawkami Staszica, czyli widok z Wrót

[
attachment=23107] - Wyżni Ciemnosmreczyński Staw
[
attachment=23108] - dalej na Wrotach, widok w stronę Grani Hrubego
[
attachment=23109] - czas zacząć zejście (w dole wspomniany turysta)
[
attachment=23110] - Mięguszowieckie "z boku"