07-06-2018, 09:26 PM
Przed ostatnim długim weekendem dość chwilę zastanawialiśmy się gdzie się wybrać. W sumie zadecydowała chyba chęć odpoczynku bez tłumu ludzi dookoła. Postanowiliśmy więc zobaczyć, jak to właściwie wygląda ten Beskid Niski.
"Zaledwie" 150 km wkroczyliśmy w zielony, nieco odludny teren. Rejony Łemków. Jako pierwszy znak, że jesteśmy na miejscu uznaliśmy cerkiew. Piękna, przypominała mi nieco norweskie kościoły klepkowe. Z tym, że wnętrze dużo piękniejsze
[attachment=81666] [attachment=81667]
Naszym celem nr 1 była Baza namiotowa w Regietowie. Po drodze mijaliśmy wioski, w których jakby zatrzymał się czas. Z resztą, takie wrażenie będziemy mieli przez cały nasz pobyt w tym regionie.
[attachment=81668]
Sama baza świetne miejsce, chyba znaleźliśmy kolejną miejscówkę na GŚ-owy kociołek
Co sądzicie?
[attachment=81669] [attachment=81670]
Po południu wybraliśmy się na spacer na prawdziwy kraniec świata. Regietów Wyżni, czyli jedna z wysiedlonych wsi w tym regionie. Tylko polany, góry i stado koni, które ktoś chyba szkolił, przeganiając z miejsca na miejsce.
[attachment=81671] [attachment=81672] [attachment=81673] [attachment=81674] [attachment=81675]
W drodze powrotnej mieliśmy jeszcze okazję zobaczyć mieszkańców żeremia, które bobry urządziły sobie zaraz obok drogi.
[attachment=81676] [attachment=81677] [attachment=81678]
Całkiem ładnie sobie tam urządziły
Kolejnego dnia wybraliśmy się z kolei pozwiedzać okoliczne wioski i dotrzeć do okolic Radocyny, przez kolejne wysiedlone wioski.
Na dzień dobry natknęliśmy się na stadninę koni, Wojtek nawet zwabił kilka, ładnie pozowały do zdjęć
[attachment=81679] [attachment=81680]
Beskid Niski jest świetnym miejscem na wycieczkę rowerową. Pieszo trochę za duże odległości, żeby wszystko zobaczyć. My nie dysponujemy niestety dwoma rowerami,wybraliśmy więc turystykę samochodową
Czyli delikatny offroad dla naszego skodzika.
[attachment=81681]
Symboliczne drzwi w wysiedlonej wiosce Czarne. Takie miejsca dają do myślenia. Warto na chwilę przystanąć i pomyśleć o tych wszystkich ludziach, dla których to miejsce było kiedyś ważne. I którzy musieli je opuścić.
[attachment=81682]
Okolice wysiedlonych wiosek były niesamowicie widokowe. Na łąkach wypasa się owce, były też konie. Załapaliśmy się na oscypek prosto z bacówki, lepszego chyba w życiu nie jadłam
[attachment=81683]
Hm, taki dziwne znalezisko obok drogi. Poszłam poszukać tej budki, ale dałam się chyba nabrać, bo oczywiście jej nie znalazłam
[attachment=81684] [attachment=81685]
Skodzik zaliczył pierwszą przeprawę przez strumyk
Mieliśmy trochę nietęgie miny, jak okazało się, że dalsza droga prowadzi przez rzekę, a potem trochę zbyt kamienistą drogą.
[attachment=81686]
Daliśmy jednak radę.
[attachment=81687]
Tak wyglądało dotarcie do cywilizacji w Wyszowatce. Niestety sklep zamknięty. Zaczepiony mieszkanie stwierdził, że najbliższy sklep to chyba na Słowacji. Hmm...
[attachment=81688]
Wybraliśmy jednak kierunek w głąb Polski. Cywilizacja jednak szybko się skończyła, jechaliśmy mało ruchliwą drogą, na której, jak widać na znaku, mogą się przytrafiać różne niespodzianki...
[attachment=81689]
Kolejną naszą bazą noclegową okazało się pole namiotowe Stasiana. Wszystko ładnie przygotowane, z tym, że ani żywej duszy
W sumie, sami tego chcieliśmy.
[attachment=81690] [attachment=81691]
Na noc Wojtek opowiedział mi jeszcze historię o tym, jak to misiek wpadł ostatnio dwóm Czechom do namiotu w Dolinie Raczkowej... Umiał mnie chłopak pocieszyć
Noc jednak przeżyliśmy, rano zawinęliśmy manatki i ruszyliśmy w stronę Krosna.
Po drodze za namową Bartka zajrzeliśmy do Bóbrki, odwiedzić Muzeum Przemysłu Naftowego. Bardzo ciekawe miejsce
[attachment=81692]
W Krośnie spotkaliśmy się z naszym przewodnikiem, czyli Bartkiem, który oprowadził nas po zamku Kamieniec i w skałki o dźwięcznej nazwie Prządki.
[attachment=81693] [attachment=81694]
W Beskid Niski na pewno wrócimy jeszcze niejeden raz, zauroczyły nas tamte okolice. Zastanawiam się, jak to możliwe, że trafiliśmy tam dopiero teraz? Czemu nikt nam nie powiedział, że tam jest tak fajnie?
"Zaledwie" 150 km wkroczyliśmy w zielony, nieco odludny teren. Rejony Łemków. Jako pierwszy znak, że jesteśmy na miejscu uznaliśmy cerkiew. Piękna, przypominała mi nieco norweskie kościoły klepkowe. Z tym, że wnętrze dużo piękniejsze

[attachment=81666] [attachment=81667]
Naszym celem nr 1 była Baza namiotowa w Regietowie. Po drodze mijaliśmy wioski, w których jakby zatrzymał się czas. Z resztą, takie wrażenie będziemy mieli przez cały nasz pobyt w tym regionie.
[attachment=81668]
Sama baza świetne miejsce, chyba znaleźliśmy kolejną miejscówkę na GŚ-owy kociołek
Co sądzicie?[attachment=81669] [attachment=81670]
Po południu wybraliśmy się na spacer na prawdziwy kraniec świata. Regietów Wyżni, czyli jedna z wysiedlonych wsi w tym regionie. Tylko polany, góry i stado koni, które ktoś chyba szkolił, przeganiając z miejsca na miejsce.
[attachment=81671] [attachment=81672] [attachment=81673] [attachment=81674] [attachment=81675]
W drodze powrotnej mieliśmy jeszcze okazję zobaczyć mieszkańców żeremia, które bobry urządziły sobie zaraz obok drogi.
[attachment=81676] [attachment=81677] [attachment=81678]
Całkiem ładnie sobie tam urządziły

Kolejnego dnia wybraliśmy się z kolei pozwiedzać okoliczne wioski i dotrzeć do okolic Radocyny, przez kolejne wysiedlone wioski.
Na dzień dobry natknęliśmy się na stadninę koni, Wojtek nawet zwabił kilka, ładnie pozowały do zdjęć

[attachment=81679] [attachment=81680]
Beskid Niski jest świetnym miejscem na wycieczkę rowerową. Pieszo trochę za duże odległości, żeby wszystko zobaczyć. My nie dysponujemy niestety dwoma rowerami,wybraliśmy więc turystykę samochodową
Czyli delikatny offroad dla naszego skodzika.[attachment=81681]
Symboliczne drzwi w wysiedlonej wiosce Czarne. Takie miejsca dają do myślenia. Warto na chwilę przystanąć i pomyśleć o tych wszystkich ludziach, dla których to miejsce było kiedyś ważne. I którzy musieli je opuścić.
[attachment=81682]
Okolice wysiedlonych wiosek były niesamowicie widokowe. Na łąkach wypasa się owce, były też konie. Załapaliśmy się na oscypek prosto z bacówki, lepszego chyba w życiu nie jadłam

[attachment=81683]
Hm, taki dziwne znalezisko obok drogi. Poszłam poszukać tej budki, ale dałam się chyba nabrać, bo oczywiście jej nie znalazłam
[attachment=81684] [attachment=81685]
Skodzik zaliczył pierwszą przeprawę przez strumyk
Mieliśmy trochę nietęgie miny, jak okazało się, że dalsza droga prowadzi przez rzekę, a potem trochę zbyt kamienistą drogą. [attachment=81686]
Daliśmy jednak radę.
[attachment=81687]
Tak wyglądało dotarcie do cywilizacji w Wyszowatce. Niestety sklep zamknięty. Zaczepiony mieszkanie stwierdził, że najbliższy sklep to chyba na Słowacji. Hmm...
[attachment=81688]
Wybraliśmy jednak kierunek w głąb Polski. Cywilizacja jednak szybko się skończyła, jechaliśmy mało ruchliwą drogą, na której, jak widać na znaku, mogą się przytrafiać różne niespodzianki...

[attachment=81689]
Kolejną naszą bazą noclegową okazało się pole namiotowe Stasiana. Wszystko ładnie przygotowane, z tym, że ani żywej duszy
W sumie, sami tego chcieliśmy.[attachment=81690] [attachment=81691]
Na noc Wojtek opowiedział mi jeszcze historię o tym, jak to misiek wpadł ostatnio dwóm Czechom do namiotu w Dolinie Raczkowej... Umiał mnie chłopak pocieszyć

Noc jednak przeżyliśmy, rano zawinęliśmy manatki i ruszyliśmy w stronę Krosna.
Po drodze za namową Bartka zajrzeliśmy do Bóbrki, odwiedzić Muzeum Przemysłu Naftowego. Bardzo ciekawe miejsce

[attachment=81692]
W Krośnie spotkaliśmy się z naszym przewodnikiem, czyli Bartkiem, który oprowadził nas po zamku Kamieniec i w skałki o dźwięcznej nazwie Prządki.
[attachment=81693] [attachment=81694]
W Beskid Niski na pewno wrócimy jeszcze niejeden raz, zauroczyły nas tamte okolice. Zastanawiam się, jak to możliwe, że trafiliśmy tam dopiero teraz? Czemu nikt nam nie powiedział, że tam jest tak fajnie?


my się tak nadzialiśmy w zeszłym roku, nie pamietam już trasy, ale 3 mijane przez nas sklepy były zamknięte, już nawet nie chcę pamiętać po ilu kilometrach znaleźliśmy jakiś czynny..