Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: GŚ na spalonej bibie - Wielka Fatra 2018
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Dzień czwarty, niedziela

I to jest końcówka. Biba wkroczyła do finału. Dla mnie zawsze najsmutniejszy dzień. Pedro nam zrobił usługę. Zrzekł się fajnuśnego śniadania, żeby zdążyć na autobus w Starych Horach. Miał za zadanie powrócić i zabrać naszych kierowców po pozostałe auta i tym nie musieliśmy powracać autobusem. My, pozostali, mieliśmy lajtowo. O 7:30 było podawane śniadanie (6 Euro) w postaci szwedzkiego stołu. Człowiek może się wtedy napchać do stanu przed pęknięciem. Jednak my jesteśmy doświadczone wygi górskie, nauczone wstrzemięźliwości i dlatego jemy do pół pełna i pijemy do pół pita, żeby dobrze się kroczyło do cywilizacji.
[attachment=81293]
Ostatnie zbiorowe foto (bez Pedra, ale z Jurą) i możemy WF powiedzieć "Dzięki za gościnę i do zobaczenia". Tym razem dajemy krótki postój przy Kralowej Studni.
[attachment=81294]
Jest możliwa ostatnia oczysta organizmu przed wkroczeniem do cywilizacji. Kolejny trawersik. Wczoraj byliśmy na Krzyżnej i dlatego możemy ją trawersować.
[attachment=81295]
Ładna lajtówa, ale znów mi się do myśli drze sytuacja z przed dwu tygodni. Wystarczy wcześniejsze przedwiośnie i człowiek po kolana zapada się w topniejącym śniegu. Dochodzimy do Małej Krzyżnej. Pierwotnie chcieliśmy pójść dalej na Japeń i potem skulać się do Starych Hor. Jednak coś nam mówi, żeby raczej zejść do Tureckiej i potem asfaltem do Starych Hor. Roztrzygającym głosem jest telefonat od Pedra. Nie polecał nam przejście Japenia.
[attachment=81296]
Może też dobrze. Rezerwowy wariant ma też swoje plusy. Zejście szanuje więcej kolana i po drodze spodziewamy się zajezdni. I też tak później było. Na dobro schodzimy.
[attachment=81297]
Po 2,5 godzinach od Kralowej mijamy pierwsze domy w Tureckiej. Coś się kończy, żeby co innego mogło się zacząć. Te i inne sprawy przerabiamy w nasze znanej zajezdni w środku wiochy. Było to też strategiczne posunięcie. Pedro zwinął naszych kierowców już tutaj i tym zaoszczędził nam czas i kierowcom 3 km. Resztki ekipy dla zabicia czasu organizowanie przesuwają się do Starych Hor.
[attachment=81298]
Łabędzi śpiew bibowy, tak można opisać ten moment, aczkolwiek są wszyscy uśmiechnięci (nie wiem dlaczego, raczej bym się spodziewał smutku). Czeka nas jeszcze przejazd do miejsca startowego. W Podsuchej w Kolibie Bodega trzeba nam spełnić ostatnie zadanie. Zjedzenie obiadu jest podziękowaniem za możliwość parkowania samochodów na prywatnym parkingu.
[attachment=81299]
Uczestnicy biby (bez Pedra) żegnają się z czytelnikiem od stołu gospody w Tureckiej.

Zakończenie: Nie będę się rozpisywał. Było fantastycznie. WF jest wdzięcznym lokum do prowadzenia życia górskiego. No i bazy noclegowe, to całkiem inna kategoria. Starałem się opisać, ale to trzeba na własnej skórze poznać. Dzięki młodszym współtowarzyszom, że poszli ze mną i mieli z dziadkiem cierpliwość. Do następnej. Ponoć kociołkowej.

K O N I E C

Bez odbioru. Smile

Anetta napisał(a):
ps. skóra mi złazi z lewej reki Sad


no co Ty Kochana powiesz... tak sie sklada, nie wiedziec czemu, ze mnie tez zlazi z lewej reki, a by nie bylo za malo to tez z lewego ucha Big Grin .......
ciekawe czemu ???blink
wiec nie jestes sama

Tak to napisane było
Dzięki Stanisław za organizację i wszystkim za przybycie i ... do zobaczenia za tydzień ok
Stasiu... jak milo tam wrocic i przeniesc sie na chwile podczas czytania Twojej relacji. Bo tak to zawsze odczuwam czytajac.
Piekny czas, wspaniale wspomnienia, przecudnej urody widoki, dajacy popalic upal, niezapomniane klimaty, przewspaniali, kochani ludzie czyli Wy !!! i smiechu co niemiara, coz wiecej - mozna sie zapomniec

Nie moglam zrezygnowac z tego by Was zobaczyc, takze Stasiu Dziekuje za tak lajtowe trasy ! i ja sie bardzo ciesze, ze nie musielismy uciekac przed zadna burza i sie gdzies spieszyc - jak zbawienie

Kolejna biba w WF
i usmiechniete troche inne twarze
I znow Slonce dogrzalo Nam
w kolejnym splocie przeroznyc wrazen

Kolejny wpis pod Boryszowem
Kolejny zaliczony zachod
Kolejne piwo wypite za progiem
Kolejna kawa pod wiata o poranku

I te burze goniace Nas
czy to one przed Nami
I te zrodelka co dawaly nam
chwile ukojenia przed upalami

Kolejne podejscia i zejscia
Ile ich jeszcze przed Nami?
Lecz Tomturowe szlaki
witane zawsze
Z otwartymi ramionami Wink

Kolejne te same widoki
lecz jednak nie te same
i to piekno co wokol
na zawsze zostanie w Nas zapisane

I tak spotkanie za spotkaniem
Pniemy sie do przodu
Wiec cieszmy sie Moi Drodzy
Z tego NAszego MAlego NARODU .... Wink


na koniec takie male wspomnienie: biby 2014/2018:
[attachment=81300] [attachment=81301]

Jeszcze raz WSZYSTKIM bardzo Dziekuje za obecnosc i atmosfere!!! i do zobaczenia Wink :*kochani
Dziękuję naszej forumowej poetce za dopełnienie relacji. Trati, teraz otrzymałaś piętno pisarki i będziesz musiała chodzić na każdą bibę. Smile
Stasiu, relacja jak zwykle rewelacja! ok
Biba była super. Pod każdym względem. Smile
A wśród fotograficznych wspomnień jedno, które szczególnie poprawia mi humor.
Z gorącymi pozdrowieniami dla Tomtura i jego zgrabnej nóżki Big Grin Toungue Dance
[attachment=81308]
Bogusia, zapomniałaś dodać tomturowej spalonej lewej nóżki. Big Grin
Dlaczego lewa strona? To proste. Graniówka prowadziła w naszym kierunku od północnego wschodu na południowy zachód. Wtedy słońce paliło na nas z lewej strony. Toungue
Fajnie mieliście, buzie uśmiechnięte aż do ostatniego dnia ok, a że trochę opalone, to zdecydowanie lepiej niż zmoknięte Wink
Miło się czytatało i ogladało ok

Stasiu napisał(a):
Bogusia, zapomniałaś dodać tomturowej spalonej lewej nóżki. Big Grin
Dlaczego lewa strona? To proste. Graniówka prowadziła w naszym kierunku od północnego wschodu na południowy zachód. Wtedy słońce paliło na nas z lewej strony. Toungue


Albo piliście na lewą stronę.

tratina napisał(a):
no co Ty Kochana powiesz... tak sie sklada, nie wiedziec czemu, ze mnie tez zlazi z lewej reki, a by nie bylo za malo to tez z lewego ucha Big Grin .......
ciekawe czemu ???blink
wiec nie jestes sama


Trati, po cichu domyślałam się, że nie jestem sama w tym zrzucaniu skóry Smile ucho też przerabiałam, z prawej też złazi, ale to nic, gotowa jestem na ponowne zrzucanie skóry, byle tylko wędrować z Wami Smile
Stasiu dziękuję za relację Smile fajnie było ...

Stasiu super relacja, aż żal, że nie można było być w dwóch miejscach naraz... z Wami i w Rumunii. Fajne traski, piękna pogoda. I przyznam, blondynka, dopiero teraz dotarło do mnie znaczenie "Tomturowego odcinka", dzięki sowitym fotograficznym uzupełnieniom Smile
Stron: 1 2
Przekierowanie