21-03-2017, 08:33 PM
Wielki i Mały Rozsutec
Trasa: Stefanova - Sedlo Vrchpodziar - Sedlo Medzirozsutce - Maly Rozsutec - Velky Rozsutec - Stefanova.
Czas przejścia: 6.30 godz.
Długość trasy: 12.5 km.
25 września 2016 roku, "godzina piąta minut trzydzieści" a my wyczekujemy transportu na przygranicznym parkingu w Cieszynie...
...Tydzień wcześniej zadzwonił do nas kolega z propozycją wyjazdu na Mały Rozsutec, bez większego wahania zgodziliśmy się, tym bardziej że nigdy wcześniej nie byliśmy w tamtych stronach
Na miejsce docieramy zaraz po 7.00, zakładany cel to Mały Rozsutec...
Ruszamy żółtym szlakiem, a następnie o ile dobrze pamiętam zielonym przez bardzo fajne tereny, które nazywają się Diery, gdzie idzie się po drabinkach w sąsiedztwie rwącego potoku, miła odmiana na szlaku
Trasa łatwa i przyjemna, docieramy do szlakowskazu pod Tanecnicou, a stamtąd ruszamy w stronę skrzyżowania między Rozsutcami i właśnie tam pojawia się mój chytry plan
, że przecież można by upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu, więc przedstawiłem propozycję naszym kompanom i jednocześnie przewodnikom 
Pomysł nie wzbudził entuzjazmu u jednego z kolegów, który po dniu poprzednim był lekko słaby
Po krótkich pertraktacjach zgadzają się... Z czego bardzo, bardzo się ucieszyłem, bo w sumie jechać tam tylko po to żeby wejść na Mały, będąc tak blisko Wielkiego, to był by grzech
Więc ruszyliśmy w lewo, w stronę Małego Rozsutca który był na wyciągnięcie ręki.
Wyjście na szczyt bardzo mnie zaskoczyło, że niby Mały ale wariot, lubie takie wąskie i strome podejścia, trochę krótko ale w końcu to Mały...
Chwila na podziwianie widoków ze szczytu i wracamy z powrotem na skrzyżowanie pod Rozsutcami, gdzie miał się zacząć "dodatkowy" cel tego dnia.
Byłem podekscytowany co zobaczymy na drugim szczycie, skoro pierwszy zrobił bardzo dobre wrażenie?
Trasa w dalszym ciągu przyjemna, mimo że kolega troszeczkę nie wyrabiał kondycyjnie (paląc papirosa za papierosem), ciongneliśmy go w stronę szczytu pocieszając że za chwilę podejście się skończy, a nie mieliśmy zielonego pojęcia, przecież byliśmy tam pierwszy raz
Tak krok po kroczku, przerwa po przerwie dotarliśmy na Wielki BONUS!
Łał, ale pięknie!
Od tego momentu wycieczki możemy powiedzieć że Fatra nas wciągnęła i oczarowała swoim urokiem
Z resztą dowodem na to jest fakt, że tydzień później byliśmy na Małej Fatrze kolejny raz
(celem drugiej wycieczki padł Chleb i W. Krywań)
Na szczycie lekkie zamieszanie i tłok, nie tylko my tego dnia wpadliśmy na ten pomysł, żeby "zaliczyć" Wielki Rozsutec
Schodzenie po wertepach Rozsutca, nie należało do prostych, trzeba było się skupić na tym gdzie stawia się nogi, bo łatwo było o upadek, po wyślizganej skale widać że to popularny szczyt.
W sumie na koniec byliśmy nawet trochę zmęczeni trudami Rozsutców dlatego postanowiliśmy się "rozwalić" na ławkach w pobliżu parkingu, gdzie relaksowaliśmy się w towarzystwie Kofoli
I w taki oto sposób zakończyliśmy pierwszą wizytę na Małej Fatrze.
Taka to była wycieczka.
[attachment=77329][attachment=77330][attachment=77331][attachment=77332][attachment=77333][attachment=77334][attachment=77335][attachment=77336][attachment=77337][attachment=77338][attachment=77339][attachment=77340][attachment=77341][attachment=77342][attachment=77343][attachment=77344][attachment=77345][attachment=77346][attachment=77347][attachment=77348]
Trasa: Stefanova - Sedlo Vrchpodziar - Sedlo Medzirozsutce - Maly Rozsutec - Velky Rozsutec - Stefanova.
Czas przejścia: 6.30 godz.
Długość trasy: 12.5 km.
25 września 2016 roku, "godzina piąta minut trzydzieści" a my wyczekujemy transportu na przygranicznym parkingu w Cieszynie...
...Tydzień wcześniej zadzwonił do nas kolega z propozycją wyjazdu na Mały Rozsutec, bez większego wahania zgodziliśmy się, tym bardziej że nigdy wcześniej nie byliśmy w tamtych stronach

Na miejsce docieramy zaraz po 7.00, zakładany cel to Mały Rozsutec...
Ruszamy żółtym szlakiem, a następnie o ile dobrze pamiętam zielonym przez bardzo fajne tereny, które nazywają się Diery, gdzie idzie się po drabinkach w sąsiedztwie rwącego potoku, miła odmiana na szlaku

Trasa łatwa i przyjemna, docieramy do szlakowskazu pod Tanecnicou, a stamtąd ruszamy w stronę skrzyżowania między Rozsutcami i właśnie tam pojawia się mój chytry plan
, że przecież można by upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu, więc przedstawiłem propozycję naszym kompanom i jednocześnie przewodnikom 
Pomysł nie wzbudził entuzjazmu u jednego z kolegów, który po dniu poprzednim był lekko słaby

Po krótkich pertraktacjach zgadzają się... Z czego bardzo, bardzo się ucieszyłem, bo w sumie jechać tam tylko po to żeby wejść na Mały, będąc tak blisko Wielkiego, to był by grzech

Więc ruszyliśmy w lewo, w stronę Małego Rozsutca który był na wyciągnięcie ręki.
Wyjście na szczyt bardzo mnie zaskoczyło, że niby Mały ale wariot, lubie takie wąskie i strome podejścia, trochę krótko ale w końcu to Mały...
Chwila na podziwianie widoków ze szczytu i wracamy z powrotem na skrzyżowanie pod Rozsutcami, gdzie miał się zacząć "dodatkowy" cel tego dnia.
Byłem podekscytowany co zobaczymy na drugim szczycie, skoro pierwszy zrobił bardzo dobre wrażenie?
Trasa w dalszym ciągu przyjemna, mimo że kolega troszeczkę nie wyrabiał kondycyjnie (paląc papirosa za papierosem), ciongneliśmy go w stronę szczytu pocieszając że za chwilę podejście się skończy, a nie mieliśmy zielonego pojęcia, przecież byliśmy tam pierwszy raz

Tak krok po kroczku, przerwa po przerwie dotarliśmy na Wielki BONUS!
Łał, ale pięknie!
Od tego momentu wycieczki możemy powiedzieć że Fatra nas wciągnęła i oczarowała swoim urokiem
Z resztą dowodem na to jest fakt, że tydzień później byliśmy na Małej Fatrze kolejny raz
(celem drugiej wycieczki padł Chleb i W. Krywań)Na szczycie lekkie zamieszanie i tłok, nie tylko my tego dnia wpadliśmy na ten pomysł, żeby "zaliczyć" Wielki Rozsutec

Schodzenie po wertepach Rozsutca, nie należało do prostych, trzeba było się skupić na tym gdzie stawia się nogi, bo łatwo było o upadek, po wyślizganej skale widać że to popularny szczyt.
W sumie na koniec byliśmy nawet trochę zmęczeni trudami Rozsutców dlatego postanowiliśmy się "rozwalić" na ławkach w pobliżu parkingu, gdzie relaksowaliśmy się w towarzystwie Kofoli

I w taki oto sposób zakończyliśmy pierwszą wizytę na Małej Fatrze.
Taka to była wycieczka.
[attachment=77329][attachment=77330][attachment=77331][attachment=77332][attachment=77333][attachment=77334][attachment=77335][attachment=77336][attachment=77337][attachment=77338][attachment=77339][attachment=77340][attachment=77341][attachment=77342][attachment=77343][attachment=77344][attachment=77345][attachment=77346][attachment=77347][attachment=77348]
