06-08-2016, 06:57 PM
Wyjeżdżając z Tbilisi - kierunek Kaukaz
[attachment=74598]
Powoli zagłębiamy się w pierwsze (przed)kaukaskie doliny
[attachment=74599][attachment=74600]
Twierdza Ananuri na początku Gruzińskiej Drogi Wojennej
[attachment=74601]
Wjeżdżamy do Pasanauri - tutaj łączą się wody rzek Aragvi - Białej i Czarnej. Ciekawie widać łączące się kolory wody
[attachment=74602]
Wznosimy się coraz bardziej w stronę drogowej przełęczy Jvari Pass (2379 m)
[attachment=74603][attachment=74604][attachment=74605]
Standardowe gruzińskie atrakcje na drodze
[attachment=74606]
No i już w Kazbegi - spojrzenie w stronę czterotysięcznego masywu Kuro Range
[attachment=74607]
I w drugą stronę - pierwsze przejaśnienie i pierwszy raz oglądany Kazbek
[attachment=74608]
Kazbegi raczej trudno uznać za ładną miejscowość (oczywiście nie mówię o położeniu). Wszędzie coś rozkopane, rozpoczęte ale nie skończone budowy, nieład olbrzymi. Jedynie sam plac w ścisłym centrum Kazbegi delikatnie nawiązuje stylem do miejscowości, która ma przecież olbrzymi potencjał turystyczny.
[attachment=74609]
Choć i tutaj czuć, że to Kaukaz a nie np. Alpy
[attachment=74610]
Jedna z wizytówek gruzińskiej kuchni - Khinkali
[attachment=74611]
Z tej placówki poczty nie zdecydowaliśmy się skorzystać
[attachment=74612]
Około 10 km dalej w dół doliny znajduje się gruzińsko-rosyjskie przejście graniczne
[attachment=74613]
No i kolejny symbol Gruzji i miasta Kazbegi czyli górujący nad miastem klasztor Tsminda Sameba
[attachment=74614]
Ciąg dalszy nastąpi...
[attachment=74598]
Powoli zagłębiamy się w pierwsze (przed)kaukaskie doliny
[attachment=74599][attachment=74600]
Twierdza Ananuri na początku Gruzińskiej Drogi Wojennej
[attachment=74601]
Wjeżdżamy do Pasanauri - tutaj łączą się wody rzek Aragvi - Białej i Czarnej. Ciekawie widać łączące się kolory wody

[attachment=74602]
Wznosimy się coraz bardziej w stronę drogowej przełęczy Jvari Pass (2379 m)
[attachment=74603][attachment=74604][attachment=74605]
Standardowe gruzińskie atrakcje na drodze
[attachment=74606]
No i już w Kazbegi - spojrzenie w stronę czterotysięcznego masywu Kuro Range
[attachment=74607]
I w drugą stronę - pierwsze przejaśnienie i pierwszy raz oglądany Kazbek
[attachment=74608]
Kazbegi raczej trudno uznać za ładną miejscowość (oczywiście nie mówię o położeniu). Wszędzie coś rozkopane, rozpoczęte ale nie skończone budowy, nieład olbrzymi. Jedynie sam plac w ścisłym centrum Kazbegi delikatnie nawiązuje stylem do miejscowości, która ma przecież olbrzymi potencjał turystyczny.
[attachment=74609]
Choć i tutaj czuć, że to Kaukaz a nie np. Alpy

[attachment=74610]
Jedna z wizytówek gruzińskiej kuchni - Khinkali
[attachment=74611]
Z tej placówki poczty nie zdecydowaliśmy się skorzystać

[attachment=74612]
Około 10 km dalej w dół doliny znajduje się gruzińsko-rosyjskie przejście graniczne
[attachment=74613]
No i kolejny symbol Gruzji i miasta Kazbegi czyli górujący nad miastem klasztor Tsminda Sameba
[attachment=74614]
Ciąg dalszy nastąpi...



- nie wiedzielismy, ze takie cos nawet istnieje
) ma wielkiego kaca i chyba problemy żołądkowe po jakiejś nocnej imprezie. Zostaję na dłuższą chwilę sam na sam z koniem i z wodzami w ręce. Muszę przyznać, że wraz z upływającymi minutami i rosnącym zniecierpliwieniem konia moje obawy czy nasz opłacony tragarz nie zrobi mi czegoś i z nim nie odbiegnie wzrastają 