Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (3): « Pierwsza [1] 2 3 Następna > Ostatnia »
Wspomnienia z gruzińskich wakacji
Autor Wiadomość
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,426
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #1
Wspomnienia z gruzińskich wakacji

Wyjeżdżając z Tbilisi - kierunek Kaukaz
   

Powoli zagłębiamy się w pierwsze (przed)kaukaskie doliny
       

Twierdza Ananuri na początku Gruzińskiej Drogi Wojennej
   

Wjeżdżamy do Pasanauri - tutaj łączą się wody rzek Aragvi - Białej i Czarnej. Ciekawie widać łączące się kolory wody Rolleyes
   

Wznosimy się coraz bardziej w stronę drogowej przełęczy Jvari Pass (2379 m)
           

Standardowe gruzińskie atrakcje na drodze
   

No i już w Kazbegi - spojrzenie w stronę czterotysięcznego masywu Kuro Range
   

I w drugą stronę - pierwsze przejaśnienie i pierwszy raz oglądany Kazbek
   

Kazbegi raczej trudno uznać za ładną miejscowość (oczywiście nie mówię o położeniu). Wszędzie coś rozkopane, rozpoczęte ale nie skończone budowy, nieład olbrzymi. Jedynie sam plac w ścisłym centrum Kazbegi delikatnie nawiązuje stylem do miejscowości, która ma przecież olbrzymi potencjał turystyczny.
   

Choć i tutaj czuć, że to Kaukaz a nie np. Alpy Smile
   

Jedna z wizytówek gruzińskiej kuchni - Khinkali
   

Z tej placówki poczty nie zdecydowaliśmy się skorzystać Smile
   

Około 10 km dalej w dół doliny znajduje się gruzińsko-rosyjskie przejście graniczne
   

No i kolejny symbol Gruzji i miasta Kazbegi czyli górujący nad miastem klasztor Tsminda Sameba
   


Ciąg dalszy nastąpi...Smile



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
06-08-2016 06:57 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,426
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #2
RE: Wspomnienia z gruzińskich wakacji

Przez przełęcze Chaukhi i Sadzele


W drodze z Kazbegi do miejscowości Juta.
           

Koniec wygód - czas wziąć dobytek na plecy i w drogę.
   

Pogoda dziś dopisuje, a dolina jest naprawdę piękna.
               
           

W Kaukazie słowo mostek jest niemal nieznane.
Tutaj jest akurat wąsko i w miarę bezproblemowo - ale różnie bywało. Tratina w akcji Smile
   

Pewnie z jakieś 25 kg i góry innocent
   

Zielono, biało, niebiesko i szaro.
   

Kazbek góruje.
   

Dalej w górę doliny.
       

cdn



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
08-08-2016 06:40 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,426
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #3
RE: Wspomnienia z gruzińskich wakacji

Pierwszy śnieg
   

Jeszcze raz motyw przewodni doliny - masyw Asatiani 3842 m
   

Z tyłu główny grzbiet Wielkiego Kaukazu
   

My już też dość wysoko - choć właściwie bez żadnych trudności technicznych.
   

Pomimo, że znaczony szlak biegnie przez dwie przełęcze - wystarczy zejść tylko trochę w bok aby wejść na pobliski szczyt. Nazwy jednak nie znam innocent
Widoki ze szczytu.
               

Schodzimy na drugą stronę grzbietu do innej doliny. Początkowo szlakiem później wydeptaną ścieżką a później okazuje się że własnym wariantem Smile
           

Po zejściu w dolinę (na około 2600 m) rozbijamy nasz dzisiejszy obóz. Pojawia się też interesujący spektakl chmur.
   

I nasze namioty.
   

I okoliczne górki.
   

DOBRANOC.
Jutro pogoda będzie dużo gorsza Sad

cdn



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
08-08-2016 06:51 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
szewczyczek

*****


Postów: 3,181
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2011
Status: Offline
Post: #4
RE: Wspomnienia z gruzińskich wakacji

Jak na wyobrażenie o gorących, bardziej spalonych górach to bardzo tam zielonoSmile



Hej ho, zwariowana przygodo!
08-08-2016 07:29 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,426
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #5
RE: Wspomnienia z gruzińskich wakacji

Dojdziemy i do "spalonych" gór Smile



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
08-08-2016 07:31 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
tratina

*****


Postów: 988
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2010
Status: Offline
Post: #6
RE: Wspomnienia z gruzińskich wakacji

Pedro napisał(a):
Dojdziemy i do "spalonych" gór Smile


cos jak: Gruzinska pustynia Atacama Wink - nie wiedzielismy, ze takie cos nawet istnieje



"Nie ma chyba trudniejszej do zniesienia choroby górskiej, niż brak Gór"
R. Messner
09-08-2016 10:59 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,426
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #7
RE: Wspomnienia z gruzińskich wakacji

Przez przełęcze Chaukhi i Sadzele - dzień drugi (z trzech)

Tak w zasadzie opisywaną trasę można zrobić również w dwa dni - choć wówczas byłyby dość intensywne. My zdecydowaliśmy się na wariant trzydniowy w szczególności ze względu na prognozy pogody. Dzień 2. był najgorszym pogodowo podczas całego wyjazdu a trzeci tylko trochę lepszy.

Wyjście zaczynamy nie tak całkiem rano. Raczej dobraliśmy moment z przerwą w opadach deszczu. Po wyjściu z namiotu. Wcześniej nie było nic widać.
   

Idziemy dalej w dół doliny do miejscowości Roshka. Tam zawrócimy o około 160 stopni i pójdziemy sąsiednią doliną w drogę powrotną.
   

Niestety znów się rozpadało na dobre.
   

Roshka. Tak w zasadzie to to parę domów na krzyż.
   

Suszymy się w hotelu (tak określili tubylcy ten budynek) oczekując na obiad. Niestety do środka zaproszono nas dopiero jak go dla nas ugotowali Smile
   

A oto i nasz "hotel"
   

Uwagę naszą zwracają szlakowskazy. Rodem z PTTK. Dosłownie z PTTK! Smile
   

W hotelu jednak nie zatrzymujemy się. Mamy nasze własne na plecach. Idziemy z powrotem do góry. Przez pierwszych parę kilometrów szeroką drogą, później już ścieżyną.
   

Trochę dalej nie szeroki ale wartki potok staje znów na naszej drodze. Po tym jak woda mi się wlała od góry to je wysuszyłem na dobre dopiero 2 dni później...

Widoczność znów spada i miejsce noclegowe szukamy trochę po omacku. Warunki nie są zbyt dobre bo już i trochę pochyło i spore trawy, ale najgorsze to wszędobylskie krowie placki. Coś się jednak na siłę znalazło Smile
   

cdn.



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
09-08-2016 06:02 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,426
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #8
RE: Wspomnienia z gruzińskich wakacji

Przez przełęcze Chaukhi i Sadzele - dzień trzeci (z trzech)

Ranek wlał nadzieję w nasze serca. Było sporo widać - szczególnie na wschód - ale uwaga nawet wyszło słońce! Oczywiście od razu wyskoczyliśmy zrobić zdjęcia okolicy.
       

Czas pokazał jednak, że słońce to wyszło chyba tylko jednak na czas tych zdjęć. Ledwo się pozbieraliśmy zaczęło padać a chwilę później lać. Godzinę po słońcu byliśmy całkowicie przemoczeni. Zaczynało się też robić zimniej (przynajmniej mi) bo to człowiek i przemoczony i w dodatku temperatura też spadała. Byliśmy już około 3000 m npm.
       

Na Sadzele Pass (3054 m)
           

Przełęcz w pewnym sensie oddzielała jakby dwa różne pogodowo światy. Kierunek z którego przyszliśmy to chmury i deszcz a tam gdzie mieliśmy iść było jakoś optymistyczniej nawet dało się dopatrzeć chwilami błękitu.

Schodzimy
   

Nie był to jednak koniec naszych zmagań z wodą. Na dole okazało się, że mamy do przejścia spory i bardzo wartki potok. I tu przydały się sandały - choć ja wpadłem po udo przy przeprawie Smile
Zdjęć niestety nie mam z tego miejsca - może Justyna.

Dalsza część podczas schodzenia.
               

Jeden z dwóch kolejnych potoków do przejścia.
   

Później jeszcze posterunek straży granicznej na którym nas dokładnie sprawdzono i zejście w stronę miejscowości Juta. Do pełni szczęścia brakło jednak 5 minut. Ściana deszczu niemal na ostatniej prostej znowu przemoczyła nas niemal doszczętnie. Był to jednak ostatni deszcz podczas całego naszego wyjazdu Smile

cdn



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
09-08-2016 06:16 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,426
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #9
RE: Wspomnienia z gruzińskich wakacji

Dzień później był dniem na spokojne złapanie oddechu, w pewnym stopniu relaks, wysuszenie się po dwóch poprzednich deszczowych dniach, a także popołudniu na przygotowanie się na wyjście w stronę Kazbeku.

Tego dnia rankiem podjechaliśmy z naszym gospodarzem w stronę pobliskich Wodospadów Gveleti
   

Stamtąd na piechotę w około 15 minut dotarliśmy pod tzw. Wielki Wodospad.
           

Pamiątkowa fota turysty Smile
   

Wodospad nawet ok, ale żeby jakoś odbiegał od innych większych widzianych wodospadów to raczej nie. Natomiast spojrzenie w dół doliny spod wodospadu było całkiem sympatyczne.
   

Chwilę później przeszliśmy pod Mały Wodospad
   

Po chwilach kontemplacji, pozostało wrócić do Kazbegi. Tym razem zrobiliśmy to na piechotę - czyli ok. 7 km - choć niestety większość wzdłuż drogi.
               

Reszta dnia to był odpoczynek i przygotowania na jutrzejsze wyjście.

cdn.



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
18-08-2016 06:40 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
maciek
Moderator
******


Postów: 3,493
Grupa: Moderatorzy Forum
Dołączył: Jan 2008
Status: Offline
Post: #10
RE: Wspomnienia z gruzińskich wakacji

http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=74734

Czy to ten słynny barszcz Sosnowskiego?



http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=74737

Takie andyjskie klimaty widokowe. Smile


21-08-2016 05:36 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Fazik
Kierowca TYRa
*****


Postów: 6,092
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #11
RE: Wspomnienia z gruzińskich wakacji

Te Andyjskie klimaty genialne są Smile



Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
21-08-2016 07:29 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,426
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #12
RE: Wspomnienia z gruzińskich wakacji

maciek napisał(a):
http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachment.php?aid=74734

Czy to ten słynny barszcz Sosnowskiego?

Owszem, było go tam całe mnóstwo Smile



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
21-08-2016 07:33 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,426
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #13
RE: Wspomnienia z gruzińskich wakacji

Budzimy się, jemy śniadanie, ostatnie dopakowanie no i oczywiście co chwila wyglądamy jak sytuacja przed naszym guest housem. Sytuacja wydaje się być w porządku Smile
   

Czekamy jeszcze na naszego czworonożnego kolegę, czyli konia - który nam pomoże wynieść pewnie z 60-70 kg na 3000 metrów. Tzn. właściwie czekamy na jego właściciela, choć na konia jednak bardziej. No i statecznie krok za krokiem ruszamy przez zabudowania wioski Gergeti:
   

Dzień jest piękny, dolina powoli zostaje w dole.
   

Pierwszy etap to dojście w pobliże znanego klasztoru Tsminda Sameba. My jednak w tę stronę nie podchodzimy tuż pod niego. Nam teraz kierunek tam gdzie pod górę innocent
           

Po drodze była jeszcze krótka chwila zadumy...
   

Chwilę później odbijam wraz naszym transportem konnym w bok w celu obejścia trudniejszego dla konia odcinka. (Pozostali poszli normalną ścieżką).
   

Tam się okazuje, że mój kolega (dwunożny - imienia zapomniałem Cool) ma wielkiego kaca i chyba problemy żołądkowe po jakiejś nocnej imprezie. Zostaję na dłuższą chwilę sam na sam z koniem i z wodzami w ręce. Muszę przyznać, że wraz z upływającymi minutami i rosnącym zniecierpliwieniem konia moje obawy czy nasz opłacony tragarz nie zrobi mi czegoś i z nim nie odbiegnie wzrastają Big Grin

Przygoda kończy się jednak szczęśliwie i wkrótce dalej zmierzamy w górę.    

Kazbek trochę bawi się chowanego - ale jest zbyt duży jak na tę chmurkę żeby zniknąć Smile
   

Arsha Pass coraz bliżej.
               

Tutaj bierzemy już wszystkie plecaki na nasze plecy. Najpierw kawałek delikatnie w dół, później potok ponoć czasem sprawiający problemy w przejściu. Dziś można niemal suchą nogą.

Miejsce biwakowe - jemy tu nasz obiad.
   

Według pierwszych planów mieliśmy tu dziś nocować, godzina jednak wczesna, siły są, idziemy do meteo.

Zaraz za biwakiem, kolor zielony bardzo szybko ustępuje odcieniom szaro-brązowo-białym.
           



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
22-08-2016 08:46 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,426
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #14
RE: Wspomnienia z gruzińskich wakacji

Po przekroczeniu kilku małych potoczków, dochodzimy pod pierwszy fragment lodowca.
   

Nikt z nas tu wcześniej nie był, ponoć raczej nie ma konieczności wiązania się (z perspektywy czasu dołączam do takiej opinii) - my jednak się wiążemy. Widoki dookoła cieszą Smile
           

Na zbliżeniu stacja meteo:
   

Na dziś lodowca tyle, czas z niego zejść.
               

Przy stacji meteo mała baza namiotowa:
       

Słońce powoli chyli się ku zachodowi. No ale jest pięknie. To popołudnie na długo pozostanie w pamięci.
               

Nasz widokowy apartament
   

I wieczorne widoki z tarasu przed apartamentem Wink
   

Dobranoc Smile

cdn.



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
22-08-2016 08:58 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,426
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #15
RE: Wspomnienia z gruzińskich wakacji

Pora śniadaniowa. Tratina w pobliżu meteo:
   

Tak, tak jesteśmy w Gruzji:
   

Jeszcze raz oświetlona stacja meteo i Kazbek. Miejsce skąd robione jest zdjęcie to też jedyne miejsce z przerywanym zasięgiem sieci komórkowych.
   

No i koniec sielanki, idziemy dalej w górę:
       

Przy białym krzyżu:
   

I przy czarnym krzyżu:
   

Wchodzimy na lodowiec - ten już uszczeliniony. Związanie na tym odcinku jest raczej jedyną rozsądną opcją.
       

Czas na odcinek wzdłuż ściany z której w każdej chwili leci kilka bądź nawet kilkadziesiąt kamieni mniejszych i większych. Na szczęście ścieżka idzie raczej poza obszarem rażenia, choć czujnym trzeba być.
       

Wyżej, wciąż wyżej.
           

Po drodze przekraczamy jeszcze kilka szczelin, choć co do ich głębokości trudno się jasno wypowiedzieć - większość dopiero się zaczynała odsłaniać po niedawnych opadach śniegu. Część pewnie przekroczona nieświadomie innocent

Popołudniem docieramy w miejsce naszego noclegu na plateau - około 4300 m.
       

Dziś serwują tu m.in. beef stoganoff:
   

Czas powoli włazić do namiotów. Słońce coraz niżej, a temperatura spada bardzo gwałtownie. Śnieg przed chwilą roztopiony momentalnie zamarza.
   

Na noc mamy plany wyjścia w stronę szczytu. Z kolei na rano zapowiadane jest załamanie pogody. Mamy zatem bacznie obserwować pogodę.

Koniec końców wiatr który pojawił się w nocy (kilkukrotnie obkopywałem namiot wyciętymi z lodowca blokami śniegu) oraz prognozowane załamanie pogody sprawia, że podejmujemy z Justyną decyzję o powrocie...

Szkoda, no ale może będzie kiedyś następny raz? Tak właściwie góra przy dobrych warunkach śnieżnych i pogodowych, odpowiedniej aklimatyzacji i warunkach kondycyjnych oraz właściwym sprzęcie nie stanowi wielkiej trudności. Oczywiście respekt do niej zachowuję jednak wielki.

Rozstajemy się też już z naszymi obecnymi współtowarzyszami. Kierunki naszych dalszych działań nie pokrywają się.

Ciąg dalszy niedługo nastąpi.
Tym razem będziemy w dużo cieplejszych stronach, a w dodatku może nawet jeszcze ciekawszych? Cool



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
23-08-2016 08:55 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: