17-02-2016, 10:14 PM
Motto (dedykacja własna dla Fazika): "Fazik, byłeś dla mnie przez te dni największą inspiracją do ponownego uwierzenia w samego siebie. Znów poznałem, że można dreptać po górach w trudnych warunkach, z dużym obciążeniem, dobrowolnie z rakami na nogach i mieć zarazem wesołego ducha. Nie wymiękniemy!"
Cóż powiedzieć na temat, że GŚ ma za sobą 10 lat? W życiu człowieka to dopiero dzieciństwo, kiedy akurat niedawno puścił się maminej sukni i zaczyna niepewnie poznawać swój własny świat. Ale forum GŚ? Można by nawet parafrazować Henryka S. - Quo vadis GŚ? Mogę odpowiedzieć tylko za siebie. Idę stale przed siebie i w dobrym kierunku. Jest czasem pod górkę, ale są też chwile, kiedy można włóczyć się z uśmiechem na ustach. Jednak największą zasługą jest, że poznałem równie jednakowo pozytywnie zakręconych górołazów. To utwierdził i niżej podany opis naszej kolejnej wędrówki.
Dane techniczne (wg mojej osoby):
DOBA : 12. 2. - 16. 2. 2016
PRZESTRZEŃ: Karkonosze (więcej danych u poszczególnych relacji)
OBIEKT (do spania): Chata Jelenka, schroniska Śląski Dom, Odrodzenie, Szrenica
ODLEGŁOŚĆ (obliczona według aplikacji mapy.cz): Będzie podana u poszczególnych relacji
CZAS (według naszych danych): Będzie podany u poszczególnych relacji
OSOBY:
- forumowe: Fazik, Hemli, Pedro, Red-Angel, Seba_, Snieshka, Stasiu, Szewczyczek, Tratina, Watażka
- nieforumowe: Dawid, Kasia, Wojtek, Wojtek
- otarli się o nas: nikt
PODARUNKI: nie odnotowano.
Dzień pierwszy, piątek - Epilog
Dla mnie już dzień zaliczony do wyprawy. Pozostali są jeszcze w pracy lub maksymalnie szykują wory, ale ja już siedzę w pociągu i snuję (kuję) plany kopczykowe. Po zaliczeniu kolejnego śladu (można je jeszcze zbierać) w postaci odwiedzenia letniego gródka Aichelburg,
[attachment=72950]
autobus o 9:40 wypuszcza mnie na Pomezních Boudach/Przełęczy Okraj. Chwilę się nieprzytomnie toczę po okolicy szukając jakiego zakątka do odpoczynku po trudach podróży. Poznaję, gdzie lubią normalnych turystów. Na czeskiej stronie wszystkie zagrody jednakowo otwierają dopiero o 11:00 (wiadomo, że dla zmęczonych sztachetowców). Za to mile jestem zaskoczony, że bar obok schroniska Okraj (to jest w remoncie) przyjmuje przechodniów i o wcześniejszej porze.
[attachment=72951] - schronisko Okraj
Mam sporo czasu. Dzisiaj mnie czeka tylko dojście do Jelenki. Postanawiam zapuścić się w odwrotną stronę i czy przypadkiem nie odkryją mi się widoki z przeciwległego Pomezního hřbetu. Jestem jednak zawiedziony.
[attachment=72952]
Pokazują mi się tylko nartostrady pogromców równi pochyłej na Czole (1269 m). Zmarkotniały, powracam na przełęcz z postanowieniem, że odwiedzę moją ulubioną karczmę Zátiší. Była pora obiadowa i nie można wyruszyć w trasę zgłodniały i nienapojony. Czytelnik może być moim opisem znudzony. Mamy tutaj forum górskie, a tu wydaje się, że więcej odpoczywam w zagrodach niż drepczę po kopcach. Z tego powodu raczej już wyruszam. Pogoda nie musi wytrzymać i dostarczać jako takich widoków. Zwłaszcza, że do południa się na mnie w dali uśmiechał dzisiejszy główny cel - chata Jelenka.
[attachment=72953][attachment=72954]
Idę do ryzyka i wybieram okrężną trasę przez Czoło i Skalny Stół. Podejście jest dla mnie próbą wypróbowania moich nowych szpilek. Nie jest dramatycznie, ale po co taszczyć w plecaku to cacko, kiedy można wypróbować je w ataku bojowym. Jestem zaspokojony i buciki też. Nasze nowe współtowarzyszki idą zgrabnie noga za nogą. Mijam Czoło i powoli zanika odgłos muzyki grającej do taktu narciarzom. Wiem, że mnie czeka trochę równego chodnika, gdzie na końcu ma się znajdować Skalny Stół (1281 m). W końcu mają tam być widoki.
[attachment=72955]
Nie powalają, ale jednak coś jest. Widać Czarny Grzbiet, Śląski Dom, Kopę i Smogornię ze Słonecznikami. Królowa Śniegu jest schowana w chmurach. Ze zdjęcia widać też, że pani Zima śniegu nadrobiła skromniutko. Później można było zauważyć, że biegówkowi z tego powodu miejscami musieli swoje drewiewnka nosić na rękach i w górnych partiach gór, żeby nie ucierpiały na krasie ocierając się o wystające kamienie. Jelenka z tego miejsca jest już na wyciągnięcie ręki. Faktycznie wycieczka taka, że się nawet nie zapociłem. Już tylko chwila i jestem na Sowiej przełęczy
[attachment=72956] - Sowia ze Stołem w tle
Stąd po paru dreptach witam Jelonkę. Jest 15:30 i po 2 godzinach popołudniowego dreptania odkładam kijki w pokoju. Buty w tym czasie przeszły całych 4,5 km/367 m wysokościowych. Mało, jednak w tym dniu się więcej nie dało. Dalej następuje to, co zawsze po dojściu do noclegowni. Mój wieczorny czas kulminuje w punkcie, kiedy wspominam na moich 8 lat spoglądając na filmiki z naszych akcji.
[attachment=72957]
Fazika jeszcze nie było i dlatego Stasiu żegna się z Wami widokiem od Jelenki na Horní Malou Úpu z Pomezním hřbetem i w dali na lewo Chełmcem (858 m).
cdn... już z pełną ekipą
Cóż powiedzieć na temat, że GŚ ma za sobą 10 lat? W życiu człowieka to dopiero dzieciństwo, kiedy akurat niedawno puścił się maminej sukni i zaczyna niepewnie poznawać swój własny świat. Ale forum GŚ? Można by nawet parafrazować Henryka S. - Quo vadis GŚ? Mogę odpowiedzieć tylko za siebie. Idę stale przed siebie i w dobrym kierunku. Jest czasem pod górkę, ale są też chwile, kiedy można włóczyć się z uśmiechem na ustach. Jednak największą zasługą jest, że poznałem równie jednakowo pozytywnie zakręconych górołazów. To utwierdził i niżej podany opis naszej kolejnej wędrówki.
Dane techniczne (wg mojej osoby):
DOBA : 12. 2. - 16. 2. 2016
PRZESTRZEŃ: Karkonosze (więcej danych u poszczególnych relacji)
OBIEKT (do spania): Chata Jelenka, schroniska Śląski Dom, Odrodzenie, Szrenica
ODLEGŁOŚĆ (obliczona według aplikacji mapy.cz): Będzie podana u poszczególnych relacji
CZAS (według naszych danych): Będzie podany u poszczególnych relacji
OSOBY:
- forumowe: Fazik, Hemli, Pedro, Red-Angel, Seba_, Snieshka, Stasiu, Szewczyczek, Tratina, Watażka
- nieforumowe: Dawid, Kasia, Wojtek, Wojtek
- otarli się o nas: nikt
PODARUNKI: nie odnotowano.
Dzień pierwszy, piątek - Epilog
Dla mnie już dzień zaliczony do wyprawy. Pozostali są jeszcze w pracy lub maksymalnie szykują wory, ale ja już siedzę w pociągu i snuję (kuję) plany kopczykowe. Po zaliczeniu kolejnego śladu (można je jeszcze zbierać) w postaci odwiedzenia letniego gródka Aichelburg,
[attachment=72950]
autobus o 9:40 wypuszcza mnie na Pomezních Boudach/Przełęczy Okraj. Chwilę się nieprzytomnie toczę po okolicy szukając jakiego zakątka do odpoczynku po trudach podróży. Poznaję, gdzie lubią normalnych turystów. Na czeskiej stronie wszystkie zagrody jednakowo otwierają dopiero o 11:00 (wiadomo, że dla zmęczonych sztachetowców). Za to mile jestem zaskoczony, że bar obok schroniska Okraj (to jest w remoncie) przyjmuje przechodniów i o wcześniejszej porze.
[attachment=72951] - schronisko Okraj
Mam sporo czasu. Dzisiaj mnie czeka tylko dojście do Jelenki. Postanawiam zapuścić się w odwrotną stronę i czy przypadkiem nie odkryją mi się widoki z przeciwległego Pomezního hřbetu. Jestem jednak zawiedziony.
[attachment=72952]
Pokazują mi się tylko nartostrady pogromców równi pochyłej na Czole (1269 m). Zmarkotniały, powracam na przełęcz z postanowieniem, że odwiedzę moją ulubioną karczmę Zátiší. Była pora obiadowa i nie można wyruszyć w trasę zgłodniały i nienapojony. Czytelnik może być moim opisem znudzony. Mamy tutaj forum górskie, a tu wydaje się, że więcej odpoczywam w zagrodach niż drepczę po kopcach. Z tego powodu raczej już wyruszam. Pogoda nie musi wytrzymać i dostarczać jako takich widoków. Zwłaszcza, że do południa się na mnie w dali uśmiechał dzisiejszy główny cel - chata Jelenka.
[attachment=72953][attachment=72954]
Idę do ryzyka i wybieram okrężną trasę przez Czoło i Skalny Stół. Podejście jest dla mnie próbą wypróbowania moich nowych szpilek. Nie jest dramatycznie, ale po co taszczyć w plecaku to cacko, kiedy można wypróbować je w ataku bojowym. Jestem zaspokojony i buciki też. Nasze nowe współtowarzyszki idą zgrabnie noga za nogą. Mijam Czoło i powoli zanika odgłos muzyki grającej do taktu narciarzom. Wiem, że mnie czeka trochę równego chodnika, gdzie na końcu ma się znajdować Skalny Stół (1281 m). W końcu mają tam być widoki.
[attachment=72955]
Nie powalają, ale jednak coś jest. Widać Czarny Grzbiet, Śląski Dom, Kopę i Smogornię ze Słonecznikami. Królowa Śniegu jest schowana w chmurach. Ze zdjęcia widać też, że pani Zima śniegu nadrobiła skromniutko. Później można było zauważyć, że biegówkowi z tego powodu miejscami musieli swoje drewiewnka nosić na rękach i w górnych partiach gór, żeby nie ucierpiały na krasie ocierając się o wystające kamienie. Jelenka z tego miejsca jest już na wyciągnięcie ręki. Faktycznie wycieczka taka, że się nawet nie zapociłem. Już tylko chwila i jestem na Sowiej przełęczy
[attachment=72956] - Sowia ze Stołem w tle
Stąd po paru dreptach witam Jelonkę. Jest 15:30 i po 2 godzinach popołudniowego dreptania odkładam kijki w pokoju. Buty w tym czasie przeszły całych 4,5 km/367 m wysokościowych. Mało, jednak w tym dniu się więcej nie dało. Dalej następuje to, co zawsze po dojściu do noclegowni. Mój wieczorny czas kulminuje w punkcie, kiedy wspominam na moich 8 lat spoglądając na filmiki z naszych akcji.
[attachment=72957]
Fazika jeszcze nie było i dlatego Stasiu żegna się z Wami widokiem od Jelenki na Horní Malou Úpu z Pomezním hřbetem i w dali na lewo Chełmcem (858 m).
cdn... już z pełną ekipą




, ale i tak było super, za sprawą forumowego towarzystwa z forum gorskiswiat.pl.
, Budniki
, Sowia Przełęcz,
, Dom Śląski
, Karpacz Biały Jar