14-01-2016, 09:17 PM
Szumawa - smutna i nieznana
W jesieni 2015 miałem okazję pobywać 2 tygodnie w górach nazwanych Szumawą. Niniejszą relację chciałbym napisać trochę dla mnie nietradycyjnym sposobem. Coś między przewodnikiem, historycznymi wsuwkami i własnymi spostrzeżeniami. Wiem, że większość polskich turystów w ogóle nie wie gdzie się te góry znajdują i nie mają zamiaru tracić czas na ich odwiedzenie. Sudety znają tylko w paśmie Jesioników-Karkonoszy-Izerów. Kiedy jadą na południe w Alpy to o Szumawę nie zahaczą, ponieważ jadą ma trasie Berlin i Norymberg lub Katowice i Wiedeń. Nawet Fazik, tirowiec, zna raczej przejścia graniczne Rozvadov, Folmavę lub Dolní Dvořiště, które są mimo obszar Szumawy, niż takie Železná Ruda lub Strážný. Ja sam Szumawę odwiedziłem tylko raz, podczas studiów, to było za głębokiej komuny, gdzie już 50 km przed granicą w pociągu byliśmy legitymowani przez pograniczników. Z drugiej strony mam sporo kolegów, którzy służyli w wojsku właśnie u tego typu jednostki. Jednak wierzę, że moja relacje kogoś zainteresuje i może zapuści się w Sudety po drugiej stronie Republiki Czeskiej (RC).
Szumawa - 140 km długie pasmo gór rozciągające się na południowozachodniej granicy Czech. Granicę tutaj tworzą jeszcze Bawaria i Górna Austria. W najszerszym miejscu ma szerokość 45 km. W stronę Czech góry powoli opadają, na drugą stronę granicy jest już więcej stromo. Sam to zauważyłem i nazwałem je "Płaskie Góry". Wygodą jest, że miejsca wyjściowe są na wysokości 600 - 800 m i potem lekko pod górkę się wyjdzie na wierzchołek. Prawdziwy raj dla Tomtura! Ten by miał Szumawę odwiedzić obowiązkowo. Klimat jest tutaj raczej surowy - zimno i wilgotno. Nawet latem często występują przymrozki. Źródło (raczej dwa) ma tutaj najdłuższa czeska rzeka - Wełtawa. Na płaskowyżu jest sporo torfowisk i te też przyczyniają się do chłodnego klimatu. Trzeba dodać, że Szumawa to jedne z najstarszych gór w Europie.
Szumawa należy do grupy gór wzajemnie pospajanych nazwą jako Sudety. Nie jest to jednak jakieś pasmo górskie. Polskiemu turyście nazwa Sudety kojarzy się z górami na pograniczu Polski i Czech. Najwięcej są znane Jesioniki i Karkonosze. W RC jest Sudetami nazwany cały obszar górski (praktycznie po całym obwodzie Czech), gdzie zamieszkała niemiecka mniejszość narodowa. Kolonizatorzy niemieccy osiedlali się tutaj w dwu falach - w XIII stuleciu na zaproszenie czeskich królów i panów, którzy potrzebowali cywilizować górskie lasy, ponieważ pierwotni obywatele osadzali się w dolinach przy rzekach i potem w XV wieku, kiedy trzeba było zaludnić wymarłe tereny po wojnie 30-letniej. Wzajemne współżycie między kolonizatorami niemieckimi i pierwotną ludnością czeską powoli zostało naruszane, zwłaszcza podczas wzrostu nacjonalizmu w XIX stuleciu. W końcu to wygradowało w czasach II WŚ, kiedy niemiecka mniejszość opowiedziała się za hitlerowskimi Niemcami i dalej znanymi okolicznościami. Po wojnie doszło do kolejnego ekscesu. Mniejszość niemiecka w liczbie około 2,6 miliona ludzi była przymusowo wysiedlona. Trzeba zaznaczyć, że to było około 25% ludności ówczesnej Czechosłowacji. Na omawianym pograniczu w wielu przypadkach były naraz wysiedlone całe wioski. Na Szumawie do dziś poznać, że osiedlanie opuszczonych miejsc nie zawsze było spowodowane pozytywnymi zamiarami nowych przybyszów.
Szumawa ma kolejną tragiczną epizodę. Była częścią i największym symbolem "zadrutowanej" Czechosłowacji w przeciągu lat 50 - 80 XX stulecia. Tutaj się kończył świat socjalizmu i tam dalej następował "zły" kapitalizm. W całym paśmie granicy z Austrią i Republiką Federalną Niemiec w głąb kraju było ustanowione pasmo graniczne, gdzie można było wchodzić tylko miejscowym i to na specjalne zezwolenie. Jeszcze przed właściwą granicą były wybudowane podwójne lub nawet potrójne zasieki z drutu kolczastego tzw. ściana sygnalizacyjna, która po naruszeniu powodowała wszczęcie alarmu.
[attachment=72465] - replika ściany w osadzie Buczyna koło Kwildy
Tutaj już oprócz pograniczników już nie miał nikt dostępu. Ten, kto by przeszedł przez zasieki, miał jeszcze sporo metrów do osiągnięcia granicy i był często wychwytywany. Do wychwytywania uciekinierów używano nie tylko samych pograniczników z psami, ale były zakładane pola minowe, gniazda karabinów maszynowych i inne przeszkody. W miejscach mniej dostępnych (naprz. w pobliżu osady Hamry) stosowano najbrutalniejszy sposób. SUP - samostaně utočící pes (samodzielnie atakujący pies). Te psie bestie nie były nikim ćwiczone i karmione tylko surowym mięsem. Psie budy były usytuowane tak, że kiedy uciekinier naruszył pierwszy zasiek drutu kolczastego, dochodziło do samowolnego otwarcia budy i dwa aż trzy psy wybiegały między druty. Nic żywego nie miało szans. Było to rozrywane przez te psie bestie. Po fakcie pogranicznicy w specjalnych ubiorach wciskali z powrotem psy do budy. Od tego brutalnego sposobu jednak ustąpiono w 70 latach XX stulecia z powodu częstego poranienia samych pograniczników. Dzisiaj na szczęście pograniczników już nie ma. Wymienili ich turyści, którzy mogą nawet odwiedzać miejsca po drugiej stronie granicy. Tak, jak w Dolomitach mamy pewną historię z I WŚ i fanów do odnawiana tej pamięci, tak i na Szumawie jest odnawiana ta smutna pamięć po wysiedleniu Niemców i nieszczęsnych 40 lat drutu kolczastego. Dla mnie, lubiącego historię z górami w tle, prawdziwe duchowe żniwo.
Na zakończenie tego wstępu jeszcze dodam chyba już ostatnią smutną informację. Te przepiękne dzikie lasy zostały w najwięcej chronionych miejscach (jest tutaj park narodowy) sporo zniszczone przez huragan Kiryl w roku 2007 i co nie zniszczył huragan, to dobił kornik drukarz. W górnych partiach gór można zobaczyć całe połacie martwego lasu w postaci wystających kikutów pni dawnych drzew. Ponieważ jesteśmy w parku narodowym, ochraniarze środowiska postanowili las pozostawić swojemu losowi z nadzieją, że przyroda sobie ponoć sama poradzi. Nie dochodziło tutaj do wycinki, którą znamy z naszych Beskidów. Kto będzie miał rację? Tego się ja już chyba nie dożyję, ale młodsi się o tym dowiedzą.
Cdn... relacja już ze samotnej wędrówki dołożona fotografiami.
W jesieni 2015 miałem okazję pobywać 2 tygodnie w górach nazwanych Szumawą. Niniejszą relację chciałbym napisać trochę dla mnie nietradycyjnym sposobem. Coś między przewodnikiem, historycznymi wsuwkami i własnymi spostrzeżeniami. Wiem, że większość polskich turystów w ogóle nie wie gdzie się te góry znajdują i nie mają zamiaru tracić czas na ich odwiedzenie. Sudety znają tylko w paśmie Jesioników-Karkonoszy-Izerów. Kiedy jadą na południe w Alpy to o Szumawę nie zahaczą, ponieważ jadą ma trasie Berlin i Norymberg lub Katowice i Wiedeń. Nawet Fazik, tirowiec, zna raczej przejścia graniczne Rozvadov, Folmavę lub Dolní Dvořiště, które są mimo obszar Szumawy, niż takie Železná Ruda lub Strážný. Ja sam Szumawę odwiedziłem tylko raz, podczas studiów, to było za głębokiej komuny, gdzie już 50 km przed granicą w pociągu byliśmy legitymowani przez pograniczników. Z drugiej strony mam sporo kolegów, którzy służyli w wojsku właśnie u tego typu jednostki. Jednak wierzę, że moja relacje kogoś zainteresuje i może zapuści się w Sudety po drugiej stronie Republiki Czeskiej (RC).
Szumawa - 140 km długie pasmo gór rozciągające się na południowozachodniej granicy Czech. Granicę tutaj tworzą jeszcze Bawaria i Górna Austria. W najszerszym miejscu ma szerokość 45 km. W stronę Czech góry powoli opadają, na drugą stronę granicy jest już więcej stromo. Sam to zauważyłem i nazwałem je "Płaskie Góry". Wygodą jest, że miejsca wyjściowe są na wysokości 600 - 800 m i potem lekko pod górkę się wyjdzie na wierzchołek. Prawdziwy raj dla Tomtura! Ten by miał Szumawę odwiedzić obowiązkowo. Klimat jest tutaj raczej surowy - zimno i wilgotno. Nawet latem często występują przymrozki. Źródło (raczej dwa) ma tutaj najdłuższa czeska rzeka - Wełtawa. Na płaskowyżu jest sporo torfowisk i te też przyczyniają się do chłodnego klimatu. Trzeba dodać, że Szumawa to jedne z najstarszych gór w Europie.
Szumawa należy do grupy gór wzajemnie pospajanych nazwą jako Sudety. Nie jest to jednak jakieś pasmo górskie. Polskiemu turyście nazwa Sudety kojarzy się z górami na pograniczu Polski i Czech. Najwięcej są znane Jesioniki i Karkonosze. W RC jest Sudetami nazwany cały obszar górski (praktycznie po całym obwodzie Czech), gdzie zamieszkała niemiecka mniejszość narodowa. Kolonizatorzy niemieccy osiedlali się tutaj w dwu falach - w XIII stuleciu na zaproszenie czeskich królów i panów, którzy potrzebowali cywilizować górskie lasy, ponieważ pierwotni obywatele osadzali się w dolinach przy rzekach i potem w XV wieku, kiedy trzeba było zaludnić wymarłe tereny po wojnie 30-letniej. Wzajemne współżycie między kolonizatorami niemieckimi i pierwotną ludnością czeską powoli zostało naruszane, zwłaszcza podczas wzrostu nacjonalizmu w XIX stuleciu. W końcu to wygradowało w czasach II WŚ, kiedy niemiecka mniejszość opowiedziała się za hitlerowskimi Niemcami i dalej znanymi okolicznościami. Po wojnie doszło do kolejnego ekscesu. Mniejszość niemiecka w liczbie około 2,6 miliona ludzi była przymusowo wysiedlona. Trzeba zaznaczyć, że to było około 25% ludności ówczesnej Czechosłowacji. Na omawianym pograniczu w wielu przypadkach były naraz wysiedlone całe wioski. Na Szumawie do dziś poznać, że osiedlanie opuszczonych miejsc nie zawsze było spowodowane pozytywnymi zamiarami nowych przybyszów.
Szumawa ma kolejną tragiczną epizodę. Była częścią i największym symbolem "zadrutowanej" Czechosłowacji w przeciągu lat 50 - 80 XX stulecia. Tutaj się kończył świat socjalizmu i tam dalej następował "zły" kapitalizm. W całym paśmie granicy z Austrią i Republiką Federalną Niemiec w głąb kraju było ustanowione pasmo graniczne, gdzie można było wchodzić tylko miejscowym i to na specjalne zezwolenie. Jeszcze przed właściwą granicą były wybudowane podwójne lub nawet potrójne zasieki z drutu kolczastego tzw. ściana sygnalizacyjna, która po naruszeniu powodowała wszczęcie alarmu.
[attachment=72465] - replika ściany w osadzie Buczyna koło Kwildy
Tutaj już oprócz pograniczników już nie miał nikt dostępu. Ten, kto by przeszedł przez zasieki, miał jeszcze sporo metrów do osiągnięcia granicy i był często wychwytywany. Do wychwytywania uciekinierów używano nie tylko samych pograniczników z psami, ale były zakładane pola minowe, gniazda karabinów maszynowych i inne przeszkody. W miejscach mniej dostępnych (naprz. w pobliżu osady Hamry) stosowano najbrutalniejszy sposób. SUP - samostaně utočící pes (samodzielnie atakujący pies). Te psie bestie nie były nikim ćwiczone i karmione tylko surowym mięsem. Psie budy były usytuowane tak, że kiedy uciekinier naruszył pierwszy zasiek drutu kolczastego, dochodziło do samowolnego otwarcia budy i dwa aż trzy psy wybiegały między druty. Nic żywego nie miało szans. Było to rozrywane przez te psie bestie. Po fakcie pogranicznicy w specjalnych ubiorach wciskali z powrotem psy do budy. Od tego brutalnego sposobu jednak ustąpiono w 70 latach XX stulecia z powodu częstego poranienia samych pograniczników. Dzisiaj na szczęście pograniczników już nie ma. Wymienili ich turyści, którzy mogą nawet odwiedzać miejsca po drugiej stronie granicy. Tak, jak w Dolomitach mamy pewną historię z I WŚ i fanów do odnawiana tej pamięci, tak i na Szumawie jest odnawiana ta smutna pamięć po wysiedleniu Niemców i nieszczęsnych 40 lat drutu kolczastego. Dla mnie, lubiącego historię z górami w tle, prawdziwe duchowe żniwo.
Na zakończenie tego wstępu jeszcze dodam chyba już ostatnią smutną informację. Te przepiękne dzikie lasy zostały w najwięcej chronionych miejscach (jest tutaj park narodowy) sporo zniszczone przez huragan Kiryl w roku 2007 i co nie zniszczył huragan, to dobił kornik drukarz. W górnych partiach gór można zobaczyć całe połacie martwego lasu w postaci wystających kikutów pni dawnych drzew. Ponieważ jesteśmy w parku narodowym, ochraniarze środowiska postanowili las pozostawić swojemu losowi z nadzieją, że przyroda sobie ponoć sama poradzi. Nie dochodziło tutaj do wycinki, którą znamy z naszych Beskidów. Kto będzie miał rację? Tego się ja już chyba nie dożyję, ale młodsi się o tym dowiedzą.
Cdn... relacja już ze samotnej wędrówki dołożona fotografiami.



To samo mi się trafiło w listopadzie w Izerach.
Wypada mi się poskarżyć. 