15-10-2006, 10:35 AM
Cóż, jeśli chodzi o moje zdanie tutaj. Faktem jest, że gość nie pomyślał słysząc śmigłowiec. Uważam, że odszkodowanie mu się nie należy.
Natomiast co do samego śmigłowca. Nie wiem dokładnie czy faktycznie był zmuszony lecieć tak nisko. Nie znam sytuacji, więc to tylko taka moja dywagacja - ale przelatywał nad Orlą Percią, czyli znakowanym szlakiem turystycznym, na którym jak wiadomo są miejsca eksponowane, gdzie wystarczy tylko nieznacznie stracić równowagę aby spaść. Nie wiem czy faktycznie przelatywał nad takim miejscem, ale skoro był w stanie poderwać plecak (czy jeszcze inne bagaże) to mogłoby się zdarzyć że mógłby kogoś "strącić" poprzez wywołany podmuch kogoś ze szlaku. Właśnie z takiego eksponowanego miejsca. Czy więc nie powinien on rozważyć przelotu troszkę wyżej? Wydaje mi się (choć się na tym nie znam) że nie byłoby to wielkim problemem dla niego.
Jeśli doszłoby do wypadku z udziałem człowieka, czy wówczas także by się mówiło o "niezawinionej szkodzie"? Owszem leciał na akcję ratowniczą, ale jeśli faktycznie strąciłby kogoś to była by potrzebna kolejna akcja ratownicza, albo już nawet mogłoby być za późno na taką akcję...
Cóż większość tego co tu napisałem to same moje rozważania. Ale kończąc to wydaje mi się że można by tu się jednak "przyczepić" zarówno do turysty jak i do pilota śmigłowca".
Natomiast co do samego śmigłowca. Nie wiem dokładnie czy faktycznie był zmuszony lecieć tak nisko. Nie znam sytuacji, więc to tylko taka moja dywagacja - ale przelatywał nad Orlą Percią, czyli znakowanym szlakiem turystycznym, na którym jak wiadomo są miejsca eksponowane, gdzie wystarczy tylko nieznacznie stracić równowagę aby spaść. Nie wiem czy faktycznie przelatywał nad takim miejscem, ale skoro był w stanie poderwać plecak (czy jeszcze inne bagaże) to mogłoby się zdarzyć że mógłby kogoś "strącić" poprzez wywołany podmuch kogoś ze szlaku. Właśnie z takiego eksponowanego miejsca. Czy więc nie powinien on rozważyć przelotu troszkę wyżej? Wydaje mi się (choć się na tym nie znam) że nie byłoby to wielkim problemem dla niego.
Jeśli doszłoby do wypadku z udziałem człowieka, czy wówczas także by się mówiło o "niezawinionej szkodzie"? Owszem leciał na akcję ratowniczą, ale jeśli faktycznie strąciłby kogoś to była by potrzebna kolejna akcja ratownicza, albo już nawet mogłoby być za późno na taką akcję...
Cóż większość tego co tu napisałem to same moje rozważania. Ale kończąc to wydaje mi się że można by tu się jednak "przyczepić" zarówno do turysty jak i do pilota śmigłowca".




