Zaszalałeś Pedro"s (-), znów jestem pod wrażeniem - drugi raz tego dnia ...
Skrajnego Soliska (2093 m)...ułożone kamienne głazy. Początkowo kosodrzewina a także szlak, który biegnie troszkę poniżej grzbietu uniemożliwiają podziwianie widoków, ale to jest kwestia 10-15 minut. Ścieżka jest dobrze ułożona aż po sam szczyt. Jedynie już na samym szczycie jeśli chce się wejść na najwyższe skały trzeba pokonać troszeczkę trudniejszej skały. No chyba że ja nie zauważyłem prostszego wejścia
Ten szczyt kojarzy się jeszcze komuś z Kościelcem...czy tylko mi ? 
Mówię na niego: słowcki Kościelec
Nie wspomniałem jeszcze, że gdy okrążałem tutejszy staw Szczyrbskie Jezioro doszły do mnie odgłosy grzmotów a chwilę później spadł deszcz. O ile zachwycony byłem porankiem, to teraz równie mocno byłem rozczarowany pogodą.
Rozczarowany? Ja byłabym przerazona, bliska zawału.
Grzmoty? brrrr
Piękna relacja, przeczytałam jednym tchem.
Zdjęcia boskie 
"Lecę" czytać kolejne reacje
Na widok łóżka uśmiech znowu powraca na moją twarz. Nie pamiętam kiedy tak byłem zmęczony wędrówką po górach - jeśli w ogóle kiedykolwiek byłem aż tak zmęczony. W sumie wyszło mnie 13 godzin marszu z około 15-kilogramowym plecakiem. Padam na łóżko i zasypiam...
Jak ja to dobrze znam...kilkanaście kilo, kilkanascie godzin i później widok łóżka. Człowiek docenia dach nad głową, smak ciepłej herbaty 
Otaczające Granaty Wielickie i Masyw Gierlachu mają tutaj swój charakter. Jedynie budynek hotelu jest tak nie bardzo wkomponowany w charakter okolicy.
Obrzydliwa budowla 
Piękna relacja 
Na sam koniec ścieżka Tatrzańskiej Magistrali dochodzi do asfaltowej drogi, którą to idąc dochodzimy do Schroniska nad Popradzkim Stawem. W tamtejszej restauracji zamawiamy zupę gulaszową oraz frytki. Zupa jest całkiem przyzwoita, frytek nie polecam.
Ja nie polecam kiełbasy bllleeee
Później można haftować po łowicku przez trzy kolejne dni 
Spoglądam na Polskę - nie byłem tam od tygodnia
chciałabym móc powiedzieć to samo 
Nie mogę na Nią spojrzeć, nie byłam tam od ponad miesiąca, nie będę tam jeszcze ponad dwa miesiące 
Pokrojone salami, ser żółty w plastrach, pomidory, ogórki i papryka to tylko część menu. Uzupełniały je także mleko z musli, jogurty, ugotowane jajka, miód i dżem. Naprawdę patrzyłem na to wszystko w szoku, bo to było najlepsze moje śniadanie od paru dni. A trzeba pamiętać że to jest najwyżej położone schronisko w Tatrach, a więc całość wyżywienia wnoszona jest tutaj przez tragarzy na plecach. Teraz już wiem, że jeśli kiedyś będę jeszcze tutaj nocować - to na pewno wykupię także tutejsze śniadanie. Brawo dla gospodarza!
Podobnie jak w Zbójnickiej i Terince 
I mają pyszną herbatę (mieszają jakieś zioła) niebo w gebie 

Kiedyś będę musiała wykraść spsób przyrządzenia
Tutaj ponownie plecak daje mi się ogromnie we znaki. Co prawda nie mogę się równać z mijanym tragarzem pod względem ładunku, ale z 15 kg także dźwigam. W takich chwilach naprawdę zastanawiam się po co. Słońce mimo że wrześniowe, ale daje znać o sobie.
W takiej chwili zastanawiam się nawet nad tym czy potrzebuję jedną czy dwie paczki chusteczek higienicznych, wydaje mi się, ze czuję ciężar każdej z nich 
Ok, powróciłem już! Jestem pod wrażeniem Olka że byłaś w stanie to wszystko przeczytać
Co do śniadania w Schronisku pod Rysami, to byłem zaszkoczony bo nigdy nie nocowałem tutaj ani w Terince ani w Zbójnickim. A naprawdę było super

Ale postaram się nadrobić za rok.
A co do przerażenia podczas burzy nie było tak źle - bo złapało mnie w miejscu w jakim mogłem sobie tylko wymarzyć (jeśli już miałoby mnie złapać). Usłyszałem grzmot na brzegu Szczyrbskiego Jeziora, a 10 minut później siedziałem w poczekalni elektriczki

W nagrodę za przeczytanie relacji dam zaraz jakąś ciekawą zagadkę

Jestem pod wrażeniem Olka że byłaś w stanie to wszystko przeczytać
Przeczytałam jednym tchem, od deski do deski.
Fajnie to opisałeś-super lektura, cudowne zdjęcia.
Na tą jedna chile mogłam byc znowu w Tatrach-dzięki
Gratuluje fajnego wypadu
No miło czytać taką recenzję
A co do Skrajnego Soliska - myślę że chyba trochę racji masz porównując go do Kościelca, chociaż mi samemu nie skojarzył ono się w ten sposób. Ale i tak nasz polski Kościelec górą w tej konfrontacji

Witam. Po kilku poprzednich przeczytanych wyjściach Pedra i przebytej drodze śmiem nazwać go "Korzeniowskim Gór", takie przestrzenie jakie ten człowiek pochłania na szlakach to apsolutnie gigantyczna droga, gratuluję wyprawy, opisy nie dają się przerwac (podczas czytania) naprawdę aż człowiek chce natychmiast spakować wór i wyjść z domu na PKSa żeby zawiózł go gdzieś w góry.
Ech, żeby to było takie proste...
PEDRO, JESTEŚ WIELKI!!! DZIĘKI!!!
Ps. A Pijesz mleko??

"Korzeniowskim Gór",
Baaardzo trafne spostrzeżenie 
Hehe, no nie wiem czy Pan Korzeniowski byłby dumny ze swojego górskiego "sobowtóra"

Pedro, którego dnia byłeś na Koprowym? Pamiętasz?
Ze zdjęć śmiem przypuszczać, że tego dnia mieliśmy okazję się minąć

Pedro, którego dnia byłeś na Koprowym? Pamiętasz?
13 września
Ze zdjęć śmiem przypuszczać, że tego dnia mieliśmy okazję się minąć

a kojarzysz na Koprowym takiego typa z plecakiem jak ja? 
To jednak nie
13 września robiłem akurat filar Marszałkowskiej

Wróciłem na moment do Warszawy niestety
24 września robiłem z kumplem grań w pobliżu i "zieloną" przekroczyliśmy właśnie na Koprowy

Nie polecam takich historii, bo to niezgodne z prawem. Dałem się namówić.
Tak czy siak było podobnie pięknie
