20-02-2014, 09:45 PM
21-02-2014, 06:16 AM
Mogę tylko żałować że nie udało mi się tym razem pojechać

21-02-2014, 09:45 AM
a jednak udało Wam się doświadczyć zimy!21-02-2014, 06:19 PM
tomtur napisał(a):
Mogę tylko żałować że nie udało mi się tym razem pojechać

Ty żałujesz, że nie będziesz potem na podsumowaniu roku. Wszyscy od początku twardo zaatakowali. Nie chcą tylko Tomtura oglądać na filmach i fotach. 
21-02-2014, 07:44 PM
Dobra foch
21-02-2014, 08:36 PM
Szkoda, że wschód na Śnieżniku nie wypalił, to mógłby być niezły spektakl. Szczyt widokowy i byłoby co oglądać.
Ale ogólnie wyjazd mieliście kapitalny, urozmaicony i ciekawy
Ale ogólnie wyjazd mieliście kapitalny, urozmaicony i ciekawy

22-02-2014, 07:45 PM
hmm... wypada czy nie, może wartałoby było
i drugie zakończenie uwiecznić pisownią i kolorowymi prostokątami
by nikt sobie nie pomyślał, że my tam cały czas siedzimy 

choć nie wiem czy się nie wybijam przed szereg, być może Pedro chciał dokończyć...
Więc po pożegnaniu ze Stasiem nasza pozycja nie wiele się zmieniła, nadal wyczekiwaliśmy momentów przebłysku słońca, jeszcze 5... jeszcze 10... a może te 15 min... a nóż wyjdzie na chwilę.... zniecierpliwony Admin zaczął krążyć: [attachment=60601] od czsu do czasu nadzieja wkraczała w Nas powoli.. [attachment=60602], ale cóż nie wiele się dało zrobić, czas nas troszkę gonił i powoli zaczęliśmy zamarzać, co prawda mogliśmy stać dłużej i czekać na odsłonięcie bo pewnie później nastąpiło ale chcąc iść dalej trzeba było się zbierać zejść na śniadanko
Na zejściu dostałam przyspieszenia bo wiadomo nikt nie lubi uczucia jak wraca krążenie w kończynach
, ale tak to się kończy jak się zapomniało wziąc łapawic
ale to się wytnie
i tuż przed schroniskiem: [attachment=60603].
Śniadanko, kawusia, szybkie pakowanko i w drogę: [attachment=60604] co chwilę co nieco się odsłania [attachment=60605].
Chwila przerwy muszę wziąc swoją "szczegółową" mapę Sudetów i okolic...
Nasze kroki wg planu Bartka kierują się na szlak zielony w kierunku granicy przez Mały Śnieżnik (1326m), Goworek (1320m) do przeł. Puchacza (1100m)...hmm swoją drogą co Oni mają z tymi puchaczami? przełęcz, szczyt, skała... Po jakimś czasie wędrowania słoneczka coraz więcej i coraz więcej się odsłania... na to czekaliśmy!, lepiej sobie chyba wymarzyć nie mogliśmy (oprócz jeszcze więcej puchu
), choć nie powiem pogoda i tak nam sie udała podczas całego wyjazdu [attachment=60606] tu nie muszę wyjaśniać, widać dokładnie jak czarne na białym
[attachment=60607].
Pedro "prawie" był w swoim żywiole, zostawiał ślady na białej równej powierzchni bo torowaniem raczej tego nazwać nie mozna
co chwila oczywiście szukanie ciekawych widoków i kadrów do pstrykania [attachment=60608][attachment=60609][attachment=60610]
Jeszcze przed zejściem z wysokości na przełęcz ostatnie wspólne zdjęcie dwóch ostatnich bibowiczów [attachment=60611]
Z przełęczy kierujemy się na szlak żółty, który za chwilę łączy się z kawałkiem niebieskiego do schroniska... ale my niestety nie wracamy tylko w dół dalej żółtym. Co jakiś czas małe lawinki puchu spadają nam za kołnierz
z drzew. Mając na uwadze fakt, że nie lubimy sobie utrudniać drogi by potem dreptac z centrum do auta w pewnym momencie odijamy w prawo na leśną ścieżkę tak by wyjść na końcowym parkingu przy leśniczówce. Z pomocą naszych górskich intuicji
i Pedro GPS-a docieramy kilkanaście metrów przed parkingiem
Szybkie odszranianie szyb i w drogę powrotną
, po drodze do Kłodzka gdzie tym razem ja się żegnałam oczywiście nie obyło się bez postoju na ostatnie uchwycenie krajobrazu
: [attachment=60612], a to już podczas jazdy, Pedro skupiał się na drodze, a ja podziwiałam krajobrazy i chłonęłam wzrokiem to gdzie było dane nam być: [attachment=60613][attachment=60614]
I cóż moi Kochani to już koniec, po ok dwóch godz byłam już we Wro i czas było wrócić do coedzienności i cierpliwie czekać na następny wyjazd. Dziekuję bardzo za towarzystwo Fidelio, Kasi, Pedro i Stasia. Bardzo mi miło, że poznałam Was dziewczyny i mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy. I powiem na koniec: z szerokim uśmiechem miło było do Was wrócić i znów się spotkać na szlaku... DZIĘKUJĘ !
i drugie zakończenie uwiecznić pisownią i kolorowymi prostokątami
by nikt sobie nie pomyślał, że my tam cały czas siedzimy 

choć nie wiem czy się nie wybijam przed szereg, być może Pedro chciał dokończyć...Więc po pożegnaniu ze Stasiem nasza pozycja nie wiele się zmieniła, nadal wyczekiwaliśmy momentów przebłysku słońca, jeszcze 5... jeszcze 10... a może te 15 min... a nóż wyjdzie na chwilę.... zniecierpliwony Admin zaczął krążyć: [attachment=60601] od czsu do czasu nadzieja wkraczała w Nas powoli.. [attachment=60602], ale cóż nie wiele się dało zrobić, czas nas troszkę gonił i powoli zaczęliśmy zamarzać, co prawda mogliśmy stać dłużej i czekać na odsłonięcie bo pewnie później nastąpiło ale chcąc iść dalej trzeba było się zbierać zejść na śniadanko
Na zejściu dostałam przyspieszenia bo wiadomo nikt nie lubi uczucia jak wraca krążenie w kończynach
, ale tak to się kończy jak się zapomniało wziąc łapawic
ale to się wytnie
i tuż przed schroniskiem: [attachment=60603]. Śniadanko, kawusia, szybkie pakowanko i w drogę: [attachment=60604] co chwilę co nieco się odsłania [attachment=60605].
Chwila przerwy muszę wziąc swoją "szczegółową" mapę Sudetów i okolic...
Nasze kroki wg planu Bartka kierują się na szlak zielony w kierunku granicy przez Mały Śnieżnik (1326m), Goworek (1320m) do przeł. Puchacza (1100m)...hmm swoją drogą co Oni mają z tymi puchaczami? przełęcz, szczyt, skała... Po jakimś czasie wędrowania słoneczka coraz więcej i coraz więcej się odsłania... na to czekaliśmy!, lepiej sobie chyba wymarzyć nie mogliśmy (oprócz jeszcze więcej puchu
), choć nie powiem pogoda i tak nam sie udała podczas całego wyjazdu [attachment=60606] tu nie muszę wyjaśniać, widać dokładnie jak czarne na białym
[attachment=60607].Pedro "prawie" był w swoim żywiole, zostawiał ślady na białej równej powierzchni bo torowaniem raczej tego nazwać nie mozna
co chwila oczywiście szukanie ciekawych widoków i kadrów do pstrykania [attachment=60608][attachment=60609][attachment=60610]Jeszcze przed zejściem z wysokości na przełęcz ostatnie wspólne zdjęcie dwóch ostatnich bibowiczów [attachment=60611]
Z przełęczy kierujemy się na szlak żółty, który za chwilę łączy się z kawałkiem niebieskiego do schroniska... ale my niestety nie wracamy tylko w dół dalej żółtym. Co jakiś czas małe lawinki puchu spadają nam za kołnierz
z drzew. Mając na uwadze fakt, że nie lubimy sobie utrudniać drogi by potem dreptac z centrum do auta w pewnym momencie odijamy w prawo na leśną ścieżkę tak by wyjść na końcowym parkingu przy leśniczówce. Z pomocą naszych górskich intuicji
i Pedro GPS-a docieramy kilkanaście metrów przed parkingiem
Szybkie odszranianie szyb i w drogę powrotną
, po drodze do Kłodzka gdzie tym razem ja się żegnałam oczywiście nie obyło się bez postoju na ostatnie uchwycenie krajobrazu
: [attachment=60612], a to już podczas jazdy, Pedro skupiał się na drodze, a ja podziwiałam krajobrazy i chłonęłam wzrokiem to gdzie było dane nam być: [attachment=60613][attachment=60614]I cóż moi Kochani to już koniec, po ok dwóch godz byłam już we Wro i czas było wrócić do coedzienności i cierpliwie czekać na następny wyjazd. Dziekuję bardzo za towarzystwo Fidelio, Kasi, Pedro i Stasia. Bardzo mi miło, że poznałam Was dziewczyny i mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy. I powiem na koniec: z szerokim uśmiechem miło było do Was wrócić i znów się spotkać na szlaku... DZIĘKUJĘ !
22-02-2014, 08:25 PM
Pogodowo to jakby zupełnie inny dzień niż w relacji Stasia 

22-02-2014, 08:50 PM
No tak też tak widzę. Brakowało mi parę godzin. Dolina Kłodzka była więcej przyjazna, nawet Śnieżnik pokazała. Ja cały czas do domu jechałem w mroźnej mgle. Dopiero u nas na Zaolziu było pogodnie.
Justy, fajnie, że dokończyłaś i ja też wiem co porabialiście, kiedy mnie tam już nie było.
Justy, fajnie, że dokończyłaś i ja też wiem co porabialiście, kiedy mnie tam już nie było.

22-02-2014, 09:20 PM
No i pięknie. Po cichu liczyłem właśnie, że się pojawi zakończenie napisane przez Justynę, no i oczywiście uzupełnione zdjęciami bardziej profesjonalnymi niż te z mojej fotograficznej biblioteczki 
Cieszę się bardzo, że pomimo wielu przeciwności losu udało mi się wyrwać w dość odległe dla mnie rejony, spotkać się tam ponownie ze znajomymi Forumowiczami, poznać Góry Stołowe, wejść jeszcze raz na Śnieżnik (teraz już przynajmniej wiem jak niebo nad Śnieżnikiem wygląda
widoki okoliczne muszą pewnie zaczekać na trzecie wejście). Wyjazd może mało zimowy, choć jakby nie było w rakach trochę pochodziłem
Jak ja się cieszę, że je zabrałem ze sobą.
Świeży biały puch na Śnieżniku i Małym Śnieżniku zaspokoił też odrobinę mój głód śniegowy, choć myślę że tak z metr więcej to go jednak powinno być o tej porze
Dzięki Wszystkim obecnym za świetne towarzystwo no i do następnego

Cieszę się bardzo, że pomimo wielu przeciwności losu udało mi się wyrwać w dość odległe dla mnie rejony, spotkać się tam ponownie ze znajomymi Forumowiczami, poznać Góry Stołowe, wejść jeszcze raz na Śnieżnik (teraz już przynajmniej wiem jak niebo nad Śnieżnikiem wygląda
widoki okoliczne muszą pewnie zaczekać na trzecie wejście). Wyjazd może mało zimowy, choć jakby nie było w rakach trochę pochodziłem
Jak ja się cieszę, że je zabrałem ze sobą.Świeży biały puch na Śnieżniku i Małym Śnieżniku zaspokoił też odrobinę mój głód śniegowy, choć myślę że tak z metr więcej to go jednak powinno być o tej porze
Dzięki Wszystkim obecnym za świetne towarzystwo no i do następnego

22-02-2014, 11:26 PM
THE END.... dziękujemy wszystkim za swoje kilka słów bibowej imprezy, przynajmniej inni wiedzą, że tam naprawdę byliśmy
adios do następnego uśmieszki dla wszystkich
:D
:D
adios do następnego uśmieszki dla wszystkich
:D
:D23-02-2014, 04:16 PM
Tratina co THE END, jak THE END.
Jeszcze nikt nawet nie zahaczył o moją zagadkę albo nikt z czytających nie ma wyobraźni. Poznałem, że powierzchowo są czytane moje relacje
http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=60547
Nikt sobie nic nie wyobraża? No nic
Tutaj jest odpowiedź.
[attachment=60617]
Jeszcze nikt nawet nie zahaczył o moją zagadkę albo nikt z czytających nie ma wyobraźni. Poznałem, że powierzchowo są czytane moje relacje
http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=60547
Nikt sobie nic nie wyobraża? No nic

Tutaj jest odpowiedź.

[attachment=60617]
23-02-2014, 05:24 PM
mały żarcik
Chodziło mi o to Stasiu, że ja relację krótką napisałam i zdjęcia wkleiłam i koniec, ale inni dalej mogą pisać u wklejać. Wiem, że dałeś zagadkę, ale przecież bibowicze nie będą jej rozwiązywać.. Brac forumowa albo nie miała pomysłu co za wytwory natury oglądaliśmy, albo nie mają ochoty na piwo, bądź też nie umieją się bawić 
Chodziło mi o to Stasiu, że ja relację krótką napisałam i zdjęcia wkleiłam i koniec, ale inni dalej mogą pisać u wklejać. Wiem, że dałeś zagadkę, ale przecież bibowicze nie będą jej rozwiązywać.. Brac forumowa albo nie miała pomysłu co za wytwory natury oglądaliśmy, albo nie mają ochoty na piwo, bądź też nie umieją się bawić 
24-02-2014, 08:00 PM
Na Bozanovskim byłem, szukałem u siebie zdjęcia tych skałek ale nie znalazłem
. Chociaż nie jestem pewien czy to nie jest to, tylko z innego ujęcia

Za to znalazłem tą kaczuszkę

. Chociaż nie jestem pewien czy to nie jest to, tylko z innego ujęciaZa to znalazłem tą kaczuszkę

24-02-2014, 09:23 PM
Piotrek, Ty masz zdjęcie tego:
http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=60548
Jest żółw i kot. Nawet na skale jest napisane. Wewiórka i jaszczur (Ci z tej zagadki)
http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=60547
byli pierwsi z całej tej eskapady skalnej. Mnie się najwięcej podobali.
http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=60548
Jest żółw i kot. Nawet na skale jest napisane. Wewiórka i jaszczur (Ci z tej zagadki)
http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=60547
byli pierwsi z całej tej eskapady skalnej. Mnie się najwięcej podobali.