Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: W Sokolim Raju
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Po intensywnym dniu spędzonym w Tatrach Niżnich docieramy z dużym opóźnieniem do Słowackiego Raju. Nocleg mamy zaklepany w chatkach na Klastorisku, ale jest jeszcze jeden problem. Musimy tam jakoś dojechać. Wg zapewnień gospodarza samochodem osobowym damy radę, tylko trzeba bardzo uważnie i powoli uhm

No tak, tylko mieliśmy to zrobić za dnia, a nie po nastaniu nocy. Cóż, mijamy Podlesok i zakaz wjazdu - chyba to tutaj. Droga leśna zaczyna piąć się do góry, kamienie na ścieżce ukazują nam się coraz to większe... Terenowym byłoby bezproblemowo ale my mamy trzy osobówki. Jadę jako pierwszy. Dziesięć, dwadzieścia minut... jakaś przepaść z lewej, z prawej w świetle reflektorów jakieś skały tuż przy drodze, przejeżdżamy jakiś potok. Czy to na pewno tutaj??? Aha jakieś szlakowskazy też mijamy.

Po kilkudziesięciu minutach jazdy coś zaczyna prześwitywać w lesie, latarnia, Klastorisko... o, fajnie - to chyba jednak nie będziemy nocować w samochodach :-)

Nastaje nowy dzień. Na pierwszy strzał idzie Sokolia Dolina. Dziś ma być najgorsza pogoda z całego naszego wyjazdu, tzn. mają być burze i mogą być dość gwałtowne. Rankiem jednak słońce nie zwiastuje niczego złego. Ekipa nam się jeszcze powiększa, dojeżdżają ostatnie osoby. Trochę się nas uzbierało Rolleyes

Tatry rysują się z Polany Klastorisko, ehhh fajnie jest. Tak sielankowo ok.
Za żółtym szlakiem schodzimy do wąwozu Tomasovska Bela. Zejście przebiega dość sprawnie stromymi krótkimi zakosami. Jest tu też dość dużo łańcuchów, choć w większości nie bardzo rozumiem ich sens. Po osiągnięciu dna wąwozu można się sympatycznie orzeźwić wodą Białego Potoku Rolleyes

Po drewnianych, niemal poziomych i wygodnych stopniach osiągamy wylot Sokolej Doliny. Początkowo dość łagodnie wznoszący się teren nie zwiastuje późniejszego. Na pierwszy rzut idzie Skalny Wodospad. Na twarzach całej grupy widać zadowolenie :-)

[attachment=51704][attachment=51705]

O ile w większości wąwozów Słowackiego Raju jest sporo wodospadów stanowiących o atrakcjach na całej ich długości, to w Sokolej Dolinie jest trochę inaczej. Nie mówię, że większość wąwozu jest nudna, bo nie jest - natomiast da się tutaj wyznaczyć jeden absolutnie najbardziej atrakcyjny punkt jakim jest Zavojovy Wodospad. Około 78 metrów wysokości sprawia, że jest najwyższym w Słowackim Raju. I faktycznie robi wrażenie ok.

[attachment=51706][attachment=51707][attachment=51708][attachment=51709][attachment=51710]

Flesze błyskają, uśmiechy dopisują, emocje małe też są- choć drabinki metalowe dają raczej pewne oparcie przy pokonywaniu kolejnych metrów w górę wodospadu. Atutem dla nas jest też na pewno to, że jesteśmy tu sami i możemy spędzać na np. mostkach tyle czasu ile tylko chcemy nie blokując nikomu przejścia ok

[attachment=51711][attachment=51712][attachment=51713]

Koniec końców wszyscy jesteśmy na górze. Jeszcze widok w dół z najwyższego mostka... jest naprawdę imponująco. Czas iść dalej. Po drodze mijamy jeszcze chyba ze trzy większe kaskady i widać, że ścieżka zmierza już w kierunku osiągnięcia płaskowyżu.

[attachment=51714][attachment=51715][attachment=51703][attachment=51716]

Oho, grzmot. Granatowe chmury da się zauważyć pomiędzy drzewami. Wygląda na to, że nas dorwie. Rozstawiamy się w lesie starając się zrobić to zgodnie z wszelkimi zaleceniami dotyczącymi możliwie bezpiecznego przeczekania burzy w terenie. No i tak sobie czekamy.

[attachment=51717]

Burza przechodzi trochę bardziej bokiem niż myśleliśmy więc pędem w kierunki oznaczonej niedaleko na mapie wiaty. Taa, tylko tutaj się okazało, że grupa się za mocno rozciągnęła i w ferworze emocji część przednia grupy nie zauważyła odbicia zielonego szlaku i poszła dalej za szeroką drogą. Tak nastąpiło rozłączenie. Do wiaty wraz z inną dwójką udało mi się dojść szybciej niż przypuszczaliśmy. Hm, tak właściwie to to była bardziej chata niż wiata. Warunki na przeczekiwanie określiłbym na 5-gwiazdkowe. Reszta grupy jak się później dowiedzieliśmy przeczekała burzę na pobliskich myśliwskich ambonach Big Grin

Tak jak szybko burza przyszła tak i szybko poszła. W lesie pozostała jedynie biała pierzynka usypana z gradu ziaren wielkości sięgającej fasoli tzw. "jasia" Smile

Chwilę później dopada nas kolejna burza. Mamy kolejną wiatę. Ta trochę dziurawa. Ale jest Smile Tutaj już dużo ludzi, bo to przy szlaku wyjściowym z Suchej Beli (najczęściej odwiedzanego wąwozu w Słowackim Raju). Miejscówki mamy jednak dobre i wypchnąć spod dachu się nie dajemy. Ulewa i grad chwilami osiągają natężenie co najmniej bardzo duże. Grzmoty grzmocą i grzmocą. Po ponad godzinie stania pod wiatą i słuchania odgłosów burzy, nie widząc końca przechodzącej burzy decydujemy się na pójście w deszczu (już na szczęście tylko umiarkowanym) na Klastorisko. To niecała godzina. Pomimo, że trochę nas ostatecznie zmoczyło to jednak dzień na wielki plus ok
Bajerancki ten rejon, szczególnie prawie 80m wodospad blink

A z racji zamiłowania do nocnej jazdy po lesie to powinieneś sobie zamontować na dachu auta szperacz Big Grin, mógłby wiele pomóc.
Słowacki Raj jest piękny, choc te najbardziej i najłatwiej osiagalne miejsca jak Sucha Bela czy Przełom Hornadu potrafią być mocno zatłoczone. Na weekendzie majowym trzeba jednak pamietac ze jest w niektórych wawozach sporo wody i choc widokowo na pewno są wtedy atrakcyjniejsze to jednocześnie sa bardziej wymagające a czasem niemozliwe wrecz do przejścia.

Piotrek jakbym miał wtedy taki szperacz, to widząc więcej niż widziałem nie wiem czy bym się zdecydowal na dalszą jazdę Big Grin
No właśnie, SR to kolejne piękne i ciekawe miejsce, które prawdopodobnie oglądać będę już tylko na zdjęciach w necie i w relacjach.
Dużo takich miejsc, czasu mało, życia też Rolleyes żeby odwiedzić wszystko co człowieka interesuje.

Co to szperacza to w takim przypadku zestawie powinien być mocny środek uspakajający Smile
No, ja mysle ze przez kolejne kilkadziesiąt lat Twojego chodzenia po gorach przyjdzie i czas na Słowacki Raj :-)

Plynne srodki uspokajajace byly na wyposazeniu, jednak zgodnie z ulotka zazylismy je po odejsciu od kierownicy :-)
Może i przyjdzie, po troszkę mam taką nadzieję Smile Niech tylko dzieciaki mi podrosną i będą mniej absorbujące to mobilność znacznie wzrośnie.
Byle mnie tylko wiek nie posunął tak, że nie będzie się chciało Big Grin

Środki znieczulające, te płynne, po takiej jeździe to musiały być w użyciu Rolleyes
Tak patrzę na te zdjęcia i zastanawiam się jakie tam w zimie muszą być fantazyjne "zavojove" formacje lodowe Smile
Ps. To słówko to bardzo mi do gustu przypadło Big Grin, wypada wprowadzić do słownika Wink
To nie ma sie co zastanawiac tylko trzeba pojechac zobaczyc ;-)
Czekałem, kiedy ktoś odkryje Zawojowy Wodospad. I stało się. Każdy zawsze idzie na pierwszy rzut na Suchą Belę i Hornad. Zadziwiło mnie, że na Klasztorysko można samochodem. uhm Tyle razy tam byłem i nigdy tego nie zauważyłem.
Można tylko pogratulować udanej wyprawy. Mnie tylko przypomniało, że już długo mnie tam nie było. innocent
Na Klastorisko mogą samochodem ci co mają wykupiony nocleg w domkach na Klastorisku. Zresztą biorąc pod uwagę jakość i długość drogi dojazdowej to za bardzo nie widziałbym sensu aby męczyć tam auto na jeden dzień nawet gdyby i taka możliwość była legalna.

My mieliśmy tam 3 noclegi więc sporo rzeczy do domków opłacało nam się przywieźć w bagażnikach. Początkowo były plany, że może będziemy się przemieszczali samochodami w zależności od dnia. Niemniej żaden z 4 właścicieli samochodu nie wyrażał najmniejszej chęci zjazdu aby później znów wyjeżdżać giggle
Pomysł na długi wekend majowy -pierwsza klasa ok. Zakładam- że obłożenie turystyczne w tym czasie było mniejsze na Słowacji niż w Polsce ?
Ja również tak zakładam ok

Poza ostatnim (piątym) dniem i poza nielicznymi, krótkimi odcinkami niestanowiącymi właściwych punktów programu nie było prawie nikogo Rolleyes
Przekierowanie