Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Grossglockner - czerwiec 2013
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam.
No cóż tu pisać ,jak yooz opisał wszystko bardzo szybko i zwięźle.Ja dopiszę to co zostało ominięte , a więc:
1)Ustaliliśmy że to ma być wyprawa i całe żarcie na plecach ,jedynie śpimy w schroniskach a to się wiązało z ciężkimi plecakami ,jeżeli chodzi o mnie to za ciężkimi i patrząc po minach ludzi według nich też. Wyglądaliśmy jakbyśmy mieli całe Alpy przejść , ja pomyślałem że może dać te 4 euro i wór pojedzie do Studla ale yooz bardzo szybko mi to wybił z głowy że to się nie godzi i hańba takie tam.... byle dojść do Studla.
Plan był taki 3 dni i schodzimy na dół (tyle zabraliśmy jedzenia , jak sie okazało -błąd)
2)Po wycofaniu się z grani i dojściem do Erzherzog-Johann-Hütte śfagier postawił piwo a ja wypiłem i to był kolejny błąd,chciało mi łeb rozpi....
3)Gotujemy śniegowiczankę na zupkę ,no to już jest istny hardcor litr wrzątku zajmuje nam ok 20 minut , jeden litr yooz drugi ja.
4) Rano sie okazuje że nawaliło tyle śniegu i taka mgła że nie ma mowy o wejściu na szczyt ,obsługa mówi że raczej nic sie nie polepszy z pogodą ,decyzja schodzimy na dół i mnie się zaczeły styki palić po Alpach w takich śniegach i mgle , powiedziałem sobie że jak dojdziemy do Studla to żadna siła mnie tu nie wyciągnie (jak sie okazało to była nieprawda)
5)W Studlu juz wiemy że musimy zejść na sam dół auta po papu ,bo nam się wydłuża wyprawa i tak w ramach wolnego czasu na dół po prowiant i do góry,za to jak my se zrobili obiadek to życie stało się znowu piękne.
6) Ja czuje że mam juz dość i powoli oswajam kompanów że chyba na szczyt nie pójdę tylko do Erzherzog-Johann-Hütte (po raz drugi) aby przez lodowiec we trzech iść , niestety nie przyjęło się to ze zrozumieniem
7) Po dojściu do Erzherzog-Johann-Hütte niestety czuję wysokość ,nierówny oddech tkzw. hiperwentylacja i są obawy że rano nie będzie dobrze jak się okazało było super i nastąpił wielki atak na szczyt który bronił sie jak mógł ,po prostu chciał nas zwiać ale nie dał rady wreszcie padł pod naszymi stopami i tak sie to zakończyło ,potem juz tylko na dół na dół i do cywilizacji.
Zdjęcia:
01 - Dymiący Gross niczym K2
02- Słonko już zachodzi
03 - tam na dole jest życie
04 - Żeby sobie nikt nie myślał że nie wiemy jak po lodowcu chodzićWink
[attachment=56867]
[attachment=56866]
[attachment=56865]
[attachment=56864]
Brawo za cierpliwość do pogody ok
Widoczność może i mała- ale przygody tylko pozazdrościć. ok
Wiecie co panowie? Człowiek naszej szerokości geograficznej musi w Alpach najpierw dostać w tyłek i potem przyjdzie po rozum do głowy, że nie można na takie kopce taszczyć wszystkie bebechy jak ślimak winniczek ze swoim domkiem. Jeszcze tak na na jeden, dwa dni, ale na więcej to już trzeba skorzystać z oferty miejscowych schronisk. giggle
Kasat, fajnie sobie pochodziliście na Wielkim G. ok
Doktorze nie było aż tak źle z Erzherzog-Johann-Hütte (drugie wejście) widoki były piękne ,wręcz zapierające dech w piersi.
[attachment=56868]
[attachment=56869]
Fakt ze szczytu nic.

Stasiu wiesz jak to jest wszystko zależy od ilości Euro w kieszeni a z tym nie jest najlepiej a przy okazji człowiek poczuł (przynajmniej w jakimś małym procencie) jak to kiedyś nasi pionierzy zdobywali szczyty kiedy w górach nie było takiej cywilizacji.
Trzymajcie się.

kasat napisał(a):
... Erzherzog-Johann-Hütte (drugie wejście) ...


Ładnie to brzmi i nie często się to spotyka. Smile

http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=56865 tu normalnie jak w zimę... w ogóle ładne zdjęcie ok
Stron: 1 2 3
Przekierowanie