I nastał ostatni dzień górołażenia. W tym dniu zdecydowaliśmy na obejście Monte Pelmo. Wyszliśmy na szlak około 9-tej. Słoneczko grzeje, ale początek naszej drogi lasem, więc nam niegroźne. [
attachment=47242][
attachment=47244][
attachment=47243][
attachment=47245][
attachment=47246]Po wyjściu z lasu, znajdujemy się w cieniu Pelmo, więc także ok. [
attachment=47247]Ale jak podeszliśmy wyżej, zaczęło dawać się we znaki. [
attachment=47248]Widoki na Monte Crot, na Marmoladę i Sellę. [
attachment=47249]Najgorzej było na podejściu pod przełęcz Val d'Arcia (2476), gdzie na skałach prażyło niemiłosiernie. [
attachment=47250] Na przełęczy.[
attachment=47251][
attachment=47252] Zejście z przełęczy w stronę schroniska Venezia (1946) chyba najgorsze, jakim było nam iść. [
attachment=47253]Po drodze kilka fotek na masyw Sorapis i Antelao.[
attachment=47254][
attachment=47255] W dole schronisko.[
attachment=47256]
Musimy przyznać, że obejście Monte Pelmo dało się nam we znaki. Zajęło nam przeszło 8 godzin i kosztowało nie mało sił. Ale warto było.
Dzień wyjazdu. To nic przyjemnego, no ale cóż...
Po drodze jeszcze kilka fotek z Passo Sella i do domu.[
attachment=47257][
attachment=47258]
To pokrótce relacja z naszego pobytu. Był to nasz pierwszy raz w Dolomitach, więc przecieranie szlaków (tych turystycznych i tych drogowych) wiązało się z niemałymi emocjami i niespodziankami.

Staraliśmy się na maksa wykorzystać nasz pobyt, by zobaczyć różne rejony Dolomitów, i to się udało.
Mamy zamiar tu jeszcze wrócić i obejrzeć resztę.
