26-08-2012, 02:32 PM
Od jakiegoś czasu planowałem odwiedzić te góry. I udało się.
Z pomocą także naszych Forumowiczów, za co im bardzo dziękuję.
Poznawanie gór zaczęliśmy od Passo Giau (2236) i okolic czyli Nuvolau (2575) i Averau (2649). Dolomitkowe przetarcie wypadło całkiem nieźle.[attachment=46917][attachment=46918][attachment=46919]
Następny dzień to przejazd na Passo Pordoi (2239). Cel Piz Boe (3152). Ranek piękny. [attachment=46920][attachment=46921]Najpierw kolejką na Sas de Pordoi (2950) a potem na szczyt. Pojawiające się obłoki, mimo przesłaniania widoków, dodawały uroku.[attachment=46923][attachment=46924] [attachment=46925][attachment=46926]Powrót na przełęcz nie kolejką ale bardzo malowniczym szlakiem u podnóża Selli.[attachment=46927][attachment=46928]Tam byliśmy.
[attachment=46929]
Kolejny dzień bardziej restowy - odwiedziny u dinozaura (2050) (masyw Pelmo).[attachment=46930][attachment=46931] (to się goście nabiegali).
Po dniu odpoczynkowym, był dzień, który okazał się najbardziej męczącym ze wszystkich - od wyjazdu z kempingu do powrotu minie prawie 15 godzin.
Tego dnia udaliśmy się do San Martino di Castarozza (1487) [attachment=46932], by zobaczyć Altipiano[attachment=46937] i przejść się po ferratach Nico Gusela [attachment=46935]i Velo[attachment=46936]. Najpierw wjazd kolejką na La Rozettę (2635) [attachment=46933] a potem szlakiem na Passo di Ball (2443) [attachment=46934], z której wprost na ferratę. Na Velo trochę postraszyła nas burza, ale na strachu się skończyło. Ze schroniska Velo della Madonna (2368) [attachment=46939] zejście do San Martino.[attachment=46938]
Po takim dniu, dzień następny to zupełna laba. Jakieś pranko, zakupy itp.
Niestety okazało się, że żona także kolejny dzień będzie musiała sobie odpuścić (kolano)
. W tym dniu postanowiłem odwiedzić miejsce, które chyba najbardziej chciałem zobaczyć: amfiteatr Tofany. Żeby nie wracać tak późno jak z San Martino, pobudka o 4.45. Przy schronisku Dibona (2032) byłem już około 6.30. Autek już trochę stoi.
Cel mojej wędrówki - Tofana di Rozes (3225).[attachment=46940] Pogoda wyśmienita. Po chłodnej nocy (ok. 7 stopni C) powietrze jak kryształ.[attachment=46941][attachment=46942] Wejście do tunelu[attachment=46943] i potem dalej.[attachment=46944][attachment=46945][attachment=46946][attachment=46947]
cdn.
Z pomocą także naszych Forumowiczów, za co im bardzo dziękuję.Poznawanie gór zaczęliśmy od Passo Giau (2236) i okolic czyli Nuvolau (2575) i Averau (2649). Dolomitkowe przetarcie wypadło całkiem nieźle.[attachment=46917][attachment=46918][attachment=46919]
Następny dzień to przejazd na Passo Pordoi (2239). Cel Piz Boe (3152). Ranek piękny. [attachment=46920][attachment=46921]Najpierw kolejką na Sas de Pordoi (2950) a potem na szczyt. Pojawiające się obłoki, mimo przesłaniania widoków, dodawały uroku.[attachment=46923][attachment=46924] [attachment=46925][attachment=46926]Powrót na przełęcz nie kolejką ale bardzo malowniczym szlakiem u podnóża Selli.[attachment=46927][attachment=46928]Tam byliśmy.
[attachment=46929]Kolejny dzień bardziej restowy - odwiedziny u dinozaura (2050) (masyw Pelmo).[attachment=46930][attachment=46931] (to się goście nabiegali).

Po dniu odpoczynkowym, był dzień, który okazał się najbardziej męczącym ze wszystkich - od wyjazdu z kempingu do powrotu minie prawie 15 godzin.
Tego dnia udaliśmy się do San Martino di Castarozza (1487) [attachment=46932], by zobaczyć Altipiano[attachment=46937] i przejść się po ferratach Nico Gusela [attachment=46935]i Velo[attachment=46936]. Najpierw wjazd kolejką na La Rozettę (2635) [attachment=46933] a potem szlakiem na Passo di Ball (2443) [attachment=46934], z której wprost na ferratę. Na Velo trochę postraszyła nas burza, ale na strachu się skończyło. Ze schroniska Velo della Madonna (2368) [attachment=46939] zejście do San Martino.[attachment=46938]Po takim dniu, dzień następny to zupełna laba. Jakieś pranko, zakupy itp.
Niestety okazało się, że żona także kolejny dzień będzie musiała sobie odpuścić (kolano)
. W tym dniu postanowiłem odwiedzić miejsce, które chyba najbardziej chciałem zobaczyć: amfiteatr Tofany. Żeby nie wracać tak późno jak z San Martino, pobudka o 4.45. Przy schronisku Dibona (2032) byłem już około 6.30. Autek już trochę stoi. Cel mojej wędrówki - Tofana di Rozes (3225).[attachment=46940] Pogoda wyśmienita. Po chłodnej nocy (ok. 7 stopni C) powietrze jak kryształ.[attachment=46941][attachment=46942] Wejście do tunelu[attachment=46943] i potem dalej.[attachment=46944][attachment=46945][attachment=46946][attachment=46947]
cdn.
O 7-mej decyzja o wyjeździe do Lavaredo. Chcieliśmy i my obejrzeć te wyjątkowe turnie. Wjazd autem na parking przy schronisku Auronzo (2320).[
Ale skończyło się dobrze a wieże Tre Cime zobaczyć powinien każdy
).

), na Pelmo i Civettę [

