20-11-2011, 06:26 PM
Trochę się roztyłem...
wyglądam niczym misio przed snem zimowym, aparat kostno -ruchowy też nawala. Co tu robić ?
Spacery i jakaś balneologia... koniecznie.
Jedziemy w Tatry. Wybieram gorące szczawy w Oravicach. Porannym kursem docieramy do przystanku Polana Chochołowska-skrzyżowanie. Dalej mostem przez Siwą Wodę i leśną drogą wyprowadzającą niebawem na całkiem sporą Polanę Hawryłówka. Przy błotnistej drodze -tabliczka "Teren prywatny-wstęp wzbroniony" dalej niechlujnie rozrzucone po łące drewniane budy pełniące zdaje się funkcje daczy w okresie letnim.[attachment=42077][attachment=42079] Znamienite osiągnięcie unikalnego stylu góralskiego w architekturze
.Teren wkoło należy do "Wspólnoty Leśnej Siedmiu Wsi". Nachodzi mnie refleksja-jak by to wszystko wyglądało w przypadku realizacji idei "Góralskiego Parku Narodowego" ?.
Nic to -tabliczkę omijamy , by dalej błotnistą drogą ze śladami po zwózce drewna zasuwać przez las[attachment=42080] w stronę następnej polany- Molkówka[attachment=42081][attachment=42085]. W tym rejonie jeszcze przed Schengen planowano turystyczne przejście graniczne -coś a'la Rysy. I znowu podobne klimaty- kilka drewnianych ruder, jedna pełniąca zdaje się funkcje ambony myśliwskiej.[attachment=42083] Na innej reklama piwa "Żywiec" -widocznie tu miał być zajazd graniczny. Cóż -biznes chyba nie wypalił.[attachment=42084]
W siąpiącym deszczu i mglistej pogodzie pewną pociechą jest widok na Polanę Kosarzyską- znaną mi z uprzedniej wędrówki w tym rejonie[attachment=42082]. Idąc dalej ku zachodowi -polana zaczyna się obniżać .Jest to jedna z trzech enklaw na terenie Polski gdzie wody są odprowadzane do zlewni Dunaju a dalej do Morza Czarnego.[attachment=42086] Przekraczamy granicę [attachment=42087]-by po krótkim błąkaniu się w szczerym lesie trafić na drogę z płyt betonowych, później asfaltowaną, w górnych rejestrach Cichej Doliny Orawskiej.[attachment=42088][attachment=42089]
Ponieważ wcześnie do planowanych zabiegów termalnych, przy rozejściu do Doliny Juraniowej skręcamy w stronę Cieśniawy (miejscowa atrakcja turystyczna-jedno kilometrowy kanion wycięty w dolomitach , bardzo malowniczy zresztą).
Na Szataniej Polanie oznaki zbliżającej się zimy w postaci kwitnących ziemowitów jesiennych. Trujące to ziele.[attachment=42090][attachment=42091]
Wąwóz to sama radość dla oczu. Jestem tu po raz kolejny, ale zawsze odwiedzam to miejsce z przyjemnością.
[attachment=42092][attachment=42093][attachment=42093][attachment=42095][attachment=42096]
Kres trasy na Umarłej Przełęczy(988m).Wiata chroniąca przed deszczem, ławeczki, wzorcowe oznakowanie szlaków w postaci licznych tablic. W tym kolejny znak czarnej łapki na żółtym tle-znak stowarzyszenia "niewidzialna ręka" -zachodzę w głowę....
[attachment=42097]
Było onegdaj coś takiego:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Niewidzialna_r%C4%99ka_(program_telewizyjny)
Rozglądam się za kimś ?kto by bezinteresownie potargał mój plecak, ale nikogo nie ma..
Pierwszych ludków spotykamy na dnie Doliny Bobrowieckiej.[attachment=42098] Frekwencja na szlakach dużo mniejsza niźli w polskiej części Tatr.
W Chacie Oravice- wolnych miejsc nie ma, wszystkie zajęte przez kuracjuszy przybyłych z Polski, by podobnie jak ja zażyć kąpieli w gorącym zdroju.[attachment=42099]
Po krótkich poszukiwaniach lądujemy w pobliskim autocampie. Taniej trochę i lepiej. Na terenie nawet jakaś gospoda.[attachment=42099]
Lokowanie się w gościnnych domkach autocampu (jeno 8.5 E od osoby), a później gwóźdź programu-kąpiele termalne(jeno 5 E bez limitu czasowego)
Przyyyyjemnie ,gorąco i z widokiem na delikatnie pobielony szczyt Osobitej. Odpoczywam
. [attachment=42101]
c.d.n
wyglądam niczym misio przed snem zimowym, aparat kostno -ruchowy też nawala. Co tu robić ?Spacery i jakaś balneologia... koniecznie.
Jedziemy w Tatry. Wybieram gorące szczawy w Oravicach. Porannym kursem docieramy do przystanku Polana Chochołowska-skrzyżowanie. Dalej mostem przez Siwą Wodę i leśną drogą wyprowadzającą niebawem na całkiem sporą Polanę Hawryłówka. Przy błotnistej drodze -tabliczka "Teren prywatny-wstęp wzbroniony" dalej niechlujnie rozrzucone po łące drewniane budy pełniące zdaje się funkcje daczy w okresie letnim.[attachment=42077][attachment=42079] Znamienite osiągnięcie unikalnego stylu góralskiego w architekturze
.Teren wkoło należy do "Wspólnoty Leśnej Siedmiu Wsi". Nachodzi mnie refleksja-jak by to wszystko wyglądało w przypadku realizacji idei "Góralskiego Parku Narodowego" ?.Nic to -tabliczkę omijamy , by dalej błotnistą drogą ze śladami po zwózce drewna zasuwać przez las[attachment=42080] w stronę następnej polany- Molkówka[attachment=42081][attachment=42085]. W tym rejonie jeszcze przed Schengen planowano turystyczne przejście graniczne -coś a'la Rysy. I znowu podobne klimaty- kilka drewnianych ruder, jedna pełniąca zdaje się funkcje ambony myśliwskiej.[attachment=42083] Na innej reklama piwa "Żywiec" -widocznie tu miał być zajazd graniczny. Cóż -biznes chyba nie wypalił.[attachment=42084]
W siąpiącym deszczu i mglistej pogodzie pewną pociechą jest widok na Polanę Kosarzyską- znaną mi z uprzedniej wędrówki w tym rejonie[attachment=42082]. Idąc dalej ku zachodowi -polana zaczyna się obniżać .Jest to jedna z trzech enklaw na terenie Polski gdzie wody są odprowadzane do zlewni Dunaju a dalej do Morza Czarnego.[attachment=42086] Przekraczamy granicę [attachment=42087]-by po krótkim błąkaniu się w szczerym lesie trafić na drogę z płyt betonowych, później asfaltowaną, w górnych rejestrach Cichej Doliny Orawskiej.[attachment=42088][attachment=42089]
Ponieważ wcześnie do planowanych zabiegów termalnych, przy rozejściu do Doliny Juraniowej skręcamy w stronę Cieśniawy (miejscowa atrakcja turystyczna-jedno kilometrowy kanion wycięty w dolomitach , bardzo malowniczy zresztą).
Na Szataniej Polanie oznaki zbliżającej się zimy w postaci kwitnących ziemowitów jesiennych. Trujące to ziele.[attachment=42090][attachment=42091]
Wąwóz to sama radość dla oczu. Jestem tu po raz kolejny, ale zawsze odwiedzam to miejsce z przyjemnością.
[attachment=42092][attachment=42093][attachment=42093][attachment=42095][attachment=42096]
Kres trasy na Umarłej Przełęczy(988m).Wiata chroniąca przed deszczem, ławeczki, wzorcowe oznakowanie szlaków w postaci licznych tablic. W tym kolejny znak czarnej łapki na żółtym tle-znak stowarzyszenia "niewidzialna ręka" -zachodzę w głowę....

[attachment=42097]
Było onegdaj coś takiego:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Niewidzialna_r%C4%99ka_(program_telewizyjny)
Rozglądam się za kimś ?kto by bezinteresownie potargał mój plecak, ale nikogo nie ma..

Pierwszych ludków spotykamy na dnie Doliny Bobrowieckiej.[attachment=42098] Frekwencja na szlakach dużo mniejsza niźli w polskiej części Tatr.
W Chacie Oravice- wolnych miejsc nie ma, wszystkie zajęte przez kuracjuszy przybyłych z Polski, by podobnie jak ja zażyć kąpieli w gorącym zdroju.[attachment=42099]
Po krótkich poszukiwaniach lądujemy w pobliskim autocampie. Taniej trochę i lepiej. Na terenie nawet jakaś gospoda.[attachment=42099]
Lokowanie się w gościnnych domkach autocampu (jeno 8.5 E od osoby), a później gwóźdź programu-kąpiele termalne(jeno 5 E bez limitu czasowego)
Przyyyyjemnie ,gorąco i z widokiem na delikatnie pobielony szczyt Osobitej. Odpoczywam
. [attachment=42101]c.d.n





to ci jeszcze brakuje ,ja w wieku 67 bedę miał jak dożyje 52 lata udokumentowanej pracy co ja z tymi pieniedzmi bedę robił