Spędziłam w Kowarach tegoroczny długi weekend majowy. Z racji na niezbyt sprzyjającą wypadom na kopczyki pogodę 2 maja również miałam okazję spacerować po podziemnych korytarzach, które tak ładnie prezentują się na zdjęciach MORFa.
Tego dnia sztolnie przeżywały oblężenie więc po zakupieniu biletów wstępu trzeba było troszkę poczekać na wejście, ale w zamian za to można było spokojnie uzupełnić niedobór płynów w organizmie
Podziemia i opowieści przewodnika o wydobyciu rud uranu spodobały się mi tak bardzo, że po wizycie w sztolni nr 9, nabrałam ochoty by udać się jeszcze na przeciwną stronę wzgórza do udostępnionej dzień wcześniej dla zwiedzających tzw. Podziemnej Trasy Turystycznej "Kowarskie Kopalnie". Szerzej o tym nowo otwartym przybytku zainteresowani mogą sobie poczytać tutaj
www.kowarskiekopalnie.pl.
W odróżnieniu od sztolni nr 9 sztolnia nr 19 jest bardziej przestronna i mniej nastawiona na komercję. Nie dotarły tu jeszcze takie atrakcje jak np. pokaz laserowy, którego można doświadczyć w sztolni nr 9. Tłumów też jeszcze nie ma. Wejścia są niby o pełnych godzinach. My byliśmy o 16:05 i pani w kasie powiedziała, że grupa weszła przed 5 minutami ale jeśli chcemy to na własną odpowiedzialność możemy ją dogonić. Więc mało myśląc zdecydowaliśmy się pognać za tymi którzy weszli o 16tej. Pędzimy, pędzimy doganiamy grupę a tam przewodnik i raptem 2 turystów, ale co tam 2 osoby to też grupa

Ostatecznie zwiedzaliśmy sztolnię w 9 osób, ale dzięki temu bardziej zżyliśmy się z przewodnikiem i pozyskaliśmy ściśle tajne informacje
P.S. Pozdro dla przewodnika, na pewno nas kojarzy z racji na mnóstwo pytań, którymi go zadręczaliśmy
