08-03-2011, 06:01 PM
Dnia 6.3.2011 miałem przygotowany dla Tomtura wyjazd na Małą Fatrę na Klaka. Pogoda nas jednak nie zawiodła i po sześciu dniach słonecznych przyszła się z nami pożegnać pani Zima. Zimny północny wiatr, brak widoku na kopczyki i nawet niewielkie opady śniegu.
Postanowiłem, że nie ma czego szukać w oddalonych kopczykach i muszą nam wystarczyć Bekidy, które są na rzut plecakiem. Tomturowi się to zbytnio nie podobało.
Miał chętki na Pradziada w Jesionikach i nawet u nas na Kopcu objechał z tego powodu dwa razy rondo, czy przypadkiem nie wymięknę. Ja byłem niezłomny i wygrały Beskidy.
Swoje niezadowolenie mi później dał wiele razy okosztować.
Jednak nas czekały ulubione Beskidy Morawsko-Śląskie a trasa raczej gastronomiczna. W planie mamy wyjście z Koszarzysk na Ostry. Tam w schronisku czosnkowa z twarożkiem ołomunieckim. Potem graniówą przez Kałużny na Kamienity. Tam gulasz kociołkowy albo smażony twarożek ołomuniecki. Na koniec zejście do Koszarzysk. Muszę dodać, że twrożek ołomuniecki wyznacza się swoim specyficznym zapachem. Niektórzy mówią, że to nienormalny smród, ale dla wyznawaczy tego sera, jego woń, to jest jak dech rajskiego ogrodu.
W Koszarzyskach jesteśmy za wcześnie i dlatego jeszcze na parkingu dajemy po napoju turystycznym i plotkujemy pomawiamy Forumowiczów.
Po takiej libacji wyruszemy wreszcie na trasę. Do schroniska mamy 3 km i około 400 m przewyższenia. Najpierw 1,5 do przełęczy pod Ostrym. Trasa taka sobie dla rozgrzania, lasem pod górkę. Nic ciekawego.
[attachment=37000]
Mam nadzieję, że chociaż na przełęczy będą jakieś widoki, bo tam jest górska łąka, ale i tam nie jest nam dane oglądać dalekie przestrzenie.
[attachment=37001] - tam gdzieś w oddali miała być Czantoria
Nawet ledwo widać Wielką Kikulę nad przełęczą.
[attachment=37002]
Chociaż nie musimy się zatrzymywać nad Ochem i Achem. Dzisiaj jest nam dane karmić ciało, nie duszę. Mamy do tego po chwili okazję. Czeka nas schronisko. Tylko nikt nam nie powiedział, jak do niego dotrzeć, kiedy droga w charakterze równi pochyłej jesz lodowiskiem a my nie mamy łyżw ani raków (jeszcze by nas za raki w Beskidach ktoś z Forumowiczów spluł
). Taka była w tym roku zima w Beskidach - biegówki 0, skitury 0, rakiety 0. W tym roku trzeba było kupić łyżwy.
No nic, jakoś w pozycji łyżwiarza bez łyżw docieramy do pierwszego dzisiejszego celu.
[attachment=37003]
Od schroniska na Ostrym widać przy dobram widoku nawet Taterki. Jednak dzisiaj musimy sobie tylko o tym pomarzyć. Odpoczynek przy czosnkowej, która jednak mnie trochę zawiodła, bo była mało śmierdząca i przy, tym razem, herbatce.
[attachment=37004]
Dalsza trasa nas rozpieszczała. Równiutko i mniej ślisko. Nawet miejscami przedzierało się słoneczko, co u Tomtura wznowiło mamroczenie pod nosem coś o Pradziadowi.
Musiałem mu z Kozubową w tle i na kolanach oświadczyć, że następnym razem pojedziemy na Pradziada w każdej pogodzie, chociaż by miał zobaczyć szczytowy przekaźnik telewizyjny w momencie, kiedy sobie o niego łeb rozbije.
[attachment=37005]
Dochodzimy do następnego schroniska na Kamienitym.
[attachment=37006]
Tutaj będziemy degustować następną potrawę z twarożku. Czekanie na jadło krócimy sobie fotografowaniem wnętrza jadalni. Mnie najwięcej podobały się wytwory z różnego rodzaju śrubek, nakrętek i podkładek.
[attachment=37007] - nagroda dla Pań, które lubią szczytować na Babiej
[attachment=37008][attachment=37009] - nagroda dla Panów, którzy nie przestrzegają prawidłowego odżywiania
Po napełnieniu brzuchów (jakoś mało był odczuwalny dech rajskiego ogrodu) czas pożegnać się z wierchnim światem i trzeba zmykać do dolin. Jeszcze jedno pamiątkowe zdjęcie
[attachment=37010]
i zmykamy z powrotem. Droga w dół nie jest godna opisywania. Takie sobie schodzenie na skróty i do autka.
Postanowiłem, że nie ma czego szukać w oddalonych kopczykach i muszą nam wystarczyć Bekidy, które są na rzut plecakiem. Tomturowi się to zbytnio nie podobało.
Miał chętki na Pradziada w Jesionikach i nawet u nas na Kopcu objechał z tego powodu dwa razy rondo, czy przypadkiem nie wymięknę. Ja byłem niezłomny i wygrały Beskidy.
Swoje niezadowolenie mi później dał wiele razy okosztować. Jednak nas czekały ulubione Beskidy Morawsko-Śląskie a trasa raczej gastronomiczna. W planie mamy wyjście z Koszarzysk na Ostry. Tam w schronisku czosnkowa z twarożkiem ołomunieckim. Potem graniówą przez Kałużny na Kamienity. Tam gulasz kociołkowy albo smażony twarożek ołomuniecki. Na koniec zejście do Koszarzysk. Muszę dodać, że twrożek ołomuniecki wyznacza się swoim specyficznym zapachem. Niektórzy mówią, że to nienormalny smród, ale dla wyznawaczy tego sera, jego woń, to jest jak dech rajskiego ogrodu.
W Koszarzyskach jesteśmy za wcześnie i dlatego jeszcze na parkingu dajemy po napoju turystycznym i plotkujemy pomawiamy Forumowiczów.
Po takiej libacji wyruszemy wreszcie na trasę. Do schroniska mamy 3 km i około 400 m przewyższenia. Najpierw 1,5 do przełęczy pod Ostrym. Trasa taka sobie dla rozgrzania, lasem pod górkę. Nic ciekawego. [attachment=37000]
Mam nadzieję, że chociaż na przełęczy będą jakieś widoki, bo tam jest górska łąka, ale i tam nie jest nam dane oglądać dalekie przestrzenie.
[attachment=37001] - tam gdzieś w oddali miała być Czantoria
Nawet ledwo widać Wielką Kikulę nad przełęczą.
[attachment=37002]
Chociaż nie musimy się zatrzymywać nad Ochem i Achem. Dzisiaj jest nam dane karmić ciało, nie duszę. Mamy do tego po chwili okazję. Czeka nas schronisko. Tylko nikt nam nie powiedział, jak do niego dotrzeć, kiedy droga w charakterze równi pochyłej jesz lodowiskiem a my nie mamy łyżw ani raków (jeszcze by nas za raki w Beskidach ktoś z Forumowiczów spluł
). Taka była w tym roku zima w Beskidach - biegówki 0, skitury 0, rakiety 0. W tym roku trzeba było kupić łyżwy.
No nic, jakoś w pozycji łyżwiarza bez łyżw docieramy do pierwszego dzisiejszego celu.[attachment=37003]
Od schroniska na Ostrym widać przy dobram widoku nawet Taterki. Jednak dzisiaj musimy sobie tylko o tym pomarzyć. Odpoczynek przy czosnkowej, która jednak mnie trochę zawiodła, bo była mało śmierdząca i przy, tym razem, herbatce.
[attachment=37004]
Dalsza trasa nas rozpieszczała. Równiutko i mniej ślisko. Nawet miejscami przedzierało się słoneczko, co u Tomtura wznowiło mamroczenie pod nosem coś o Pradziadowi.
Musiałem mu z Kozubową w tle i na kolanach oświadczyć, że następnym razem pojedziemy na Pradziada w każdej pogodzie, chociaż by miał zobaczyć szczytowy przekaźnik telewizyjny w momencie, kiedy sobie o niego łeb rozbije.

[attachment=37005]
Dochodzimy do następnego schroniska na Kamienitym.
[attachment=37006]
Tutaj będziemy degustować następną potrawę z twarożku. Czekanie na jadło krócimy sobie fotografowaniem wnętrza jadalni. Mnie najwięcej podobały się wytwory z różnego rodzaju śrubek, nakrętek i podkładek.
[attachment=37007] - nagroda dla Pań, które lubią szczytować na Babiej
[attachment=37008][attachment=37009] - nagroda dla Panów, którzy nie przestrzegają prawidłowego odżywiania
Po napełnieniu brzuchów (jakoś mało był odczuwalny dech rajskiego ogrodu) czas pożegnać się z wierchnim światem i trzeba zmykać do dolin. Jeszcze jedno pamiątkowe zdjęcie
[attachment=37010]
i zmykamy z powrotem. Droga w dół nie jest godna opisywania. Takie sobie schodzenie na skróty i do autka.
u nas pogoda była bardziej zmienna momentami cos było widać. A to, że Tomtur narzekał to norma. Ten Typ tak ma - mi pod Babią też narzekał, że jest pod górę !
Nie spodziewałem się, że tak blisko naszej południowej granicy. 
