Racja. Impreza musi być kulturalna. Można ją zrobić na ławeczkach albo w cieniu drzew. Widok na Tatary, wspomnienia, wypatrywanie mundurowych, kieliszeczek ( lub literatka albo gwint ), zagryzienie. Pełnia szczęścia turystycznego.
Zdecydowanie plastikowe kubki, najmniej zwracają uwagę... no chyba ze ktoś ma zestaw turystyczny, można taki dostać na piekny prezent - aluminiowe kliniki w np. skórzanej tubce

Sprzęt rzecz ważna. Czy to na Równi czy to w schronisku. Albo rozłożyć się nad stawem ( np Przednim w 5 Stawach co by pozostać w temacie ). Sielanka.
W razie draki mozna użyć termosu.
A wracając do tematu.... Zawrat bym minął z założenia (tłumy),
A do Murowańca nie szedł ani Zawratem, ani Krzyżnem, ani Kozią Przelęczą.
Postawiłbym na widoki. A więc czarnym szlakiem (praktycznie zero trudności, jedynie może troszkę uciążliwie, ale nie trudniej niż na Krzyżne, dużo łatwiej niż Kozia P.) wejść na Kozi Wierch.
Tam sobie posiedzieć, potem kulać się na Czarne Ściany. Do żlebu Kulczyńskiego bez trudności.
Jedyna trudność to kominek pod mniszkiem, ale przecież to jedynie 15 metrów, bardzo dobrze ubezpieczone, dacie radę.
Potem szukać zielonego szlaku odchodzącego do Koziej Dolinki i zejść nim. Albo dojść aż do Skrajnego Granatu (jeśli się Wam spodoba w okolicy) - i zejść żółtym.
Jak udziwniać, to można iść na Krzyżne, przejść Buczynowe i Skrajnym zejść do stawu. Wrażenia gwarantowane. Nikt na nudę narzekać nie będzie. Tylko czy nie za trudno dla świerszczyków...

No teraz już ma Sumo gotowy mętlik w głowie. Tak się rozgadaliście, że i ja dostałem chętki na Taterkii. Tylko nie wiem czy do października wytrzymam. Wyprawy z żoną się nie liczą, to wtedy jestem przewodnikiem i agencją w jednej osobie.
Hm, skład się zmienił - jadę tylko z dziewczyną, ona nie ma żadnego doświadczenia, więc zależnie od humorów i wyspania po podróży pójdziemy do 5 stawów przez M.Oko, bądź bezpośrednio zielonym szlakiem.
Potem prawdopodobnie Krzyżne.
Zastanawiam się czy nie przedłużyć tego o jeden dzień - macie może pomysł na jeszcze coś lekkiego, acz przyjemnego?
Trasa wyjdzie trochę lekka i nudna, ale skoro to jej pierwszy raz, to lepiej niech się od razu nie zrazi stopniem trudności.
W każdym razie dzięki za wszystkie odpowiedzi - na pewno były pomocne.
Wiesz Sumo, to całkowicie mieni sytuację. Zabrać dziewczynę w kopczyki i jeszcze niedoświadczoną, to co innego niż zgraję kolegów. Z nią trzeba ostrożnie jak z malowanym jajkiem. Jedno złe posunięcie i całe życie jeździsz nad morze

. Trochę za mało informowałeś o swojej dziewczynie. Nie wiem, czy to jest dziewczęcy typ sportowy i tylko nie ma doświadczenia w chodzeniu po górach (lepiej) albo to mieszczuch i kopczyki widziała akurat na widokówkach (gorzej). Bądź jak bądź, zawsze musisz być w pogotowiu. Tutaj tylko jedna rada. Najpierw coś lajtowego tzn najkrócej do schroniska (do Piątki, Moko albo Murowaniec). Potem, jeżeli się podobało, to na drugi dzień możesz dokręcić śrubę i można wyżej powędrować (z Piątki na Krzyżne albo Zawrat). Jeżeli się nie podobało, to poluzuj i przez Świstówkę do Moka albo odwrotnie albo, co gorzej, z powrotem na Palenicę i promenada na Krupkówkach. W takim przypadku trzeci dzień wychodzi Gubałówka. Jeżeli dziewczyna wytrzymie w górach to możesz z Murowańca do Kuźnic najkrótszą drogą albo przez Kasprowy.
Trzeba też mieć na pamięci, że schroniska to nie hotele i bebechy też trzeba ze sobą nosić. Może będziesz i zarówno bagażowym

i w tym przypadku nie ma sprawy.
Cały czas trzeba mieć na pamięci - żadne wystawianie na próbę typu Gosiaczkowego Stoha - to jest już wyższa szkoła górska.

Powodzenia i czekam na relację z wyprawy.

Hm, a niebieski szlak z Moka do Piątki zajmuje 2h i nie należy do trudnych, prawda?
Dużo ludzi tam się pcha?
Hm, a niebieski szlak z Moka do Piątki zajmuje 2h i nie należy do trudnych, prawda?
Dużo ludzi tam się pcha?
Szlak masz prosty i widokowo też jest ciekawy (osobiście wolałbym wariant z Piątki do Moka niż odwrotnie). Ludzi jednak też tam dość sporo chodzi.
Hm, powiedzmy, że w Murowańcu powiedzieli mi, że noclegi mają zarezerwowane do października.
I, że czasem koło 10 rano udaje się jakiś znaleźć (ta pula o której wspominaliście).
Noszenie karimat i śpiworów nie bardzo wchodzi w grę.
Czyli w sumie nie mam pomysłu co zrobić

jak nigdy nie było i nadal nie ma 100% rezerwacji wszystkich miejsc w Murowańcu, tak samo nie ma możliwości by wszyscy rezerwujący miejsca dotarli do schronu, więc ... albo /z niewątpliwym ryzykiem - dla mnie praktycznie żadnym/ normalnie wieczorkiem grzecznie spytasz w gąsiennicowej o miejscówkę, albo śpij w PTTKu na Zaruskiego i w góry wyjdź 2 godz wcześniej by dogonić czas ...
Tj plan był taki: do 5 stawów (i tu pewnie taki sam problem) przez Moko 1szego dnia, do Murowańca przez Krzyżne drugiego.
Czyli ryzoko jest 2 razy; gdybym szedł sam albo z kumplem byłoby ok, ale biorę dziewczynę i nie chciałbym, skończyć tak jak straszył Stasiu:
Jedno złe posunięcie i całe życie jeździsz nad morze

.
ew. znajdź strony Murowańca i 5-ki poczytaj o zaliczkowaniu,a jak jest/masz jeszcze czas wyślij kesz na rezerwację ...
Tzn zrozumiałem to tak, że rezerwacja polega na zadzwonieniu czy są wolne miejsca, a jeśli są - wysłaniu zaliczki.
Ale miejsc (przynajmniej w teorii) nie ma...