Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: 2w1 czyli gosia3kowo-mieciurne wędrówki po gorczańskich i beskidzkowyspowych szlakach
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Jako że czas pozwalał i pogoda dopisywała postanowiliśmy z Mieciurnym spędzić niedzielę po naszemu - czyli wypoczynkowo inaczejWink

I tak parę minut po 7mej rano jesteśmy już w drodze. Padlo tym razem na Lubomierz - a wybór był ciężki. Dlaczego? ponieważ dookoła nowego sącza większość dróg była świeżo zniszczona po powodzi i nie chcieliśmy się gdzieś wpakować nieopatrznie. poza tym podejrzewaliśmy, że ładna pogoda po miesiącu opadów zachęci wszystko co ma chęć do życia do wypełznięcia z legowisk i zdobycia szczytu ze schroniskiem. trzeba więc było wybrać szlaki nieuczęszczane - no i fajnie żeby były też nieznaneWink bo przecież wymagań dużych to my nie mamy Big Grin

50km jazdy idzie szybko, po godzinie meldujemy się we wsi, znajdujemy miejsce parkingowe dla poldolota, przebieramy się, jemy śniadanie, dopakowujemy plecory, rozkładamy kijki.... szlag, nie mogę rozłożyć kijków!!! dobrą chwilę mordujemy się żeby je rozłożyć (btw. nie udało mi się to do tej porySad) i w końcu z klekotem lądują z powrotem w bagażniku. Mieciur rezygnuje ze swoich, żeby mnie na szlaku nie "odstawiać". w drogę!! na czarny szlak - ponoć najtrudniejszyWink

1. Gorce
drogą przez wieś, momentami mam wrażenie że przechodzimy komuś przez podwórko i zaraz wleziemy do stajni czy innej oboryblinkza to szybko mijamy zabudowania, pierwsze rozejście - idziemy na węch, tutaj szlaku nie ma - ok, wracamy. skręcamy w drugą drogę (z dwóch możliwychBig Grin) by po trzystu metrach znów kląć na lokalny pttk i jego znakarzykwasnyz trzech dróg po przekroczeniu potoku trzeba było wybrać... czwartą - ścieżkę przez chaszcze i krzaki, do czego oczywiście dochodzimy metodą prób i błędów.

lekko już wkurzeni pomykamy polanami pod górę. i zgodnie stwierdzamy, że jakby nie to że na każdy krok trzeba uważać (mokro!!) i co parę metrów sprawdzać czy jeszcze idziemy szlakiem - to nawet ładnie tu jestWink [attachment=31642]w końcu udaje nam się wejść w las we właściwym miejscu, jeszcze parę wkurzeń na leśnych rozejściach i wypłukanym wąwozem dochodzimy do punktu orientacyjnego - zarastającej polany Jaśkówka. [attachment=31643]Stąd wydaje się tylko parę kroków do Kudłonia - ale jakich kroków. Według mnie tego podejścia by się tatrzańskie turnie nie powstydziły blink Wpruwa z nas żyły, dyszymy jak lokomotywy, ledwo zauważamy słynną wychodnię skalną "Kudłońskiego Bacę", [attachment=31644] czy ładne polanki [attachment=31645]. chcemy już tylko dotrzeć do wierzchołka. gdy już myślałam że język zostanie mi wywieszony na stałe - w końcu docieramy do rozejścia. Jest ono jednak w lesie, więc na miejsce popasu wybieramy pobliską polaną Gorc Troszacki.[attachment=31646]

Ledwo zaczęłam wypoczywac - Mieciur już powiedział że idziemy dalej Huh cóż, z kim przestajesz - takim się stajesz giggle niedługo będzie drugim forumowym pędziwiatrem chybaWink cóż, rada nierada ruszam zad i idziemy dalej. jako że żółty szlak grzbietowy to popularne dojście na Kudłoń i dalej na Turbacz - spotykamy tu większe i mniejsze stadka ludzi. [attachment=31647]Mijamy kolejne polany - Adamówkę i Podskały [attachment=31648]by po chwili zejść na przełęcz Przysłop w Lubomierzu - Rzekach, gdzie przechodzi droga wojewódzka (którą nawiasem sami przyjechaliśmyBig Grin), która jest granicą międzi Gorcami a Beskidem Wyspowym. tu normalni ludzie skończyliby wycieczkę... ale nie myBig Grin

2. Beskid Wyspowy
żółty szlak przez wieś prowadzi asfaltem, stromym, więc znowu jęzory na wierzchu. przy pierwszym lesie chwila postoju, tu mijają nas pierwsi motocykliści. będą naszą zmorą przez dalszą część dnia pokey przez las łagodnie pod górę omijając ogrodzoną drutem kolczastym polanę (normalnie widok jak z obozu koncentracyjnegoblink) [attachment=31649] zdobywamy szczyt o dumnej nazwie Myszyca i równie imponującej wysokości 877m. cały szczyt jest objęty wycinką drewna, co sprawia że oczywiście się gubimy. jakoś już nas to nie dziwi.

lekko pod górę, mijamy zagubione w lasach przysiółki Lubomierza, zakosy na szlaku i idziemy... i idziemy... i idziemy... za każdym zakrętem widzimy cel - a więc górę Jasień (trzeci pod wzgledem wysokości szczyt Beskidu Wyspowego) i w końcu... jeeeeest! tu dłuższy odpoczynek [attachment=31650]- jednak zmęczenie trasa w pełnym słońcu daje znać o sobie i podziwianie pobliskiej Mogielicy wraz z piękną polaną podszczytową.[attachment=31651] tam jednak NIE idziemyWink [attachment=31652] pokazujemy Mogielicy nasze zadki i mykamy zielonym szlakiem w stronę KobylicySmile tutaj dalej standardowo - szlak się gubi, uciekamy przed crossowcami i quadowcami, słonko przygrzewa, czyli urokigiggle leśną stokówką pomykamy dobrą chwilę, nauczeni doświadczeniem dzisiejszego dnia dobrze się rozglądamy, by znaleźć odbicie czarnego szlaku, który nas z powrotem do Lubomierza ma doprowadzić. znajdujemy go - tylko dlatego że Mieciur się ogląda czy jacyś quadowcy nie maja wobec nas morderczych zapędów, a ja potykam się o kamień z kółeczkiem oznaczającym początek szlakublink

to powinno nas ostrzec z czym będziemy mieć do czynienia. ale nie - dzielni wędrowcy ruszają dalej i nawet udaje im się przejść z kilometr. potem zaczyna się gehenna. po pięć stokówek na każdym skrzyżowaniu, obadujemy je po kolei klnąc na czym pttk stoiHuh i zazwyczaj szlak odnajdujemy w tej, która wygląda najmniej prawdopodobnie. tak źle oznakowanego szlaku w życiu nie widziałam!! w końcu mamy dość tego wszystkiego, stwierdzamy że chrzanimy szlak, zdajemy się na węch i orientację. dzięki czemu wychodzimy z lasu praktycznie koło samochodu [attachment=31653] (a szlakiem trzeba by się było tachać z 1,5 km asfaltemBig Grin)

podsumowując - mile spędzony dzień w nieobleganych rejonach. jednak żadnego z czarnych szlaków z Lubomierza nie polecam kwasny

zdjącia zaraz wrzucę, aczkolwiek mam mało bo Mieciur mnie ciągle ścigałWink
Straszna dzicz i piękna dzicz. Smile
Ja na te szlaki nie idę więc. Za stary jestem już. Wyjazdówki do schronisk będę łoił Toungue
Gosia, Ty nie masz rozum. innocent Chodzić z userem po kopczykach, kiedy ten jeszcze nie wystygł po Kośćielcu z Adminem. Ja i tak podejrzewam, że Ty tego geometrę zabrałaś celowo. giggle Ty chyba szykujesz nową trasę na bibę i chcesz nas trochę posmykać po bezdrżach Gorców i Beskidu Wyspowego.
Przyznam, że Ci się udało. Tylko pogoda nawaliła, mogła być więcej madziorna. giggle
Stasiu, przecież coś Ci jestem winna za Stoha i RakietowyWink giggle

a tu jeszcze mapy fragment: [attachment=31655]
Fajna pętla, rzeczywiście 2 w 1Smile

Pogodę mieliście jak miódok
Gratki, za relację
Jestem zbulwersowany !!
To są bezpodstawne insynuacji i niesprawdzone pogłoski które z calą stanowczością dementuje jakobym gonił Modzine po szlaku ! Szliśmy normalnym tempem, a postoje były nawet po 30 minut !
Zresztą, i tak trase mieliśmy trochę dłuższą to trzeba było iść a nie leżeć Smile A tak wogóle, to było bardzo udane wyjście - dużo nowych szlaków, ładne widoki, ładna pogoda, no quady może nie ładne....
A szlaki i ich znakowanie cóż, trudno się mówi.
Relacja super ok
Przekierowanie