23-02-2010, 09:08 PM
Sobotnim wieczorem znalazłem się u wejścia do Doliny Chochołowskiej. Większość normalnych ludzi (niekoniecznie z tego forum
) pewnie popukałoby się w łebek na myśl - że za chwilę samotnie zanurzę się pomimo nocy i panującej śnieżycy w drogę ku chochołowskiemu schronisku. Widoczność w świetle czołówki wynosiła pewnie około 5 metrów. I tu raczej bez przesady gdyż ledwo co mogłem zobaczyć naraz lewą i prawą część drogi. Niemniej taka wędrówka ma swój niezwykły urok. Cisza, dzicz, ani jednego człowieka, no i przekonanie że miśki to teraz śpią więc co najwyżej to mogę spotkać wilka 
No i jeszcze jedno najważniejsze - za siedem kilometrów na Polanie Chochołowskiej, a właściwie na jej południowo-zachodnim krańcu spotkam ekipę GŚ! No więc poszedłem...
Nie chciałbym zabierać przyjemności pisania Północniakom
Mam nadzieję że Anetta, Rycho czy też Pablo napiszą relację. Nie chcę więc zdradzać w całości co działo się tam na górze. Mam nadzieję, że szczegóły pojawią się tutaj w tym wątku napisane przez kogoś z Nich. Na początek jednak może kilka zdjęć, gdyż to co się działo tam na górze, pomimo że najczęściej sielanką to to nie było, to jednak było warte zobaczenia no i pewnego poświęcenia. Zresztą sami zobaczcie:
Najpierw na czarno biało:
[attachment=29517][attachment=29518]
Jak i w kolorze:
[attachment=29519][attachment=29520]
Chwilami niemal tylko w bieli:
[attachment=29521][attachment=29522][attachment=29523][attachment=29524]
Świetni towarzysze na szlaku:
[attachment=29525]
No i ja sam:
[attachment=29526]
) pewnie popukałoby się w łebek na myśl - że za chwilę samotnie zanurzę się pomimo nocy i panującej śnieżycy w drogę ku chochołowskiemu schronisku. Widoczność w świetle czołówki wynosiła pewnie około 5 metrów. I tu raczej bez przesady gdyż ledwo co mogłem zobaczyć naraz lewą i prawą część drogi. Niemniej taka wędrówka ma swój niezwykły urok. Cisza, dzicz, ani jednego człowieka, no i przekonanie że miśki to teraz śpią więc co najwyżej to mogę spotkać wilka 
No i jeszcze jedno najważniejsze - za siedem kilometrów na Polanie Chochołowskiej, a właściwie na jej południowo-zachodnim krańcu spotkam ekipę GŚ! No więc poszedłem...
Nie chciałbym zabierać przyjemności pisania Północniakom

Mam nadzieję że Anetta, Rycho czy też Pablo napiszą relację. Nie chcę więc zdradzać w całości co działo się tam na górze. Mam nadzieję, że szczegóły pojawią się tutaj w tym wątku napisane przez kogoś z Nich. Na początek jednak może kilka zdjęć, gdyż to co się działo tam na górze, pomimo że najczęściej sielanką to to nie było, to jednak było warte zobaczenia no i pewnego poświęcenia. Zresztą sami zobaczcie:
Najpierw na czarno biało:
[attachment=29517][attachment=29518]
Jak i w kolorze:
[attachment=29519][attachment=29520]
Chwilami niemal tylko w bieli:
[attachment=29521][attachment=29522][attachment=29523][attachment=29524]
Świetni towarzysze na szlaku:
[attachment=29525]
No i ja sam:
[attachment=29526]


Rycho to potężny facet i żaden wiatr nie da tu rady..... ale Anetta... 


Ja bym spękał! 


