Ja tylko normalnie pozywałem chętnych do spędzenia wigilijki (podsumowania roku) w górach. Do następnego spotkania

Mam nadzieję, że pewnego dnia i ja dołączę do zacnego Waszego grona na różnych spotkaniach górskich..
Aga, jak Ty będziesz chciała do nas dołączyć, to my będziemy już starzy kmieci i maksymalnie będziemy w domu z foteliku i kapciach oglądać zdjęcia gór. Już teraz mi siwnie broda. 
Aga, jak Ty będziesz chciała do nas dołączyć, to my będziemy już starzy kmieci i maksymalnie będziemy w domu z foteliku i kapciach oglądać zdjęcia gór. Już teraz mi siwnie broda. 
Nie bądź tego taki pewien Stasiu..Myślę, że jeszcze będziesz w stanie wybrać się na jaki kopczyk!
Przeczytam w wolnej chwili.Po zdjęciach widać, że źle Wam nie było.
Stasiu Filipka na zdjęciach wygląda świetnie, mam nadzieję że będzie jeszcze powtórka.Perspektywa to trochę makabryczna, ale Stasiu nawet z grobu będzie w stanie powstać, jak tylko o kopczykach usłyszy. Już mu się nawet emerytura ostatnio zamarzyła, bo ciągle uważa, że na pagórki ma za mało czasu.
Paweł!
Jako odpowiedzialny za długość tej relacji, muszę się nieco usprawiedliwić. Po prostu tyle rzeczy się działo, że nie chciałem niczego pominąć, ani dokonywać szczegółowej selekcji.
Jak tylko dożyjemy, powtórka na pewno będzie. Wolne terminy są tylko na przełomie listopada i grudnia, ale to akurat Ciebie nie powinno specjalnie martwić. Prawda?
No co Ty Marek, wtedy już zimno może być, ślisko, albo co gorsza śnieg spadnie. Brr... 
i dobrze, że Ci się chciało pisać, frekwencja no cóż mogło byc więcej ludzi ale to nie jest najwazniejsze i tak dobrze się bawiliście więc nie ma co marudzić... ci co nie byli (w tym ja) mogą tylko pozazdrościć.
ps. ładnie tam w tej chacie, tylko na zewnątrz śniegu mogo być więcej 
I ten murowany piec. Ciekawe czy mozna w nim napalić? Ogólnie świetnie spędziliście weekend - choć pewno wielu rzeczy nie wiemy

Jedne, z moich pierwszych pytań, jakie zadałem Stasiowi po wejściu do chaty, dotyczyły sprawności obu, znajdujących się tam pieców. Ten w kuchni, podobno jest jeszcze od czasu do czasu używany. Natomiast kaflowy, który stoi w salonie, ma niesprawny ruszt, a szkoda, bo miałem wielką chęć w nim napalić. Do dzisiaj pamiętam, jakie przyjemne może być ciepełko z takiego "kafloka".
Publiczne relacje rządzą się swoimi zasadami i prawami, więc nie wypada pisać całej prawdy. Ale osobiście, na prywatnym spotkaniu, możesz od nas wyciągnąć więcej szczegółów.

Publiczne relacje rządzą się swoimi zasadami i prawami, więc nie wypada pisać całej prawdy. Ale osobiście, na prywatnym spotkaniu, możesz od nas wyciągnąć więcej szczegółów.
W pełni się w tym zgadzam
A myślę że na pewno się spotkamy 