Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Klettersteig Hias - i tutaj było pełno
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Kiedy mi się kończył tegoroczny letni urlop, chciałem trochę odpocząć od długich tras i na sam koniec wymyśliłem sobie przejście niżej opisaną trasą. Nie chcę zanudzać długimi opisami i dlatego w krótkim opisie i paroma zdjęciami przedstawię, dla chętnych, dalszą możliwość spędzenia ładnych chwil.
Klettersteig "Hias" znajduje się w kanionie Silberkarklamm położonym w Grupie Dachstein. Samotny klettersteig nie jest zbyt długi, ma tylko przewyższenie 130 m, ale znajdują się obciążenia do stopnia "D" - bardzo ciężkoSad. Samotne przejsćie trwa około 45 minut, jednak z niżej podanch przyczyn mi trwało 1,5 godz. Cała wycieczka zajmie około 2 godzin nie licząc przestoje.
[attachment=27338]

Pozytywa:
+ krótka trasa, relaksyjna,
+ w okolicy jest jeszcze jeden podobny (Klettersteig "Siega") i można oba połączyć,
+ tutaj można wypróbować swoje siły na krótkiej ale bardzo ciężkiej skale, nie trzeba forsować dużą górę i potem sprawdzić, że to jest ponad siły,
+ schronisko, raczej coś w rodzaju bacówki, Silberkarhütte oferuje dla smakoszy dania regionalne.

Negatywa:
- duże natężenie turystów, jak na normalce, tak i na klettersteigu,
- dle prawdziwych wilków niezbyt zadawalające.

Wycieczkę rozpoczynam z bazy wypadowej usytuowanej w Schladmingu. Do ujścia kanionu postanowiłem trasę przejść istnie forumowiczowo tj. na piechotę tam, gdzie inni używają innych środków lokomocji innocent. Z wysokości 175 cm i przy szybkości 4 km/godz. podziwiam zurbanizowaną okolicę owieńczoną przepięknymi górami.
[attachment=27339] - już zdobyty Höchstein
Te 2 godziny były całkiem samotne. Kiedy dochodzę do ujścia doliny, zaczyna być tłoczno. Kanion można przejść też normalnie, czego wykorzystują mniej zaawansowani turyści. Jest to coś podobnego do Dolnych Dziur w Małej Fatrze. Po 5 minutach po wejściu (płatne) do kanionu zauważam początek klettersteigu. Uśmiech typu "banan" Big Grin mi zamarza na ustach. W tym miejscu ma postój cała wycieczka autokarowa. Połowa uczestników jest ubrana w typiczny strój ferracisty i żegna się z drugą połową, która przejdzie trasę normalką. Ja nie mam szans ich wyprzedzić, musiałbym wyskoczyć na trasę bez uprzęży. Lawina ludzka ruszyła a ja dopiero się przygotowywałem. Sob
Najpierw trzeba było przejść przez most linowy.
[attachment=27340]
Zaraz po nim i po krótkiej półce skała przestała z nami igrać. Serwirowała nam ściankę o trudności C/D. Ten tłum przede mną miał jedno dobre. Nigdzie się nie musiałem śpieszyć i mogłem igrać z fotoaparatem. Następuje drugi linowy mostek i lżejszy odcinek.
[attachment=27341]
Ten jednak był dla odsapnięcia. Dochodzi najtrudniejsza część (D). Pionowe ściany, niekiedy osadzone stalowymi kołkami. Tutaj trzeba użyć dużej siły w ramionach, które muszą podciągnąć ciało wspinacza. Jak dobrze się mają szczupli. My, którzy lubimy zbytnio jadać, mamy o wiele ciężej.
[attachment=27342][attachment=27343][attachment=27344]
Na szczęście klettersteig jest krótki i niebawem całe łażenie się szybko kończy. Zejście do Silberkarhütte to już banalka. Schronisko jest usytuowane w ładnym miejscu. Oferuje dania regionalne. blink
[attachment=27345]
Placki ziemniaczane albo Gulaschsuppe powodują u mnie ślinotok. Jednak muszę głód zaspokoić własnym żarciem - mieszanka ziarna i suszonych owoców. Na co się złakomiłem, to wiecznie gloryfikowany napój turysty. W tym miejscu muszę dodać, że od schroniska wiedzie ścieżka jeszcze na jeden podobny Klettersteig ?Siega?. Ten sobie zostawiłem na przyszły rok.
[attachment=27346]
Opuszczam ten miły zakątek i wracam do cywilizacji. Po drodze faktycznie zaczynam się żegnać z tymi górami Cry.
[attachment=27347]
Do bazy wypadowej dochodzę jak normalny człowiek tzn. autobusem (darmowym) Shy.

Co na koniec? Zostawiłem jeszcze jeden klettersteig, żeby mieć powód do powrócenia tutaj w przyszłym roku Dance. A może już nie sam? uhm clap
Stasiu!
No cóż ja Ci mogę doradzić. Po prostu musisz zamienić golonkę z piwem na biały, chudy twarożek popijany czystą wodą. W przeciwnym wypadku w przyszłym roku możesz się jeszcze bardziej spocić.

Piękne zakończenie Twoich wakacyjnych wojaży. Mnie te żelazne "atrakcje" nigdy nie zobaczą, toteż przynajmniej pooglądać i poczytać można. Ruch co prawda jak na Marszałkowskiej, ale i tak warto w kolejce poczekać dla takich wrażeń.
może i mnie kiedy wywieje w tamte regiony....
Stasiu a zakończenie sezonu uhm
Stasiu czytałam z zapartym tchem wyobrażając sobie, że tam jestem Shy
Szczególnie ta pionowa ściana uzmysłowiła mi że muszę być lżejsza Smile
Wspaniałe zakończenie lata.
Hmmmmmm...

Tenshi napisał(a):
...Szczególnie ta pionowa ściana...

Już dostaję ślinotoku Toungue, bo nie powiem - ferratki baaaardzo mi się spodobały.
Pozostaje mieć tylko nadzieję na powrót w Dolomity lub okolice.

Podoba mnie się to. Jako, że należę do lekko - średnio - ciężkich ( 80 kg w podkoszulku ) to poszedłbym tam z przyjemnością. Kiedy tam jedziesz ? Cool
Jakieś chodzenie po drutach, kołkach, linach...ciekawe czy by mi się spodobało?
Ty pewnie zobaczysz je za rok - to już niedługo!
Ładna trasa, strasznie zatłoczona. Następnym razem wymarsz o 6.00. Wink
Witam i pozdrawiam

Również potwierdzam , ze to trasa, łatwa i przyjemna oraz fotogeniczna - jednak pożniej zatłoczona, więc warto wyruszyć na nią przed godz 900 , bo ok tej godziny jest pobierana opłata, a poza tym wczesniejszy start to : bezproblemowe miejsce na lesnym parkingu i ..............mała ilośc turystów na drodze -Smile), w drodze powrotnej warto tez sprobowac sił na .........wysokiej "wypychającej" drabinie ( przy wodospadzie- po przeciwnej stronie )

viking

Punkt wyjścia Parkplatz Silberkarklamm (950m) (wstep od godz 9 00 dorośli 2,5eu)-w 2007r
Schroniska Silberkarhütte, 1233 (m.npm.)
Mapa KOMPASS ? nr. 31, ?Ramsau-Dachstein?, 1:25 000
Czas przejścia drogi - 1h 30, 1100 m. długości, 190 m. deniwelacji
całości - 2h, 240 m. deniwelacji
Trudności bardzo trudno ? nadzwyczaj trudno (C/D)
Sprzęt komplet sprzętu na via ferraty, kask
eee żelastwo jakieśWink
ale fajne żelastwo ok:
fajnie Ci tam było Stasiu Smile
Z zazdrością lekką podziwiam Cię Stasiu za Twoje wędrówki,fajne focie, mam nadzieje że się kiedys z Tobą powłócze po pagórach. pozdrówkaSmile))
A to nie widzieliście, jak dzielne mamusie łączyły się z dzieciakami a te darły się w niebogłosy i za wszelką cenę chciały iść też. Smile
Znów mi się przytrafiło, że mogłem odwiedzić Hiasa. Tym razem z dwoma kumplami, których nie trzeba przypominać. 27.8.2013 ponownie wlazłem do wąwozu Silber w grupie Dachsteina.
[attachment=55825]
Dochodzimy do miejsca wspinaczki. Ciekawi mnie czy się coś za te lata zmieniło. Chyba nie. W międzyczasie, kiedy my wdziewamy swoje ubranka ferratowe, możemy oglądać grupkę, która przechodzi pierwsze poważne miejsce za pierwszym mostkiem.
[attachment=55826]
Na następnym zdjęciu moja buzia jest jeszcze wyśmiana. Później mi mina zrzednie.
[attachment=55827]
Jedyna zmiana, która nas później spotkała było zwiększenie skali utrudnienia z powodu mokrej skały. To był poważny problem. W niektórych miejscach trzeba podchodzić na tarcie (po górolsku) i mokra skała z dodatkiem błotka na zelówkach porządnie nam dała popalić.
[attachment=55828]
Wyśmiane twarze tych dwóch osobników nie są prawdziwe. Ustawili je tylko dla fotografii. Po przejściu poprzedzających metrów, było jasne, że nie będzie na D i nawet na C/D łatwo.
[attachment=55829]
Doctore się akurat zmaga z następną ścianką. Tomtur jeszcze wyśmiany, ja to mam już za sobą. Myślę, że wtedy nawet padło z ust Doctora parę nieartykułowanych słów. Jedne z ostatnich metrów. Tutaj już skala ciężkości maleje.
[attachment=55830]
Wyśmiane gęby są już prawdziwe. Hias mamy za sobą. Tym razem próbował nas więcej pomęczyć i my nie byliśmy na to całkowicie przygotowani.
[attachment=55831]
Znów trzeba było sobie przypomnieć jaka jest spora różnica między suchą i mokrą skałą, zwłaszcza kiedy się ma na nogach normalne buciory i nie specjalne wspinaczkowe.
[attachment=55832]
Zejście do Silberkarhütte oznaczał półmetek dzisiejszego dnia. Czekał na nas jeszcze klettersteig Siega, który opiszę już w innej relacji. Więcej mi się tutaj nie udało zamieścić, ponieważ bym się powtarzał z tym, co opisałem na początku. Dalsze przeżycia z obmacywania skały i trzymania się liny na Hiasie mogą podać pozostali forumowicze, którzy mnie asekurowali od spodu. Wink
Dodam kilka zdjęć od siebie:
[attachment=55833][attachment=55834][attachment=55835][attachment=55836][attachment=55837][attachment=55838][attachment=55839]
Co do samej ferraty- mimo, że jest niezadługa (130m) i zdawało by się wiodąca po drzewach, jest to solidne D zwłaszcza przy mokrej skale(trochę siłowe).
O ile się nie jest terminatorem- dobrze mieć na wszelki wypadek dodatkową krótką taśmę z karabinkiem oprócz zestawu lonży no i pętle osobiste do zrobienia sobie stopnia.Wink
Przekierowanie