Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Hoher Dachstein - góra wielu możliwości
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Relację z tej wyprawy postanowiłem napisać po odpowiedzi Lapikusa na moją wyprawę w Dolomitach Pala. Wyczułem w jego słowach smutek, że opisuję trasę dla niego na razie nieosiągalną Sad. Wyjście na H. Dachstein jest o wiele łatwiejsze, i gdyż też tutaj nie wolno nic lekceważyć, i relatywnie jest blizko ok.
Hoher Dachstein 2995 m (dalej już tylko "D") - jest dopiero drugim (po Parseierspitze 3036 m) co do wielkości Północnych Alp Wapiennych, ale jest najpiękniejszym. Zwłaszcza widok na południowe ściany wraz z Torsteinem i Mitterspitze jest jednym z porywających w całych Alpach.
[attachment=25699]
W okolicy jest dużo tras do przejścia od typicznie spacerowych aż po najśmielsze kletersteigi, nie wspominając wspinaczki w pionie na sznurku(to jednak nie mój parkiet). Ja będę opisywał najłatwiejsze wyjście na ten szczyt. Przy użyciu kolejki linowej bezproblemowe.
(http://www.bergsteigen.at/pic/pdf/1853_T...t_topo.pdf)
Kletersteig o przewyższeniu 90 m nie przekracza trudności 2 w 5 stopniowej skali.

Pozytywa:
+ dla dobrze zaawansowanych w Tatrach górali łatwe wyjście, ale przy dobrej pogodzie,
+ przepiękne widoki, można porównać z Grossglocknerem,
+ relatywnie bezpieczne przejście po lodowcu,
+ chyba 5 albo 6 możliwych wyjściowych tras na ten szczyt, w okolicy dalsze możliwości.

Negatywa:
- w razie oblodzenia albo śniegu - niebezpiecznie,
- popularna góra i dlatego może być na trasie tłoczno,
- w tych stronach wysoka góra i ładna pogoda jest tylko dla wybranych.

Nie chwaląc się innocent, próbowałem na D wyjść już 5x z czego 3x byłem na szczycie. Zawsze, kiedy jedziemy z Dolomitów, zatrzymujemy się w tych stronach. W wyjściu na D jest coś mitycznego. Przyciąga mnie jak magnes. I tym razem nie było inaczej. Jeszcze na dodatek przedpowiedź pogody była korzystna.

Rano wyjeżdżamy z campingu w Schladmingu i przez wioskę Ramsau kierujemy się na górską drogę prowadzącą na duży parking przy dolnej stacji kolejki linowej. Mój dzisiejszy cel powoli się odkrywa.
[attachment=25700]
Opłatę za przejazd nie płacimy. Przecież mamy czarodziejską kartę Sommercard. Ta nas puszcza wszędzie, nawet pojedziemy bez opłaty kolejką linową. Jest jeszcze wczesna pora i na razie nie ma świątecznych turystów. Jako prawdziwy turysta wywożę du...koShy kolejką linową. Jest za darmo i dlaczego tego nie wykorzystać. Inaczej bym musiał tych 1000 m pokonać na własnych nogach. Bez wysiłku i w mig jestem na górnej stacji. Tutaj pokazuje się już lodowiec Schladminger i dalej Hallstatter.
[attachment=25701]
Słońce nas rozpieszcza, ale lodowiec dostaje w kość. Jest 10:00 i już zamienił się w cieknącą bryję.
[attachment=25702]
Ja nie mam problemów, ale i tutaj pojawiają się ludziki w sandałkach i innych podobnych onucjach. Ten typ turystów nie jest domeną tylko w Taterkach. Trzeba jednak przeć do przodu. Chodnik w stronę D przypomina zimową promenadę.
[attachment=25703]
Jeszcze spojrzenie do tyłu na prawie pokonaną trasę
[attachment=25704]
i trzeba powoli przygotować się do końcowej fazy wyjścia. Mam za sobą około 45 minut dreptania po lodowcu. Mijam wschodnie ramię D, gdzie niektóre grupy tutaj wspinają się na szczyt.
[attachment=25705][attachment=25706]
Ja jednak wolę drogę najmniejszego oporu i postanawiam wyjść północnowschodnią ścianą.
[attachment=25707]
Podczas przejścia z lodowca na skałę trzeba pokonać nieprzyjemną okrajową szczelinę. Wydaje mi się, że z roku na rok jest coraz to szersza.
[attachment=25708]
Kletersteig jest relatywnie krótki i dlatego bardzo zatłoczony różnie zaawansowanymi turystami. Nawet można spotkać grupki z profesjonalnym przewodnikiem. Wtedy można utknąć w prawdziwym korku. Na domiar jest to trasa zarówno wyjściowa jak i zejściowa. Zalecany jest też kask, ponieważ ludziska wyżej promenadujące często uwalniają kamyczki.
[attachment=25709][attachment=25710][attachment=25711]
Po chwili jestem na szczycie. Do skały przyciskałem się 30 minut.
[attachment=25712]

cdn - ein moment Toungue
cd...

Chmurki trochę zasłaniają idealny widok, ale i tak jest rewelacyjnie. Załączone fotografie nie mogą w pełni to pokazać. Trzeba samotnemu tam wyjść.
[attachment=25719][attachment=25720][attachment=25721][attachment=25722]
Na szczycie nie zatrzymuję się długo. I tutaj robi się tłoczno kwasny. W dół idzie się tak samo. Ludzki prąd niekiedy mnie całkowicie zatrzymuje. Znów jestem na lodowcu. Po drodze powrotnej zatrzymuję się na schronisku Seethaler (2741 m), który jest celem dla większości świątecznych turystów.
[attachment=25723][attachment=25724]
Opodal schroniska, wiadomo, turysta ze wschodu nie jest na kasie, robię sobie dłuższą przerwę na dopełnienie energii.
[attachment=25725]
Jak mi tego brakuje w Alpejkach! Tych naszych schronisk z pełnym wyżywieniem unsure. Tam tylko mieszanka ziarnista z suszonymi owocami i zapijana wodą. Brrr! Jeszcze, że te widoki to niwelują. Jednak trzeba zmykać. Powrotna droga jeszcze w większej mazi śniegowej. Normalna ciaptucha. Nawet skalni narciarze zaniechali swoich wyczynów. Wycieczka powoli się kończy. Jeszcze transport linowym środkiem lokomocji Shy
[attachment=25726]
i jestem znów w cywilizacji, którą chyba przez cały czas tak naprawdę nie opuściłem.

I co powiedzieć na koniec? Chciałbym tą relacją zaprosić wszystkich tych, którzy by chcieli pierwszy raz zawitać w Alpejkach i odwiedzić kopczyki o trochę większe niż Taterki. Idealne miejsce na zapoznanie się z Alpami Dance. W okolicy Dachsteina dużo innych miejsc warte do zwiedzania - grupa Dachsteina, znane miasteczko Hallstatt i cały Salzkammergut, Schladming, grupa Niskich Taurów, jaskinie, górskie jeziora... Nawet Salzburg nie jest daleko. Dla tych co jeżdżą do dalszych destynacji alpejskich, idealne miejsce na odpoczynek podczas powrotu do kraju.
Lapikusie, czas pomyśleć o jakieś zagranicznej wyprawie i pozbyć się fobii zagranicznych wyjazdów Consola.
Widzę Stasiu, że i Ty nie miałeś szczęścia do Madziornej pogody Sad
Ale mimo to gratuluję Ci -tak ciekawej wycieczki ! Smile ok
Stasiu, myślałem że mam zdjęcie w tym samym miejscu, ale nie
[attachment=25729]
Byliśmy tam z moimi paniami rok temu i wyszliśmy tylko na Hoher Gjaidstein.
My (na razie) Smile nie ferratowcy, ale może kiedyś.
To jest świetne miejsce na pierwsze spotkanie z Alpami (chyba najbliżej z Polski).
W Ramsau są 2 fajne campingi - szczególnie drugi:
http://www.camping-dachstein.at/
O mało co, a przeoczyłbym tą relacyjkę. Czytam ja sobie początek i oczy przecieram ze zdumienia. Napisanie tej relacji zainspirowane było moją wypowiedzią. Jeszcze mnie taki zaszczyt na tym forum nie kopnął. Wniosek z tego taki, że muszę częściej Stasiowi swe żale do ucha wypłakiwać, żeby takich relacji jak najwięcej popełniał. Uwielbiam je czytać. Zresztą, już nie raz "cukrowałem" na ten temat, więc nie będę się powtarzać. Stasiu, to je po prostu przedupne!!! (mam nadzieję, że mi cenzura puści to niecenzuralne słowo, bo nie wyobrażam sobie innego na jego miejsce). Nie możecie mieć na tym forum tylko samych mistrzów wspinaczki wysokogórskiej, jakiś górski łamaga też się musi znaleźć, chociażby tylko dla kontrastu. Poza tym, nie robię wam żadnej konkurencji na szlakach i nie zagęszczam powierzchni użytkowej.

Do momentu, kiedy droga prowadziła śnieżną autostradą, szło mi się fantastycznie. Nieziemskie widoki, trudności praktycznie żadnych, można by się było pokusić. Jako niedzielny turysta bym się nadawał. No, potem już jak zwykle u mnie. Żelastwo = hamulec. Może faktycznie rzeczywistość nie jest taka tragiczna, jak ja to sobie wyobrażam, jednak do tej pory się nie skusiłem. Nie wiem, czy te relacje coś zmienią w tym kierunku, ale chcę ich czytać jak najwięcej, czym wyrażam, mam nadzieję, pogląd i innych forumowiczów.

Stasiu! Bardzo Ci dziękuję, że o mnie pomyślałeś i za tą relację. Na długo zostanie w mojej pamięci, a jak się w końcu spotkamy, to odpowiednio uczcimy ten moment. Może już niedługo....
Dzięki Stasiu za zaproszenie, teraz wiem co nas ominęło. Ale jeszcze nic nie straconego, tego tam tyle jest, tych kopców, że trudno wybierać, jeszcze dużo w Dolomitach do zrobienia, ale kto wie, Dachstein kuszący jest, tylko może iną porą niż zatłoczony sierpień.
No tak Stacho ma szczęście do pogody po raz drugi nie dane mi było odwiedzić Dachsteina ,mi zawsze śnieg pada poziomo może następnym razemBig Grin Dopiero,w czasie drogi na Hoher Gjaidstein zaczął się nam pokazywać ,ale już na niego czasu nie starczyłokwasny[attachment=55767]
Ładnie było na moście do nicości.Smile
A niby Stasiu pojechał sam Toungue
No ładnie widzę że mamy tu domatora Alp ? i ferraty;]Górka fajna , ale wcale nie oddaje jakielkolwiek trudnośći o sobie . Hoher Dachstein jak pamiętam to była zawszę górka rekreacyjna. A co do skali Trudnośći są one często w górach przesadzone . Tak jak i w wyższych partiach górskich nie raz zawyżone . Tak jak tutaj Moim wyczynem Na ,, B,, To nawet uznać nie można ;] Dobrze że pogoda była nice;]
Annapura ty to jakiś prowokator Winkchodzenie po górkach ,kopcach to nie jest kwestia trudności tylko przyjemności z chodzenia .

tomtur napisał(a):
Annapura ty to jakiś prowokator Winkchodzenie po górkach ,kopcach to nie jest kwestia trudności tylko przyjemności z chodzenia .


Przyjemnośc tomtur to co innego ;] Broń boże nie neguje Tego że Stasiu tam był i Kolejny raz zdobył górkę Smile to się chwali , wyrażam opinię trochę na temat czego innego

Wiesz co Annapuro, Tomtur miał raczej przypomnieć tą oto relację:
http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2945
Dzień trzeci wtedy był podobny. Nie dziwię się Tomturowi, że drugi raz mu się nie udało na Dachsteina, aczkolwiek stopień ciężkości wierzchołkowych partii jest tylko A/B. Kiedy się widzi ledwo koniec nosa i śnieg pada poziomo, trudno się jest zdobyć na chęci oglądania krzyża wierzchołkowego w mleku. giggle

Stasiu napisał(a):
Wiesz co Annapuro, Tomtur miał raczej przypomnieć tą oto relację:
http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2945
Dzień trzeci wtedy był podobny. Nie dziwię się Tomturowi, że drugi raz mu się nie udało na Dachsteina, aczkolwiek stopień ciężkości wierzchołkowych partii jest tylko A/B. Kiedy się widzi ledwo koniec nosa i śnieg pada poziomo, trudno się jest zdobyć na chęci oglądania krzyża wierzchołkowego w mleku. giggle


Hm zgadza się , ale aczkolwiek na kazdą pogodę Trzeba być przygotowanym . Tak naprawde chodzenie w górach w okresie letnim poniżej mniej więcej 5000m. To Turystyka Typowo rekreacyjna . Zimą A latem taki kopczyk mający nawet 1500 metrów Tylko może Stać się z prostego Szczytu typowym przekleństwem. A to że latem jeszcze gdzie niegdzie Partie śniegu zalegają ? hmmm To nic dziwnego i trzeba być na to przygotowanym . Co Do zimy to już zupełnie inna bajka jest. Hmm Sam Stasiu z tego co wiem Wiesz o tym w zupełności ;] Bez żadnych moich Nowości ;]

Troszkę też przesadziłem Bo Np mogą się zdarzyć takie warunki jak mi np kiedyś : że Gorzej wchodziło mi się na tricorno Niż na elbrus własnię przez Warunki pogodowe więc sam się poprawiam
Stron: 1 2
Przekierowanie