Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Królowa jest tylko jedna
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Królowa jest tylko jedna (słowa jednej z twarzy polskiego show - biznesu użyte jak najbardziej celowoWink Big Grin )

Co sprawia, że jak myślę o górach to wcześniej czy później przychodzi mi na myśl Ona? Dlaczego podczas beskidzkich i tatrzańskich wycieczek mój wzrok kieruje się w Jej stronę i ciągle Jej szukam na horyzoncie? Jak to jest że ta Góra przyciąga mnie jak magnes? Jaka siła sprawia, że mimo kilku pobytów - Ona nadal mnie fascynuje??

Babia Góra, Królowa Beskidów - 26.07.2009

Wolna niedziela. Krótka piłka. Nie byłam od listopada, nie ma o czym mówić - jedziemy na Babią.
To ogromna siła przyciągania z jaką Babia Góra na mnie dziala sprawia, że wyskakuję z łóżka o 5 w niedzielny poranek przy akompaniamencie uderzających o parapet kropel deszczu. Towarzyszy nam on z różną intensywnością w czasie całej, dwugodzinnej podróży. W końcu - szlaban w Zawoi - Czatoży. Czas ubrać ciuchy przeciwdeszczowa, które pewnie się dziś przydadzą... I na szlak. Ze mną dwie ofiary mojej babio - obsesji - Mieciur i Mallaidh.

Niebieski szlak między domami, lekko pod górę. I nawet przestaje padaćSmile Wilgoć jednak wciąż unosi się w powietrzu, a ze zszarzałego nieba w każdej chwili może znowu spaść na nas deszcz kropel. Po chwili ostry zakręt szlaku w lewo, gdzie dziwnym trafem "gubimy się" w lesie, by po 200 metrach dotrzeć do szlaku zielonego z Zawoi Markowej, który prowadzi bezpośrednio na Markowe Szczawiny.
Drogą przez las. Błotnie nam. Szybko nabieramy wysokości, co momentami przekłada się na stromiznę szlaku. Wchodzimy we mgłę, przekrapia deszczyk, ale ie wiadomo - czy to tylko przesyłka z drzew czy jednak z nieba. Mallaidh wyrywa do przodu. W końcu czarny szlak, potem Markowe - budowane schronisko i goprówka.

Siedząca w bufecie goprówki kobieta robi to chyba za karę. Próby wynegocjowania wrzątku (nawet za opłatą) kończą się jednoznacznym: "wrzątku nie sprzedam, bo nie mamy go w ofercie". kwasny i tak kupujemy herbatę bez herbaty i za jedyne 5 złotych stajemy się dumnymi posiadaczami dwóch kubeczków z wrzątkiem. Bez komentarza.
W zwiazku z faktem, że wszystkie suche ławki są zajęte opanowujemy werandę Muzeum Turystyki Górskiej. [attachment=24445]Po zaspokojeniu potrzeb ciała zaspokajamy też potrzeby ducha i ukulturalniamy się zwiedzając wspomniane Muzeum. W czasie naszego pobytu - o dziwo zza ołowianych chmur wyłonilo się słońce. Zdążyłam zrobić fotkę budowanego schronu, a słoneczko zaraz złośliwie schowało się z powrotem. [attachment=24446]

Ruszać w górę trzeba. Królowa czeka...
Gosiu..."mam tak samo jak Ty..." ( słowa pioseneczki są tutaj również na miejscu)
Ta czarownica pieruńska tak samo mnie przyciąga, myślę o Niej często i tęsknię......cholernie mi nie w nos, ze ostatnio ciągle mnie coś od gór odciąga.
Czekam na cd.
Niemiła ta pani ze schroniska...co zrobić może musi te toalety sprzątać co już kiedyś o nich pisałam...giggle
cd...

7/8 ludzkości wybiera szlak przez Bronę, ale my nie lubimy chodzić za stadem Wink Ruszamy więc za żółtymi znakami na Perć Akademików. Początkowo przez las, potem kosówką docieramy do łańcuchów, klamer. Zgodnie stwierdzamy, że ten kto porównał tę trasę do tatrzańskiej Orlej Perci musiał być niespełna rozumu Wink [attachment=24456][attachment=24449]

Pogoda (a może witająca nas Królowa??) funduje nam wspaniały spektakl. Momentami widzimy świecące w dole słońce, nie raz rozbieramy się z kurtek by bo kilku minutach założyć je z powrotem, czasem pogoda staje się iście Madziorna. Od ostatnich łańcuchów mozolnie wspinamy się ścieżką po blokach skalnych.
W koncu - szczytSmile Ludzie pochowani za murkiem, ubrani niekiedy - łagodnie mówiąc - nieodpowiednio do warunków. [attachment=24447]A te nadal są zmienne, od mgły z widocznością na kilkanaście metrów do słońca i pięknych widokówSmile [attachment=24450][attachment=24452]A do tego - gratis - przywitanie od Królowej czyli hmmmm... wieje?? Mało powiedzianeWink

Cieszę się jak dziecko. Jest pięknie. Znowu tu jestemSmile[attachment=24451]

W koncu jednak trzeba opuścić gościnne Królowej progi i udać się w dół. Jeszcze chwila za murkiem, aby przedłużyć moment pozegnania... Niestety, iść trzeba Sad Kilkakrotnie jeszcze się oglądam, a Babia jakby nas żegnała - widoczność się psuje definitywnie.

Na Bronie jest już inny świat. Ciepło, miło, w słońcu można poleżeć... [attachment=24453][attachment=24454]Tylko dlaczego ja ciągle z tęsknotą spoglądam na wschód a myślami wciąż jestem na szczycie?
I dalej ruszamy za zielonym szlakiem. Mała Babia też nas wita słońcem, a ciepła trawa zachęca by się na niej położyć. [attachment=24455]Spędzamy tu dobrą chwilę, by potem dalej ruszyć w stronę Przełęczy Jałowieckiej PN

Szlak tutaj zdecydowanie zmienia swój charakter, stając się wąską, błotną ścieżką. Zmienia się też rodzaj turystów na szlaku - z przypadkowych w trampkach i krótkich spodenkach do górołazów z wielkimi plecorami. Idziemy wciąż przez las, praktycznie bez widoków. Dopiero na samej Przełęczy Królowa odsłania nam się w całej okazałości. [attachment=24448]

Osatnie 2,5 km do samochodu czarnym szlakiem pokonujemy już siłą rozpędu. Zostaje jeszcze jakiś obiad do zjedzenia i powrót do domu.
A kiedy z rejonu Skomielnej Białej odwracam się i widzę Królową w promieniach zachodzącego słońca; mówię do niej w myślach "niedlugo wrócę" .... Smile
Piękna wyprawa ok jak patrzę na zdjęcia to aż się wierzyc nie chce że byłem na szczycie zaledwie 2 godziny wcześniej Big Grin.Nas było na szczycie całe 4 sztuki a pierwsze słonko zobaczyłem juz blisko parkingu koniecznie musze tam wrócic może za trzecim razem Babsko będzie łaskawe Toungue.
Ale z Was Farciarze!!!
Mieliście ładną pogodę na Diablaku Toungue Smile

Nie ma sprawiedliwości na tym świecie... Wink
Jako jedna z ofiar babiomani dziękuję za fajna wycieczkęBig Grin

Tak było:
[attachment=24457] mokry szlak ku Markowym
[attachment=24458] idziemy
[attachment=24459] mały wspin
[attachment=24460] przejaśnia się
[attachment=24461] mała się kłania
[attachment=24462] panienka z okienka
[attachment=24463] prawie-wilk
[attachment=24464] pazur Królowej
[attachment=24465] ku Bronie
[attachment=24466] Mała
[attachment=24467] kwiaty na pożegnanie


A tak wyglądaliśmy 100 lat temu Wink
[attachment=24468]

edit:
trudny wybór na rozstaju:
[attachment=24471]
Pięknie,kochani, pięknie :-) Gratuluję miłego wypadziku na moja ulubioną górę.
Miło się czytało, a foty sympatyczne.Pozdrawiam

mar.an napisał(a):
Ale z Was Farciarze!!!
Mieliście ładną pogodę na Diablaku Toungue Smile


No muszę przyznać, że był to mój czwarty raz na Babiej i za każdym razem pogoda była dobra lub bardzo dobra. Chyba mnie ta baba lubi? Rolleyes (ze wzajemnościąCool)

Santo, no szkoda, że się minęliśmy (chyba) - a wniosek jest taki - do bab nie ma co się śpieszyć Wink

Dzięki Achajko! Pozdrawiam!

Maćku, mów co chcesz, ale to zdjęcie "prawie wilka" tak mi do gustu przypadło, ze musiałam je stad ukraść. Wilk, nie wilk, ale model pierwsza klasa Smile

Co do porównania OP do Perci Akademików, to coś w tym jest, wiec Wasza fotka- taka a nie inna- wcale,ale to wcale mnie nie dziwi Toungue

Krzychu- świetna fota na werandzie, się wkomponowałeś Wink

Gratuluje wycieczki!
Piesio był ekstra! Muszę mieć takiego!
[attachment=24470]

Mallaidh napisał(a):
Jako jedna z ofiar babiomani dziękuję za fajna wycieczkęBig Grin


Aż boję się zapytać co z drugą ofiarą blink blink blink

piesio doprawdy rewelacja a na pierwszy rzut oka faktycznie można pomylić z wilkiem Toungue

Babia, mnie jeszcze czeka, zobaczymy jak podziała na mnie i czy sie polubimy

Mallaidh napisał(a):
...A tak wyglądaliśmy 100 lat temu Wink
...

no ładne z Was ludki Big Grin
Pieso rewelacja.
A pogody tylko pozazdrościć Smile

Ładna relacja. Babia ma swój wyjątkowy, niepowtarzalny klimat...

Mnie niedawno również nie obdarzyła widokami, cały wierzchołek siedział w chmurze - ale cóż wybaczyć trzeba władczyniWink

A ten piesio to wilczak czechosłowacki - faktycznie w jego żyłach płynie wilcza krew Smile - piękny okaz Smile
No, proszę szanownej wycieczki! Już Wam to kiedyś mówiłem, ale powtórzę raz jeszcze. Stanowicie przykład idealnie zgranej "górskiej rodziny", w której panuje przyjacielska atmosfera i zrozumienie. Nie tworzycie zlepka przypadkowo dobranych ludzi, którzy stanowią dla siebie tylko towarzystwo na szlaku. To zdecydowanie coś więcej. Magia gór w połączeniu z Waszą nieskazitelną pasją daje kompozyt, dla którego jeszcze nie wymyślono substytutu. Nie wiem, jak Wy to robicie, że tak długo ze sobą wytrzymujecie, ale nie pozostaje nic innego, jak tylko Wam pozazdrościć i życzyć wytrwałości w tym związku i bezmiaru górskiej przygody. Nie jeden z nas mógłby się od Was wiele nauczyć.
Niezmiernie ciekaw jestem, komu z Was ten złotodajny wrzątek utknął w przełyku?
Stron: 1 2
Przekierowanie