29-07-2009, 08:32 PM
Królowa jest tylko jedna (słowa jednej z twarzy polskiego show - biznesu użyte jak najbardziej celowo
)
Co sprawia, że jak myślę o górach to wcześniej czy później przychodzi mi na myśl Ona? Dlaczego podczas beskidzkich i tatrzańskich wycieczek mój wzrok kieruje się w Jej stronę i ciągle Jej szukam na horyzoncie? Jak to jest że ta Góra przyciąga mnie jak magnes? Jaka siła sprawia, że mimo kilku pobytów - Ona nadal mnie fascynuje??
To ogromna siła przyciągania z jaką Babia Góra na mnie dziala sprawia, że wyskakuję z łóżka o 5 w niedzielny poranek przy akompaniamencie uderzających o parapet kropel deszczu. Towarzyszy nam on z różną intensywnością w czasie całej, dwugodzinnej podróży. W końcu - szlaban w Zawoi - Czatoży. Czas ubrać ciuchy przeciwdeszczowa, które pewnie się dziś przydadzą... I na szlak. Ze mną dwie ofiary mojej babio - obsesji - Mieciur i Mallaidh.
Niebieski szlak między domami, lekko pod górę. I nawet przestaje padać
Wilgoć jednak wciąż unosi się w powietrzu, a ze zszarzałego nieba w każdej chwili może znowu spaść na nas deszcz kropel. Po chwili ostry zakręt szlaku w lewo, gdzie dziwnym trafem "gubimy się" w lesie, by po 200 metrach dotrzeć do szlaku zielonego z Zawoi Markowej, który prowadzi bezpośrednio na Markowe Szczawiny.
Drogą przez las. Błotnie nam. Szybko nabieramy wysokości, co momentami przekłada się na stromiznę szlaku. Wchodzimy we mgłę, przekrapia deszczyk, ale ie wiadomo - czy to tylko przesyłka z drzew czy jednak z nieba. Mallaidh wyrywa do przodu. W końcu czarny szlak, potem Markowe - budowane schronisko i goprówka.
Siedząca w bufecie goprówki kobieta robi to chyba za karę. Próby wynegocjowania wrzątku (nawet za opłatą) kończą się jednoznacznym: "wrzątku nie sprzedam, bo nie mamy go w ofercie".
i tak kupujemy herbatę bez herbaty i za jedyne 5 złotych stajemy się dumnymi posiadaczami dwóch kubeczków z wrzątkiem. Bez komentarza.
W zwiazku z faktem, że wszystkie suche ławki są zajęte opanowujemy werandę Muzeum Turystyki Górskiej. [attachment=24445]Po zaspokojeniu potrzeb ciała zaspokajamy też potrzeby ducha i ukulturalniamy się zwiedzając wspomniane Muzeum. W czasie naszego pobytu - o dziwo zza ołowianych chmur wyłonilo się słońce. Zdążyłam zrobić fotkę budowanego schronu, a słoneczko zaraz złośliwie schowało się z powrotem. [attachment=24446]
Ruszać w górę trzeba. Królowa czeka...
)Co sprawia, że jak myślę o górach to wcześniej czy później przychodzi mi na myśl Ona? Dlaczego podczas beskidzkich i tatrzańskich wycieczek mój wzrok kieruje się w Jej stronę i ciągle Jej szukam na horyzoncie? Jak to jest że ta Góra przyciąga mnie jak magnes? Jaka siła sprawia, że mimo kilku pobytów - Ona nadal mnie fascynuje??
Babia Góra, Królowa Beskidów - 26.07.2009
Wolna niedziela. Krótka piłka. Nie byłam od listopada, nie ma o czym mówić - jedziemy na Babią.To ogromna siła przyciągania z jaką Babia Góra na mnie dziala sprawia, że wyskakuję z łóżka o 5 w niedzielny poranek przy akompaniamencie uderzających o parapet kropel deszczu. Towarzyszy nam on z różną intensywnością w czasie całej, dwugodzinnej podróży. W końcu - szlaban w Zawoi - Czatoży. Czas ubrać ciuchy przeciwdeszczowa, które pewnie się dziś przydadzą... I na szlak. Ze mną dwie ofiary mojej babio - obsesji - Mieciur i Mallaidh.
Niebieski szlak między domami, lekko pod górę. I nawet przestaje padać
Wilgoć jednak wciąż unosi się w powietrzu, a ze zszarzałego nieba w każdej chwili może znowu spaść na nas deszcz kropel. Po chwili ostry zakręt szlaku w lewo, gdzie dziwnym trafem "gubimy się" w lesie, by po 200 metrach dotrzeć do szlaku zielonego z Zawoi Markowej, który prowadzi bezpośrednio na Markowe Szczawiny. Drogą przez las. Błotnie nam. Szybko nabieramy wysokości, co momentami przekłada się na stromiznę szlaku. Wchodzimy we mgłę, przekrapia deszczyk, ale ie wiadomo - czy to tylko przesyłka z drzew czy jednak z nieba. Mallaidh wyrywa do przodu. W końcu czarny szlak, potem Markowe - budowane schronisko i goprówka.
Siedząca w bufecie goprówki kobieta robi to chyba za karę. Próby wynegocjowania wrzątku (nawet za opłatą) kończą się jednoznacznym: "wrzątku nie sprzedam, bo nie mamy go w ofercie".
i tak kupujemy herbatę bez herbaty i za jedyne 5 złotych stajemy się dumnymi posiadaczami dwóch kubeczków z wrzątkiem. Bez komentarza.W zwiazku z faktem, że wszystkie suche ławki są zajęte opanowujemy werandę Muzeum Turystyki Górskiej. [attachment=24445]Po zaspokojeniu potrzeb ciała zaspokajamy też potrzeby ducha i ukulturalniamy się zwiedzając wspomniane Muzeum. W czasie naszego pobytu - o dziwo zza ołowianych chmur wyłonilo się słońce. Zdążyłam zrobić fotkę budowanego schronu, a słoneczko zaraz złośliwie schowało się z powrotem. [attachment=24446]
Ruszać w górę trzeba. Królowa czeka...

Kilkakrotnie jeszcze się oglądam, a Babia jakby nas żegnała - widoczność się psuje definitywnie.
jak patrzę na zdjęcia to aż się wierzyc nie chce że byłem na szczycie zaledwie 2 godziny wcześniej
.
(ze wzajemnością
)