Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Pozbawiony złudzeń przez zimowy b. śląski 12-15.03.09
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Tytuł jest adekwatny co do samej wyprawy. Miała to być moja pierwsza samotna, wiosenna wyprawa w góry. Była samotna... ale nie wiosenna, tylko zimowa. Jak bardzo niedoświadczony i nieświadomy byłem, to tylko ja wiem. Po prostu nie wiedziałem jak jest w górach o tej porze roku. Ale od początku....

Dzień 1
Z Warszawy wyjeżdzam o 8:50. Czym bliżej Bielska ? Białej, tym coraz bardziej pada mokry śnieg. O 14:00 jestem na miejscu. Szybko łąpię autobus nr.8, by niedługo zjawić się przy dolnej stacji kolejki na Szyndzielnie. Jeszcze tylko stuptuty, pokrowiec na plecak, rozłożyć kije i w drogę... . Już po kilku minutach bezczelnie zostaje zniszczone moje niewinne wyobrażenie na temat resztek śniegu. Zapadam się czasem po kolana. Serce i płuca powoli przestawiają się na górski tryb pracy. Na szczęście szlak jest już częściowo przetarty. Po dwóch godzinach docieram do schronu na Szyndzielni. Odpoczywam przez pół godziny popijając herbatę.
O 18:30 jestem w schronie na Klimczoku. Jako że jest już naprawdę ciemno, a nie wiem jak wygląda szlak dalej do Szczyrku, decyduję się na nocleg w w/w. schronisku.

[attachment=20009] przed wyjściem na szlak
[attachment=20010] [attachment=20011] na szlaku na Szyndzielnie

Dzień 2
Pobudka o 6:30, wychodzę o 8:00. Pogoda bez zmian, czyli ciągle pada. Schodzę na Siodło pod Klimczokiem. Kieruję się na niebieski szlak do Szczyrku. Droga jest zupełnie nie ruszona. Ale co tam, zobaczymy jak to jest ? myślę. Po dwudziestu metrach dociera do mnie czym jest samotne zimowe przecieranie szlaku. Śnieg miejscami po pas. Po dojściu do konkretnej drogi, dalej jest już jak na letnim spacerku. Chociaż na drodze ubitej przez pług, kilka razy oglądam glebe z bliska lub wpadam z poślizgiem w zaspy. W Szczyrku jestem o 9:30. Teraz na Skrzyczne. Nie mogąc odnaleść niebieskiego szlaku, uderzam do góry na wprost wzdłuż kolejki. Jest stromo i naprawdę męcząco. Po 2,30 min. siedzę w barze na Hali Jaworzyna, posilając się wśród tabunów narciarzy sączących złoty trunek. Znów nie mogąc odnaleść niebieskich znaków idę do góry wzdłuż kolejki, po trasie zjazdowej dla narciarzy. O 15.00 melduję się w schronie. Widoków ze szczytu niestety brak.

[attachment=20012][attachment=20013] przed schronem na Klimczoku
[attachment=20014] w drodze na Skrzyczne na Hali Jaworzyna
[attachment=20015] na SKrzycznem
[attachment=20016] sam w schronie
Przemo, pierwsze zimowe doświadczenie zdobyte Big Grin (mnie to jeszcze dopiero czeka)

p.s. nie poznaję Cię z brodą. Zupełnie inaczej wyglądasz
Zima w pełni Smile Jeszcze pewnie długo tak będzie, bo nie zanosi się na nadmierne ocieplenie, wręcz przeciwnie. Jeszcze w te okolice mają to do siebie, że tam zawsze jest mnóstwo śniegu Smile Dwa tygodnie temu byłam tam na nartach i zaspy po uszy dosłownie Smile
Pierwsze koty za płoty!
Oj ale tych zasp to Ci jednak zazdroszczę jak diabli!

Edyta85 napisał(a):
p.s. nie poznaję Cię z brodą. Zupełnie inaczej wyglądasz


Co fakt to fakt. Ale nie jest źle.

Big Grin ladna ta zima w Beskidach, ale to chyba nie konniec opowieści??

Edyta85 napisał(a):
Przemo, pierwsze zimowe doświadczenie zdobyte Big Grin (mnie to jeszcze dopiero czeka)...

Edyta, a Ty kiedy sie wybierasz??

Dzień 3
Wszystkie trudy wczorajszego podejścia wynagradza mi poranny widok. Czyste niebo i morze chmur nad Bielskiem. Przynajmniej ten jeden dzień pogody. Dla takiego widoku warto było się męczyć. O 8:30 wyruszam na Małe Skrzyczne. Droga dobrze ubita. Tuż za w/w. szczytem mój aparat ląduję w śniegu. Po kilku minutach osuszania niestety przestaje działać. Dalej udaję się na przełęcz Salmopolską. Po drodze mylę drogę i nadrabiam ok. 40 min. Kwadrans po 12 jestem na przełęczy. W tutejszym barze spędzam prawie 1,30 min. Jako jedyny rozkładam się z własnym jedzeniem, stając się celem ukratkowych spojrzeń. Całe szczęście aparat dokonuje samonaprawy. Co prawda wysuwany obiektyw nadal chowa się palcem, ale on już tak ma po prostu. Wyruszam dalej na przełęcz Karkoszczonka, do Chaty Wuja Toma, gdzie wcześniej rezerwowałem miejsce. Pierwszy raz od trzech dni dzielę pokój z innymi ludźmi. I pierwszy raz spotykam ludzi którzy chodzą po górach, a nie tylko jeżdzą. Po wspólnej kolacji i piwie idę spać. Na dole trwają jeszcze tańce i chulańce przy nucie gitary, więc nie łatwo zasnąć.

[attachment=20017][attachment=20018][attachment=20019][attachment=20020] poranne widoki ze Skrzycznego
[attachment=20021] z małego Skrzyczne na "duże"
[attachment=20022] na przełęczy Salmopolskiej
[attachment=20023][attachment=20024] w drodze na przełęcz Karkoszczonka, na której jest...
[attachment=20025] Chata Wuja Toma

Dzień 4

Po szybkim śniadaniu, busem docieram na dworzec w Bielsku. O 9:30 pakuje się w pociąg. Ale nie do Wawy, lecz do Katowic. Bo tutaj mam przyjemność napić się kawy i pogadać o górskch wojażach z naszą Mar.an. I tak też w następstwie równo 19.00 znów oglądam Pałac Kultury w stolicy.
[attachment=20026] niedzielny poranek
Noooo ! Przemo-pięknie-----> reprezentanci centrum zdobywają Beskid Śląski -dajesz przykład ! ok

Edyta85 napisał(a):
p.s. nie poznaję Cię z brodą. Zupełnie inaczej wyglądasz

Ja też nie poznaję-ale trudy przedzierania się przez wysokie śniegi---->wywierają piętno i zmieniają człowieka ! w00t

dr.Etker napisał(a):

Edyta85 napisał(a):
p.s. nie poznaję Cię z brodą. Zupełnie inaczej wyglądasz

Ja też nie poznaję-ale trudy przedzierania się przez wysokie śniegi---->wywierają piętno i zmieniają człowieka ! w00t


Doktorze zapatrzyłem się na Ciebie, górskiego wyjadacza, któremu z brodą do twarzy

Ale pogod Ci dopisała na trzeci, to najfajniejsza zimowa wersja, słoooońce Wink
No gratulacje, ładnie zacząłes.

ps a tak szczerze- podoba Ci sie zima w górach?? bardziej niz bez sniegu? czy nie?

Pablo napisał(a):
a tak szczerze- podoba Ci sie zima w górach?? bardziej niz bez sniegu? czy nie?


jasne że się podoba! chocby najbardziej przez to, że jest trudniej niż w warunkach bezsnieżnych
ale jakbym miał wybierać co lepsze, to nie wiem jednak

Przemo alone in the mountainsWinkok

Nie ma to jak dobre przetarcie przed sezonem!
Gratuluję wyprawy, ale jedno mnie zastanawia - nie sprawdziłeś wcześniej pogody? giggleCool

P.S.Z brodą wyglądasz jak stary górski wyga ok (albo młody doktorblink)Wink

Sokół

No to nie bylismy daleko od siebie w sobotę. A pogoda była piękna Smile

Mallaidh napisał(a):
Przemo alone in the mountainsWinkok

ok


Mallaidh napisał(a):
P.S.Z brodą wyglądasz jak stary górski wyga ok (albo młody doktorblink)Wink

ale określenie, no no. Przemo niezła pochwała Cię spotkała Big Grin

Przemo gratuluję myślę-udanej zimowej wyprawy!Smile Piękne widoki, szczególnie te słoneczne zdjęcia z błękitnym niebem to pokazująSmile Myślę, że z brodą Ci całkiem do twarzy-wyglądasz jak prawdziwy człowiek górWink Pozdrawiam!Smile
Fajna zimowa wędrówka. Szkoda, że towarzyszy zabrakło.
Pozdrawiam.
Stron: 1 2 3
Przekierowanie