17-03-2009, 09:40 AM
Tytuł jest adekwatny co do samej wyprawy. Miała to być moja pierwsza samotna, wiosenna wyprawa w góry. Była samotna... ale nie wiosenna, tylko zimowa. Jak bardzo niedoświadczony i nieświadomy byłem, to tylko ja wiem. Po prostu nie wiedziałem jak jest w górach o tej porze roku. Ale od początku....
Dzień 1
Z Warszawy wyjeżdzam o 8:50. Czym bliżej Bielska ? Białej, tym coraz bardziej pada mokry śnieg. O 14:00 jestem na miejscu. Szybko łąpię autobus nr.8, by niedługo zjawić się przy dolnej stacji kolejki na Szyndzielnie. Jeszcze tylko stuptuty, pokrowiec na plecak, rozłożyć kije i w drogę... . Już po kilku minutach bezczelnie zostaje zniszczone moje niewinne wyobrażenie na temat resztek śniegu. Zapadam się czasem po kolana. Serce i płuca powoli przestawiają się na górski tryb pracy. Na szczęście szlak jest już częściowo przetarty. Po dwóch godzinach docieram do schronu na Szyndzielni. Odpoczywam przez pół godziny popijając herbatę.
O 18:30 jestem w schronie na Klimczoku. Jako że jest już naprawdę ciemno, a nie wiem jak wygląda szlak dalej do Szczyrku, decyduję się na nocleg w w/w. schronisku.
[attachment=20009] przed wyjściem na szlak
[attachment=20010] [attachment=20011] na szlaku na Szyndzielnie
Dzień 2
Pobudka o 6:30, wychodzę o 8:00. Pogoda bez zmian, czyli ciągle pada. Schodzę na Siodło pod Klimczokiem. Kieruję się na niebieski szlak do Szczyrku. Droga jest zupełnie nie ruszona. Ale co tam, zobaczymy jak to jest ? myślę. Po dwudziestu metrach dociera do mnie czym jest samotne zimowe przecieranie szlaku. Śnieg miejscami po pas. Po dojściu do konkretnej drogi, dalej jest już jak na letnim spacerku. Chociaż na drodze ubitej przez pług, kilka razy oglądam glebe z bliska lub wpadam z poślizgiem w zaspy. W Szczyrku jestem o 9:30. Teraz na Skrzyczne. Nie mogąc odnaleść niebieskiego szlaku, uderzam do góry na wprost wzdłuż kolejki. Jest stromo i naprawdę męcząco. Po 2,30 min. siedzę w barze na Hali Jaworzyna, posilając się wśród tabunów narciarzy sączących złoty trunek. Znów nie mogąc odnaleść niebieskich znaków idę do góry wzdłuż kolejki, po trasie zjazdowej dla narciarzy. O 15.00 melduję się w schronie. Widoków ze szczytu niestety brak.
[attachment=20012][attachment=20013] przed schronem na Klimczoku
[attachment=20014] w drodze na Skrzyczne na Hali Jaworzyna
[attachment=20015] na SKrzycznem
[attachment=20016] sam w schronie
Dzień 1
Z Warszawy wyjeżdzam o 8:50. Czym bliżej Bielska ? Białej, tym coraz bardziej pada mokry śnieg. O 14:00 jestem na miejscu. Szybko łąpię autobus nr.8, by niedługo zjawić się przy dolnej stacji kolejki na Szyndzielnie. Jeszcze tylko stuptuty, pokrowiec na plecak, rozłożyć kije i w drogę... . Już po kilku minutach bezczelnie zostaje zniszczone moje niewinne wyobrażenie na temat resztek śniegu. Zapadam się czasem po kolana. Serce i płuca powoli przestawiają się na górski tryb pracy. Na szczęście szlak jest już częściowo przetarty. Po dwóch godzinach docieram do schronu na Szyndzielni. Odpoczywam przez pół godziny popijając herbatę.
O 18:30 jestem w schronie na Klimczoku. Jako że jest już naprawdę ciemno, a nie wiem jak wygląda szlak dalej do Szczyrku, decyduję się na nocleg w w/w. schronisku.
[attachment=20009] przed wyjściem na szlak
[attachment=20010] [attachment=20011] na szlaku na Szyndzielnie
Dzień 2
Pobudka o 6:30, wychodzę o 8:00. Pogoda bez zmian, czyli ciągle pada. Schodzę na Siodło pod Klimczokiem. Kieruję się na niebieski szlak do Szczyrku. Droga jest zupełnie nie ruszona. Ale co tam, zobaczymy jak to jest ? myślę. Po dwudziestu metrach dociera do mnie czym jest samotne zimowe przecieranie szlaku. Śnieg miejscami po pas. Po dojściu do konkretnej drogi, dalej jest już jak na letnim spacerku. Chociaż na drodze ubitej przez pług, kilka razy oglądam glebe z bliska lub wpadam z poślizgiem w zaspy. W Szczyrku jestem o 9:30. Teraz na Skrzyczne. Nie mogąc odnaleść niebieskiego szlaku, uderzam do góry na wprost wzdłuż kolejki. Jest stromo i naprawdę męcząco. Po 2,30 min. siedzę w barze na Hali Jaworzyna, posilając się wśród tabunów narciarzy sączących złoty trunek. Znów nie mogąc odnaleść niebieskich znaków idę do góry wzdłuż kolejki, po trasie zjazdowej dla narciarzy. O 15.00 melduję się w schronie. Widoków ze szczytu niestety brak.
[attachment=20012][attachment=20013] przed schronem na Klimczoku
[attachment=20014] w drodze na Skrzyczne na Hali Jaworzyna
[attachment=20015] na SKrzycznem
[attachment=20016] sam w schronie
(mnie to jeszcze dopiero czeka)
Jeszcze pewnie długo tak będzie, bo nie zanosi się na nadmierne ocieplenie, wręcz przeciwnie. Jeszcze w te okolice mają to do siebie, że tam zawsze jest mnóstwo śniegu 




)