Z pewnością Giga nie jesteś jedyna która została dzięki takiej wycieczce zachęcona do ambitniejszej turystyki niż "klapkowa". I tutaj jakąś rolę istotną te klapki odegrały w Twoim życiu, tę pozytywną
Niewątpliwie jednak ogromna większość klapkowiczów to ludzie którzy nie idą nad MOko czy inne znane cele górskie dla piękna gór. Łatwo to stwierdzić patrząc chociażby na zwyczaj śmiecenia wszędzie gdzie popadnie, krzyczenia i wrzeszczenia na szlaku, braku szacunku dla przyrody itd. Większość idzie tam ot bo miejsce jest znane, a później będzie się można pochwalić przed znajomymi, byłem tu tu i tu. Oczywiście mają oni prawo, żeby pójść tam gdzie chcą, ale przy takiej swojej postawie zawsze będą negatywnie odbierani przez ludzi którzy w góry idą z pasji. Ci ludzie nastawieni bardziej profesjonalnie do turystyki górskiej nie szukają tłumów na szlakach i hałasu. Klapkowicze im właśnie to odbierają i pomimo, że jedni i drudzy mają prawo iść tą drogą, to jednak zawsze będzie istniał pewien konflikt "interesów" pomiędzy klapkowiczami a przygotowanymi turystami górskimi.
Dlatego też większość ludzi tutaj na forum cieszy się z zamkniętej drogi. Powinno się to przełożyć bowiem na mniejszy ruch tych hałasujących, tych którzy nad MOko idą bo można tam zajść wkładając w to niewielki (jak na góry) wysiłek...
Osobiście pomimo że MOko uważam za bardzo ładne miejsce to jednak tłumy na drodze do niego a szczególnie w lecie powodują, że jej po prostu unikam. Tak samo jak Kasprowego, Giewontu, dna Doliny Kościeliska czy Chochołowskiej... i pewnie jeszcze kilka innych miejsc by się znalazło.
Pozdrawiam

Ogólnie się zgadam z Pedro. Pierwszy raz byłam nad mokiem końcem maja i tłumów nie było, gdzieniegdzie leżał jeszcze śnieg, stąd pewnie mój zachwyt nawet asfaltem. Kolejna wycieczka z 5 stawów przez Świstówkę na moko - przy schronisku nad mokiem totalny jarmark, fakt lepiej unikać.
No i masz rację Bartek. Z tymi śmieciami to powiem, że TPN jest bardziej zaśmiecony niż niejedno pasmo Beskidów gdzie co najwyżej ustanowione są Parki Krajobrazowe. Ale i tłumów i śmieci nie pokonamy bo tak jak piszesz w Tatry przyjeżdzają tłumy ludzi bo są to znane i popularne góry i że będzie się czym pochwalić przez znajomymi. No przecież lepiej brzmi - "wszedłem na Czerwone Wierchy, Świnice czy Rysy " niż " wszedłem na Police, Lubań czy Kozie Żebro ! Szkoda mi tylko Tatrzańskiej Przyrody która jest niepotrzebie zadeptywana. I z roku na rok jest coraz gorzej bo coraz bardziej staje się popularna tzw turystyka weekendowa, rodzinna itd.
Ja generalnie uwielbiam przysłuchiwać się dialogom ludzi zmierzających do Moka

Można by z tego piękną książkę o kwiatkach górskich napisać
A tak w ogóle to nie lubię tych tzw. niedzielnych turystów. Nie lubię ich bezmyślności. Gdzieś w okolicach połowy mają miałam okazję odwiedzić Moko. U góry jeszcze zimno. Śniegu było trochę. W Palenicy natomiast był upał. I ruszyły na szlak te urocze mamusie w klapkach z porozbieranymi malutkimi dziećmi i tatusiami z siatką piwa w ręku. Zanim doszli na górę dzieciaki zsiniały z zimna, a tatusiowie byli w stanie który wymagał prowadzenia ich za rękę. Po co im to było?
Zoe, he he z tymi dialogami to się w 100 % zgadzam ! Mam to zbadane do bólu. Normalnie bardzo często na szlaku razem z gosia3kiem robimy za górską informację turystyczną. Ile razy spotykamy jakiś ceprów co idą zagotowani pod górę to akurat się nas wypytują "jak daleko jeszcze" A najbardziej co lubie to patrzeć na nich jak słyszą od nas że nawet nie są jeszcze w połowie drogi i jeszcze jakieś 400 m przewyższenia hie hie ostatnio tak było na szlaku z schroniska Orank na Iwaniacką Przełęcz.
Jako, że na górach się nie znam to nie służę jako info turystyczne
Za to bardzo podobają mi się stroje niewiast "asfaltowych". Jak człek wraca, przykładowo, z takiegi Czarnego M to idzie się w dół dostojnie, powoli

I podziwia

modę.
P.s. Najciekawiej wspominam dwa przejścia asfaltem. 30 czerwca o godzinie 22 spotkanie z futrzakiem na Włosienicy, i lipcowe śniadanie o 3 rano na Palenicy. Netoperki umilały nam czas baletem nad nami.
Ja na pytania "czy daleko jeszcze", zawsze niezależnie od odległości mówię, że "tak":)
Asfalt to faktycznie prawie wybieg dla modelek. Pamiętam jak ostatniego lata w Pięciu Stawach złapał mnie mega deszcz, jak doszłam do asfaltu wyglądałam jak zmokła kura, a ubłocona byłam po pośladki

, a tam idzie piękna parka.. pani w uroczych białych szortach, złotych japonkach z kolorową parasolką i różowym kapeluszem ciągnięta do góry przez swojego "Misia", niosącego jej srebrną torebkę stanęła jak wryta. Po krótkim spojrzeniu na mnie i moich znajomych zarządziła stanowczym głosem "zawracamy":) i tak oddalili się szybkim krokiem w kierunku Palenicy
Do do misiów, ale już tych prawdziwych, to wolałabym unikać

Już nawet wolę spotykać te podróby, niosące damskie torebki

Dzięki

To byłby zaszczyt. Być większym postrachem Tatr niż miś

brzmi dumnie

Hehe.. sam byś tylko musiał uważać, żeby się nie przestraszyć

Narąbie się przed wejściem do Parku. Może to pomoże
P.s. Padł pomysł ominięcia drogi przez 5 Stawów - wpław pod prąd Rybim Stawem

hyhyhy.. Zoe, opisałas piekna sytuacje, ktora napewno nie jedno oko górołaza widziało

A swoja droga to fajny ten "Mis", posłuszny, za wieszak na torebki robi

Wkoncu ten szlak jest taki męczący i pochłaniajacy wszelka energie, ze niesienie torebki jest zbyt wyczerpującym przedsiewzieciem, a jakby tak tipsa sobie uszkodziła po drodze? Pewnie jeszcze by sie Misiowi oberwało, ze ja wyciagnął na tak trudny szlak.
Szkoda ze jeszcze ruchomych schodów nie postawia.........
Łukasz musisz się skutecznie narąbać

I po drodze uzupełniać regularnie, bo jakbyś mnie żywą na szlaku spotkał, to dopiero byłaby zgroza
Wpław? Też można

A nie wygodniej jakimś latającym dywanem?
Snieshko o tipsy trzeba dbać

Koniecznie

[quote=Zoe]
I po drodze uzupełniać regularnie, bo jakbyś mnie żywą na szlaku spotkał, to dopiero byłaby zgroza
Rozumiem, że to zaproszenie w góry 
Wpław? Też można

A nie wygodniej jakimś latającym dywanem?
Wygodniej Sokołem. Od 3 lat przekazuję 1 % na rzecz Śmigła więc liczę na przelot 
Jeśli się nie boisz
A co do Sokoła, to mam nadzieję, że nigdy nie będzie potrzeby nim lecieć :/ Natomiast na dywan jak najbardziej się piszę

Ok. To wrzesień. Będzie mniej ludzi pod Mokiem to nie wielu wystraszysz
