02-03-2020, 03:41 PM
W Kambodie przebywalem 5 nocek w Siem Ream i to mi wystarczylo na zwiedzanie prawie wszystkich zabytkow. Bylo bardzo goraco w tym czasie i bardzo sucho. W miescie unosil sie smrod roznych odpadow. Ludzie w Kambodie zyja bardzo biednie i ta bietota szuka aby cos zarobic . W Siem Reap zarabiaja na turystach ale ostanio to bardzo cierpia bo turystow z Chin nie ma. Tak samo zauwazylem ze w kambodie nie ma zadnych dzikich zwierzat, poniewaz ich wrzystkie wylowili i takze nie ma zadnych ryb. ( zapraszalem ich do Polski na Dziki)
Bardzo duzo jedza ryzu i wegetable a miesa tylko 2 razy w tygodniu. Takze spozywaja wrzystko co sie porusza i mozna jesc , jedza zaby salamandry, weze i psy w malych wioskach widzialem psy pieczone na straganach na sprzedaz. przez ta turystyke maja strasznie duzo odpadow a szczegolnie w plastykach. Wszedzie poza miastem mozna zauwazyc skladowiska w dolinach i przy splywie malych potokow. W sumie to im kiedys wyjdzie bardzo na szkode. Ale narazie tego nie rozumieja. Po zwiedzeniu w Kambodie postanowilem wyjechac do Vietnamu. Przylecialem do Hanoi gdzie spedzilem jedna nocke w tym miescie . Mialem wyjazd autobusem na polnocny Vietnam do Sa Pa. Sa Pa jest to miasteczko gorskie takie jak Zakopane takie Jak Banff w Canadzie. Bardzo duzo turystow tutaj przyjezdza i podroz z autobusem zabiera ponad 6 godzin w jedna strone. Ale sa autobusy wyposazone w lozka gdzie mozna sobie sie przespac cala podroz. Dojechalem kolo 8 wieczorem do Sa Pa . Dorwalem taxowke do hotelu gdzie mialem zarezerwowane 4 nocki. Na nastepny dzien postanowilem piechota zwiedzic miasteczko. Miasteczko jest dosyc przyjemne i nawet byl o wiele mniejszy traffic samochodowy niz w Hanoi. Hanoi to wielki balagan. Zwiedzilem i nawet zagladnelem do kamiennego ogrodu w tym miescie . Na przyszly dzien postanowilem sobie dorwac z samochodem kierowce i zwiedzic wiecej miejsc w okolicy Sa Pa ?. Zdjecia...[attachment=87009][attachment=87010][attachment=87011][attachment=87012][attachment=87013][attachment=87014][attachment=87015][attachment=87016][attachment=87017][attachment=87018][attachment=87019][attachment=87020][attachment=87021][attachment=87022][attachment=87023][attachment=87024][attachment=87025][attachment=87026][attachment=87027][attachment=87028][attachment=87029][attachment=87030][attachment=87031][attachment=87032][attachment=87033][attachment=87034][attachment=87035][attachment=87036][attachment=87037][attachment=87038][attachment=87039][attachment=87040][attachment=87041][attachment=87042][attachment=87043][attachment=87044][attachment=87045][attachment=87046][attachment=87047][attachment=87048]
Bardzo duzo jedza ryzu i wegetable a miesa tylko 2 razy w tygodniu. Takze spozywaja wrzystko co sie porusza i mozna jesc , jedza zaby salamandry, weze i psy w malych wioskach widzialem psy pieczone na straganach na sprzedaz. przez ta turystyke maja strasznie duzo odpadow a szczegolnie w plastykach. Wszedzie poza miastem mozna zauwazyc skladowiska w dolinach i przy splywie malych potokow. W sumie to im kiedys wyjdzie bardzo na szkode. Ale narazie tego nie rozumieja. Po zwiedzeniu w Kambodie postanowilem wyjechac do Vietnamu. Przylecialem do Hanoi gdzie spedzilem jedna nocke w tym miescie . Mialem wyjazd autobusem na polnocny Vietnam do Sa Pa. Sa Pa jest to miasteczko gorskie takie jak Zakopane takie Jak Banff w Canadzie. Bardzo duzo turystow tutaj przyjezdza i podroz z autobusem zabiera ponad 6 godzin w jedna strone. Ale sa autobusy wyposazone w lozka gdzie mozna sobie sie przespac cala podroz. Dojechalem kolo 8 wieczorem do Sa Pa . Dorwalem taxowke do hotelu gdzie mialem zarezerwowane 4 nocki. Na nastepny dzien postanowilem piechota zwiedzic miasteczko. Miasteczko jest dosyc przyjemne i nawet byl o wiele mniejszy traffic samochodowy niz w Hanoi. Hanoi to wielki balagan. Zwiedzilem i nawet zagladnelem do kamiennego ogrodu w tym miescie . Na przyszly dzien postanowilem sobie dorwac z samochodem kierowce i zwiedzic wiecej miejsc w okolicy Sa Pa ?. Zdjecia...[attachment=87009][attachment=87010][attachment=87011][attachment=87012][attachment=87013][attachment=87014][attachment=87015][attachment=87016][attachment=87017][attachment=87018][attachment=87019][attachment=87020][attachment=87021][attachment=87022][attachment=87023][attachment=87024][attachment=87025][attachment=87026][attachment=87027][attachment=87028][attachment=87029][attachment=87030][attachment=87031][attachment=87032][attachment=87033][attachment=87034][attachment=87035][attachment=87036][attachment=87037][attachment=87038][attachment=87039][attachment=87040][attachment=87041][attachment=87042][attachment=87043][attachment=87044][attachment=87045][attachment=87046][attachment=87047][attachment=87048]
Jak dojechalem tam wieczorem na nastepny dzien sie rozpogodzilo i wyszlo slonce po 10 rano.
. W pierwszy dzien zwiedzilem miasto i okolice miasta. Na drugi dzien juz mgla nadeszla na szczyty gor i bylo troche do kitu z krajobrazami okolic. Wiec postanowilem sobie wyskoczyc na jeden wiekszych szczytow ..Fansipan.. Jak tu w Vietnamie na turystach chca zarobic wiec nie ma zadnych map turystycznych . Zadnych map ze szlakami do chodzenie. Wiec kazdy chce wyciagnac od turysty dollar. W okolicy Sa Pa maja Nacjonalny park wiec musi sie wynajac turist quide I tragarza na dluzsze wedrowki. Na Fansipan mozna sobie wyskoczyc tylko to zabiera 2 dni i koszta sa z przewodnikiem z tragarzem 170 USA dollar i taka wedrowka zajmuje 2 dni. Jezeli bedzie miec sie pochmurna pogode to wtedy wyrzucam pieniadze w bloto. Poniewaz w tym czasie zimowym pogoda nie zbyt umozliwiala mi wyskok na trase, to osobiscie sobie wyskoczylem latwiejsza scieszka na szczyt uzywajac spolczesnej technologi,,,WYCIAGU LINOWEGO. Kiedy wskoczylem do kolejki wyciagowej z pogoda bylo juz do kitu na wiekszych polaciach gory. Mgla zalagala i zimny wiatr wial w tym czasie..[
na poludnie i zachod od Hanoi. jazda 2-3 godzin w jedna strone. Po pierwsze dojechalismy do Pagoda. 2002 - 2012 roku jakis sobie multimillioner postanowil spedzic ponad 300 millionow dollarow i wybudowac swiatynie Buddhyjskie. Nawet go chwala ze to wybudowal. Dla mnie to wielka glupota, ale dal ludziom zatrudnienie i przywoza tam turystow. Nie bylo to zbyt ciekawe dla mnie. Tylko ze bylem poza miastem. Po zwiedzeniu mielismy kolacje. Po kolacji na 2 godziny siedzielismy na lodkach ktore nas obwozily w ciekawa kraine roznych jaskin i polaczen wodnych. Miejsce jest to Bai Dinh a miejscowi nazwali to miejsce Ha Long on the Land. Na 7 wieczorem powrocilismy do hotelu w Hanoi...