<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat - Wszystkie fora]]></title>
		<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/</link>
		<description><![CDATA[Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat - http://www.gorskiswiat.pl/forum]]></description>
		<pubDate>Thu, 29 Jul 2010 21:49:34 +0200</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Rajd na Orientację &quot;Łemkowski Orient&quot;]]></title>
			<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2994</link>
			<pubDate>Thu, 29 Jul 2010 13:27:20 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2994</guid>
			<description><![CDATA[Witam<br />
<br />
Zapraszam do udziału w Rajdzie na Orientację "Łemkowski Orient", który odbędzie się 28 sierpnia w środkowej części Beskidu Niskiego. Proponujemy do wyboru dwie trasy: pieszą o długości 50 km i rowerową o długości 100 km w limicie 10 godzin. Zapewniamy trzy noclegi w warunkach turystycznych i ognisko na zakończenie rywalizacji. Zapowiada się impreza z fajnym klimatem. Więcej informacji na stronie - http://bikeorient.pl/<br />
Działa już formularz zgłoszeniowy - http://bikeorient.pl/form_lemkowski_orient.php<br />
<br />
Do zobaczenia w Beskidzie Niskim!<br />
zespół KTR BikeOrient]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Witam<br />
<br />
Zapraszam do udziału w Rajdzie na Orientację "Łemkowski Orient", który odbędzie się 28 sierpnia w środkowej części Beskidu Niskiego. Proponujemy do wyboru dwie trasy: pieszą o długości 50 km i rowerową o długości 100 km w limicie 10 godzin. Zapewniamy trzy noclegi w warunkach turystycznych i ognisko na zakończenie rywalizacji. Zapowiada się impreza z fajnym klimatem. Więcej informacji na stronie - http://bikeorient.pl/<br />
Działa już formularz zgłoszeniowy - http://bikeorient.pl/form_lemkowski_orient.php<br />
<br />
Do zobaczenia w Beskidzie Niskim!<br />
zespół KTR BikeOrient]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Małe Bieszczady.]]></title>
			<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2992</link>
			<pubDate>Wed, 28 Jul 2010 19:46:05 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2992</guid>
			<description><![CDATA[Od dawna nosiłem się z zamiarem odwiedzenia tych stron ale zawsze coś stawało na drodze.:( Nie był to jednak wyjazd marzenie, a jedynie krótki wypad. No ale udało się zacząć...:ok<br />
Niestety, nie udało mi się znaleźć oczekiwanego "ducha" Bieszczad. Bez wątpienia uroku nie można Bieszczadom odmówić, ale nie urzekły mnie. Może za duże były z mej strony oczekiwania, a może za mało je jeszcze poznałem, a może je poznałem za późno... Wpływ na moją ocenę zapewne miała dość liczna grupa, wespół z którą dane mi było Bieszczady odwiedzić.    Spróbuję tu jeszcze kiedyś powrócić...<br />
[attachment=32544][attachment=32545][attachment=32546][attachment=32547]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Od dawna nosiłem się z zamiarem odwiedzenia tych stron ale zawsze coś stawało na drodze.:( Nie był to jednak wyjazd marzenie, a jedynie krótki wypad. No ale udało się zacząć...:ok<br />
Niestety, nie udało mi się znaleźć oczekiwanego "ducha" Bieszczad. Bez wątpienia uroku nie można Bieszczadom odmówić, ale nie urzekły mnie. Może za duże były z mej strony oczekiwania, a może za mało je jeszcze poznałem, a może je poznałem za późno... Wpływ na moją ocenę zapewne miała dość liczna grupa, wespół z którą dane mi było Bieszczady odwiedzić.    Spróbuję tu jeszcze kiedyś powrócić...<br />
[attachment=32544][attachment=32545][attachment=32546][attachment=32547]]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[orla perć]]></title>
			<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2991</link>
			<pubDate>Wed, 28 Jul 2010 10:28:37 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2991</guid>
			<description><![CDATA[Hey, jestem tutaj pierwszy raz, szukałam na forum info, ale niestety nie znalazłam.  Mam zamiar na początku sierpnia wybrać się na Orlą, nocleg mamy w DPSP, planujemy podzielić Orlą na 2 części. Od czego proponowalibyście zacząć, która część jest łatwiejsza?<br />
Trochę tatr już złaziłam ale tam mnie jeszcze nie było i mam pewne obawy :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Hey, jestem tutaj pierwszy raz, szukałam na forum info, ale niestety nie znalazłam.  Mam zamiar na początku sierpnia wybrać się na Orlą, nocleg mamy w DPSP, planujemy podzielić Orlą na 2 części. Od czego proponowalibyście zacząć, która część jest łatwiejsza?<br />
Trochę tatr już złaziłam ale tam mnie jeszcze nie było i mam pewne obawy :)]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[W drodze na Wielką Sowę]]></title>
			<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2989</link>
			<pubDate>Tue, 27 Jul 2010 20:44:17 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2989</guid>
			<description><![CDATA[25 lipca 2010 r. niedzielny poranek, okna zalane łzami deszczu. Może się rozpogodzi? Cóż robić z zaplanowanym dniem w górach? Jechać! :)<br />
<br />
Tym razem celem stają się dawno już zaniedbane brakiem mojej obecności Góry Sowie rozciągające się między Przełęczą Srebrną, która oddziela je od Gór Bardzkich na południowym wschodzie a przełomową doliną rzeki Bystrzycy, stanowiąca granicę z Górami Wałbrzyskimi na północnym zachodzie.<br />
Wyruszamy szlakiem czerwonym z miejscowości Jedlinka. Pałac [attachment=32496] wybudował prawdopodobnie w XIII wieku syn Bolesława Rogatki książę jaworsko-świdnicki Bolko I i z tego okresu pochodzą pierwsze wzmianki o tej budowli.<br />
Kierując się w stronę przełęczy Sokolej trawersujemy zbocza Włodarza. Charakterystycznym elementem krajobrazu są lasy świerkowo-bukowe [attachment=32497], które są pozostałością ogromnych kniei pradawnej Puszczy Sudeckiej, stanowiącej niegdyś naturalną granicę między plemionami śląskimi a czeskimi.<br />
W masywie Włodarza znajdują się pozostałości tajnych poniemieckich budowli, ale to już inna historia.<br />
Docieramy do osady wiejskiej Grządki z której rozpościerają się widoki na:<br />
[attachment=32498] Małą Sowę<br />
[attachment=32499] Góry Sowie<br />
[attachment=32500] Sokoła<br />
Po krótkim odpoczynku wyruszamy w stronę Przełęczy Sokolej [attachment=32501] z której poruszając się już cały czas pod górę będziemy zdobywać najwyższy szczyt Gór Sowich.<br />
W Górach Sowich, stąpamy po najstarszych skałach w Polsce, których wiek szacowany jest na około 2,7 miliarda lat.<br />
Na szlaku napotykamy stojący od ponad stu lat kamienny obelisk [attachment=32511] z napisem wspominającym osobę Carla Wiesena , który między innym był inicjatorem budowy schroniska SOWA-EULENBAUDE.<br />
Wykonujemy kilka zdjęć i idziemy dalej [attachment=32502], [attachment=32503], [attachment=32504] - widok na Sokoła i Góry Sowie.<br />
Osiągamy najwyższy punkt (1015 mnpm) z kamienną wieżą widokową [attachment=32505] o wysokości 25 m (stojącą na szczycie) wybudowaną w 1906 roku z inicjatywy Towarzystwa Gór Sowich, która nosiła imię kanclerza Bismarcka, po II wojnie światowej generała W. Sikorskiego, a obecnie M. Orłowicza.<br />
Z wieży (przy dobrej widoczności) roztacza się panorama na większość sudeckich pasm i Nizinę Śląską [attachment=32506], [attachment=32507] - Mała Sowa, [attachment=32508] - w tle zauważalna Ślęża.<br />
Schodząc ze szczytu zmieniamy kolor szlaku z czerwonego na niebieski podziwiając piękno Tych gór [attachment=32509], [attachment=32512], [attachment=32510].<br />
Dochodzimy do Przełęczy Walimskiej i tu na dziś żegnamy się z Górami Sowimi.<br />
<br />
Trasa:<br />
Jedlinka - Przełęcz Marcowa - Włodarz - Grządki - Przełęcz Sokola - Schronisko Orzeł - Schronisko Sowa - Wielka Sowa (1015 mnpm) - Wroniec - Przełęcz Walimska.<br />
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[25 lipca 2010 r. niedzielny poranek, okna zalane łzami deszczu. Może się rozpogodzi? Cóż robić z zaplanowanym dniem w górach? Jechać! :)<br />
<br />
Tym razem celem stają się dawno już zaniedbane brakiem mojej obecności Góry Sowie rozciągające się między Przełęczą Srebrną, która oddziela je od Gór Bardzkich na południowym wschodzie a przełomową doliną rzeki Bystrzycy, stanowiąca granicę z Górami Wałbrzyskimi na północnym zachodzie.<br />
Wyruszamy szlakiem czerwonym z miejscowości Jedlinka. Pałac [attachment=32496] wybudował prawdopodobnie w XIII wieku syn Bolesława Rogatki książę jaworsko-świdnicki Bolko I i z tego okresu pochodzą pierwsze wzmianki o tej budowli.<br />
Kierując się w stronę przełęczy Sokolej trawersujemy zbocza Włodarza. Charakterystycznym elementem krajobrazu są lasy świerkowo-bukowe [attachment=32497], które są pozostałością ogromnych kniei pradawnej Puszczy Sudeckiej, stanowiącej niegdyś naturalną granicę między plemionami śląskimi a czeskimi.<br />
W masywie Włodarza znajdują się pozostałości tajnych poniemieckich budowli, ale to już inna historia.<br />
Docieramy do osady wiejskiej Grządki z której rozpościerają się widoki na:<br />
[attachment=32498] Małą Sowę<br />
[attachment=32499] Góry Sowie<br />
[attachment=32500] Sokoła<br />
Po krótkim odpoczynku wyruszamy w stronę Przełęczy Sokolej [attachment=32501] z której poruszając się już cały czas pod górę będziemy zdobywać najwyższy szczyt Gór Sowich.<br />
W Górach Sowich, stąpamy po najstarszych skałach w Polsce, których wiek szacowany jest na około 2,7 miliarda lat.<br />
Na szlaku napotykamy stojący od ponad stu lat kamienny obelisk [attachment=32511] z napisem wspominającym osobę Carla Wiesena , który między innym był inicjatorem budowy schroniska SOWA-EULENBAUDE.<br />
Wykonujemy kilka zdjęć i idziemy dalej [attachment=32502], [attachment=32503], [attachment=32504] - widok na Sokoła i Góry Sowie.<br />
Osiągamy najwyższy punkt (1015 mnpm) z kamienną wieżą widokową [attachment=32505] o wysokości 25 m (stojącą na szczycie) wybudowaną w 1906 roku z inicjatywy Towarzystwa Gór Sowich, która nosiła imię kanclerza Bismarcka, po II wojnie światowej generała W. Sikorskiego, a obecnie M. Orłowicza.<br />
Z wieży (przy dobrej widoczności) roztacza się panorama na większość sudeckich pasm i Nizinę Śląską [attachment=32506], [attachment=32507] - Mała Sowa, [attachment=32508] - w tle zauważalna Ślęża.<br />
Schodząc ze szczytu zmieniamy kolor szlaku z czerwonego na niebieski podziwiając piękno Tych gór [attachment=32509], [attachment=32512], [attachment=32510].<br />
Dochodzimy do Przełęczy Walimskiej i tu na dziś żegnamy się z Górami Sowimi.<br />
<br />
Trasa:<br />
Jedlinka - Przełęcz Marcowa - Włodarz - Grządki - Przełęcz Sokola - Schronisko Orzeł - Schronisko Sowa - Wielka Sowa (1015 mnpm) - Wroniec - Przełęcz Walimska.<br />
]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Samotnie w Górach]]></title>
			<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2987</link>
			<pubDate>Mon, 26 Jul 2010 16:50:42 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2987</guid>
			<description><![CDATA[<br />
<br />
<br />
<br />
To był moment. Spojrzałem przez okno na górski pejzaż i pomyślałem: idę. Szybko spakowałem plecak i mimo już popołudniowej pory postanowiłem powędrować w Góry. Tak bardzo chciałem być tam tego dnia sam. <br />
<br />
Początek wędrówki to półgodzinny marsz wąską asfaltową drogą przez wieś, wzdłuż szumiącego głośno potoku. Mijam pojedyncze, oddalone od siebie, rozsiane wśród łąk zabudowania Kamienicy -  niewielkiej osady położonej u podnóża Śnieżnika. Z każdym krokiem zbliża się do potoku dolna granica świerkowego lasu porastającego zbocza doliny, aż w końcu wchodzę w mroczny i bijący chłodem świat drzew. Ostry zakręt w prawo i asfaltowa droga zmienia się  w wygodny trakt leśny. Spoglądam za siebie na ostatnie domy położone w lesie, wyciągam z plecaka mojego ulubionego wafla  czekoladowego, którego szybko zjadam i idę dalej. <br />
[attachment=32468]<br />
Podejście jest stosunkowo łagodne, wiedzie szerokim łukiem w lewo i obchodzi małe wzgórze. Chwilami odsłania się widok na skąpane w słońcu góry, to znów pochłaniają mnie ciemności lasu. Jest dobrze. Jest bardzo dobrze. Idę zupełnie sam. Nikogo nie ma na trasie. Totalne pustki. Cieszę się, jak mały dzieciak. Lubię taką wędrówkę. Mam teraz dużo czasu dla siebie: rozmyślam o różnych moich sprawach, chwilami łapię się na tym, że mówię sam do siebie, za moment jakiś szczegół górskiej przyrody przykuwa moją uwagę, to znów po głowie chodzi mi jakaś piosenka, której tekst próbuję sobie przypomnieć...Chaotyczna gonitwa myśli i wrażeń. <br />
[attachment=32469][attachment=32470][attachment=32471]<br />
Dochodzę do miejsca, w którym szlak opuszcza wygodną drogę i skręca wprost na strome zbocze górskie. Ciągle wśród drzew i krzewów idę jakby głębokim jarem. Gorący dzień i wysiłek sprawiają, że strugi potu zalewają mi twarz. Jest naprawdę dobrze, wręcz nieziemsko.<br />
<br />
Po półgodzinnym podejściu droga staje się mniej stroma i osiągam odsłonięty grzbiet. W dali dostrzegam stoki Małego Śnieżnika. Chwila postoju - studzony mocniejszymi porywami wiatru rozglądam się wokół. Ruszam dalej skrajem lasu, chwilami zupełnie poziomą ścieżką. Dochodzę do polany. <br />
[attachment=32472][attachment=32473]<br />
Przed schroniskiem widać kilka osób. Wokół panuje spokój i cisza. Wchodzę do budynku, szukam jadalni. Zamawiam zupę i kawałek chleba. Rozmawiam z gospodarzem. Jesteśmy tylko we dwóch. Pyta mnie, czy zostaję na nocleg? Kiedy rozwiewam jego nadzieję, dowiaduję się, że straszne pustki panują w tym roku w górach. Od zimy do teraz ruch turystyczny jest niewielki, jak nigdy. Górskie szlaki i schronisko świecą pustkami. Nie pamięta takiego roku. <br />
[attachment=32474][attachment=32475]<br />
Kończę mój posiłek i wychodzę przed schronisko. Szukam dalszej drogi na Śnieżnik. Według szlakowskazu czeka mnie jeszcze półgodzinne podejście na szczyt. Najpierw droga wiedzie przez niewysoki świerkowy, przerzedzony las wśród krzewinek jagód. Oprócz mnie, w stronę szczytu idą za mną dwie osoby, którym daję się wyprzedzić (nie lubię, jak ktoś mi depcze po piętach). Poza tym spokój na szlaku.<br />
<br />
Na rozległym, spłaszczonym szczycie uwagę zwraca sterta kamieni. To pozostałość po 33-metrowej kamiennej wieży obserwacyjnej, która została zburzona w 1973 roku. Podobno w pogodną noc można było dostrzec z niej światła Wrocławia, Pragi, a nawet Wiednia (takiej informacji udzielił mi gospodarz schroniska). Przy mocno wiejącym wietrze obchodzę cały szczyt. Trzymając w ręku mapę próbuję rozpoznać gdzie co jest, ale dostrzegam tylko pobliski Mały Śnieżnik. Za mało znam Sudety, by wiedzieć, co stąd widać. Umiem  tylko określić, gdzie jest strona polska i czeska. <br />
[attachment=32476][attachment=32477][attachment=32478]<br />
Kierując się słupkami granicznymi (oznakowanie turystyczne od polskiej strony jest fatalne) rozpoczynam zejście. Początek drogi wiedzie wśród jagodowych pól, wąską ścieżką. Po stronie czeskiej, przy resztkach jakiejś budowli dostrzegam postument z rzeźbą słonia. Ciekawe, co tu kiedyś było?<br />
[attachment=32479][attachment=32480]<br />
Droga staje się stroma, wiedzie ciągle wzdłuż granicy państwowej. Od czasu do czasu napotykam jakieś szczątkowe znaki turystyczne. Gdyby nie ścieżka i słupki graniczne na pewno już dawno zabłądziłbym. Nie wyobrażam sobie zejścia tędy śnieżną zimą. Na odsłoniętym zboczu brak jest tyczek, a w lesie, przez który wkrótce schodzę nie ma właściwie żadnych znaków. Gdzieś, od czasu do czasu  udaje mi się dostrzec jakieś  pojedyncze wyblakłe ślady zielonego szlaku. Widać, że już dawno nikt nie odnawiał tej ścieżki. <br />
<br />
Po przeszło godzinnym zejściu dochodzę do rozdroża na przełęczy. Tu skręcam na północ i wyraźną, szeroką drogą schodzę przez gęsty, ponury las, wzdłuż potoku do Kamienicy. Jest już wieczór, gdy docieram do zabudowań, z którymi kilka godzin temu żegnałem się. Idę przez spokojną, pogrążoną w cieniu gór wieś. Kompletna cisza. Zupełnie inna, od znanej mi, rzeczywistość pozbawiona zgiełku i pośpiechu. Nie widać ludzi, wszyscy gdzieś pochowali się. Żyją swoim nieśmiałym życiem z dala od cywilizacji. Prawdziwy koniec świata. <br />
<br />
Jestem sam - zupełnie sam.<br />
<br />
<br />
Śnieżnik - 5 lipca 2010]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br />
<br />
<br />
<br />
To był moment. Spojrzałem przez okno na górski pejzaż i pomyślałem: idę. Szybko spakowałem plecak i mimo już popołudniowej pory postanowiłem powędrować w Góry. Tak bardzo chciałem być tam tego dnia sam. <br />
<br />
Początek wędrówki to półgodzinny marsz wąską asfaltową drogą przez wieś, wzdłuż szumiącego głośno potoku. Mijam pojedyncze, oddalone od siebie, rozsiane wśród łąk zabudowania Kamienicy -  niewielkiej osady położonej u podnóża Śnieżnika. Z każdym krokiem zbliża się do potoku dolna granica świerkowego lasu porastającego zbocza doliny, aż w końcu wchodzę w mroczny i bijący chłodem świat drzew. Ostry zakręt w prawo i asfaltowa droga zmienia się  w wygodny trakt leśny. Spoglądam za siebie na ostatnie domy położone w lesie, wyciągam z plecaka mojego ulubionego wafla  czekoladowego, którego szybko zjadam i idę dalej. <br />
[attachment=32468]<br />
Podejście jest stosunkowo łagodne, wiedzie szerokim łukiem w lewo i obchodzi małe wzgórze. Chwilami odsłania się widok na skąpane w słońcu góry, to znów pochłaniają mnie ciemności lasu. Jest dobrze. Jest bardzo dobrze. Idę zupełnie sam. Nikogo nie ma na trasie. Totalne pustki. Cieszę się, jak mały dzieciak. Lubię taką wędrówkę. Mam teraz dużo czasu dla siebie: rozmyślam o różnych moich sprawach, chwilami łapię się na tym, że mówię sam do siebie, za moment jakiś szczegół górskiej przyrody przykuwa moją uwagę, to znów po głowie chodzi mi jakaś piosenka, której tekst próbuję sobie przypomnieć...Chaotyczna gonitwa myśli i wrażeń. <br />
[attachment=32469][attachment=32470][attachment=32471]<br />
Dochodzę do miejsca, w którym szlak opuszcza wygodną drogę i skręca wprost na strome zbocze górskie. Ciągle wśród drzew i krzewów idę jakby głębokim jarem. Gorący dzień i wysiłek sprawiają, że strugi potu zalewają mi twarz. Jest naprawdę dobrze, wręcz nieziemsko.<br />
<br />
Po półgodzinnym podejściu droga staje się mniej stroma i osiągam odsłonięty grzbiet. W dali dostrzegam stoki Małego Śnieżnika. Chwila postoju - studzony mocniejszymi porywami wiatru rozglądam się wokół. Ruszam dalej skrajem lasu, chwilami zupełnie poziomą ścieżką. Dochodzę do polany. <br />
[attachment=32472][attachment=32473]<br />
Przed schroniskiem widać kilka osób. Wokół panuje spokój i cisza. Wchodzę do budynku, szukam jadalni. Zamawiam zupę i kawałek chleba. Rozmawiam z gospodarzem. Jesteśmy tylko we dwóch. Pyta mnie, czy zostaję na nocleg? Kiedy rozwiewam jego nadzieję, dowiaduję się, że straszne pustki panują w tym roku w górach. Od zimy do teraz ruch turystyczny jest niewielki, jak nigdy. Górskie szlaki i schronisko świecą pustkami. Nie pamięta takiego roku. <br />
[attachment=32474][attachment=32475]<br />
Kończę mój posiłek i wychodzę przed schronisko. Szukam dalszej drogi na Śnieżnik. Według szlakowskazu czeka mnie jeszcze półgodzinne podejście na szczyt. Najpierw droga wiedzie przez niewysoki świerkowy, przerzedzony las wśród krzewinek jagód. Oprócz mnie, w stronę szczytu idą za mną dwie osoby, którym daję się wyprzedzić (nie lubię, jak ktoś mi depcze po piętach). Poza tym spokój na szlaku.<br />
<br />
Na rozległym, spłaszczonym szczycie uwagę zwraca sterta kamieni. To pozostałość po 33-metrowej kamiennej wieży obserwacyjnej, która została zburzona w 1973 roku. Podobno w pogodną noc można było dostrzec z niej światła Wrocławia, Pragi, a nawet Wiednia (takiej informacji udzielił mi gospodarz schroniska). Przy mocno wiejącym wietrze obchodzę cały szczyt. Trzymając w ręku mapę próbuję rozpoznać gdzie co jest, ale dostrzegam tylko pobliski Mały Śnieżnik. Za mało znam Sudety, by wiedzieć, co stąd widać. Umiem  tylko określić, gdzie jest strona polska i czeska. <br />
[attachment=32476][attachment=32477][attachment=32478]<br />
Kierując się słupkami granicznymi (oznakowanie turystyczne od polskiej strony jest fatalne) rozpoczynam zejście. Początek drogi wiedzie wśród jagodowych pól, wąską ścieżką. Po stronie czeskiej, przy resztkach jakiejś budowli dostrzegam postument z rzeźbą słonia. Ciekawe, co tu kiedyś było?<br />
[attachment=32479][attachment=32480]<br />
Droga staje się stroma, wiedzie ciągle wzdłuż granicy państwowej. Od czasu do czasu napotykam jakieś szczątkowe znaki turystyczne. Gdyby nie ścieżka i słupki graniczne na pewno już dawno zabłądziłbym. Nie wyobrażam sobie zejścia tędy śnieżną zimą. Na odsłoniętym zboczu brak jest tyczek, a w lesie, przez który wkrótce schodzę nie ma właściwie żadnych znaków. Gdzieś, od czasu do czasu  udaje mi się dostrzec jakieś  pojedyncze wyblakłe ślady zielonego szlaku. Widać, że już dawno nikt nie odnawiał tej ścieżki. <br />
<br />
Po przeszło godzinnym zejściu dochodzę do rozdroża na przełęczy. Tu skręcam na północ i wyraźną, szeroką drogą schodzę przez gęsty, ponury las, wzdłuż potoku do Kamienicy. Jest już wieczór, gdy docieram do zabudowań, z którymi kilka godzin temu żegnałem się. Idę przez spokojną, pogrążoną w cieniu gór wieś. Kompletna cisza. Zupełnie inna, od znanej mi, rzeczywistość pozbawiona zgiełku i pośpiechu. Nie widać ludzi, wszyscy gdzieś pochowali się. Żyją swoim nieśmiałym życiem z dala od cywilizacji. Prawdziwy koniec świata. <br />
<br />
Jestem sam - zupełnie sam.<br />
<br />
<br />
Śnieżnik - 5 lipca 2010]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Łysa Polana]]></title>
			<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2984</link>
			<pubDate>Sat, 24 Jul 2010 15:44:28 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2984</guid>
			<description><![CDATA[Witam!<br />
Mam pytanie odnośnie Łysej Polany. Czy jest jakaś możliwość pozostawienia samochodu na parkingu na byłym przejściu granicznym? Czy parking dalej istnieje i jaki jest ewentualny koszt. Wiem też, że jest po stronie słowackiej, płatny. Również byłbym wdzięczny za wiadomości o cenie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Witam!<br />
Mam pytanie odnośnie Łysej Polany. Czy jest jakaś możliwość pozostawienia samochodu na parkingu na byłym przejściu granicznym? Czy parking dalej istnieje i jaki jest ewentualny koszt. Wiem też, że jest po stronie słowackiej, płatny. Również byłbym wdzięczny za wiadomości o cenie.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Rok Walenia, czyli od zera do bohatera]]></title>
			<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2981</link>
			<pubDate>Thu, 22 Jul 2010 22:45:50 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2981</guid>
			<description><![CDATA[15 lipca 2009 razem z Maćkiem zwaliliśmy Żabiego Konia i od tego dnia wszystko się zmieniło. <br />
<br />
<br />
<br />
<br />
Pokonać strach, powstrzymać drganie nóg, zaufać sobie i kolegom. Świat przestaje istnieć, liczą się tylko te chwile, te ruchy.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
Siła, słabość, strach i odwaga, pustka i ogrom, ja i szorstka skała.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
I oczywiście moi przyjaciele, bo bez nich byłbym nikim. <br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
Góry uczą mnie, sprawiają, że jestem lepszym człowiekiem.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
Przez to, że to robię ryzykuję. Dzięki, że to robię mam co ryzykować.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
To niesamowite stanąć na szczycie i pomyśleć, że dwa lata temu nawet się o tym nie marzyło. To niesamowite pomyśleć, ze za dwa lata może być podobnie.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
Ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, że ma się dokąd wracać.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[15 lipca 2009 razem z Maćkiem zwaliliśmy Żabiego Konia i od tego dnia wszystko się zmieniło. <br />
<br />
<br />
<br />
<br />
Pokonać strach, powstrzymać drganie nóg, zaufać sobie i kolegom. Świat przestaje istnieć, liczą się tylko te chwile, te ruchy.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
Siła, słabość, strach i odwaga, pustka i ogrom, ja i szorstka skała.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
I oczywiście moi przyjaciele, bo bez nich byłbym nikim. <br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
Góry uczą mnie, sprawiają, że jestem lepszym człowiekiem.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
Przez to, że to robię ryzykuję. Dzięki, że to robię mam co ryzykować.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
To niesamowite stanąć na szczycie i pomyśleć, że dwa lata temu nawet się o tym nie marzyło. To niesamowite pomyśleć, ze za dwa lata może być podobnie.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
Ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, że ma się dokąd wracać.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Na Barana]]></title>
			<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2980</link>
			<pubDate>Thu, 22 Jul 2010 18:34:34 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2980</guid>
			<description><![CDATA[Trafiło mi się dziś wolne w pracy wiec hop na PKS i  przed szóstą rano, przy dźwiękach dzwonów kościelnych w Ostrym, ruszyłem zielonym szlakiem przez Murońkę na Magurkę Radziechowską. I tak się rozpędziłem, że na wspomnianym szczycie wylądowałem prawie godzinę przed czasem.:|<br />
Nastąpiło stanowcze samo-upomnienie i dalej, już luźniejszym krokiem przez Magurkę Wiślańska na Baranią Górę. Po drodze sporo ciekawych wychodni skalnych które się ładnie prezentują na górskim tle.<br />
Ostatnio lubię te tereny. Niby dość ponure są te połacie wyniszczonych lasów ale z drugiej strony idzie się długo otwartym, widokowym terenem i jest takie wrażenie jakby się było w wysokich, opustoszałych górach. I tak od Baraniej aż po Skrzyczne, łącznie z bocznymi grzbietami.<br />
Niby wolniejszym tempem a jednak na wieżę widokową wchodzę już o 9.15. Tu pojawia się dwójka pierwszych turystów. <br />
Jest dość ciepło ale jeszcze nie upalnie, lekki wiaterek, kiełbasa i ciastka z Tesco - sama radość.<br />
Po nie długim odpoczynku na wieży-widoki w stronę B. Żywieckiego kaszaniaste, rozmyte, jak całą drogę- wróciłem na M.Wiślańską a z niej przez Zielony kopiec (tu trzeci turysta) na rozstaj szlaków tuż pod Malinowską Skałą (ostatnia dwójka turystów). I stąd w dół monotonnie przez Dolinę Zimnika do Ostrego.<br />
10 minut, podjeżdża PKS i na obiad już w chacie.<br />
<br />
Zdjęcia http://www.dzikastrona.c0.pl/Barania2010.07/<br />
<br />
<br />
<br />
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Trafiło mi się dziś wolne w pracy wiec hop na PKS i  przed szóstą rano, przy dźwiękach dzwonów kościelnych w Ostrym, ruszyłem zielonym szlakiem przez Murońkę na Magurkę Radziechowską. I tak się rozpędziłem, że na wspomnianym szczycie wylądowałem prawie godzinę przed czasem.:|<br />
Nastąpiło stanowcze samo-upomnienie i dalej, już luźniejszym krokiem przez Magurkę Wiślańska na Baranią Górę. Po drodze sporo ciekawych wychodni skalnych które się ładnie prezentują na górskim tle.<br />
Ostatnio lubię te tereny. Niby dość ponure są te połacie wyniszczonych lasów ale z drugiej strony idzie się długo otwartym, widokowym terenem i jest takie wrażenie jakby się było w wysokich, opustoszałych górach. I tak od Baraniej aż po Skrzyczne, łącznie z bocznymi grzbietami.<br />
Niby wolniejszym tempem a jednak na wieżę widokową wchodzę już o 9.15. Tu pojawia się dwójka pierwszych turystów. <br />
Jest dość ciepło ale jeszcze nie upalnie, lekki wiaterek, kiełbasa i ciastka z Tesco - sama radość.<br />
Po nie długim odpoczynku na wieży-widoki w stronę B. Żywieckiego kaszaniaste, rozmyte, jak całą drogę- wróciłem na M.Wiślańską a z niej przez Zielony kopiec (tu trzeci turysta) na rozstaj szlaków tuż pod Malinowską Skałą (ostatnia dwójka turystów). I stąd w dół monotonnie przez Dolinę Zimnika do Ostrego.<br />
10 minut, podjeżdża PKS i na obiad już w chacie.<br />
<br />
Zdjęcia http://www.dzikastrona.c0.pl/Barania2010.07/<br />
<br />
<br />
<br />
]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Krywań]]></title>
			<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2978</link>
			<pubDate>Wed, 21 Jul 2010 15:02:39 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2978</guid>
			<description><![CDATA[Mam takiego znajomka, który w ubiegłym roku pojechał po raz pierwszy w Tatry, wlazł na Szpiglas.....i go wessało....mimo iż wcześniej nie wyrażał zainteresowania górskimi wycieczkami, od tego momentu myśli tylko gdzie by tu w Tatry uderzyć - oczywiście sam nie chce jechać i ja pierwsza padłam jego ofiarą :|. Ostatnio jego obsesją stała się Świnica. Jako że mnie na myśl wyjściu na Świnicę słabi, co nuż przekręcam go na coś innego: a to Rysy ze Słowacji, a to Tatry Zachodnie, teraz Krywań......<br />
 <br />
I tak 17.07 wyjeżdżamy z domu ok. 3-ciej, i bez problemu docieramy do miejsca zwanego Tri Studnicki<br />
[attachment=32433]<br />
 Na parkingu stoi kilka samochodów Jest 7.15 gdy wyruszamy na szlak. Jest chłodno i przyjemnie. Idzie się dobrze, w cieniu. Ludzi na szlaku mijamy już sporo. Wychodzimy ponad las, i odsłaniają się pierwsze widoki: na Tatry Zachodnie i  na nasz cel:<br />
[attachment=32434][attachment=32435][attachment=32436]<br />
Drepcze się nadal przyjemnie. Niedługo  docieramy do miejsca gdzie nasz szlak łączy się ze szlakiem ze Szczyrbskiego Plesa. Od razu luda dużo więcej, a i podejście bardziej wymagające. Niektórzy drapią się w górę, niektórzy w dół, niektórzy odpoczywają, inni robią jeszcze coś innego...<br />
[attachment=32437][attachment=32438][attachment=32439]<br />
Nasz cel coraz bliżej, w dole dostrzegamy Jamski Staw, nad którym plażuje nasza koleżanka z psem. Machamy jej, a ona nic :unsure:<br />
[attachment=32440][attachment=32441]<br />
Im wyżej, tym większa dowolność w pokonywaniu dystansu. Ludzie idą jak im pasuje, nie patrząc na szlak. Po chwili można się przyzwyczaić że tu tak się chodzi - co zresztą później przykro zaskutkuje w naszym przypadku.....]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Mam takiego znajomka, który w ubiegłym roku pojechał po raz pierwszy w Tatry, wlazł na Szpiglas.....i go wessało....mimo iż wcześniej nie wyrażał zainteresowania górskimi wycieczkami, od tego momentu myśli tylko gdzie by tu w Tatry uderzyć - oczywiście sam nie chce jechać i ja pierwsza padłam jego ofiarą :|. Ostatnio jego obsesją stała się Świnica. Jako że mnie na myśl wyjściu na Świnicę słabi, co nuż przekręcam go na coś innego: a to Rysy ze Słowacji, a to Tatry Zachodnie, teraz Krywań......<br />
 <br />
I tak 17.07 wyjeżdżamy z domu ok. 3-ciej, i bez problemu docieramy do miejsca zwanego Tri Studnicki<br />
[attachment=32433]<br />
 Na parkingu stoi kilka samochodów Jest 7.15 gdy wyruszamy na szlak. Jest chłodno i przyjemnie. Idzie się dobrze, w cieniu. Ludzi na szlaku mijamy już sporo. Wychodzimy ponad las, i odsłaniają się pierwsze widoki: na Tatry Zachodnie i  na nasz cel:<br />
[attachment=32434][attachment=32435][attachment=32436]<br />
Drepcze się nadal przyjemnie. Niedługo  docieramy do miejsca gdzie nasz szlak łączy się ze szlakiem ze Szczyrbskiego Plesa. Od razu luda dużo więcej, a i podejście bardziej wymagające. Niektórzy drapią się w górę, niektórzy w dół, niektórzy odpoczywają, inni robią jeszcze coś innego...<br />
[attachment=32437][attachment=32438][attachment=32439]<br />
Nasz cel coraz bliżej, w dole dostrzegamy Jamski Staw, nad którym plażuje nasza koleżanka z psem. Machamy jej, a ona nic :unsure:<br />
[attachment=32440][attachment=32441]<br />
Im wyżej, tym większa dowolność w pokonywaniu dystansu. Ludzie idą jak im pasuje, nie patrząc na szlak. Po chwili można się przyzwyczaić że tu tak się chodzi - co zresztą później przykro zaskutkuje w naszym przypadku.....]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[17-18 lipiec 2010 Rysianka.W słońcu i deszczu.]]></title>
			<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2977</link>
			<pubDate>Wed, 21 Jul 2010 09:47:08 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2977</guid>
			<description><![CDATA[Start odbył się z przystanku ;Żabnica-Skałka.Po krótkiej integracji przy sklepiku z miejscowymi ludkami tudzież spożyciu Wojaka zielonego 7,2% ruszam czarnym szlakiem na halę Boraczą.Na szczęście upał nie dokucza i po ok, godzinie piję herbatę w schronisku.Umykam śpiesznie zostawiając na Boraczej grupę imprezowiczów.W połowie szlaku na Halę Lipowską postanawiam zbadać stan poszycia leśnego i miękkość trawy,zajmując pozycję horyzontalną w kierunku północ-południe.Jedna z przechodzących turystek zaniepokojona moją pozycją ,gotowa jest wezwać GOPR.Szybko wyprowadzam ją z błędu i proponuję wspólne kontynuowanie badań.Ów turystka pośpiesznie oddala się mamrocząc coś pod nosem,dziwnie spogladając w moim kierunku.Kończę badanie i walcuję się na Rysiankę z postojem na Lipowskiej.W schronisku na Rysiance wspaniałomyślnie odstępuję małżeństwu jedyny 2 osobowy pokój ,ładując się do wieloosobowego pokoju.Prysznic, zimne :10: :10: stawia mnie na nogi.Podziwiam widoki i zastanawiam się nad rozpaleniem ogniska.Zapada decyzja o ognisku mimo grzmotów nadchodzącej burzy, która towarzyszy mi od Boraczej.W chwilę po upieczeniu pierwszej kiełbaski zaczyna się horror.Pośpieszna ewakuacja nas,prowiantu i napitków do schroniska.Reszta to już banał.Integracja w jadalni,górskie opowiastki itp.Rano załamanie,moje i pogody.Potem tylko deszcz,mgła i marszobieg do Milówki.Wpadam zdyszany na stację 5 minut przed odjazdem pociągu ,by dowiedzieć się że pociąg spóźniony ok,15 minut.I to by było na tyle.Acha,dla zainteresowanych zamieszczam rozkład jazdy z Żabnica-Skałka. Link do fotek. http://picasaweb.google.pl/turysta46/718...uIDeszczu#<br />
_____________]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Start odbył się z przystanku ;Żabnica-Skałka.Po krótkiej integracji przy sklepiku z miejscowymi ludkami tudzież spożyciu Wojaka zielonego 7,2% ruszam czarnym szlakiem na halę Boraczą.Na szczęście upał nie dokucza i po ok, godzinie piję herbatę w schronisku.Umykam śpiesznie zostawiając na Boraczej grupę imprezowiczów.W połowie szlaku na Halę Lipowską postanawiam zbadać stan poszycia leśnego i miękkość trawy,zajmując pozycję horyzontalną w kierunku północ-południe.Jedna z przechodzących turystek zaniepokojona moją pozycją ,gotowa jest wezwać GOPR.Szybko wyprowadzam ją z błędu i proponuję wspólne kontynuowanie badań.Ów turystka pośpiesznie oddala się mamrocząc coś pod nosem,dziwnie spogladając w moim kierunku.Kończę badanie i walcuję się na Rysiankę z postojem na Lipowskiej.W schronisku na Rysiance wspaniałomyślnie odstępuję małżeństwu jedyny 2 osobowy pokój ,ładując się do wieloosobowego pokoju.Prysznic, zimne :10: :10: stawia mnie na nogi.Podziwiam widoki i zastanawiam się nad rozpaleniem ogniska.Zapada decyzja o ognisku mimo grzmotów nadchodzącej burzy, która towarzyszy mi od Boraczej.W chwilę po upieczeniu pierwszej kiełbaski zaczyna się horror.Pośpieszna ewakuacja nas,prowiantu i napitków do schroniska.Reszta to już banał.Integracja w jadalni,górskie opowiastki itp.Rano załamanie,moje i pogody.Potem tylko deszcz,mgła i marszobieg do Milówki.Wpadam zdyszany na stację 5 minut przed odjazdem pociągu ,by dowiedzieć się że pociąg spóźniony ok,15 minut.I to by było na tyle.Acha,dla zainteresowanych zamieszczam rozkład jazdy z Żabnica-Skałka. Link do fotek. http://picasaweb.google.pl/turysta46/718...uIDeszczu#<br />
_____________]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Złotą ścieżką Czeskiego Raju]]></title>
			<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2973</link>
			<pubDate>Mon, 19 Jul 2010 19:58:38 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2973</guid>
			<description><![CDATA[Niedzielny poranek budzi mnie rytmicznie stukającymi w parapet kroplami deszczu. Przecieram oczy i wyzbywam się złudzeń, że dziś będzie pogodny dzień.<br />
W głowie plączą się myśli; czy zadzwonić do znajomych i odwołać swoją obecność?<br />
Zwycięża bezgraniczna chęć spotkania się z górami. Pakuję plecak i niezbędny element mojego dzisiejszego ubioru - pelerynę.<br />
Podróż mija dosyć szybko, jednakże monotonny krajobraz w strugach deszczu za szybami autobusu wzbudza znów wątpliwości.<br />
Docieramy do miejsca od którego rozpoczniemy naszą wędrówkę - Malá Skála. Jest to miejscowość leżąca w głębokiej dolinie Izery, pod zboczami formacji Suché skaly, masywu Vranovský hřbet i Sokol.<br />
Wiatr przedmuchuje chmury, pozostawiając jedynie te z których siąpi słaby deszcz.<br />
Nad miejscowością dominują ruiny skalnego grodu Vranov - Panteon [attachment=32407] [attachment=32408], umiejscowionego na stromym skalnym cyplu  Formacja Vranovský hřeben (jest to ostry grzebień z cenomańskiego piaskowca, wypiętrzony pod koniec trzeciorzędu). Krok za krokiem mijając formy piaskowcowe [attachment=32409] [attachment=32410] [attachment=32411] [attachment=32411] osiągamy naturalny skalny punkt widokowy Sokol z którego rozpościera się widok na Suché skály  [attachment=32412] [attachment=32413] z daleka przypominające organy lub grzbiet smoka. Suché skály nazywane są również czeskimi Dolomitami będącymi popularnym terenem alpinistycznym. Następnie trasa wiedzie przez Besedické skály [attachment=32414][attachment=32415] [attachment=32416] [attachment=32417] w których można znaleźć skalny labirynt Chléviště i  Kalich (pośrodku pięciu skalnych parowów ukrywa się ołtarz z wykutym kielichem i datą 1634 r.) [attachment=32418]. Labirynt piaskowcowych skał leży nad lewym brzegiem Izery z których rozciągają się piękne widoki (gdy nie pada deszcz) m.in. na Kozakov [attachment=32419]<br />
Krocząc ścieżkami skalnego labiryntu ........ [attachment=32419] [attachment=32420] [attachment=32421] [attachment=32422] [attachment=32423] - (wietrzenie skał)<br />
wchodzimy na złotą ścieżkę biegnącą Hamstejnskym grzbietem, która zaprowadzi nas na najwyższy szczyt Czeskiego Raju Kozakov (774 m n.p.m.) [attachment=32424]<br />
Z Hamstejnskiego grzbietu można podziwiać Zamek Trosky najważniejszą dawną warownię w tamtejszej okolicy [attachment=32425]. Słowo "trosky" znaczy po czesku ruiny. <br />
Jested [attachment=32426]<br />
Wędrówka dobiega końca, gdy naszym oczom ukazuje się wieża i schronisko na szczycie Kozakov. Zadowoleni z podziwiania dzisiejszych widoków wsiadamy do naszego automobilu i podążamy droga powrotną do kraju.<br />
<br />
Trasa:<br />
Mala Skala - Sokol (562 mnpm) - Besedice - Panovo Pole - Besedice - Koberovy - Kozakov. Długość trasy: 14 km]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Niedzielny poranek budzi mnie rytmicznie stukającymi w parapet kroplami deszczu. Przecieram oczy i wyzbywam się złudzeń, że dziś będzie pogodny dzień.<br />
W głowie plączą się myśli; czy zadzwonić do znajomych i odwołać swoją obecność?<br />
Zwycięża bezgraniczna chęć spotkania się z górami. Pakuję plecak i niezbędny element mojego dzisiejszego ubioru - pelerynę.<br />
Podróż mija dosyć szybko, jednakże monotonny krajobraz w strugach deszczu za szybami autobusu wzbudza znów wątpliwości.<br />
Docieramy do miejsca od którego rozpoczniemy naszą wędrówkę - Malá Skála. Jest to miejscowość leżąca w głębokiej dolinie Izery, pod zboczami formacji Suché skaly, masywu Vranovský hřbet i Sokol.<br />
Wiatr przedmuchuje chmury, pozostawiając jedynie te z których siąpi słaby deszcz.<br />
Nad miejscowością dominują ruiny skalnego grodu Vranov - Panteon [attachment=32407] [attachment=32408], umiejscowionego na stromym skalnym cyplu  Formacja Vranovský hřeben (jest to ostry grzebień z cenomańskiego piaskowca, wypiętrzony pod koniec trzeciorzędu). Krok za krokiem mijając formy piaskowcowe [attachment=32409] [attachment=32410] [attachment=32411] [attachment=32411] osiągamy naturalny skalny punkt widokowy Sokol z którego rozpościera się widok na Suché skály  [attachment=32412] [attachment=32413] z daleka przypominające organy lub grzbiet smoka. Suché skály nazywane są również czeskimi Dolomitami będącymi popularnym terenem alpinistycznym. Następnie trasa wiedzie przez Besedické skály [attachment=32414][attachment=32415] [attachment=32416] [attachment=32417] w których można znaleźć skalny labirynt Chléviště i  Kalich (pośrodku pięciu skalnych parowów ukrywa się ołtarz z wykutym kielichem i datą 1634 r.) [attachment=32418]. Labirynt piaskowcowych skał leży nad lewym brzegiem Izery z których rozciągają się piękne widoki (gdy nie pada deszcz) m.in. na Kozakov [attachment=32419]<br />
Krocząc ścieżkami skalnego labiryntu ........ [attachment=32419] [attachment=32420] [attachment=32421] [attachment=32422] [attachment=32423] - (wietrzenie skał)<br />
wchodzimy na złotą ścieżkę biegnącą Hamstejnskym grzbietem, która zaprowadzi nas na najwyższy szczyt Czeskiego Raju Kozakov (774 m n.p.m.) [attachment=32424]<br />
Z Hamstejnskiego grzbietu można podziwiać Zamek Trosky najważniejszą dawną warownię w tamtejszej okolicy [attachment=32425]. Słowo "trosky" znaczy po czesku ruiny. <br />
Jested [attachment=32426]<br />
Wędrówka dobiega końca, gdy naszym oczom ukazuje się wieża i schronisko na szczycie Kozakov. Zadowoleni z podziwiania dzisiejszych widoków wsiadamy do naszego automobilu i podążamy droga powrotną do kraju.<br />
<br />
Trasa:<br />
Mala Skala - Sokol (562 mnpm) - Besedice - Panovo Pole - Besedice - Koberovy - Kozakov. Długość trasy: 14 km]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[NORWEGIA sieprień 2010 ( wolne miejsce )]]></title>
			<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2972</link>
			<pubDate>Mon, 19 Jul 2010 17:52:20 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2972</guid>
			<description><![CDATA[Za kilka dni ( koniec lipca-początek sierpnia ) wybieram się z kolegą do Norwegii. Jedziemy we dwójkę oplem astrą na gaz i mamy jedno, a na siłę 2 miejsca w samochodzie. Celem głównym jest góra Kjerag i kurs base. A dalej to bedzie prowadził nas los z tym, że chcemy jechać na północ, mamy na wszystko miesiąc czasu. Może uda się znaleść jakąś prace, jednym słowem nic konkretnego. Wiadomo jedyne, że jedziemy przez Danię mostem nie korzystając z promów.<br />
 <br />
Jeśli ktoś był z forumowiczów w Norwegii i może polecić coś to chetnie to rozważymy.<br />
<br />
<br />
Oczywiście mamy w planach jakieś kilkudniowe wędrówki z namiotem po górach.<br />
<br />
moja strona: http://www.mountainbike.keep.pl<br />
<br />
mail: supertramp@wp.pl]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Za kilka dni ( koniec lipca-początek sierpnia ) wybieram się z kolegą do Norwegii. Jedziemy we dwójkę oplem astrą na gaz i mamy jedno, a na siłę 2 miejsca w samochodzie. Celem głównym jest góra Kjerag i kurs base. A dalej to bedzie prowadził nas los z tym, że chcemy jechać na północ, mamy na wszystko miesiąc czasu. Może uda się znaleść jakąś prace, jednym słowem nic konkretnego. Wiadomo jedyne, że jedziemy przez Danię mostem nie korzystając z promów.<br />
 <br />
Jeśli ktoś był z forumowiczów w Norwegii i może polecić coś to chetnie to rozważymy.<br />
<br />
<br />
Oczywiście mamy w planach jakieś kilkudniowe wędrówki z namiotem po górach.<br />
<br />
moja strona: http://www.mountainbike.keep.pl<br />
<br />
mail: supertramp@wp.pl]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[5 Stawów, Murowaniec przez którąś z przełęczy.]]></title>
			<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2971</link>
			<pubDate>Mon, 19 Jul 2010 17:00:32 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2971</guid>
			<description><![CDATA[Powitał.<br />
Zamierzam za tydzień jechać z 2 osobami w Tatry i chciałbym Was poprosić o radę co do trasy.<br />
<br />
Ja troszkę po Tatrach chodziłem (jakieś Rysy, Kasprowy, Czarny Staw Gąsiennicowy, te wszystkie dolinki typu wycieczka klasowa, w sumie dosyć niewiele), pozostałe 2 osoby nie mają praktycznie żadnego doświadczenia.<br />
<br />
Trasa jaką sobie umyśliłem, to: <br />
1szego dnia do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów przez Morskie Oko,<br />
2giego przejście do Murowańca przez Kozią Przełęcz/Zawrat/Krzyżne<br />
3ciego zejście do Kuźnic i łażenie po Krupówkach.<br />
<br />
2 razy będziemy jechać nocnym pociągiem.<br />
<br />
Którą z przełęczy byście wybrali (Krzyżne mnie zniechęcają, bo chciałem przejść koło Czarnego Stawu Gąsiennicowego)?<br />
Myślicie, że ta trasa będzie na tyle łatwa, żeby niewyspane osoby bez doświadczenia się nie wkurzały, i jednocześnie na tyle ciekawa, żeby nie umrzeć z nudów?<br />
Nie wiecie, czy zarezerwowanie 3 miejsc w schroniskach, stanowi jakiś problem (czy ilość osób nie musi być parzysta)?<br />
<br />
Pozdrawiam i z góry dzięki za odpowiedź...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Powitał.<br />
Zamierzam za tydzień jechać z 2 osobami w Tatry i chciałbym Was poprosić o radę co do trasy.<br />
<br />
Ja troszkę po Tatrach chodziłem (jakieś Rysy, Kasprowy, Czarny Staw Gąsiennicowy, te wszystkie dolinki typu wycieczka klasowa, w sumie dosyć niewiele), pozostałe 2 osoby nie mają praktycznie żadnego doświadczenia.<br />
<br />
Trasa jaką sobie umyśliłem, to: <br />
1szego dnia do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów przez Morskie Oko,<br />
2giego przejście do Murowańca przez Kozią Przełęcz/Zawrat/Krzyżne<br />
3ciego zejście do Kuźnic i łażenie po Krupówkach.<br />
<br />
2 razy będziemy jechać nocnym pociągiem.<br />
<br />
Którą z przełęczy byście wybrali (Krzyżne mnie zniechęcają, bo chciałem przejść koło Czarnego Stawu Gąsiennicowego)?<br />
Myślicie, że ta trasa będzie na tyle łatwa, żeby niewyspane osoby bez doświadczenia się nie wkurzały, i jednocześnie na tyle ciekawa, żeby nie umrzeć z nudów?<br />
Nie wiecie, czy zarezerwowanie 3 miejsc w schroniskach, stanowi jakiś problem (czy ilość osób nie musi być parzysta)?<br />
<br />
Pozdrawiam i z góry dzięki za odpowiedź...]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Tatry Wysokie na trzy dni]]></title>
			<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2969</link>
			<pubDate>Sun, 18 Jul 2010 19:54:45 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2969</guid>
			<description><![CDATA[Witam<br />
Chciałbym zaprezentować moją wyprawę z kolegami po Tatrach Wysokich, początkowo trasa miała być na 4-5 dni, jednak termin nie pozwalał na realizację tych planów i wyprawa skróciła się do 3 dni.<br />
<br />
Dzień I- na parkingu przy dworcu PKP byliśmy o godzinie 9:00, za dwu dniowy pobyt samochodu na parkingu zapłaciliśmy 60zł:uhm:. Szybko zapakowaliśmy plecaki i do busa który jedzie w stronę Palenicy Białczańskiej, koszt przejazdu 8zł od głowy. Trasa pod Morskie Oko przebiegła sprawnie mimo dużego natłoku. Po krótkim odpoczynku nad jeziorem rozpoczęliśmy "atak" ceprostradą w stronę Wrót Całubińskiego, Szpiglasowej Przełęczy i Szpiglasowego Wierchu, widoki z tych miejsc są piękne, ze Szpiglasa widzieliśmy naszą pierwszą metę, jaką jest schronisko w piątce. Powoli zbliżała się noc, aż wreszcie dotarliśmy do schroniska. Na całe szczęście mieliśmy nocleg na podłodze za 20zł, lepsze to niż kosodrzewina :hihi:<br />
<br />
[attachment=32384] [attachment=32385] [attachment=32386] [attachment=32387] [attachment=32388] [attachment=32389] [attachment=32390] [attachment=32391] [attachment=32392] [attachment=32393] [attachment=32394]<br />
<br />
Dzień II- po butka godzina 6:00, coś zjeść i hurra:kwasny: idziemy dalej, po drodze zejście do wodospadu Siklawa i powrót do góry by iść dalej zgodnie z zamierzonymi planami, idziemy w stronę Zawratu, pogoda dość dobra, nogi troszeczkę plątają się, ale dajemy radę, docieramy do Zawratu, tam posiłek i decyzja czy idziemy przez Zamarłą Turnię szlakiem czerwonym czy też niebieskim w dół, w stronę doliny Gąsienicowej. Ostatecznie ruszamy czerwonym, ale pójdziemy tylko do Koziej Przełęczy, droga jest trochę męcząca, plecaki z karimatą i śpiworem oraz wielkimi zapasami jedzenia i ubrań, latają nam po plecach, widoki zachwycają. Przechodzimy przez skały trzymając w ręku łańcuchy i ciągle spoglądając w niebo czy nie zachodzi się na pokaz wyładowań atmosferycznych. Po paru godzinach dochodzimy do schroniska Murowaniec, tam dostajemy pokój  za 35zł od jednego, w miłej atmosferze ;) spędzamy wolny czas w schronisku.<br />
<br />
[attachment=32395] [attachment=32396] [attachment=32397] [attachment=32398] [attachment=32399] [attachment=32400] [attachment=32401] [attachment=32402] [attachment=32403]<br />
<br />
Dzień III- wstajemy o godzinie 7 pakujemy plecaki i schodzimy do jadalni, spożywamy ciepły posiłek i wychodzimy na niebieski szlak w stronę Kuźnic, zostawiając za sobą majestatyczne góry. W drodze powrotnej do Kuźnic ciągle towarzyszy nam warkot śmigłowca TOPR ( robi wrażenie).<br />
O godzinie 11 jesteśmy w Kuźnicach, miejsce zabite ludźmi jak Morskie Oko, kolejka pod wyciąg na Kasprowy aż pod schody kolejki :|. Wsiadamy do busa i kierujemy się w stronę dworca.<br />
<br />
[attachment=32405]<br />
<br />
I tak kończy się nasza fajna przygoda z Tatrami, jedynie to czego sobie nie mogę darować to jest to że podczas jednego z wielu naszych odpoczynków na skałach nie podszedłem do dziewczyny która szkicowała mnie na kartce papieru i nie poprosiłem o kopię lub zdjęcie Jej dzieła...:cry:]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Witam<br />
Chciałbym zaprezentować moją wyprawę z kolegami po Tatrach Wysokich, początkowo trasa miała być na 4-5 dni, jednak termin nie pozwalał na realizację tych planów i wyprawa skróciła się do 3 dni.<br />
<br />
Dzień I- na parkingu przy dworcu PKP byliśmy o godzinie 9:00, za dwu dniowy pobyt samochodu na parkingu zapłaciliśmy 60zł:uhm:. Szybko zapakowaliśmy plecaki i do busa który jedzie w stronę Palenicy Białczańskiej, koszt przejazdu 8zł od głowy. Trasa pod Morskie Oko przebiegła sprawnie mimo dużego natłoku. Po krótkim odpoczynku nad jeziorem rozpoczęliśmy "atak" ceprostradą w stronę Wrót Całubińskiego, Szpiglasowej Przełęczy i Szpiglasowego Wierchu, widoki z tych miejsc są piękne, ze Szpiglasa widzieliśmy naszą pierwszą metę, jaką jest schronisko w piątce. Powoli zbliżała się noc, aż wreszcie dotarliśmy do schroniska. Na całe szczęście mieliśmy nocleg na podłodze za 20zł, lepsze to niż kosodrzewina :hihi:<br />
<br />
[attachment=32384] [attachment=32385] [attachment=32386] [attachment=32387] [attachment=32388] [attachment=32389] [attachment=32390] [attachment=32391] [attachment=32392] [attachment=32393] [attachment=32394]<br />
<br />
Dzień II- po butka godzina 6:00, coś zjeść i hurra:kwasny: idziemy dalej, po drodze zejście do wodospadu Siklawa i powrót do góry by iść dalej zgodnie z zamierzonymi planami, idziemy w stronę Zawratu, pogoda dość dobra, nogi troszeczkę plątają się, ale dajemy radę, docieramy do Zawratu, tam posiłek i decyzja czy idziemy przez Zamarłą Turnię szlakiem czerwonym czy też niebieskim w dół, w stronę doliny Gąsienicowej. Ostatecznie ruszamy czerwonym, ale pójdziemy tylko do Koziej Przełęczy, droga jest trochę męcząca, plecaki z karimatą i śpiworem oraz wielkimi zapasami jedzenia i ubrań, latają nam po plecach, widoki zachwycają. Przechodzimy przez skały trzymając w ręku łańcuchy i ciągle spoglądając w niebo czy nie zachodzi się na pokaz wyładowań atmosferycznych. Po paru godzinach dochodzimy do schroniska Murowaniec, tam dostajemy pokój  za 35zł od jednego, w miłej atmosferze ;) spędzamy wolny czas w schronisku.<br />
<br />
[attachment=32395] [attachment=32396] [attachment=32397] [attachment=32398] [attachment=32399] [attachment=32400] [attachment=32401] [attachment=32402] [attachment=32403]<br />
<br />
Dzień III- wstajemy o godzinie 7 pakujemy plecaki i schodzimy do jadalni, spożywamy ciepły posiłek i wychodzimy na niebieski szlak w stronę Kuźnic, zostawiając za sobą majestatyczne góry. W drodze powrotnej do Kuźnic ciągle towarzyszy nam warkot śmigłowca TOPR ( robi wrażenie).<br />
O godzinie 11 jesteśmy w Kuźnicach, miejsce zabite ludźmi jak Morskie Oko, kolejka pod wyciąg na Kasprowy aż pod schody kolejki :|. Wsiadamy do busa i kierujemy się w stronę dworca.<br />
<br />
[attachment=32405]<br />
<br />
I tak kończy się nasza fajna przygoda z Tatrami, jedynie to czego sobie nie mogę darować to jest to że podczas jednego z wielu naszych odpoczynków na skałach nie podszedłem do dziewczyny która szkicowała mnie na kartce papieru i nie poprosiłem o kopię lub zdjęcie Jej dzieła...:cry:]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[czeskie czasy]]></title>
			<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2965</link>
			<pubDate>Thu, 15 Jul 2010 13:17:38 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2965</guid>
			<description><![CDATA[Znacie może jakieś strony z czasami przejść lub mapy z nimi z obszaru Orlickich Gór i Broumowska?<br />
Chodzi mi o czeskie mapy inne niż z SHO Cart (bo te to nawet kilometrów nie mają)<br />
<br />
To jest wogóle dla mnie interesująca sprawa, że w Czechach na szlakowskazach sa km a na Słowacji czasy przejść. A przecież jeszcze nie dawno to było jedno państwo:uhm:<br />
To tak na marginesie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Znacie może jakieś strony z czasami przejść lub mapy z nimi z obszaru Orlickich Gór i Broumowska?<br />
Chodzi mi o czeskie mapy inne niż z SHO Cart (bo te to nawet kilometrów nie mają)<br />
<br />
To jest wogóle dla mnie interesująca sprawa, że w Czechach na szlakowskazach sa km a na Słowacji czasy przejść. A przecież jeszcze nie dawno to było jedno państwo:uhm:<br />
To tak na marginesie.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[(Nie)dzielne Karkonosze]]></title>
			<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2963</link>
			<pubDate>Wed, 14 Jul 2010 20:35:02 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2963</guid>
			<description><![CDATA[Po przyjeździe do Karpacza, zaczynam odczuwać wysoką temperaturę oraz parność unoszącą się w powietrzu, która będzie mi towarzyszyć przez cały dzień. Dlatego też, może trochę z lenistwa rezygnuję z podejścia i kupuję bilet na wyciąg w dwie strony :P<br />
Trasa:<br />
Kopa - Śląski Dom - Obri dul (szlak niebieski - letnia droga) - szlak żółty biegnący pod Studnici hora - żelazna ścieżka (szlak czerwony) - zielony szlak pod Vyrovką - Vyrovka - czerwonym szlakiem do Lucni bouda - zielonym szlakiem przez torfowiska do Śląskiego Domu - Kopa.<br />
<br />
[attachment=32348] :)<br />
[attachment=32349] widok na Śnieżkę z Kopy<br />
[attachment=32350] Obri dul<br />
[attachment=32351] Studnicni jama<br />
[attachment=32352] Studnicni hora<br />
[attachment=32353] widok na Śnieżkę z Modry dul<br />
[attachment=32354]<br />
[attachment=32355] Chata Vyrovka<br />
[attachment=32356] panorama z widokiem na Łabski szczyt<br />
[attachment=32357] Modry dul<br />
[attachment=32360] Lucni bouda<br />
[attachment=32358] ścieżka biegnąca przez torfowiska<br />
[attachment=32359] widok na Śnieżkę od czeskiej strony<br />
<br />
Pogoda dała się we znaki, ale było warto :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Po przyjeździe do Karpacza, zaczynam odczuwać wysoką temperaturę oraz parność unoszącą się w powietrzu, która będzie mi towarzyszyć przez cały dzień. Dlatego też, może trochę z lenistwa rezygnuję z podejścia i kupuję bilet na wyciąg w dwie strony :P<br />
Trasa:<br />
Kopa - Śląski Dom - Obri dul (szlak niebieski - letnia droga) - szlak żółty biegnący pod Studnici hora - żelazna ścieżka (szlak czerwony) - zielony szlak pod Vyrovką - Vyrovka - czerwonym szlakiem do Lucni bouda - zielonym szlakiem przez torfowiska do Śląskiego Domu - Kopa.<br />
<br />
[attachment=32348] :)<br />
[attachment=32349] widok na Śnieżkę z Kopy<br />
[attachment=32350] Obri dul<br />
[attachment=32351] Studnicni jama<br />
[attachment=32352] Studnicni hora<br />
[attachment=32353] widok na Śnieżkę z Modry dul<br />
[attachment=32354]<br />
[attachment=32355] Chata Vyrovka<br />
[attachment=32356] panorama z widokiem na Łabski szczyt<br />
[attachment=32357] Modry dul<br />
[attachment=32360] Lucni bouda<br />
[attachment=32358] ścieżka biegnąca przez torfowiska<br />
[attachment=32359] widok na Śnieżkę od czeskiej strony<br />
<br />
Pogoda dała się we znaki, ale było warto :)]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Lato w Sudetach]]></title>
			<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2962</link>
			<pubDate>Wed, 14 Jul 2010 13:08:36 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2962</guid>
			<description><![CDATA[Kilka sudeckich wycieczek<br />
<br />
Góry Stołowe<br />
http://gorskieszlaki.eu/index.php?option...&Itemid=66<br />
i<br />
http://gorskieszlaki.eu/index.php?option...&Itemid=66<br />
<br />
Góry Izerskie<br />
http://gorskieszlaki.eu/index.php?option...&Itemid=59<br />
<br />
Masyw Śnieżnika<br />
http://gorskieszlaki.eu/index.php?option...&Itemid=69<br />
<br />
Karkonosze<br />
http://gorskieszlaki.eu/index.php?option...&Itemid=57<br />
<br />
pozdrawiam]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Kilka sudeckich wycieczek<br />
<br />
Góry Stołowe<br />
http://gorskieszlaki.eu/index.php?option...&Itemid=66<br />
i<br />
http://gorskieszlaki.eu/index.php?option...&Itemid=66<br />
<br />
Góry Izerskie<br />
http://gorskieszlaki.eu/index.php?option...&Itemid=59<br />
<br />
Masyw Śnieżnika<br />
http://gorskieszlaki.eu/index.php?option...&Itemid=69<br />
<br />
Karkonosze<br />
http://gorskieszlaki.eu/index.php?option...&Itemid=57<br />
<br />
pozdrawiam]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Wielka Racza]]></title>
			<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2960</link>
			<pubDate>Tue, 13 Jul 2010 17:33:07 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2960</guid>
			<description><![CDATA[Dzisiaj Sokół zaprasza Was w Worek Raczański. Start w Rycerce Górnej - Kolonii. To jakieś 30 km od Żywca, za Rajczą. <br />
<br />
Zaczynamy szlakiem żółtym. Na końcu asfaltu jest miejsce do zostawienia samochodu. Wrócimy po niego za kilka godzin.<br />
<br />
Od parkingu należy iść szlakiem żółtym. Droga jest poprowadzona tzw. konioplajem, przez co podejście jest naprawdę eleganckie. Droga jest bita i brak w niej większych podejść. <br />
<br />
Po jakiejś 1 godz i 30 minutach osiąga się schronisko na Wielkiej Raczy (1236m) i jej bardzo widokowy szczyt. <br />
<br />
Tłoczno pewnie robi się tu dopiero po południu - o godzinie 9.00 w niedzielę naliczyłem cztery osoby.<br />
<br />
<br />
[attachment=32319] Widok na Beskid Śląski<br />
[attachment=32320] Sokół i jego kolega Stoh.<br />
<br />
Zmieniamy kolor szlaku na czerwony. Wygodna droga po kilku minutach wyprowadza na halę, na której niejeden z Was chciałby spędzić resztę swoich dni...<br />
[attachment=32321]<br />
[attachment=32322]<br />
[attachment=32323]<br />
[attachment=32324]<br />
<br />
A później rozpoczyna się coś, co zaskoczy każdego, kto przyjeżdża w Beskidy i zna szerokie, kamieniste drogi...<br />
A więc najpierw zejście pod Orła...<br />
[attachment=32325]<br />
Potem podejście pod Bugaj.<br />
[attachment=32326]<br />
Ścieżka nasza daruje nam wejście na szczyt - w zamian pokaże nam Halę Śrubitę. Wymiana moim zdaniem - korzystna.<br />
<br />
[attachment=32327]<br />
<br />
Lasem, wąziutką ścieżką będziemy kluczyć w pięknych buczynach... [attachment=32328] Co  pewien czas między drzewami zamajaczy nam wierzchołek oddalającej się już Wielkiej Raczy - z widocznym na szczycie schroniskiem.[attachment=32329]<br />
W końcu osiągniemy Jaworzynę, na której otworzą się widoki na stronę słowacką. Od Wielkiej Raczy do tego miejsca jakieś 2 godziny spacerem. Praktycznie cały czas poziomo. <br />
<br />
Tu piękny widok na Małą Fatrę i Rycerzową. <br />
<br />
[attachment=32330]<br />
[attachment=32331]<br />
[attachment=32332]Z Jaworzyny grzbietem obniżamy się do rozwidlenia przy Przełęczy Przegibek. (30 minut). Ładnie stąd wygląda Wielka Racza.[attachment=32333]<br />
<br />
Jeśli komuś się chce - może przedłużyć sobie wycieczkę. Czerwonym szlakiem mozna wyjść stąd na Rycerzową do bacówki - a wrócić niebieskim. Samo przejście tego zajmie jakieś 2,5 godziny.<br />
<br />
Mnie się nie chciało, więc poszedłem do schroniska na Przegibku. Tu w zasadzie spotkać można większą ilość ludzi, bo dotychczas na szlaku wiało ciszą[attachment=32334]<br />
<br />
<br />
Dla chętnych - ja to wykonalem i się opłaciło - dodatkowe wejście na Bendoszkę Wielką celem podziwiania niezlej panoramy (wejście czarnym szlakiem 15 minut)<br />
<br />
<br />
[attachment=32335]<br />
[attachment=32336]<br />
[attachment=32337]<br />
<br />
Zejście z Przegibka do Kolonii - zielony szlak - 1 godzina - do samochodu. <br />
<br />
Polecam.<br />
<br />
<br />
<br />
Podsumowanie - to jakieś 20 km. W ogóle się tego nie odczuwa. Czas przejścia - jakieś 6 godzin, bez odpoczynków.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Dzisiaj Sokół zaprasza Was w Worek Raczański. Start w Rycerce Górnej - Kolonii. To jakieś 30 km od Żywca, za Rajczą. <br />
<br />
Zaczynamy szlakiem żółtym. Na końcu asfaltu jest miejsce do zostawienia samochodu. Wrócimy po niego za kilka godzin.<br />
<br />
Od parkingu należy iść szlakiem żółtym. Droga jest poprowadzona tzw. konioplajem, przez co podejście jest naprawdę eleganckie. Droga jest bita i brak w niej większych podejść. <br />
<br />
Po jakiejś 1 godz i 30 minutach osiąga się schronisko na Wielkiej Raczy (1236m) i jej bardzo widokowy szczyt. <br />
<br />
Tłoczno pewnie robi się tu dopiero po południu - o godzinie 9.00 w niedzielę naliczyłem cztery osoby.<br />
<br />
<br />
[attachment=32319] Widok na Beskid Śląski<br />
[attachment=32320] Sokół i jego kolega Stoh.<br />
<br />
Zmieniamy kolor szlaku na czerwony. Wygodna droga po kilku minutach wyprowadza na halę, na której niejeden z Was chciałby spędzić resztę swoich dni...<br />
[attachment=32321]<br />
[attachment=32322]<br />
[attachment=32323]<br />
[attachment=32324]<br />
<br />
A później rozpoczyna się coś, co zaskoczy każdego, kto przyjeżdża w Beskidy i zna szerokie, kamieniste drogi...<br />
A więc najpierw zejście pod Orła...<br />
[attachment=32325]<br />
Potem podejście pod Bugaj.<br />
[attachment=32326]<br />
Ścieżka nasza daruje nam wejście na szczyt - w zamian pokaże nam Halę Śrubitę. Wymiana moim zdaniem - korzystna.<br />
<br />
[attachment=32327]<br />
<br />
Lasem, wąziutką ścieżką będziemy kluczyć w pięknych buczynach... [attachment=32328] Co  pewien czas między drzewami zamajaczy nam wierzchołek oddalającej się już Wielkiej Raczy - z widocznym na szczycie schroniskiem.[attachment=32329]<br />
W końcu osiągniemy Jaworzynę, na której otworzą się widoki na stronę słowacką. Od Wielkiej Raczy do tego miejsca jakieś 2 godziny spacerem. Praktycznie cały czas poziomo. <br />
<br />
Tu piękny widok na Małą Fatrę i Rycerzową. <br />
<br />
[attachment=32330]<br />
[attachment=32331]<br />
[attachment=32332]Z Jaworzyny grzbietem obniżamy się do rozwidlenia przy Przełęczy Przegibek. (30 minut). Ładnie stąd wygląda Wielka Racza.[attachment=32333]<br />
<br />
Jeśli komuś się chce - może przedłużyć sobie wycieczkę. Czerwonym szlakiem mozna wyjść stąd na Rycerzową do bacówki - a wrócić niebieskim. Samo przejście tego zajmie jakieś 2,5 godziny.<br />
<br />
Mnie się nie chciało, więc poszedłem do schroniska na Przegibku. Tu w zasadzie spotkać można większą ilość ludzi, bo dotychczas na szlaku wiało ciszą[attachment=32334]<br />
<br />
<br />
Dla chętnych - ja to wykonalem i się opłaciło - dodatkowe wejście na Bendoszkę Wielką celem podziwiania niezlej panoramy (wejście czarnym szlakiem 15 minut)<br />
<br />
<br />
[attachment=32335]<br />
[attachment=32336]<br />
[attachment=32337]<br />
<br />
Zejście z Przegibka do Kolonii - zielony szlak - 1 godzina - do samochodu. <br />
<br />
Polecam.<br />
<br />
<br />
<br />
Podsumowanie - to jakieś 20 km. W ogóle się tego nie odczuwa. Czas przejścia - jakieś 6 godzin, bez odpoczynków.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Admin, dzik i żmija - czyli niedziela w Beskidzie Sądeckim]]></title>
			<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2959</link>
			<pubDate>Tue, 13 Jul 2010 07:05:49 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2959</guid>
			<description><![CDATA[Kolejny weekend, upalna niedziela więc co tu robić. Wybór padł na Beskid Sądecki - blisko i przyjemnie. <br />
<br />
Jak zawsze, z rana pakujemy się do Poldolota i ruszamy. Tym razem naszym punktem wyjścia będzie Szczawnica (punkt startowy Biby Gorczańskiej) a konkretnie Kaplica na Sewerynówce. <br />
Dzisiaj dla odmiany większość trasy będzie przebiegać poza szlakowo. <br />
<br />
Po zaparkowaniu samochodu ruszamy w głąb Doliny Sopotnickiego Potoku. W między czasie Modzina odbiera telefon od Admina który rzekomo cierpi na chorobę dnia wczorajszego - jak się okazało później mocno przesadzoną ! Pierwszym zwierzakiem napotkanym na szlaku jest Padalec. Oczywiście nie obyło się bez sesji fotograficznej. Nieco dalej spotykamy rolnika imponującym inwentarzem : 5 krów, 4 psy, 2 kozy i z 15 baranów ! Idziemy dalej. Dolina jest bardzo piękna i dzika - takie miejsca mieciury lubią najbardziej ! Po drodze napotykamy ogromne ilości poziomek  dlatego wedle przysłowia "las wyżywi nas" zatrzymujemy się na krótki popas. Po jakiś 2 h docieramy do końca doliny. Tutaj 2/3 wycieczki spożywa napój turystyczny schłodzony w miejscowym potoku a ja jako kierowca popijam soczek pomarańczowy - bananowy mi się już znudził.<br />
<br />
Po zebraniu sił czas na opuszczenie dolinki i wspięcie się na pasmo. Ruszamy, idę pierwszy i toruję drogę pośród borówek, świerków i powalonych drzew na dość stromym stoku. Ogólnie idzie się bardzo przyjemnie, ale gosia3ek jest innego zdania a już Maćka jak powiedział "zabiję Mieciura" to w ogóle nie rozumiem ! Jesteśmy na szlaku. Idziemy w stronę schroniska na Prehybie. Ale do niego dotrzemy później. Najpierw odbijamy ze szlaku, i pozo szlakowo zdobywamy Jasiennik. Tutaj w lesie spotykamy dość dorodnego dzika. Jak miłośnicy przyrody razem z Maćkiem biegniemy w krzoki z aparatem ale dzik spłoszony już dawno uciekł. Ciekawe kogo się przestraszył...? W drodze na szczyt spod nóg ucieka źmija - żadne cuda pełno tego w tym roku. Po zdobyciu szczytu wracamy ale kolejny raz pozaszlakowo wchodzimy na szczyt o nazwie Skałka. Potem idziemy już do schroniska czerwonym szlakiem. Nagle z lasu wyłania się jeszcze jeden stwór - Admin ! Okazało się, że zdecydował się nas odwiedzić w naszych wiejskich górach. Na Prehybie jarmark. Pełno samochodów i ludzi. Jest taż grupa emerytów z gitarą. My uciekamy do lasu i tam odpoczywamy.<br />
<br />
Po odpoczynku czas ruszyć w drogę powrotną. Panujący upał skutecznie wybija nam z głów pomysł wejścia na Radziejową. Schodzimy najpierw niebieskim szlakiem w stronę Szczawnicy ale znowu odbijamy na stokówkę i pozaszlakowo wracamy do samochodu. <br />
<br />
Podsumowując wyjście bardzo udane, zobaczyliśmy kawał Beskidu spoza szlaku. Trzeba częściej tak robić. <br />
Zdjęcia standardowo wrzucą pozostali uczestnicy : Modzina, Admin i  Mallaidh.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Kolejny weekend, upalna niedziela więc co tu robić. Wybór padł na Beskid Sądecki - blisko i przyjemnie. <br />
<br />
Jak zawsze, z rana pakujemy się do Poldolota i ruszamy. Tym razem naszym punktem wyjścia będzie Szczawnica (punkt startowy Biby Gorczańskiej) a konkretnie Kaplica na Sewerynówce. <br />
Dzisiaj dla odmiany większość trasy będzie przebiegać poza szlakowo. <br />
<br />
Po zaparkowaniu samochodu ruszamy w głąb Doliny Sopotnickiego Potoku. W między czasie Modzina odbiera telefon od Admina który rzekomo cierpi na chorobę dnia wczorajszego - jak się okazało później mocno przesadzoną ! Pierwszym zwierzakiem napotkanym na szlaku jest Padalec. Oczywiście nie obyło się bez sesji fotograficznej. Nieco dalej spotykamy rolnika imponującym inwentarzem : 5 krów, 4 psy, 2 kozy i z 15 baranów ! Idziemy dalej. Dolina jest bardzo piękna i dzika - takie miejsca mieciury lubią najbardziej ! Po drodze napotykamy ogromne ilości poziomek  dlatego wedle przysłowia "las wyżywi nas" zatrzymujemy się na krótki popas. Po jakiś 2 h docieramy do końca doliny. Tutaj 2/3 wycieczki spożywa napój turystyczny schłodzony w miejscowym potoku a ja jako kierowca popijam soczek pomarańczowy - bananowy mi się już znudził.<br />
<br />
Po zebraniu sił czas na opuszczenie dolinki i wspięcie się na pasmo. Ruszamy, idę pierwszy i toruję drogę pośród borówek, świerków i powalonych drzew na dość stromym stoku. Ogólnie idzie się bardzo przyjemnie, ale gosia3ek jest innego zdania a już Maćka jak powiedział "zabiję Mieciura" to w ogóle nie rozumiem ! Jesteśmy na szlaku. Idziemy w stronę schroniska na Prehybie. Ale do niego dotrzemy później. Najpierw odbijamy ze szlaku, i pozo szlakowo zdobywamy Jasiennik. Tutaj w lesie spotykamy dość dorodnego dzika. Jak miłośnicy przyrody razem z Maćkiem biegniemy w krzoki z aparatem ale dzik spłoszony już dawno uciekł. Ciekawe kogo się przestraszył...? W drodze na szczyt spod nóg ucieka źmija - żadne cuda pełno tego w tym roku. Po zdobyciu szczytu wracamy ale kolejny raz pozaszlakowo wchodzimy na szczyt o nazwie Skałka. Potem idziemy już do schroniska czerwonym szlakiem. Nagle z lasu wyłania się jeszcze jeden stwór - Admin ! Okazało się, że zdecydował się nas odwiedzić w naszych wiejskich górach. Na Prehybie jarmark. Pełno samochodów i ludzi. Jest taż grupa emerytów z gitarą. My uciekamy do lasu i tam odpoczywamy.<br />
<br />
Po odpoczynku czas ruszyć w drogę powrotną. Panujący upał skutecznie wybija nam z głów pomysł wejścia na Radziejową. Schodzimy najpierw niebieskim szlakiem w stronę Szczawnicy ale znowu odbijamy na stokówkę i pozaszlakowo wracamy do samochodu. <br />
<br />
Podsumowując wyjście bardzo udane, zobaczyliśmy kawał Beskidu spoza szlaku. Trzeba częściej tak robić. <br />
Zdjęcia standardowo wrzucą pozostali uczestnicy : Modzina, Admin i  Mallaidh.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Barania Góra]]></title>
			<link>http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2957</link>
			<pubDate>Mon, 12 Jul 2010 22:40:41 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=2957</guid>
			<description><![CDATA[Ja poraz 3 wybrałem w tym roku sie na moja ulubiiona górke Barania . Mimo że wszyscy mówia ze Barania w sezonie to jak Giewont w Taterach , to ja nie chce umiejszac jej znaczenia . Wszyscy klapkowicze wchodza na nia wzdłuż wisełki ,a ja chadzam żółtym od zapory przez Cięńkowy do Gawlusiego potem grzbietem od skrzycznego na Barania ,uważam że jest to jeden z najbardziej widokowych szlaków w Beskidzie Śląskim i wam polecam. Pare fotek .]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Ja poraz 3 wybrałem w tym roku sie na moja ulubiiona górke Barania . Mimo że wszyscy mówia ze Barania w sezonie to jak Giewont w Taterach , to ja nie chce umiejszac jej znaczenia . Wszyscy klapkowicze wchodza na nia wzdłuż wisełki ,a ja chadzam żółtym od zapory przez Cięńkowy do Gawlusiego potem grzbietem od skrzycznego na Barania ,uważam że jest to jeden z najbardziej widokowych szlaków w Beskidzie Śląskim i wam polecam. Pare fotek .]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>