Odpowiedz  Napisz temat 
Szwajcarskie szczytowanie 2019
Autor Wiadomość
maka

*****


Postów: 500
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2012
Status: Offline
Post: #1
Szwajcarskie szczytowanie 2019

Poniedziałek 15.07
St. Martin przyjazd rano o 9.00 na parking na końcu jeziora Gigerwaldsee 1340 npm, odpoczynek po podróży pogoda pochmurna        
Wtorek 16.07
Z parkingu w St. Martin przejazd rowerem wzdłóż jeziora do początku szlaku niebieskiego który zaczyna się kawałek przed zaporą na poziomie 1282 npm. Szlak pnie się stromo po ścianie wąwozu do wysokości 2000 npm gdzie otwiera się szeroka dolina z małą bacówką i tutaj kończy się wygodny szlak. Ścieszke podmył rwący strumień, widać miejscami fragmenty, oznakowania szlaku są świeżo pomalowane na wystających kamieniach ale idzie się po trawie wzdłóż strumienia do końca doliny. Zamykający doline kocioł jest tak stromy że wychodzi się niemal na czworaka po zjeżdżających kamieniach. Podejście dla upartych i bez lęku, dalej na szczyt Pizol 2844 npm już bez niespodzianek. Wolnym tempem z szukaniem trasy i pokonaniem kotła zajęło mi 6 godzin, powrót 4.Przejazd na przełęcz Fluelapass 2382 npm.                                
Środa 17.07
Po wczorajszym maratonie nie bardzo chciało mi się wstawać ale mając błękitne niebo nad głową wystartowałem o 6.30 obierając
kierunek Schwarzhorn 3145 npm. Pierwszą połowe trasy idzie się ścieszką później ginie ona pod śniegiem i tak kawałek po skałach
gdzie stromo i po płatach zmrożonego śniegu, orientacyjnie nie ma problemu. Zajęło mi to 3.30 min, szczyt warto odwiedzić.
                                                                               


17-09-2019 08:14 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
maka

*****


Postów: 500
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2012
Status: Offline
Post: #2
RE: Szwajcarskie szczytowanie 2019

Czwartek 18.07
Ranek deszczowy, wietrzny więc na drugi bok i śpie dalej. Od południa zaczyna się rozpogadzać ale za późno żeby się wybrać gdzieś wyżej więc rekonesans po okolicy i muszę przyznać że przełęcz Fluelapass jest bardzo fotogeniczna jeśli się pokręci po okolicy.                    

Piątek 19.07
Z parkingu Wagerhutta 2206 npm poniżej przełęczy ruszyłem pieszo w kierunku przełęczy Jorifluelafurgga 2722 npm, dotarłem tam po 2 godz. Widoki dookoła niesamowite ale też pasowało by wspiąć się jeszcze na szczyt Jorihorn 2844 npm lecz szlaku brak, grań wygląda na stromą więc udeżam w przeciwną stronę granią na najwyższy punkt 2771 npm. Opatrując szczyt myśle że musi się dać wejść na niego. Przed przełęczą wracając szlakiem zobaczyłem ścieszkę między skałami która ginęła ale na szczęście co jakiś czas się pojawiała i wypatrując dogodnego przejścia między skałami dotarłem na szczyt Jorihorn 2844 npm. Przemieszczam się do Zervrella koło Vals.                        
Sobota 20.07
Nad głową błękit a okoliczne szczyty w chmurach, z nadzieją że się rozejdą ruszyłem w kierunku szczytu Fanellhorn 3123 mając
nadzieje że coś więcej zobacze niż poprzednim razem, bo było mgliście a chciałem zobaczyć 3 szczyty w okolicy na których
już byłem. Dzisiaj pogoda też nie rozpieszczała ale będąc na szczycie obejrzałem przełęcz i szczyt który był w planie na jutro
i po ilości śniegu zalegającym na podejściu zrezygnowałem bowiem dojście nie będzie przetarte. Przemieszczam się na przełęcz Gotthardpass 2091 npm w strugach deszczu z nadzieją że wreszcie się rozpogodzi.                        


17-09-2019 08:28 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
maka

*****


Postów: 500
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2012
Status: Offline
Post: #3
RE: Szwajcarskie szczytowanie 2019

Niedziela 21.07
W nocy słysze po blachach padający deszcz , o 5.00 sprawdzam kontrolnie co na niebie, widok sprawił że śpię dalej. O 9.00
natura wygnała mnie z pieleszy, pogoda jak zwykle błękit nad głową a szczyty w chmurach, jest niedziela to na przełęczy będzie można zobaczyć rzadkie modele aut i inne dziwolągi                 ale zanim się tam wybrałem patrze na zbocze na przeciw jeziora Lago Lucendro i widzę grupe piechurów, patrze na mapę nie ma tam żadnego szlaku tylko droga do bacówki, myśle przejde się będe miał widok na szczyt Pizzo Lucendro 2962 i trasę na niego. Na skróty popylam przez zbocze docierając do szutrowej drogi i dalej podążam za nią i im wyżej to coraz lepsze widoki. Przed mostem nad dużym strumieniem w prawo w górę doliny jest droga więc dalej drepcze wypatrując tej grupy gdzie się podziali, docieram do pustej bacówki patrze w górę a tam małe ludziki idą od przełęczy granią ku szczycie. Rozglądam się, nigdzie najmniejszej ścieszki którą by oni mogli iść. Idę po trawach które jeszcze leżały, widać że śnieg niedawno stopniał a i krokusy zaczęły się pokazywać. Idzie się dobrze cel widoczny a na zalegających jeszcze polach śnieżnych mam ślady poprzedników które doprowadzają mnie pod kamienne zbocze pod przełęczą, jakoś je przebrnąłem i idąc na szczyt ścieszki prowadzą na ostrze grani co jest myjące bo i tak najlepiej iść prawą stroną. Na szczyt Monte Prosa 2738 docieram po 2.45min przez przypadek że zobaczyłem idących ludzi. Można też wejść na ten szczyt od strony jeziora Lago della Sella.                                        

Poniedziałek 22.07
Z San Carlo zasuwam rowerem nad zaporę i dalej wzdłóż jeziora Lago di Lucendro do początku szlaku na przełęcz Passo di
Lucendro 2532 npm. Szlak tak poprowadzony że się nie nudzi, w górnej części często przechodzi się przez pola śnieżne a z
przełęczy na szczyt jest ścieszka z początku oznakowana na niebiesko, jak się skończą to są kopczyki. W górę dobrze trzymać się ścieszki wijącej się po morenie gdy się skończy wchodzi się na stromy lodowiec i trawersuje się go do kopuły szczytowej, jest
stromo trzeba mieć raki i czekan. Trud nagrodzony niesamowitymi widokami. Powrót w rakach prawie do przełęczy po
lodowcu trzymając się z boku moreny. Dojazd rowerem oraz wyjście na szczyt Pizzo Lucendro 2962 zajęło mi 4 godz.                                                                

Wtorek 23.07
Dzisiaj pedałuje w przeciwną stronę nad jezioro Lago Sella przejeżdżam koronę zapory i zgodnie ze znaczkami idę na widokowy szczyt Glubin 2776. Jest to łatwy szczyt z fajnie poprowadzonym szlakiem którym wędrowałem 3.20 min. Przejazd pod Belvedere 2269 koło przełęczy Furkapass2429                                                    


17-09-2019 08:58 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
maka

*****


Postów: 500
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2012
Status: Offline
Post: #4
RE: Szwajcarskie szczytowanie 2019

Środa 24.07
Długo myślałem o tym szczycie, wielokrotnie go widziałem z sąsiednich szczytów, przyciągał jak magnez. Znam okolice
i wiedziałem że nie będzie łatwo więc przynajmniej spróbuję dokąd dojdę to też będzie dobrze. Koło hotelu Belvedere wchodzę
na szlak i pnę się do góry, myślę nie tędy droga, rozglądam sie widzę niebieskie strzałki to ide za nimi schodząc w dół ale one też sie kończą nie pozostaje nic innego jak jakoś dotrzeć do lodowca, po jego prawej stronie podążam uważając na szczeliny i mostki
śnieżne. Dochodząc do prawej odnogi lodowca wchodzę na morenę odnajduje ścieszke i tak na przemian to po kamieniach lub śniegu docieram do progu skalnego. Nie widzę nigdzie jakiegoś łagodnego przejścia, udało się go pokonać przy spływającym strumieniu. Przebrnąłem skały wchodząc na lodowiec by go trawersować do przełęczy Galensattel 3113 zarazem obserwując którędy na nią wejść, wszędzie stromo do tego jeszcze szczelina brzeżna. Po pokonaniu jej wspinam się, z przełęczy trzymając się blisko ostrza grani docierając do końca skał a zaczyna się kopuła śnieżna. Całą trasę przeszedłem w butach z rakami w plecaku nawet idąc po lodowcu Rhonegletscher nie były konieczne więc gdy widzę trzy ekipy z przewodnikami którzy schodzą i nie mają raków założonych myśle po co będe je dzwigał niepotrzebnie i zostawiam je z plecakiem.Doszedłem pod sam szczyt mając tylko do przejścia lodową pochyłość, po 7 godzinach marszu pokonując tyle trudności muszę zrezygnować będąc niemal na szczycie. Byłem wsciekły i zły no siebie, dobrze że nikogo nie było w pobliżu. Ktoś może powiedzieć że wystarczyło się wrócić po raki i zdobyć szczyt tyle że była godzina 13.00, zejście i powrót co najmniej jeszcze godzina. Nie zdecydowałem się na ten krok bowiem od zachodu napływały chmury i zaczęły gęstnieć, zmęczenie też dawało o sobie znać a droga powrotna to nie ułożone schody z kamienia czy ścieszka wysypana kamykiem tylko dziki kamienny teren z ciągłym szukaniem dogodnego zejścia uważając by nie nabawić się kontuzji oraz jeszcze topniejace lodowce do pokonania. Wróciłem po 5 godz , Galenstock 3586 popamiętam na długo. Jadę w okolice przełęczy Sustenpass 2224.                                                                            

Czwartek 25.07
Odpoczynek, w nocy burza bez deszczu.

Piątek 26.07
Z parkingu 1907 na szosie Sustlipass ruszyłem szlakiem krótszym z czterema drabinkami po drodze do schroniska Sustlihutte 2257. Od schroniska niebieskim szlakiem prosto do góry / jest też odbicie w lewo, o nim później / stromymi zakosami trochę ścieszką, to po głazach, przez płaty śniegu pokonuje wysokość. Orientacyjnie jest dobrze, trzeba się rozglądać ale wmiarę gęsto są znaczki i jak się kończą znaczy to że trzeba wejść na lodowiec a tam szczęśliwie mam ślady pozostawione jak się później okazało przez przewodniczkę z trzema turystkami. Po wyjściu na bule trzymam się prawej strony docierając do przełęczy Stossensattel 2782, tam napotyka się jedyną trudność, bo trzeba się wspiąć po stromej skale ale na szczęście jest tam lina. Dalej na szczyt Grassen 2946 na przemian po grani ostrzem i po śniegu docierając po 5 godz. Równocześnie ze mną wystartowali z parkingu dwóch wspinaczy którzy szybko mnie odstawili, od schroniska poszli szlakiem niebieskim w lewo. Później zobaczyłem jak wspinają się stromym śnieżnym źlebem, szczyt osiągnęli 20 minut po mnie. Na szczycie nie dało się wylegiwać bowiem pogoda się wyraźnie psuła, chmury stawały się granatowe ale na szczęście nic z nich nie wynikło. Opuszczam to miejsce kierując się na przełęcz Klausenpass 1984                                                                                                

Sobota 27.07
W nocy burza z deszczem, ranek zimny pochmurny, wieczór wygląda tak     w nocy dalszy ciąg deszczu.

Niedziela 28,07
W nocy mocno padało jak i rankiem z braku widoków na poprawę decyzja o powrocie


17-09-2019 09:25 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
tomtur

*****


Postów: 6,869
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Offline
Post: #5
RE: Szwajcarskie szczytowanie 2019

Super jak zawsze, ????



"Bo właśnie tam wiem po co żyję."
18-09-2019 07:51 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 15,949
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #6
RE: Szwajcarskie szczytowanie 2019

Dla mnie zdjęcia super, jak zawsze. Samotnik Maka. ok



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
18-09-2019 07:15 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: