Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (2): « Pierwsza [1] 2 Następna > Ostatnia »
Późnojesienne Czerwone Wierchy
Autor Wiadomość
Fazik
Kierowca TYRa
*****


Postów: 5,670
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #1
Późnojesienne Czerwone Wierchy

Każdy szlak, każda ścieżka która przebiega gdzieś pośród chmur niesie z sobą ciekawość, każdy górołaz chce na nią wejść, przejść, zobaczyć co wokół się kryje...
Moją ścieżką o której od dawna myślałem były dość sławne Czerwone Wierchy, szlak według mnie dość powszechny wśród gawiedzi górskiej bo dostępny z kolejki na Kasprowy wierch czy z podejścia na Giewont, widząc na Kondrackiej przełęczy kolejkę na łańcuchach często rozsądni skręcą w stronę Kondratowej Kopy a tu już kusi wejście na Małołączniak.
Pierwotnie plan był "na lenia" wjechać kolejką na Kasprowy i przejść do Kościeliskiej ale po wcześniejszej wycieczce z Tomturem pod Gerlach zejście dało mi dramatycznie w kość postanowiłem drogę odwrotną ze schroniska na Hali Ornak, niestety nie ma człowiek czasu żeby zaplanować z miesięcznym wyprzedzeniem że "O, tu sobie pojadę, pogoda będzie świetna i będę zdrów jak ryba..." Telefon do schroniska we czwartek ściąga mnie z chmur na ziemię, nie tracę nadziei i dzwonię na kwatery w Kościeliski i Kirach, trafiam na nocleg i plan zaczyna się klarować, trochę mnie martwi że po takiej niechybnej "Wyrypie" mam iść po długim zwolnieniu lekarskim do pracy w poniedziałek no ale co, chcieć to móc.
Planuję wycieczkę w samotności, nie chcę nikogo świadomie ciągnąć za uszy z sobą żeby nie mieć wyrzutów sumienia że ktoś mi zaufał na fajną wycieczkę a Ja nie dałem rady itd. jednak wrzucam w codzienne że się wybieram, Tomek łapie temat i w sumie nie jadę w sobotę do Kościeliska na nocleg tylko do Tomka i z nim wyjeżdzamy.

Wyobraźcie sobie reakcję Tomka i moją, kiedy po przejechaniu (na szczęście tylko...) 35 kilometrów zorientowałem się że buty górskie zostawiłem w samochodzie który stoi sobie spokojnie pod domem Tomka blink
Na całe szczęście Tomasz błyskawicznie zawraca i z 1,5 godzinnym opóźnieniem o 0:15 zatrzymujemy się na nocleg nieopodal Kir.
Siku piwko, ćwiarteczka cytrynówki widoczna na aucie i spać, budziki na 6:15, mało spania ale trzeba wcześnie wstać bo kawał drogi przed nami.
       



Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
05-11-2018 11:09 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
grabarz
Adrian
*****


Postów: 1,562
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2014
Status: Offline
Post: #2
RE: Późnojesienne Czerwone Wierchy

To początek należy do udanych, bo wszystko kończy się dobrze Wink



''(...) nigdy nie umiałem pogodzić się z tym, żeby wracać z niczym. Zawsze próbowałem jeszcze raz. Czasem nawet wbrew logice, ale zgodnie z jakimś wewnętrznym przekonaniem.'' (J.Kukuczka)
05-11-2018 11:51 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 15,007
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #3
RE: Późnojesienne Czerwone Wierchy

O logistyce dobrze się czytało. Teraz czekamy na opis wycieczki.
Wyobrażam sobie co Tomasz puszczał za słówka, kiedy się dowiedsiał, że nie masz butów. Big Grin



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
05-11-2018 03:30 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
tomtur

*****


Postów: 6,256
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Offline
Post: #4
RE: Późnojesienne Czerwone Wierchy

Nie bądź taki ciekawy bo oślich uszu dostaniesz



"Bo właśnie tam wiem po co żyję."
05-11-2018 08:18 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Fazik
Kierowca TYRa
*****


Postów: 5,670
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #5
RE: Późnojesienne Czerwone Wierchy

Stasiu napisał(a):
O logistyce dobrze się czytało. Teraz czekamy na opis wycieczki.
Wyobrażam sobie co Tomasz puszczał za słówka, kiedy się dowiedział, że nie masz butów. Big Grin


Tomek zachował się tak jakby usłyszał najlepszy kawał zasłyszany od poprzedniej Filipki Smile na szczęście Big Grin



Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
05-11-2018 09:03 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
szewczyczek

*****


Postów: 2,744
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2011
Status: Offline
Post: #6
RE: Późnojesienne Czerwone Wierchy

Fazik napisał(a):
... Pierwotnie plan był "na lenia" wjechać kolejką na Kasprowy i przejść do Kościeliskiej ale ...


Za wąski w pasie jesteś na plany "na lenia". Zapomnij, to było, już nie będzieWink



Hej ho, zwariowana przygodo!

Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-11-2018 09:09 PM przez szewczyczek.

05-11-2018 09:09 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Fazik
Kierowca TYRa
*****


Postów: 5,670
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #7
RE: Późnojesienne Czerwone Wierchy

Poranna pobudka otwiera nam oczy na zamgloną zewnętrzną rzeczywistość, w pierwszym momencie myślę że to zaparowane naszymi oddechami szyby campera, przecieram więc tę obok mnie i... Lipa, nie pomogło, mleko jak było tak jest, czas wstawać, przynajmniej na siku Wink
   
Jak już wstaliśmy to robimy kawę i śniadanie, po kilku chwilach może przez zapach kawy mgła która nas otacza powolutku się rozprasza ukazując błękit nieba i dające nadzieję na słoneczny dzień, serca nam rosną ale nie powinienem być zbytnio zdziwiony, przecież jestem z Tomaszem a on ma pogodę w kieszeni i jak zechce, to pogoda będzie Smile

Kończymy śniadanie, zaczynam codzienne i ruszamy na parking u wylotu doliny Kościeliskiej by rozpocząć dzisiejszą przygodę.
       



CDN.



Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
05-11-2018 09:14 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 15,007
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #8
RE: Późnojesienne Czerwone Wierchy

Fazik, Ty tą relację dawkujesz jak na wagach lekarskich - po troszku. Smile



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
05-11-2018 10:16 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Fazik
Kierowca TYRa
*****


Postów: 5,670
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #9
RE: Późnojesienne Czerwone Wierchy

Już wieczorem Tomek coś pod nosem po cichu wspominał o małej modyfikacji mojej misternie zaplanowanej przygody, a że by może tak niebieskim przez Kobylarz na Małołączniaka wejść, bo tam fajna trasa po skałkach i widoki fajne... Nie daję się tym razem złamać i ruszamy skrzętnie wyznaczoną marszrutą w stronę Pieca, Chudej Turni i Krzesanicy, najwyższego wzniesienia na naszej dzisiejszej trasie.
                                       
Wiem, fotka z Chudym na Chudej Przełęczy jest kontrowersyjna ale niech taka pozostanie Wink

Pniemy się mozolnie w górę, są chwile kiedy Tomek zostaje za mną, mówi że to nie jego dzień, że źle się czuje, może mu zaszkodziła poranna golonka z puszki, wszak nie mogliśmy znaleźć daty przydatności do spożycia ale i Ja ją jadłem i idzie mi się rewelacyjnie Smile Martwię się jednak że jak Tomek odzyska siły to go nie dopędzę Smile

Wychodzimy na grań główną gdzie zaczęło zdrowo wiać, ubieramy kurtki bo duje fest.

Nie kojarzę w którym momencie ale idący przede mną Tomek schodzi z głównej ścieżki w kierunku dwójki turystów, okazuje się że spotkaliśmy Elę i Pawła Big Grin tu się kłania mój wybór trasy bo oni wchodzili szlakiem który chciał zrobić Tomek i schodzili do Kir, w przypadku wejścia niebieskim nie spotkali byśmy się, wymieniamy uściski, chwilę rozmawiamy, chwalimy się klatą i bojlerem Toungue i idziemy dalej Big Grin
       
Ja się nie chwalę bo musiałem uwiecznić chwilę Smile
Idziemy dalej, kierunek Krzesanica, Małołączniak i Kopa Kondracka.
                       

Na kopie zastanawiamy się czy idziemy dalej czy może schodzimy na Kondracką przełęcz i dalej w dół, w prawo lub w lewo, decyzja zapada: Idziemy dalej, nalegam.
Można jeszcze uciekać z przełęczy pod Kondracką Kopą w stronę Kuźnic ale i tam nalegam na dojście do Kasprowego, idziemy.

                           
Powoli maszerując w stronę Kasprowego zaczynam żałować mojej decyzji że nie zeszliśmy do Kondratowej i poważnie rozważam zjazd "drutem" do Kuźnic ale na moje pytanie do Tomka czy zjeżdżamy dostaję jednoznaczną odpowiedź: "Chciałeś i zaplanowałeś całość z buta to dymaj z buta, idziemy na dół" blink Przyznam że trochę się załamałem ale tylko trochę i na chwilę bo Tomasz pocisnął w stronę zimnego browara który na nas czekał w Murowańcu Smile musiałem za nim gnać Smile
                                           
Po drodze uzupełniamy wodę w bukłakach i ciśniemy na zimne bro, smakowało wyśmienicie, nie siedzimy zbyt długo w Murowańcu bo jest już późno i trzeba jeszcze zejść do Kuźnic i dostać się do Kir gdzie stoi grzecznie Camper Tomasza, schodzimy przez Boczań już przy czołówkach, kocie łby na drodze następnym razem chyba wymuszą na mnie zejście czy wejście przez Jaworzynkę, może bardziej stromo ale raczej bez tych koszmarnych kamulców pod nogami Sad
       
W Kuźnicach jesteśmy o 17:35, cała wyprawa zajęła nam 10 godzin, według aplikacji Samsung health wyszło ponad 21 km, endomondo w zegarku zmarło z wycieńczenia Smile
Według mapy.cz LINK: https://mapy.cz/s/3bLiF przeszliśmy 20 km z przewyższeniem 2135 metrów, moją kondycję oceniam na dobrą, do doskonałej jeszcze sporo brakuje (doskonała to taka gdzie na wierzchołek wchodzę przed Pawłem i Pedrem Big Grin)
Wycieczka bardzo udana, dałem sobie radę a każda wyprawa po okresie choroby jest dla mnie wyzwaniem i testem, ta wyrypa dała mi pewność że to co robię ma sens Smile

Tomek dzięki za wyrozumiałość w sprawie butów i za nie ocenione jak zawsze towarzystwook

Link do wszystkich moich fotek:
https://photos.app.goo.gl/JcUxKCv7SPQsGC5k6

A!! Byłbym zapomniał, siostra Kasi była z nami przez chwilę, nie zamieniliśmy słowa bo popędziła w nieznane Wink
   
KONIEC...



Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
05-11-2018 10:24 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Fazik
Kierowca TYRa
*****


Postów: 5,670
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #10
RE: Późnojesienne Czerwone Wierchy

Stasiu napisał(a):
Fazik, Ty tą relację dawkujesz jak na wagach lekarskich - po troszku. Smile


Tak jest ciekawiej Wink



Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
05-11-2018 10:25 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 15,007
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #11
RE: Późnojesienne Czerwone Wierchy

No, dobrze Wam było. Ładny kawał drogi dreptaliście. ok



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
05-11-2018 10:36 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
grabarz
Adrian
*****


Postów: 1,562
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2014
Status: Offline
Post: #12
RE: Późnojesienne Czerwone Wierchy

Kuźwa! Fazik, Ty już przestań mówić że w formie nie jesteś Huh przeleciałeś przez Czerwone Wierchy jak wiater ! Gratuluję wycieczki, piękna ! ok
My robiliśmy tą wycieczkę na dwa razy Shy



''(...) nigdy nie umiałem pogodzić się z tym, żeby wracać z niczym. Zawsze próbowałem jeszcze raz. Czasem nawet wbrew logice, ale zgodnie z jakimś wewnętrznym przekonaniem.'' (J.Kukuczka)

Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-11-2018 05:47 AM przez grabarz.

06-11-2018 05:46 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
tomtur

*****


Postów: 6,256
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Offline
Post: #13
RE: Późnojesienne Czerwone Wierchy

Tak kolejna wyrypa za nami ,to prawda użala się nad sobą jak by tylko Fazi miał jaki problem z zdrowiem a prawda jest taka że z nas już stare dziady i lepiej nie będzie ????



"Bo właśnie tam wiem po co żyję."
06-11-2018 07:01 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Fazik
Kierowca TYRa
*****


Postów: 5,670
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #14
RE: Późnojesienne Czerwone Wierchy

Stare tak, czasem tylko dziady Smile Wink



Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
06-11-2018 07:15 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 15,007
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #15
RE: Późnojesienne Czerwone Wierchy

Wy dwaj mi jeszcze długo o tym opowiadajcie, młokosy jedne. Smile



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.

Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-11-2018 09:24 PM przez Stasiu.

06-11-2018 08:08 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: