Odpowiedz  Napisz temat 
Ferrata Kysel - 2018
Autor Wiadomość
Stasiu

*****


Postów: 14,618
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #1
Ferrata Kysel - 2018

W tym roku postanowiłem połączyć przyjemne z pożytecznym. Letni kociołek w Słowackim Raju i główny punkt programu - w niedzielę przejść Kysel i tym wypróbować, jak się z zabezpieczeniami uporali Słowacy. Nim się tak stanie, bazuję dwa dni w campingu w Podlesku.
   
W sobotę była w planie inegracja bibowiczów przy gulaszu. To taka nasza nowa tradycja otwarcia sezonu letniego, kiedy forumowicze rozjadą się na urlopy i jest okazja jeszcze raz napoić nie tylko brzuchy, ale i serca i dusze. W tym roku nasze spotklanie przybrało nowy, kolejny, rozmiar. W spotkaniu bibowym brał udział i młody narybek, nasi przyszli naśladowcy.
   
Nie tylko, że próbowali jakoś nam pomóc, ale też aktywnie brali udział w naszych wyprawach. Wspieranie naszych milusińskich miało też pozytywny wpływ na rodziców. Mieli swoje pociechy na oczach i nie trzeba było angażować dziadków do pilnowania.
   
Zbytnio się nie będę rozpisywał w tym temacie. Ponieważ co można pisać o gotowaniu i następnym pałaszowaniu gulaszu. Każdy może sobie przeczytać książkę kulinarną. Dodam tylko, że bibowicze nie siedzieli z założonymi rękami i próbowali odwiedzić niektóre inne rokliny w czasie, kiedy ja marzłem nad kociołkiem.
Mamy niedzielę 24 czerwca 2018. Rano robimy wspólne śniadanie, tradycyjną jajecznicę w kociołku. Potem już kompletacja i pakowanie klamorów do plecaków. W recepcji kupujemy bilety (5 Euro/osoba) uprawniające wstęp do Kysela na ferratę. Ten, kto nie ma obowiązkowego zestawu ferratowego, ten może w recepcji campingu sobie coś takiego wypożyczyć (10 Euro). Jest godzina 9:30 i my nareszcie wyruszamy.
   
Żeby dojść do Kysela, trzeba najpierw trochę podrałować po kopcach. Najkrócej z Podleska to niebieskim i później zielonym szlakiem na Klasztorysko.
   
Tutaj zapada decyzja, że idziemy dalej. Nie ma czasu na odpoczynek i biesiadę przy schronisku. Podczas powrotnej drogi odpoczniemy. Co sobie tak po lekutku wyszliśmy, to teraz brutalnie schodzimy. Do Doliny Białego Potoku niemal się skulamy. Na dodatek trochę nas straszą wodą i żółty szlak nie, że jest stromy, ale staje się i śliski. Dobra mieszanka na zamienienie się w turlającą beczkę.
   
Godziny (zegar) gdzieś na wieży kościoła powoli odbijają południe i my nareszcie jesteśmy u wylotu Kysela do Białego Potoku. Od razu rozpoczynamy przygotowywania do należytego przyodzienia się w odpowiedni strój do ferraty.
       
Można przyznać, że niektórzy to robią z gracją. Bez większych powikłań stajemy do boju.
   
Jeszcze pamiątkowe zdjęcie wszystkich uczestników (później się ta formacja rozproszy) kultowego przejścia Kysela i możemy się niechać pochłonąć rokliną. Wydawało by się, że ferratowe menele za wcześnie ubraliśmy, ponieważ według mapy pierwsze wodospady są umieszczone w drugiej połowie rokliny. Jednak budowniczowie trzymali się pewnej ferratowej zasady. Zaraz na początku trasy każdy ferraciarz ma sprawdzić jak mu to chodzi po ferracie. Na poważnych alpejskich ferratach jest każdy początek (nie jest to jednak zasada) osolony trudniejszym odcinkiem, żeby odradzić tych, co faktycznie na to nie mają. Raczej zawrócić z pod ściany niż zaklinować się gdzieś w ścianie. Tutaj też było coś w postaci próbnego przejścia po klamrach.
   
Jedni przeszli normalnie potokiem, inni wypróbowali co ich czeka tam wyżej.
   
Po pierwszej próbie zostało zatwierdzone, że wszyscy mogą kontynuować dalsze przejście. Podejrzewam, że kolejna faza przejścia - do pierwszego wodospadu - była przez budowniczych ferraty potraktowana z humorem. Coś w stylu - wybieracie mokry lub suchy wariant?
   
Mokry, łatwiejszy, normalne drałowanie korytem potoku jak w innych roklinach Słowackiego Raju. Suchy wariant, trudniejszy, klamry wbite w ścianę na wysokości 1m od dna potoku, miejscami z przewisem. Chciało by się powiedzieć "Chcieliście ferratę, to ją macie".
   
Szkoda, że ferrata otwiera się dopiero w połowie czerwca i wody rokliny już mają za sobą wiosenną kulminację. Może takie majowe przejście by przysporzyło więcej zabawy. Na przykład takie pokonywanie ferraty z klamrami pod wodą. A tak dla dorosłych to bułka z masłem. Dla dzieci to jest trochę męczący problem. Stalowa lina jest umieszczona normalnie na wysokości piersi dorosłego człowieka. Jednak mniejszym dzieciom lina sięga gdzieś ponad głowę. Nieborak maluch ma nieustannie ręce podniesione. Te się potem szybko męczą. Trzeba o tym pamiętać.
       
Tutaj Karolinka nam to pokazuje jak to w praktyce wygląda. Ona jednak dzielnie to znosiła. W momencie, kiedy nasi bibowicze mają lżej, pozostawimy ich na chwilę swojemu losowi i pozwolę sobie przytoczyć trochę historii.
Pierwsze przejście Kyselem dokonano 25.8.1907, co było stosunkowo późno. Pierwsze mostki i drabinki umieszczono w roku 1925. Dopiero w roku 1975 był drabinkami udostępniony samotny Obrovský vodopád, który do wtedy obchodzono. Jednak za rok w dniach z 16 na 17 lipca 1976 roku na prawym stoku Pirca wybuchł pożar na obszarze 30 ha. Pożar właściwie zlikwidował deszcz tydzień później. Spadające kikuty drzew zatarasiły część rokliny i zniszczyły drabinki (nawet dzisiaj są widoczne torza drabinek). Resztę, w celu bezpieczeństwa, zdemontowano i roklinę aż po Obrovský vodopád zamknięto. Dzieło skazy dokonały jeszcze spadające kamienie, które po opadnięciu drzew nie miały się czego na stromym stoku trzymać. Po 40 latach (zazwyczaj bywa, że co raz piekło pochłonie, to już nie wypuści) przychodzi dobra wiadomość. Kysel od sierpnia 2016 roku jest znów dostępny i to w formie ferratowej.
Ferraciarze GŚ w tym czasie podeszli do pierwszego wodospadu - Barikadový. Przed Barykadą jest odcinek, gdzie skały się tak zbliżają ku sobie, że woda wypełnia całe koryto i już się nie da przejść w normalnych bucikach.
       
Chcąc, nie chcąc, teraz już wszyscy muszą po klamrach. No i przychodzi ten pierwszy, długo oczekiwany. Teraz to trzeba się już skupić. Nasza ekipa dzielnie walczy, wliczając do tego naszą najmłodszą uczestniczkę. Jak uporali się z tym wodospadem? Widzimy na podanych zdjęciach.
           
Kolejne przejście i kolejny wodospad - Kaplnkový. Ten otrzymał niechciane pierwszeństwo. Po pamiętnym pożarze był najwięcej zdewastowany i tylko zdjęcia przed tą tragedią dokumentowują jak on wtedy wyglądał.
       
Ja mam teraźniejsze z Malwiną i Mieciurem. Często też patrzę do tyłu, gdzie się trzymie nasza trójka. Karolinka trochę nam opadła z sił, co powoduje zwolnienie tempa.
   
Skały do teraz ciasne, jeszcze więcej się zaciśniają. Niemal się dotykają. Dochodzimy do kolejnej części rokliny - wodospad w Temnici. Już samotna nazwa mówi sama za siebie. Ściany zasłaniają niebo i po prostu jest tutaj ciemno. Mój aparat ma słaby flesz i zdjęcia robią się czarne.
       
W Ciemnicy jest miejsce, gdzie trzeba zrobić krok do ciemności. Trzeba odlepić się z jednej ściany i przyssać się do drugiej. Niektórzy mogą mieć z tym problem.
   
Do nich się jednak nie zalicza Malwina. Ta sobie, z jedną nogą przy jednej ścianie, z drugą przy drugiej, w półobrocie, robi spokojnie zdjęcie mojej osobie. Gdzieś tam w przodzie jest Mieciur i na pewno był też z tej pozycji uwieczniony. Widać, że Malwina dobrze się bawi. Odczuwam, że się nam rodzi nowy ferraciarz na poważne.
       
Wyjście z Ciemnicy wygląda jak opuszczenie gardzieli jakiegoś skalnego potwora.

Ciąg dalszy zaraz nastąpi. Smile



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.

Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-06-2018 10:59 PM przez Stasiu.

30-06-2018 10:52 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 14,618
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #2
RE: Ferrata Kysel - 2018

Odczuwamy, że to już końcówka. Czeka nas największe przejście. Najpierw jednak musimy przejść jeszcze jedną żelazną półeczkę
   
i roklina się szerzej otwiera. Pokazuje się złoty gwóźdź programu - Obrovský vodopád.
   
Jego przejściem kończy się właściwa ferrata. Tam za mostkiem wiemy co będzie następować. Dopiero tutaj i jedynie tutaj ferrata Kysel przyjmuje pozycję na pionowo. Dotychczas walczyliśmy raczej z poziomymi wariantami. Gdzieś tam w ścianie ma być trudność "C". Jedyna w tutejszej roklinie. Dla mnie to nie robiło zbytnio problemu.
   
Nawet powiem, że lepiej się na ferracie pokonuje pionowe partie, niż te poziome.
   
Karolina jest jednak innego zdania. Po jej minie odczuwam, że już ma tego wszystkiego powyżej uszu. Dopiero na mostku, kiedy jej tato powiedział, że to już koniec z ferratami na dzisiejszy dzień i wujek Tomtur pasował ją na ferraciarza, próbowała wyczarować uśmiech jako taki.
   
Za mostkiem jeszcze na nas czekają "stupaczki", które miały powodzenie w zeszłym roku. Wtedy rwący Kysel zalewał niektóre wodą i tym próbował nam ją wlać do butów. Teraz, w połowie czerwca, Kysel był dla nas łaskawy i pozwolił nam przejść ten odcinek suchą nogą.
   
Paweł z Karoliną kończą zmaganie z Kyselem na odbiciu żółtego szlaku a ja z Tomturem jeszcze drałujemy dalej w odwiedziny ostatniego wodospadu, który jest już częścią normalnego szlaku - Karolinýho vodopád.
   
Coś opisywałem o nim w poprzedniej relacji o Słowackim Raju i nie chce mi się powtarzać. 14:45 i wraz z Tomturem spotykamy się z Mieciurem i Malwiną na rozdrożu, gdzie Mały i Wielki Kysel zlewają się do kupy w Kysel. Pedro i TomaszRT są już o tej porze gdzieś w drodze na Podlesok. Kto chce kontynuować dalej Kyselami, to może sobie o tym przeczytać tu:
http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthre...206&page=1
o Małym
i tu:
http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthre...206&page=2
o Wielkim i Karolinýho Wodospadzie.
Dla nas jednak zacna godzina i dlatego powracamy na Klasztorisko. Do naszej czwórki dołącza Paweł z Karoliną i wszyscy razem cumujemy na tarasie Chaty Klasztorysko.
   
Tutaj na nas czekają jeszcze Bogusia z Wiktorią, ale ta nam się schowała za kufel z kofolą. Mamy jeszcze przed sobą godzinę schodzenia, żeby zakończyć dzisiejszą eskapadę w punkcie wyjściowym. Przyznam, że nie pamiętam, żebyśmy kiedy zakończyli wycieczkę w dzień wyjazdu dopiero o 16:45.
   
Tomtur pozdrawia czytelników od zasłużonego odpoczynku.

Zakończenie: Bardzo się cieszyłem na tą wycieczkę. Chciałem poznać co to Słowacy przygotowali w jednej z najładniejszych dolin. Mnie się podobało i 2 godzinne ferratowanie było dla nas wszystkich dobrą zabawą. Mam jednak jeden poznatek. Ferrata Kysel należy do grupy faktycznie tych żelaznych. Chodzi się wyłącznie po stalowych klamrach. Bez odcinków, gdzie by można było wykorzystać naturalne opory. Wyznawcy minimum żelastwa na ferracie mogą być zawiedzeni. Ferratę da się przejść za 2 godziny i cała wycieczka trwa około 5 godzin. My byliśmy limitowani najmłodszym uczestnikiem i trwało nam to 7 godzin. Dziękuję za uwagę.



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
30-06-2018 10:58 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Fazik
Kierowca TYRa
*****


Postów: 5,396
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #3
RE: Ferrata Kysel - 2018

LECE Z DUŻEJ BO INACZEJ MI NIE WYPADA:
SERDECZNE GRATULACJE DLA SUPERDZIEWCZYNY KAROLINKI, SUPERMEN Z KAPITANEM AMERYKA MOGĄ CI BUTY CZYŚCIĆ!!!
GRTULACJE!!!



Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
01-07-2018 01:00 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Bogusia

****


Postów: 162
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #4
RE: Ferrata Kysel - 2018

Dla Karolinki to była naprawdę niezapomniana przygoda! Bałam się, że jest za mała ale przy takim wsparciu współtowarzyszy pozostały jej same pozytywne wspomnienia ok
A jak się ucieszyła z komentarza wujka Fazika! giggle
Dziękujemy Stasiu za przepyszny gulasz, równie pyszną jajecznicę, organizację i Wszystkim za wspaniałe towarzystwo! Smile



Niektórzy patrzą na świat i pytają: Dlaczego?
Inni patrzą na swoje marzenia i pytają: Dlaczego nie?
01-07-2018 08:34 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Fazik
Kierowca TYRa
*****


Postów: 5,396
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #5
RE: Ferrata Kysel - 2018

Smile Wink



Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
01-07-2018 09:48 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Malwina

****


Postów: 417
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2009
Status: Offline
Post: #6
RE: Ferrata Kysel - 2018

Ja jak zwykle mocno opóźnionablink, przysiadłam, poczytałam, powspominałam i tak..
To był z pewnością bardzo udany wyjazd Smile Smile Smile

Rewelacyjny czas w doborowym towarzystwie w cudnym zakątku przyrody Smile ehh..
Aż chce się tam wracać Smile

Oj jak dużo o mnie w tej relacji giggle

A to przecież Karolinka była naszą najjaśniejszą gwiazdką tego dnia Smile

Stasiu napisał(a):
Do nich się jednak nie zalicza Malwina. Ta sobie, z jedną nogą przy jednej ścianie, z drugą przy drugiej, w półobrocie, robi spokojnie zdjęcie mojej osobie. Gdzieś tam w przodzie jest Mieciur i na pewno był też z tej pozycji uwieczniony. Widać, że Malwina dobrze się bawi. Odczuwam, że się nam rodzi nowy ferraciarz na poważne.


Stasiu oczywiście masz rację Smile - złapałam bakcyla na "ferratowanie" i coś mi się wydaje, że mógłby to być mój kolejny ulubiony sport Cool

I powiem więcej przedstawiłam już nieśmiało wizję Mieciurowi, co byśmy w przyszłym roku na jakieś porządne ferraty pojechali, mówię Mu : "wyobraź sobie stoisz jedną stopą na wąskim stopniu przypięty do liny, trzymasz się tylko jedną ręką, drugą nie masz za co chwycić, a pod Tobą kilkaset metrów przepaści - pomyśl - ale będzie fajnie"
Nie wiem dlaczego jak tego słucha jest trochę blady..innocent

Jeszcze Mu trochę poopowiadam, a potem zobaczymy co będzie Smile

Pozdrawiam Wszystkich Smile


Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-07-2018 10:11 AM przez Malwina.

06-07-2018 10:02 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 14,618
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #7
RE: Ferrata Kysel - 2018

Mieciur niech się nie stara. Wymyślimy ferratę razem dla niego i dla Ciebie. Taki system "wilk się naźre a koza zostanie cała". Smile
Malwino, nie zapomnij filmik pooglądać. Jesteś tam czasem na pierwszym planie.



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.

Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-07-2018 12:52 PM przez Stasiu.

06-07-2018 12:50 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Anetta

****


Postów: 162
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #8
RE: Ferrata Kysel - 2018

Jejku, ależ mieliście fajnie ... pod wrażeniem miejsca, wyczynu Karolci ... miło Was znów zobaczyć, szkoda, że tylko na zdjęciach ... Stasiu jak zwykle dobrze się czytało, namacalnie ... oczami wyobraźni już tam byłam Smile


09-07-2018 10:32 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: