Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (2): « Pierwsza [1] 2 Następna > Ostatnia »
Zimowa biba 2018 - Krupowa i Szczawiny
Autor Wiadomość
Stasiu

*****


Postów: 15,296
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #1
Rolleyes  Zimowa biba 2018 - Krupowa i Szczawiny

Motto (dedykacja własna dla Contiego): "Wiesz Conti, próbowałem znaleźć różnicę miedzy nami. Dwaj ludzie kochający góry, podziwiający ich piękno, jednak przystępujący do nich każdy z innej strony. Ty jesteś przedstawicielem szerokiego górskiego społeczeństwa. Nie ma czasu, za mało kasy, lata biegną a tu tyle kopczyków do odwiedzenia. W góry chodzisz w stylu słynnego powiedzenia Juliusza Cezara: "veni, vidi, vici". Celem jest zaliczenie szczytu, przejście trasy. Dobry kierunek w przypadku odpowiednich warunków. Złe samopoczucie przychodzi (stres), kiedy na drodze pojawiają się przeszkody w postaci nieprzychylnej pogody, marudzących dzieci i żony, różnych dolegliwości i tym podobne. Ja mam już inaczej. Celem jest samotny pobyt w górach, ich kulisa. Stresem jest brak współtowarzyszy do górskich rozmów, niezgoda, samolubny indywidualismus, brak pokory. Wcale nie myślę, że jestem coś lepszego od Ciebie. Po prostu, jak to w górach chodzi, na szczyt (do celu) prowadzi więcej szlaków. Swoje rozważanie zakończę kolejnym cytatem - tam, gdzie jesteś Ty, byłem i Ja, tam, gdzie jestem Ja, będziesz i Ty.".
Dopiero po 10+1 latach koło górskiego bibowania się zamyka. Będziemy z grubsza wędrować, gdzie wędrowali nasi pierwotni pionierzy GŚ. Plan przewiduje kręcenie się w paśmie Policy z płynnym przejściem pod masyw Babiej Góry z punktem kulminacyjnym, odwiedzeniem samotnego szczytu. Jednak, jak idzie życie - człowiek mini (myśli), Pan Bóg mieni. Nie wszystko nam wyszło idealnie. Dla mnie osobiście byłem ciekaw pasma Policy i atmosfery Schroniska Na H. Krupowej. Dla mnie to było dziewicze miejsce.

Dane techniczne (z mojego punktu widzenia):
DOBA : 22. 2. - 25. 2. 2018
PRZESTRZEŃ: pasmo Policy, masyw Babiej Góry
OBIEKT (do spania): Schronisko Na Hali Krupowej (SNHK), Schronisko Markowe Szczawiny (SMSz)
ODLEGŁOŚĆ (mojego przejścia): 1. Skawica - Sucha Góra - SNHK 7,5 km; 2. SNHK - Okrąglica - SNHK 2 km; 3. SNHK - Polica - Przełęcz Krowiarki - SMSz 15,5 km; 4. SMSz - Przełęcz Krowiarki 6,5 km (pozostali bibowicze - indywidualne podchody)
PODEJŚCIA/ZEJŚCIA: 790/98 m, 123/123 m, 1031/991 m, 340/516 m
CZAS (według mojego gramolenia): 3 godz., 1,5 godz., 5 godz., 1,5 godz.
OSOBY:
- forumowe - Beskidniska, Bogusia, Lelko, Michał_DG, Pablo, Stasiu, TomaszRT, Tomtur, Tratina,
- gościli - Agnieszka, Piotrek, Paweł
- otarli się o nas - panowie Mróz i Śnieg

Dzień pierwszy, czwartek - prolog

Nie jestem pierwszym bibowiczem w tutejszych górach. Nasz dobry stary znajomy Lelko kręci się po górskiej okolicy już dzień wcześniej. Pablo coś nagadywał, że biba rozpoczyna się dopiero w piątek a my dwaj wystajemy z rzędu. Dlatego ten dzień oznaczyłem tylko mianem prologu. No dobra, ale ja już nie mogłem wytrzymać, żeby oddychać górskim powietrzem. Biba, niebiba, ja wyruszyłem dzień wcześniej. Inni są jeszcze w trybie procesu pracy i mnie cieszy, że nie muszę stać z nimi w jednym rzędzie. Na miejsce wyruszenia w Skawicy melduję się krótko po godzinie 11. Z miejsca zamieszkania trzeba mi do tego wysiedzieć na siedzeniach czterech autobusów.
   
Robię orientacyjne foto i wyruszam w głąb doliny. Muszę przyznać, że drałuję od razu ostro. Z natury jestem powolnego chodu. Jednak kierowcy busów oszczędzają paliwo i trochę mnie wychłodzili podczas podróży. Teraz potrzebuję odzyskać utraconą temperaturę i dlatego nienaturalnie daję czadu. Wspomagacz zostaje w plecaku nietknięty. Tomtur uprzednio warował, że ma zostać dla niego. Dodam jeszcze, że te zgłaszane mrozy jeszcze nie uderzyły na całego. Połowa czekającego mnie odcinka jest wygodną asfaltową drogą.
   
Wykorzystuję trochę widoczności do zrobienia kolejnego zdjęcia. Widok odcinka od Okrąglicy po Policę już nie będzie lepszy. Dla mnie to służy do pierwszego zorientowania się z nieznaną krainą. Nie wiem, co jest przyczyną, ale szlak w teraźniejszości prowadzi wciąż po asfaltowej drodze a nie, jak jest podane w mapie, środkiem osady Sucha Góra.
   
Kiedy koniecznie opuszczam asfalt i następuje długo oczekiwany już normalny szlak, dowiaduję się, że mnie czeka jeszcze 1,5 godziny. Trochę się obawiałem, że szlak będzie minimalnie uczęszczany i to ja będę go przecierał. Jednak jest dobrze. Tędy do schroniska podchodzi sporo luda. Ścieżka jest wydeptana. Negatywem tego podejścia jest nudnawy przebieg trasy.
   
Wtedy różne myśli gonią po głowie. Co nas czeka, jak będzie, co nowego, kogo nieobecnego oplotkujemy? Czym wyżej, tym więcej zasłonięte widoki. Dochodzę do Kucałowej/Krupowej Przełęczy (1170 m). Zdjęcie rozstajnika robię tylko w celach dokumentacyjnych.
   
Tutaj będą się zbiegać wszystkie trasy dojściowe bibowiczów. Później w schronisku widziałem zdjęcie z tego miejsca. Taki typowy późno letni obrazek. Ten mnie utwierdził, że trzeba mi kiedyś jeszcze raz tutaj przyjść i całkowicie posmakować uroki tego miejsca. Teraz mi musi wystarczyć, że na wyczucie dochodzę do schroniska.
   
Z widokami na Tatry jest kiepsko i dlatego muszę zaspokoić się oglądaniem schroniskowych obrazków. Tak pustego schroniska już długo nie zaznałem. Wcale nie ubolewam, wręcz odwrotnie, mnie to aż niezdrowo cieszy. Po różnych perypetiach kwaterowych, lokuję się we właściwym lokalu schroniska i wyczekuję Lelko. Ten chłopaczyna ma spore zaległości bibowe. Kiedy pan, panie Lelko ostatni raz dreptał pod znakiem GŚ? Ha! Nie wiesz. Nie musisz szukać, sam wyłuskałem na forum. Było to w styczniu 2010 roku na bibie w Gorcach. Teraz, pisząc te zdania, rozmyślam, że za mało herbatki wypiłem tego wieczoru z Tobą, żebyś się zrekompensował. Jednak w ostateczności dzięki Ci za towarzystwo, siedzieć sam wieczorem w schronisku wyglądało by to dziwnie.
   
Na zakończenie tego dnia bibowo/niebibowego nie miałem innej fotografii, jak tą z moją g...ą. Lelkową buzię uwieczniałem dopiero następnego dnia. Dobranoc.

Cdn. Relacja już z prawidłowej biby giggle



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.

Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-02-2018 08:01 PM przez Stasiu.

28-02-2018 08:00 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 9,667
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #2
RE: Zimowa biba 2018 - Krupowa i Szczawiny

Ciesze się, że Ci się chce pisać ok



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
28-02-2018 08:42 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 15,296
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #3
RE: Zimowa biba 2018 - Krupowa i Szczawiny

Dzień drugi, piątek - pierwszy dzień biby

Ja z Lelkiem wstaję w prostocie ducha. Niektórzy bibowicze już w trasie. Taka trójca - Bogusia, Tratina, Pablo - drałują z rana od Zawoji zielonym szlakiem. Próbowali nas telefonicznie namówić, żebyśmy przyszli ich wesprzeć. Nam się jednak nie chce.
   
Tam gdzieś mają być Tatry. W taką pogodę postanawiam, że nie będę się zbytnio oddalał od schroniska. Bibowicze niech się trapią sami, żadnych wychadzek na przeciwko i tak się będą dzisiaj wszyscy schodzić jak "szwaby" (pluskwy) na piwo. Ja mam plan i Lelko do niego dołącza, że odwidzimy niedaleką Okrąglicę (1247 m) i z jej kaplicą. Akuratny plan minimum, żeby nas nie wzięto za obiboki.
   
Z braku pomysłu do robienia zdjęć, znów uwieczniam skrzyżowanie szlaków na przełęczy z Lelkiem. Widać, że nic nie widać i dlatego dobry obraliśmy plan z tą Okrąglicą. Na nią to jak wycieczka dla szkółki niedzielnej. 1 km tam i 1 km z powrotem i nie ma o czym gadać.
       
Nie wiem co było prędzej, kapliczka czy przekaźnik? Jednak oboje pasują jak pięść do nosa. Przekaźnik mi przeszkadza, żeby całkowicie odczuć pietę tego miejsca. Znów pełno tabliczek upamiętniających poszczególne tragedie i pamięć różnorodnych grup. Lelko zauważył i ja do niego dołączam, że nawet jedna tabliczka pamięta o nas.
   
Zadowoleni, że i my tutaj mamy swoje uwiecznienie, opuszczamy to miejsce. Już czas przygotować się do powitania kolejnych szturmowiczów. Chałupa posprzątana, chleba i soli jednak nie mamy. Musi wystarczyć żywa woda. Słońce w zenicie i przez okno pokuju zauważamy wyłaniające się z mgły trzy postacie.
   
Tak. Są to nasi ludzie. Możemy uruchomić proces powitania. Czasu sporo, jadalnia schroniska niemal pusta i można się wdać się górskie rozmówki. Rozmowy przy pustym żołądku nie można prowadzić. Z plecaków wydobywamy różnego rodzaju zakąski. Te będą okupywały stół do końca dzisiejszego wieczoru, będące dopełniane od nadchodzących bibowiczów. Ostatnio spore wzięcie pośród nas mają przysmaki mogące zgarnąć do jednej grupy o nazwie "przysmaki mojej mamusi, babci". Yoter z Pandzią mogą coś o tym powiedzieć. Tym razem Pablo nam przedstawił nakładane mięsiwo swojej mamy. Pycha.
   
Późno zadokumentowałem. Został tylko ostani kawałeczek i dokładnie wylizana szklanka. Przy tym dostatku pamiętamy jednak na swoich współtowarzyszy, którzy akurat przystąpili do kuracji dietetycznej. Za pomocą środków telekomunikacyjnych łączymy się z takim jednym, z Fazikiem, żeby mu przekazać nasze wsparcie w jego staraniach. Ten prosi, żebyśmy za niego wypili jakiego jogurta. Gdyby biedaczysko wiedział czym się akurat naładowaliśmy. Czym bliżej wieczoru, tym więcej rozrasta się nasza gromada. Najpierw na skiturach dojeżdża Tomasz, potem Michał ze swoimi przyjaciółmi - Agnieszką i Piotrkiem.
   
Co tu opisywać? Wieczór pełnego gadania. Czekamy jeszcze na spóźnialskich. Tomtura na trasie idzie wesprzeć Pablo. Ciekawe do czego go potrzebował? Musiało to być poważne. Paweł miał za sobą trudny dzień - całą noc jechał samochodem, potem podchodził do schroniska i teraz jeszcze asystuje w podejściu Tomturowi. Grono się zamyka nocnym dojściem ostatnich bibowiczów - Beskidniski i Pawła. Ci sobie zafundowali nocne przejście z Krowiarek. Nie wiem czy ich mam pożałować czy podziwiać. Tematów do rozmów było sporo. Ten mówił, tam ten mówił, ten pytał, ten odpowiadał aż w końcu około północy do łóżek zagnał nas gospodarz schroniska.
   
Dobranoc nam życzą wieczorowi rozmówcy - Tomtur, Bogusia, Tratina i TomaszRT.

Cdn. to będzie jedyne wspólne drałowanie.Smile



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.

Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-03-2018 08:39 PM przez Stasiu.

01-03-2018 08:38 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
tratina

*****


Postów: 915
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2010
Status: Offline
Post: #4
RE: Zimowa biba 2018 - Krupowa i Szczawiny

Pisac to ja nie umiem jak wiekszosc, ale kilka faktow przedstawie.
Dojazd naszej trojcy w sumie niczym sie nie wyroznial.

Ja sie troche w nocy zdrzemnelam, pobodka o 3 : nocno-poranna kawka, dopakowanie i oczekiwanie. Pare minut po 4 Bogna z Pawlem pojawiaja sie pod domem i w droge Smile

Biedactwa co prawda juz zmeczone, szczegolnie kierowca, ale Pablo dzielnie dal rade i dowiozl Nas bezpiecznie na miejsce. Uklony w jego strone! Ogolnie droga dobra, niewielki ruch, troche padajacego sniegu, bez korkow.

Kilka minut po 7 meldujemy sie na parkingu w centrum Zawoi. Male przepakowanie, ogarniecie. W sumie srednio sie chcialo wychodzic na to zimno, ale wiadomo lepsza perspektywa byla przed nami, wiec czym predzej rwiemy dupcie i do gory, Panowie czekaja.
Szlak na szczescie w miare przetarty, zywej duszy w drodze, nawet psy postanowily nie wychylac nosa na ta aure i cale szczescie.
W planach byl zielonym do niebieskiego - kawalek zoltym i czerwonym do schronu. Kroczac spokojnym tempem i podziwiajac widoki (nawet slonce nas odwiiedzilo), na rozstaju szlakow padla decyzja - zielonym do konca.
W sumie po co kolejnego dnia powtarzac trase.

Ja wszystko rozumiem, ale idziemy tym zielonym i idziemy, nawet czasem jakies urozmaicenie, ale zaczal sie robic troche nudny , juz kazdy myslal gdzie i kiedy ten schron? A ilesmy sie galezi narozchylali, naschylali, ile nam sniegu za kolnierz wpadlo a ile sie rekami czlek namachal to tylko nam wiedziec Rolleyes

W koncu jednak dotarlismy, komitet powitalny czekal w oknie. Jak wylaniamy sie z mgly Stasiu juz prezentowal. Pierwsze co trzeba bylo dac cos na ruszt... a reszte to juz znacie

A zeby nie bylo samych faktow, na koniec jeszcze nie cala ekipa ,pozdrawia z przesympatycznego, pelnego wszelakich ciekawych pogadanek wieczoru :    



"Nie ma chyba trudniejszej do zniesienia choroby górskiej, niż brak Gór"
R. Messner
02-03-2018 08:34 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 15,296
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #5
RE: Zimowa biba 2018 - Krupowa i Szczawiny

Fajnie tak przeczytać, jak inni się zmagają z przeciwnościami losu. ok



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
03-03-2018 06:45 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Beskidniska

****


Postów: 238
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Apr 2016
Status: Offline
Post: #6
RE: Zimowa biba 2018 - Krupowa i Szczawiny

A my? w czwartek, kiedy Stasiu rozpoczął swoją najpierw kontemplację górami, potem bibowanie Smile w czwartek oraz piątek w wirze pracy. Tak dobrze nam szło (praca), że gorzej nam poszło zbieranie się w piątek, w rezultacie dopiero po 19ej znaleźliśmy się na Przełęczy Krowiarki, przy minus 17 stopniach. Już wcześniej założyliśmy nocne wchodzenie z czołówkami, ale mrozu nie przewidywaliśmy tak siarczystego? Dość, że również to było powodem, że czerwonym szlakiem goniliśmy (Paweł) jak wariaci, Główniak szybko zdobyty (to ten, co w powrotnej drodze na Krowiarki przysporzył wszystkim bibowiczom trochę wysiłku), fajne zejście, brak czasu na podziwianie fantastycznych form wygłaskanych wiatrem, wysmaganych igiełkami mrozu, dociążonych śniegową kołderką przydrożnych drzew. Trochę przeszkadzała też czołówka i komfortu cieplnego odnaleźć nie mogłam, ale finalnie stanęło na lekkich ciuchach, żeby szybko iść, a przy takim mrozie nawet nie bardzo dało się spocić.
Niemniej w pewnym momencie, może po godzinie maszerowania po fajnie wydeptanej ścieżce zgubiliśmy szlak na rozjeżdżonej przez auta do zwózki drzew szerszej drodze na grzbiecie prowadzącym do skupienia szlaków z Krowiarek i Mosornego Gronia. Straciliśmy tam z 15 minut, ale się odnaleźliśmy. Na pierwszy przystanek i łyk wody udało mi się Pawła namówić na Ołcie, choć twierdził, że jesteśmy już blisko Policy i tam się napijemy, szalony... Samo wejście na Policę było przyjemne, już byliśmy w kontakcie z bibowiczami, którzy zapewnili, że na pewno czekać będą. Na Policy udało mi się zrobić jedno zdjęcie krzyża w ciemności, ale się rozmazało, bo w biegu, wciąż poganiana, żeby szybciej Smile Samo zejście to już przyjemność i szybkość, cały czas się zastanawiałam, czy poznam te miejsca jutro za dnia, bo plan trasy był dokładnie z naszego wejścia. Czyżby miano królowej powrotów mnie dalej prześladowało z Tatr Niskich? Wink
Na Hali Krupowej pewno było pięknie za dnia, można było sobie wyobrazić ludzików z aparatami (Stasiu!) wędrujących ścieżkami w różnych kierunkach, na żadnej z nich szlaku ani widu ani słychu... Ale wówczas mieliśmy coś koło 22-iej. Jakoś tak na azymut, kojarząc lokalizację, poprowadził nas Paweł i wyszliśmy wprost na Tratinę witającą nas w drzwiach schroniska! byliśmy ocaleni, bo faktycznie bibowicze czekali... resztę znacie z relacji Stasia...


Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-03-2018 05:07 PM przez Beskidniska.

03-03-2018 04:52 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 15,296
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #7
RE: Zimowa biba 2018 - Krupowa i Szczawiny

Beskidniska napisał(a):
(...) Samo zejście to już przyjemność i szybkość, cały czas się zastanawiałam, czy poznam te miejsca jutro za dnia, bo plan trasy był dokładnie z naszego wejścia. Czyżby miano królowej powrotów mnie dalej prześladowało z Tatr Niskich? Wink

Chciałem o tym też napisać, ale jakoś nie pasowało do tematu. Widzę, że sama się w to wpakowałaś. Smile



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
03-03-2018 05:50 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
tratina

*****


Postów: 915
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2010
Status: Offline
Post: #8
RE: Zimowa biba 2018 - Krupowa i Szczawiny

Dzieki Ela za ciekawa jak i ''szybka'' relacje z Waszego podejscia Wink
Nawet jakbyscie przyszli w nocy bym czekala Wink



"Nie ma chyba trudniejszej do zniesienia choroby górskiej, niż brak Gór"
R. Messner
03-03-2018 06:33 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 15,296
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #9
RE: Zimowa biba 2018 - Krupowa i Szczawiny

Dzień trzeci, sobota - drugi dzień biby

Dzisiaj nas czeka to, co lubię w górach na drugim miejscu. Planujemy się przemieścić do innej noclegowni z możliwością odwiedzić Babią. Pobudkę zainstalował Tomtur okrzykiem: "Widzę Tatry!". Ja wyskoczyłem z łóżka z dużym oczekiwaniem. Coś tam przez okno w dali było widać, ale nie powalało. Tomtur jak szybko wszystkich obudził (no, oprócz Michała), tak szybko zasnął.
   
Mnie pozostawił na pastwę losu. Była 6:30 i ja nawyknięty wstawać do pracy o 5:00 już nie mogłem zasnąć. I co tu robić do 8:00, kiedy otwierają schroniskową stołówkę? Zauważyłem, że Tomtur ma jedną właściwość. Wejść do spokojnego życia jakiemuś człowiekowi, narobić mu tam bałaganu i potem, jak szybko wlazł, tak szybko z tego życia nieszczęśnika wyjdzie, pozostawiając go samotnego z problemami, które mu nadrobił. Ten nieszczęśnik nie jest nawet sobie świadom czy mu się to śni, czy to jest rzeczywistość.
   
Mnie nic nie pozostało, jak pstryknąć ten widok na Tatry. Gdybym wiedział, że to jest jedyny widok na góry tej biby, to bym tego więcej napstrykał. Głód wyciągnął wszystkich z łóżek. Śniadanko i rozpoczyna się wymierzać czas na wspólne chodzenie po kopcach. Dość już było obijania. Koniecznie trzeba się chwycić pracy, na którą byliśmy stworzeni. Robimy wspólne zdjęcie.
    (foto 139)
Po widokach na Tatry została jedna pamiątka w postaci zdjęcia w aparacie. Do mrozu doczepił się opad śniegu. Dobry zestaw na ostudzenie chęci wykonać coś wielkiego tego dnia. Mnie już w móżdżku zaczyna wiercić coś jak wątpliwość. Chce mi się na tą Babią, czy mi się nie chce? Odnotowujemy pierwszą rezygnację. Michał nie czuje się w swojej skórze, ponieważ coś na niego wlazło a żona to nie była. Jakiś katar, grypa czy przeziębienie. Paweł mu powiedział, żeby się nie martwił, ponoć to tylko gruźlica. Michał zszedł do Suchej Góry do samochodu i do schroniska dobierał się z Zawoji. Widzę, że innych nic nie trapi, wystartowali tak szybko, że nie zdążyłem zadokumentować gromadę z przodu.
   
Potem Tomtur ostatnio mamrocze, że fotografuję tylko tyłki. Ale mnie, jako już starszemu stażem góromanowi, wszystko idzie wolniej. Gonić po lesie mi już nie przystoi. Do pełnej sprawności potrzebuję się rozgrzać na temperaturę eksploatacyjną i nie wystartować w galopie. Wtedy wychodzi ze mnie siła jak ma być. Doganiam gromadę na odbiciu zielonego szlaku z czerwonym.
   
Nie, żebym był taki szybki, ale Tomasz na skiturach postanawia przejechać się zielonym szlakiem. Nam pozostało odwiedzić Policę bez niego. Znów się rozciąga pula startowa. Ja strategicznie trzymię się w tyle z możliwością zaatakować przednie miejsca we właściwym czasie.
   
Polica (1369 m), jak się później okaże, była najwyższym punktem, który ten dzień osiągnęliśmy. Ta nas w ogóle nie przyjęła przychylnie. Sypała na nasze głowy śnieg, jak pierze z rozdartej pierzyny. Tutaj też dochodzi do kolejnej korelacji dzisiejszej wycieczki. Dzielimy się na grupę szybką, która chce odwiedzić Babią i grupę powolniejszą, wspierającą, która będzie oczekiwała na Markowych. Ja byłem zaszeregowany do powolniejszej. Teraz Ci szybsi mają uwolnione ręce i mogą bez czekania napierać na nasz główny cel. Jednak do najtrudniejszej decyzji dnia doszło na dalszym postoju - Hali Śmietanowej (1298 m). Kiedy nasza grupa wspomagająca dochodzi na Śmietanową, zastaje tam grupę atakującą. Jej członkowie wyglądają już jak świeżo ulepione bałwany. W taką pogodę nikomu się nie chce na Babiej widzieć maksymalnie koniec swojego zaśnieżonego i zmrożonego nosa. Taka pogoda ma jedną dobrą właściwość. Scaliła naszych bibowiczów w jedną całość z jednym celem. Idziemy znów razem. Kolejne przystankowe miejsce to już Przełęcz Krowiarki. Ono faktycznie spadł z nas ten ciężar Babbia/nieBabia. Do Krowiarek czeka nas jeszcze spore drałowanie i jedna niespodzianka. Według podawanych wysokości dało by się przewidzieć, że do przełęczy mamy już tylko z górki i człowiek się na to nastawi. A tu ktoś nam postawił na drodze dwukopczyk w postaci Główniaka (1093 m) i Syhlca (1146 m). Zwłaszcza ten drugi poradzi zwiększyć częstotliwość oddechu na maksimum. Jednak dla prawdziwego turysty to nie jest podejście targające aż tak płuca. Trzeba się po prostu z tym zmagać, każdy indywidualnie. Przełęcz Krowiarki - po trzech dniach zahaczam o kawałek cywilizacji. Tutaj nas opuszczają Beskidniska i Paweł. Byli tak mało z nami, że nawet nie było czasu pogadać o poglądach.
   
Reszta ekipy częstuje się gorącą herbatką z termosu. Przy takiej pogodzie nie ma nic lepszego. Wkłada nowe życie do naszych zmrożonych organizmów. Chyba każdy wtedy z ulgą przyjął fakt, że dalej drałujemy "tylko" niebieskim prosto do schroniska. Taki klasyczny, stokowy szlak. Niemal poziomo, ale w oczekiwaniu chwil przyszłych sporo wydłużający.
   
Na trasie gdzieś przed Mokrym Stawkiem, mam możliwość zadokumentować uprzednio wspominane kopczyki, które zagrzały nasze organizmy przed przełęczą. Dobrze jest zapamiętać tą niespodziankę na chwile, kiedy tu będę operował następnym razem. Na zejściu żółtego szlaku z Perci Akademików sprawdzamy, czy jest absolutnie dotrzymywany zakaz przejścia. No, nie powiedziałbym, że wszyscy się do tego zakazu dostosowali.
   
Bibowiczom, którzy na mnie poczekali, zrobiłem zdjęcie w tym miejscu. Buzie już nie wyglądały takie zmarznięte. Rozgrzała ich wiadomość z tabliczki, że do schroniska jest już tylko 15 minut. O 14:15 to jeszcze młoda godzina, ale my już dochodzimy do schroniska. Dzisiaj kończymy nasze chodzenie. W myślach pozostała iskierka nadziei - a może jutro ta Babia? Zakwaterowanie. Przyznam, że to był mój pierwszy pobyt w schronisku o nowej szacie. Wygląda ładnie, jedzonka więcej jak dostateczne (wypróbowane na własnym żołądku) i na pewno spełnia wszystkie wymagania. No i ten gwar. Przyjmuję, że to jest podatek za popularność tego miejsca. Jednak dla mnie to wygląda raczej jako górski hotel niż schronisko. Do atmosfery schroniska na Krupowej lub innych mu podobnych ma daleko. Nie wiem czy byliśmy niegrzeczni, ale w celach noclegowych nas rozdzielono. Mnie, Tomtura i Lelkę umieszczono w pokoju gdzie operowali lawinowi kursanci. Mnie to wyglądało, że nas uważali za intruzów. Na szczęście wieczorynka była w jednym pokoju, gdzie zmieścili wszyscy bibowicze, nawet Michał i Tomasz, którzy drałowali indywidualnie na górskich ścieżkach. Było znów o czym gadać.
   
Z pokoju nr. 8 życzą dobranoc Agnieszka, Tratina i Michał_DG.

Cdn. Smile



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
04-03-2018 01:35 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 9,667
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #10
RE: Zimowa biba 2018 - Krupowa i Szczawiny

Fajne to foto z Przełęczy Kucałowej, sypie że aż miło.. bardziej podobne do obrazu niż zdjęcia ok



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
04-03-2018 02:53 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 15,296
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #11
RE: Zimowa biba 2018 - Krupowa i Szczawiny

Dzień czwarty, niedziela - derniera

Na polu/dworze chyba najlepsza pogoda z bibowego czasu. jednak najmroźniejsza. Największe chęci na Babią (Małą) miał Lelko. Chciał iść, jednak ciepłe łóżeczko było silniejsze. Podczas śniadania w jadalni widzimy przez okno, że niektórzy turyści schodzą z Brony. Dowiadujemy się, że szli w ciemno i próbowali wschód na wierzchołku. No i udało się. Nasze możliwości na wyjście kurczą się z upływem czasu. Wszyscy jakoś chcą do domu.
   
Jeszcze wspólne foto przed rozejściem się. Wyśmiane buzie oznaczą, że jesteśmy zadowoleni z biby i bez odwiedzin Babiej. Kolejne pożegnanie. Ja, TomaszRT i Tomtur powracamy na Krowiarki. Reszta już spuszcza się do nizin, do Zawoji. Nas czeka powrót znanym szlakiem.
   
Panowie się uśmiechają. Jednak większy uśmiech widzę tam wyżej. Babia się z nas śmieje. Nam pozostaje tylko kontynuować wyznaczoną trasę. Co nam pozostaje? Cieszyć się na następną bibę i podołać jej wyzwaniom. Z Krowiarek już autkiem do Sidziny, gdzie jest kolejne autko.
   
Żegnamy się do kolejnej.

Zakończenie: Dla mnie nowe przeżycia, nowo poznani bibowicze i nowo poznane miejsca. Już długo nie poznałem tak pustego schroniska. Z Lelkiem byliśmy w jadalni na Krupowej sami i drugi wieczór, już wszyscy razem, też miał swój nastrój. Markowe bez zastrzeżeń. Popularność schroniska ma swój minus w pełnym zakwaterowaniu. Już potrzebowałem tego wyjazdu jak wieprzek poskrobania. Dziękuję za towarzystwo bibowiczom, Tratinie, że się o nas postarała, pogodzie, że nas kusiła.

KONIEC



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.

Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-03-2018 08:15 PM przez Stasiu.

05-03-2018 08:15 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
yoter

*****


Postów: 916
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status: Offline
Post: #12
RE: Zimowa biba 2018 - Krupowa i Szczawiny

Stasiu napisał(a):
Już potrzebowałem tego wyjazdu jak wieprzek poskrobania.

Stanisławie - Srebrne Usta dla Ciebie!

Gratulacje Panie i Panowie. Smile
Następnym razem zabiorę się z Wami. Tylko koniecznie z Babią.



góry to początek nieba
05-03-2018 09:36 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 9,667
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #13
RE: Zimowa biba 2018 - Krupowa i Szczawiny

Dzięki za relację Stanisław ok

już wklejona w odpowiednią stronę Wink



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
05-03-2018 10:16 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
tratina

*****


Postów: 915
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2010
Status: Offline
Post: #14
RE: Zimowa biba 2018 - Krupowa i Szczawiny

Stasiu ! DZIEKUJE Ci bardzo za relacje, jestes niezastapiony Wink clapHug

Moi Kochani tak na koniec ode mnie.
Dziekuje Bardzo Wszystkim i kazdemu z osobna za obecnosc.
Kazdy z Was przywial taka iskierke radosci i ciepla.

Bartek - dzieki ogolnie za pomysl.

Byla to pierwsza Biba organizowana przeze mnie, ale mam nadzeje, ze nie bylo zle i milo wspominacie ten czas. Pomimo, ze nie bylo chetnych by zajac sie tym tematem i orgaznizacja, podjelam ten krok z pewna obawa.
DzIeKi WiElKie, ze Nas bylo tyle, czego sie nie spodziewalam. Milo bylam tym zaskoczona.
Michal - dzieki, ze postanowiles przyjechac pomimo stanu zdrowia (mam nadzieje, ze juz lepiej), a przy okazji poznalismy nowe osoby.

Wielke Dzieki bardzo jeszcze raz Bognie i Pawlowi za mozliwosc transportu!!!

Ja wiem, ze nie wszystko wypadlo tak jak mialo wypasc, (jesli cos bylo nie tak z mojej strony - PrZePrAsZaM) ale bylo pieknie bo Wy tam byliscie.
A jak to sie mowi: w kupie sila Wink

Wiem, ze nie odwiedzilismy Krolowej..., czym co poniektorzy byli nie zadowoleni i oczekiwali cieplych buleczek z pierwszej linii..., ale moze my po prostu chcielismy wiecej czasu spedzic ze soba, razem, we wspolnym gronie, a nie rozdzielac sie na dwie grupy...
''Krolowa jest tylko jedna'', byla tam, jest i bedzie, a ludzie...

Dzieki, ze tam byliscie ze mna, dziekuje za wsparcie! i za to ze przy Was smiech sie nigdy nie konczy...



"Nie ma chyba trudniejszej do zniesienia choroby górskiej, niż brak Gór"
R. Messner
06-03-2018 07:15 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Bogusia

****


Postów: 181
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #15
RE: Zimowa biba 2018 - Krupowa i Szczawiny

Trati, Wszystko udało się znakomicie i to w dużej mierze dzięki Tobie!
Wspaniale było Was wszystkich zobaczyć, razem dreptać po zaśnieżonych szlakach i nie mniej przyjemnie spędzać czas w schroniskach Wink
Bardzo się cieszę, że tak wszystko się poukladało i mogłam być znowu z Wami.

tratina napisał(a):
Wielke Dzieki bardzo jeszcze raz Bognie i Pawlowi za mozliwosc transportu!!!

Justynka, transportować Ciebie to czysta przyjemność i polecamy się na przyszłość! Wink


06-03-2018 11:49 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: