Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (60): « Pierwsza < Poprzednia 56 57 58 59 [60] Ostatnia »
Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Autor Wiadomość
lapikus

*****


Postów: 2,442
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status: Offline
Post: #886
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Oj, obrodziła zima tego roku w mroziki, słoneczka przy tym nie poskąpiwszy. U was nawet i śnieg się do tego wszystkiego znalazł. Wysiłek, przyjemność, relaks i dobra zabawa. Wszystkiego po trochu. I tak to powinno wyglądać. ok
Ja jestem - za! Big Grin



Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
26-01-2010 06:53 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
paaulo
snow addict
*****


Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #887
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Nareszcie śnieg!
Zazdroszczę wędrówki. Smile


26-01-2010 08:25 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Agnieszka

*****


Postów: 793
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Offline
Post: #888
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Na zimowy wyjazd w Tatry wyczekiwałam z wielką niecierpliwością. Moim wielkim marzeniem było zobaczenie gór zimą i teraz miało się ono spełnić. Nie myślałam o czymś wielkim, wystarczyło przejście się jakąś dolinką.

Do Zakopanego pojechałam wraz wujkiem i kuzynką. Również ze względu na kuzynkę musiałam starannie obmyślić trasy, ponieważ jest ona chora i z pokonaniem niektórych szlaków mogłaby sobie nie dać rady. Poza tym ja też nie miałam doświadczenia z zimowymi Tatrami, więc nawet przez myśl mi nie przeszło pchać się gdzieś wysoko. W każdym razie Kasia bardzo mnie zaskoczyła, bo zasuwała po górach bez najmniejszego zająknięcia.

Na miejscu byliśmy w sobotę 16 stycznia. Zakopane przywitało nas słonecznym, lecz bardzo mroźnym porankiem. Niezniechęceni po nieprzespanej nocy po przywitaniu z gospodarzami i szybkim zakwaterowaniu ruszyliśmy na miasto. Nie chciałam już pierwszego dnia ciągnąć Kasi i wujka na szlak i szczerze mówiąc sama nie miałam na to ochoty po podróży.

Połaziliśmy po moim ulubionym parku skąd mieliśmy piękny widok na Tatry, potem zahaczyliśmy o skocznię, na końcu wylądowaliśmy na Krupówkach udając się na dobry obiad i pyszne ciacho.

Było wcześnie i nie widzieliśmy sensu wracać o tej porze (12) do domu. Pod Gubałówką wpadł mi do głowy szalony pomysł i zrobiłam coś, czego będąc tu sama lub z mamą nigdy bym nie zrobiła - wjechałam na Gubałówkę kolejką - cóż to było za przeżycie! Potem jednak patrząc na radość na twarzy kuzynki nie żałowałam tego wjazdu.

Widoczność z góry mieliśmy przepiękną. Słoneczko świeciło, więc przyjemnie było błąkać się po zboczach Gubałówki. Niestety czas szybko mijał a i zmęczenie po nocnej podróży dawało o sobie znać coraz bardziej. Ponieważ bilet obowiązywał w dwie strony zjechaliśmy na dół i wróciliśmy do pokoju przez jak zwykle zatłoczone Krupówki.

I tak minął pierwszy dzień w Zakopanem. Może nie był zbytnio "zaopatrzony" w górskie atrakcje, ale spędzony w miłej rodzinnej atmosferze.

                               

W niedzielę obudziliśmy się ok. 7. Spało się nam bardzo smacznie, więc byliśmy pełni sił i gotowi do wyjścia na szlak. Wyjrzałam przez okno - góry już były widoczne a i słoneczko powoli wstawało.

Po zjedzeniu śniadania i zapakowaniu plecaka ruszyliśmy w drogę. Na ten drugi dzień zaplanowałam wypad do Doliny Kościeliskiej - prosta droga i na pewno spodoba się wujkowi i Kasi. Na dworcu dość szybko złapaliśmy busa, ale bardzo długo czekaliśmy na jego odjazd.

W Kościeliskiej było puściuteńko. Po kupieniu biletu ruszyliśmy doliną. Wiało strasznie. Dziękowałam sobie w duchu, że w domu założyłam dwa swetry - bez nich chyba bym zamarzła. Szliśmy sobie spokojnie cały czas uważając na to gdzie stawiamy nogi, bo szlak miejscami był bardzo śliski. Śniegu nie było za wiele, jedynie w wyższych partiach można było dostrzec grubszą warstwę białego puchu, część Turni wyglądała zupełnie jak latem.

W schronisku byliśmy ok. 11. Na całym szlaku nie spotkaliśmy żywego ducha mimo to w schronisku nie było wolnych miejsc, aby usiąść i się zagrzać. Rade nie rade usiedliśmy na dworze. Może to i dobrze, przynajmniej mieliśmy ładne widoki na nieco zachmurzone Tatry. Nie wiało już tak mocno, więc było całkiem przyjemnie. Wypiliśmy dźwiganą przeze mnie w termosie herbatę, zjedliśmy drugie śniadanie, pstryknęliśmy kilka zdjęć i ok. 12 30 zaczęliśmy wracać do Kir już zatłoczoną doliną. Mieliśmy dużo czasu, więc co jakiś czas przystanęliśmy podziwiając piękne widoki i robiąc zdjęcia.

Na odjazd busa czekaliśmy jeszcze dłużej niż rano, kiedy jechaliśmy do doliny. W domu spędziliśmy bardzo miłe popołudnie i spokojny wieczór przed telewizorem odpoczywając przed jutrzejszą wędrówką.

                               
               

Na kolejny dzień zaplanowałam wypad nad Morskie Oko, - co, jak co ale tamto miejsce, mimo tłoku, który panował tam praktycznie cały czas było miejscem wartym pokazania. Ponieważ drogę do Palenicy znam jak własną kieszeń - mówię tutaj o tych cudownych zakrętach - odradzałam wujkowi dojazd tam samochodem, nie daj boże gdzieś nim zarzuci i nieszczęście gotowe. On jednak się uparł, był święcie przekonany, że wszystko, czyli dojazd i parking wyjdzie nam taniej niż dojazd busem. Miał rację tym bardziej, że parking kosztował jedyne 15 zł.

Droga do Morskiego Oka była równie pusta jak wczorajsza przez Kościeliską. Zawsze pamiętałam tu tłumy, ale widocznie ludzie wolą letnie wędrówki a część na pewno obawia się lawin.

Pogoda była piękna. Świeciło słońce, było ciepło jednak gór nie było widać. Dopiero, kiedy doszliśmy do miejsca skąd widać Świstówkę góry zaczęły wyłaniać się zza mgły.

Przez długi czas będę miała w głowie obraz zamarzniętego Morskiego Oka. Jak wynikało z podsłuchanej przeze mnie rozmowy pracowników TPN - u prawdopodobnie było zamarznięte do dna. Ludzie słyszący to natychmiast zaczęli korzystać z tej informacji - ślizgając się, skacząc jednym słowem bawiąc się. Ja nie chciałam ryzykować tym bardziej, że nie przepadam za ślizgawicą. Ciesząc oko widokami zjedliśmy drugie śniadanie. Po zrobieniu zdjęć zaczęliśmy kierować się z powrotem.

Byłam zadowolona, lecz nie czułam się najlepiej. Byłam zakatarzona i ból gardła coraz bardziej się nasilał. Zanim dojechaliśmy do domu czułam się fatalnie, wiedziałam, że jeśli będzie tak jutro nigdzie się nie ruszę. Zrobiło mi się lepiej po wypiciu gorącej herbaty, lecz czułam, że już dawno nie byłam tak chora.

Następnego dnia nie było gorzej, ale też nic się nie poprawiło. A gdzie były Tatry? Ano schowane z mgłą, do tego padał gęsty śnieg. Mimo złego samopoczucia w góry ciągnęło, lecz nie chciałam się jeszcze bardziej rozłożyć i kolejnego tygodnia ferii spędzić w łóżku. Ponieważ następnego dnia mieliśmy wracać do domu postanowiliśmy ten ostatni dzień poświęcić na małe zakupy. Ja kupiłam tylko oscypki dla mamy i babci, ale wujek z Kasią ze względu na to, iż byli tu po raz pierwszy zaopatrzyli się w kilka pamiątek. Wieczorem zostaliśmy zaproszeni na pogawędkę do gospodarzy. Później zapłaciłam za pobyt a w środę rano czas było się żegnać.

W drodze powrotnej zajechaliśmy do Oświęcimia. Przyznam szczerze, że inaczej sobie te obozy wyobrażałam. Większość bloków była pozamykana, niektóre były jawnie "zrobione" pod turystykę i właściwie tylko jeden blok zachowany był w oryginale.

Po powrocie do domu mama nie mogła się mną nacieszyć. Potem jeszcze cały tydzień chorowałam, ale mimo to nabrałam dużo energii i myślę, że do lata jakoś bez Tatr wytrzymam.

Ogólnie zimowy pobyt w Tatrach zapamiętam na bardzo długo. Może i nie łaziliśmy jak prawdziwe, górałazy, ale był to czas spędzony z najbliższą rodziną, której pokazałam moje ukochane Tatry. Kto wie, może jeszcze kiedyś tam pojedziemy i wybierzemy się w prawdziwą wędrówkę?



Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-01-2010 08:37 PM przez Agnieszka.

31-01-2010 08:21 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Agnieszka

*****


Postów: 793
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Offline
Post: #889
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

I kolejne zdjęcia Wink

       

           
                       



31-01-2010 08:27 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #890
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Wiesz co Agnieszko ... rozweseliłaś mnie swoim opowiadaniem*, podobało mi się, dzięki
*czyt. płynącymi z tekstu pozytywnymi emocjami


31-01-2010 08:44 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
maciek
Moderator
******


Postów: 3,494
Grupa: Moderatorzy Forum
Dołączył: Jan 2008
Status: Offline
Post: #891
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Agnieszka napisał(a):
Moim wielkim marzeniem było zobaczenie gór zimą i teraz miało się ono spełnić.

No i fajnie, że Twoje marzenie wreszcie spełniło się.Smile

Agnieszka napisał(a):
Ogólnie zimowy pobyt w Tatrach zapamiętam na bardzo długo. Może i nie łaziliśmy jak prawdziwe, górałazy, ale był to czas spędzony z najbliższą rodziną, której pokazałam moje ukochane Tatry.

Smile Jestem pewien, że Twoja Rodzina jest bardzo zadowolona z Twojego przewodnictwa. Takie wspólne wyjazdy rodzinne pozwalają czasami odkryć w Bliskich to, czego wcześniej nie zauważaliśmy. Smile

Udany czas w Górach. ok


31-01-2010 08:48 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
dr.Etker

*****


Postów: 8,835
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #892
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Pięknie wykorzystany czas Agnieszko ok

Ps.
uhm .... a w to co usłyszałaś od pracowników TPN -nie wierz tak do końca.
M.Oko ma 50 m głębokości i raczej nie przemarza do samego dna.... , pewnie butelki z piwem zostawili na noc do schłodzenia na zewnątrz i one tak przemarzły. Huh



31-01-2010 08:56 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
magda.s.77
Brak aktywacji konta


Post: #893
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Jakie puchy na Krupówach w00t
Piękne foty znad Moka ok
Życzę szybkiego powrotu w Tatry, bez znaczenia czy śnieżne czy bezśnieżne; widać bardzo Ci tam dobrze Smile
Pozdrawiam


01-02-2010 07:11 PM
Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,631
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #894
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Jak tak czytam Twoje opowiadania Agniecha, to zaczyna się w Tobie rodzić niezły organizator górskich wypadów.
Tylko tak trzymać dalej ok



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
01-02-2010 11:26 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
mieciur
- - user - -
*****


Postów: 1,892
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status: Offline
Post: #895
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Agnieszko, swietny spsoób na wykorzystanie ferii, może trasy nie były zbyt wymagające, ale przynajmniej byłaś w Tatrach i coś zobaczyłaś. Życze dalszych tak udanych wyjazdów Smile


02-02-2010 07:20 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lapikus

*****


Postów: 2,442
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status: Offline
Post: #896
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Aga!

A co to znaczy: łazić, jak prawdziwe górołazy! uhm
Wcale nie trzeba wspinać się na najwyższe wierzchołki, żeby poczuć się jak zdobywca. Doliny są również elementarną częścią górskiego krajobrazu i na równi ważnym, jak i same szczyty. Tą pierwszą, zimową wizytę, możesz śmiało potraktować jak preludium przed następnymi próbami oswojenia sobie zaśnieżonych szczytów. Skoro wywarła ona na Tobie tak duże wrażenie, to z całą pewnością wrócisz do zimowych wędrówek po Tatrach. Należy Ci się również wielka pochwała i uznanie za znakomitą organizację całego pobytu. Pomyślałaś dosłownie o wszystkim, w co powinien obfitować tego rodzaju, turystyczno rekreacyjny pobyt. Świetnie napisana relacja. Z wielką przyjemnością ją przeczytałem. ok



Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
02-02-2010 04:19 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
*****


Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status: Offline
Post: #897
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Aga, gratulacje za pomysł i chęciSmile i wogóle, za organizację i wszystko...
pamiętam jak ja byłam mniej - więcej w Twoim wieku (jak to dawno temu było...), to generalnie jadąc w tatry na wycieczke (najczęsciej szkolną) wiedziałam że jade w tatry... i tyle, jestem w tatrach a dookoła są jakieś góry (pewnie też TatryWink ) Ty zaś operujesz nazwami, co wywarlo na mnie wrażenieSmile
no i co więcej, grypa widzę Ci nie przeszkodziła... zarażona bakcylem gór jesteś, to co Ci tam taka byle jaka grypa (i tak trzymać ok: )


02-02-2010 05:36 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
paaulo
snow addict
*****


Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #898
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Przyjemnie się czytało o Tatrach widzianych z Twoim okiem. Tak trzymaj. Smile


02-02-2010 06:09 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: