|
Moje Tatry,bajecznie:)
|
| Autor |
Wiadomość |
dzienciol313
okrzyknięty stukaczem
    
Postów: 1,457
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
Moje Tatry,bajecznie:)
Wtorek godzina 5:30 zadzwonił budzik ,wstaje, wyglądam przez okno, patrzę na niebo, które dopiero delikatnie i powoli rozjaśnia się po nocy i....okazuje się ,że zapowiada się piękny dzień. Pełen nadziei na udany wyjazd idę do kuchni, szybkie śniadanie, herbatka do termosu, ostatnie dopakowanie i wychodzę na dworzec autobusowy w Krakowie. Gdy już dotarłem na miejsce poranne słońce rozświetlało niebo, na którym były tylko pojedyncze obłoczki. Wsiadam to Trans-Freja i ruszam do Zakopanego.
Droga mija szybko, odrywam się powoli od codziennych spraw, zaczynam żyć wyjazdem.
Gdy dojechałem do Szaflar na Tatrami zaczęły się pokazywać chmurki podążające od południa ale myślę, że to tylko zapowiedz pięknej pogody. W końcu jestem na dworcu w Zakopanym, gdzie oczywiście jest tłum ludzi którzy oferują wolne pokoje, biorę swój dobytek z bagażnika i podążam na busa do Kir. Problemu ze znalezieniem nie było zbyt wielkiego, także szybko dostaje się na miejsce początku właściwej wyprawy, kupuję bilet i idę pełen nadziei i zapału.
Słoneczko pięknie grzeje, pogoda wymarzona. Po kilkunastu minutach odłączam się od tłumów idących Doliną Kościeliską i wchodzę na czerwony szlak na Ciemniak. Początkowe podejście przez las z ok. 15 kilogramowym plecakiem jest dość dobrą rozgrzewką. Dochodzę do Polany Upłaz gdzie jem drugie śniadanie, które smakuje mi tutaj jak nigdy, podziwiam widoki dookoła. W oddali widać Babią Górę, a z prawej Wlk. Opalony Wierch.
Po krótkiej przerwie idę dalej, przez Chudą Przełączke na, której jest dość duża grupa, docieram na Ciemniak, po pokonaniu kilku niewielkich pól śnieżnych.
Na południe widok jest naprawdę zapierający dech...widzę czoło chmur, które zbliża się w moim kierunku z dość dużą prędkością. Na szczęście nie przynoszą one intensywnych opadów. Udaje mi się jeszcze zobaczyć Krzesanice, a potem....tylko ok. 50 m przed siebie. Nasila się wiatr, momentami spycha ze szlaku, po 0,5 godziny zaczyna padać, a ja się zaczynam wahać co dalej robić: w planach było dotrzeć do Murowańca ale ciężko będzie to wykonać w takich warunkach gdy widoczność ciągle się pogarsza. Spotykam bardzo sympatyczną dziewczynę, z którą dochodzę do Kopy Kondrackiej i podejmuje decyzje o zejściu na Kondratową.
W schronisku udaje się nam dostać łóżka, z czego jesteśmy bardzo szczęśliwi. Okazuje się, że mamy międzynarodowy pokój tzn. trójkę Czechów,Rosjan i nas dwójka Polaków. Potem obiadek, obowiązkowa posiadówa w jadalni i oczekiwanie w kolajce, która rozsiadła się na schodkach, na prysznic.
Podczas oczekiwania nawiązuje się rozmowa, oczywiście o planach na kolejny dzień, podczas, której poznaje kolejnych świetnych ludzi.
Dochodzi 22, cisza nocna, trzeba iść spać. Wszyscy się kładą z nadzieją, że prognoza na kolejny dzień nie sprawdzi się. Zapowiadano opady i silny wiatr...
Przez całą noc słychać rykowisko jeleni na przemian z kroplami deszczu uderzającymi o metalowe kosze stojące na werandzie.
Godzina 6:15, budzę się, wyglądam przez okno i widzę....no właśnie mało widzę, mgła i wiatr potem zaczyna padać śnieg. Zaczynam się zastanawiać jak dostać się do Murowańca. Wychodzę na korytarz, jem śniadanko. Zniecierpliwiony idę na werandę i przez chwilkę gdy chmury się podniosły widzę biały już od śniegu Długi Żleb. Podejmuje decyzja zejścia do Kuźnic i przejścia przez Dolinę Jaworzynki na Gąsienicową.
Tak wtrącając, schronisko na Kondratowej, jest bardzo klimatyczne, wywarło na mnie bardzo pozytywne wrażenie.
Idąc do Kuźnic przechodzę przez mokry od deszczu i śniegu las, spotykam dwie babunie które idą w kierunku Hali, pytają się jak sytuacja u góry, odpowiadam i idę dalej aby dotrzeć na 10 na Gąsienicową. Podchodząc Doliną Jaworzynki pogoda coraz bardziej się poprawia. Gdy jestem na Przełęczy między Kopami otwiera się przede mną piękny widok. Widzę ośnieżone Tatry Wysokie, z których podnoszą się już całkiem chmury, słońce oświetla je jeszcze niewyraźnym światłem.
Po chwili marszu ukazuje się schronisko. Wchodzę do recepcji gdzie miłym uśmiechem wita mnie pani, której przypominam się, że dzwoniłem dzień wcześniej o łóżko. Dostaje pokój nr 18. Tam się lokuje, poznaje współlokatorów potem biorę prysznic, lekkie drugie śniadanie i wychodzę na biały Kasprowy z zamiarem zejścia przez Liliowe.
Na szczycie jest wietrznie i chłodno. W okolicach Beskidu spotykam kolegów z pokoju którzy idą w przeciwnym kierunku.
W pobliżu Gienkowych Murów spotykam się ponownie z jednym z nich, drugi został wyżej robiąc zdjęcia. Nawiązuje się między nami rozmowa, oczywiście na temat gór,a także historii.
Ja w planach mam jeszcze iść nad Czarny Staw i nad Zmarzły, okazuje się on tak uprzejmym, że pożycza mi swoich kijków, które ułatwiają mi wędrówkę.
Będąc pierwszy raz nad Czarnym Stawem i widząc Kościelec czuje się potęgę gór.
W połowie drogi do Zmarzłego dogania mnie drugi współlokator, wychodzimy troszkę ponad Staw aby zrobić zdjęcia.
Światło z pochmurnego nieba powoduje, że zdjęcia sprawiają wrażenie czarno białych, ale za to potęga gór wtedy rośnie gdy chmury głaszczą ich szczyty.
Mija nas kilka osób, które mają zamiar przejść przez Zawrat do Piątki.
My jeszcze czekamy, podziwiamy widoki ale w końcu robi się późno, wracamy do schroniska, rozmawiając o górach, sprzęcie, fotografii.
Potem prysznic, kolacja, jadalnia i rozmowy przy piwku w gronie współlokatorów. Jak się okazało mam jeszcze jednego, bardzo sympatycznego, który tak jak my jest zafascynowany górami.
Czas mija szybko, zamykają jadalnie, przenosimy się do pokoju. Tam rozmawiamy o planach na kolejny dzień. Okazuje się, że Krzysztof tak jak ja chce wejść na Zawrat, z tą tylko różnicą, że on chce iść dalej w kierunku Świnicy.
O godzinie 7 Krzysiek budzi mnie wiedząc, że chce wcześniej wstać.
Pogoda jest bajeczna, piękne błękitne niebo.
On jest już gotowy ja dopiero wybieram się pod prysznic. Żegnamy się, on wychodzi.
Po śniadaniu pakuje się i wynoszę duży plecak do bagażowni gdyż to już mój ostatni dzień w Tatrach. Żegnam się z chłopakami na wypadek gdybyśmy się już nie zobaczyli. Oni chcą iść na Krzyżne, ja na Zawrat. Wymieniamy jeszcze kontakty, umawiamy się na przyszły rok. Dochodzi godzina 9, słońce już topi śnieg w Dolinie, wychodzę.
Zatrzymuje się jeszcze przy zejściu na niebieski szlak, aby podziwiać piękną panoramę, proszę pana o zdjęcie i idę dalej.
Dochodzę do Czarnego Stawu, nie ma tam nikogo, przepiękny widok, poranne słońce na tafli Stawu i na ośnieżonych zboczach Kościelca, pływająca kaczka, po prostu pięknie.
Czas iść dalej.
Przechodzę przez potok w którym kamienie są bardzo oblodzone, raz tracę równowagę....ale na szczęście wszystko jest ok. Już wiem, że trzeba bardzo uważać.
Podchodząc pod Zmarzły mijam ratowników którzy patrzą na moje buty i na mnie jakby chcieli osądzić czy dam rade, jednak nic się nie odzywają. Po chwili mijam Krzysztofa, który zrezygnował z podejścia ale mówi, żebym spróbował.
Idę dalej. Rzeczywiście podejście pod Zmarzły było oblodzone ale w stopniu umożliwiającym podejście.
Nad Stawem robię sobie przerwę. W oddali widzę dwie osoby, które idą przede mną na Zawrat.
Piję herbatę, jem czekoladę i ruszam dalej. Wchodze w zacieniony odcinek szlaku gdzie śnieg jest zmrożony. Za sobą widzę kolejne osoby.
Dochodzę do żlebu i teraz tak: iść normalnie; czyli nowym szlakiem czy zimowym tj. starym zawratem. Decyzja pada na łańcuchy. Podejście okazuje się trudne; po lodzie łańcuchy też są oblodzone, lepiej było iść starym. Po przerwie w połowie ich długości idę dalej i po mimo trudności dochodzę na Przełęcz.
Widok który tam zastałem wynagrodził mi trudy tego podejścia.
Pięknie widać całą panoramę; Krywań, Mięgusze, Rysy, Wysoka, Gierlach.
Dochodzę tam jako piąty.
Siedze z godzinę podziwiając widoki. Po jakimś czasie słychać huk silnika Sokoła. Leci w rejon Koziej Przełęczy, wszyscy myślimy, że miał miejsce jakiś wypadek. Po pewnym czasie dochodzimy do wniosku, że to tylko patrol, gdyż obserwuje całą okolice i odlatuje.
Dochodzi coraz więcej ludzi na Zawrat, robi się tłoczno i głośno, przynajmniej jak dla mnie, podejmuje decyzje, że schodzę.
Spotykam jeszcze chłopaka, który dzień wcześniej mijał nas nad Zmarzłym i szedł na Przełęcz zasięgnąłem u niego wiadomości na temat warunków w żlebie i podjąłem decyzje zejścia nim.
Zejście to prowadziłem tyłem gdyż w śniegu były wybite stopnie i nie chciałem ich rozdeptać schodząc przodem, a poza tym myślę, że moje kolana mogły by tego nie wytrzymać. Schodząc widziałem, że bardzo dużo ludzi podchodzi łańcuchami, uniknąłem przynajmniej „korków” 
Problemem mogły się okazać trzy miejsca gdzie było mało śniegu i gdzie ciężko było wbić but w śnieg, trzeba było się tam troszkę dłużej zastanowić jak postawić kolejny krok.
Po dotarciu do Zmarzłego musiałem odpocząć gdyż zejście to wymagało ode mnie wysiłku.
Wracają do schroniska oblodzenie na szlaku znikło pozostała już tylko woda.
Jak się okazało byłem pierwszą osobą która w ten dzień schodziła z Zawratu i wszyscy zasięgali u mnie wiadomości na temat warunków u góry.
Po dotarciu do Czarnego przeżyłem szok, który polegał na spotkaniu przypadkowych turystów, nazywam tak ludzi którzy przyjeżdżają w góry i twierdzą, że tutaj nic nie widać bo wszystko góry zasłaniają, a poza tym trzeba chodzić pod górkę i ogólnie wszędzie jest daleko, którzy zachowywali się jak by byli nie wiem, w barze?? W porównaniu z porannym spokojem tego miejsca, ta sytuacja mnie strasznie raziła i żałowałem, że to piękne miejsce nie jest położone w miejscu bardziej nie dostępnym gdzie oni by stwierdzili, że to jest zbyt daleko i nie chce się im tam iść. Przepraszam, że takie swoje może radykalne zdanie prezentuje na forum ale tak po prostu myślę. Teraz wracając do sprawozdania posiedziałem jeszcze chwilkę nad Czarnym ale niestety czas mnie już gonił i musiałem zejść do schroniska gdzie zjadłem jeszcze placuszki ziemniaczane i odwiedziłem pokój gdzie siedział tylko Krzysztof który musiał zawrócić z zaplanowanej przez siebie trasy.
Tam się spakowałem i wyszedłem w stronę Kuźnic, spoglądając z wielkim żalem za siebie, ale i z nadzieją ,że już niedługo tutaj wrócę....
"Góry są wyzwaniem, prowokują istotę ludzką do wysiłku, do przezwyciężania samych siebie." J.P.II
|
|
| 21-09-2007 01:13 PM |
|
 |
dzienciol313
okrzyknięty stukaczem
    
Postów: 1,457
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Moje Tatry,bajecznie:)
Przepraszam,że tak się rozpisałem, może zbyt obszernie
Do relacji dołącze jeszcze zdjęcia
"Góry są wyzwaniem, prowokują istotę ludzką do wysiłku, do przezwyciężania samych siebie." J.P.II
|
|
| 21-09-2007 01:15 PM |
|
 |
Pablo
pablo
    
Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status:
Offline
|
RE: Moje Tatry,bajecznie:)
dzieNciol jak dla mnie rewelacja opis, bardzo fajnie sie czytało, powiedziałbym płynnie, no i trochę wiadomości zebrałem przed następnym łikendem, choć liczę, że jeszcze się warunki zmienią - oczywiście na lepsze.
Czekamy na fotki
pozdrawiam
p
Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
|
|
| 21-09-2007 03:05 PM |
|
 |
Rycho
i Tymek
    
Postów: 512
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Offline
|
RE: Moje Tatry,bajecznie:)
dobrego tekstu nigdy za wiele fajnie sie czytało pozdrawiam czekam na fotki
... i będą mi grały wiatry na organach turnii...
|
|
| 21-09-2007 03:42 PM |
|
 |
Gandzia1
@@@@@@@@@@@@@@
    
Postów: 1,762
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Moje Tatry,bajecznie:)
O rany tak się zaczytałam, że na gazie mi wykipiało
-dobrze , że nie wybuchł!
Piękna relacja jak bym tam była.
|
|
| 21-09-2007 04:48 PM |
|
 |
spoko
rock spires hunter
Postów: 2,699
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Niedostępny
|
RE: Moje Tatry,bajecznie:)
Fajnie dzienciol -opisane wrażenia z wyprawy .To lubię .Dobrze sobie tak wyobrazić z zacisza domowego nieco inne warunki niż sam miałem na ostatniej wyprawie.Gratuluję jesienno -zimowej ekskapady Tatrzańskiej
Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
|
|
| 21-09-2007 05:58 PM |
|
 |
dzienciol313
okrzyknięty stukaczem
    
Postów: 1,457
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
|
| 25-09-2007 09:27 PM |
|
 |
paaulo
snow addict
    
Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: Moje Tatry,bajecznie:)
Podchodząc pod Zmarzły mijam ratowników którzy patrzą na moje buty i na mnie jakby chcieli osądzić czy dam rade, jednak nic się nie odzywają.
Mam nadzieję, że nie szedłeś w adidasach. 
Przed chwilą wróciłem z Tatr i takich magików tam widywałem, że włos się jeży.
|
|
| 25-09-2007 10:16 PM |
|
 |
dzienciol313
okrzyknięty stukaczem
    
Postów: 1,457
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Moje Tatry,bajecznie:)
paaulo,"jednak nic się nie odzywają":p nie szedłem w adidasach,nie jestem tak nie rozsadny,mam porządne buty górskie. tez mijałem takich ludzi,niektórzy nawet wybierali sie w nich na kozią!
"Góry są wyzwaniem, prowokują istotę ludzką do wysiłku, do przezwyciężania samych siebie." J.P.II
|
|
| 26-09-2007 08:06 AM |
|
 |
jack66
   
Postów: 177
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status:
Offline
|
RE: Moje Tatry,bajecznie:)
Gratuluję dzienciol,fajna wypraw, a czytając tekst myślami wędruje się razem z Tobą.
Pozdrawiam.
|
|
| 26-09-2007 11:11 AM |
|
 |
Smyk
  
Postów: 73
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2007
Status:
Offline
|
RE: Moje Tatry,bajecznie:)
Niektóre ujęcia wręcz urzekające - szkoda, że w takiej dużej rozdzielczości - trzeba je zapisać na dysku i ogldać przegladarką
|
|
| 02-10-2007 05:13 PM |
|
 |
Hella
    
Postów: 1,965
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Moje Tatry,bajecznie:)
Smyk - kim jesteś nowy forumowiczu? 
Zapraszamy do wątku "powitalnego"
"... Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie;
żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś..."
|
|
| 02-10-2007 08:10 PM |
|
 |
Smyk
  
Postów: 73
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2007
Status:
Offline
|
RE: Moje Tatry,bajecznie:)
Jejj ... Hella, miły ton, ale zaproszenie tak kategoryczne,
że czuję się jak wywołany do raportu na porannym apelu 
______________
Przepraszam, Dzienciol, za nienatemacenie, ale... no wiesz...
|
|
| 03-10-2007 09:49 AM |
|
 |
dzienciol313
okrzyknięty stukaczem
    
Postów: 1,457
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Moje Tatry,bajecznie:)
Nie gniewam sie Smyku
"Góry są wyzwaniem, prowokują istotę ludzką do wysiłku, do przezwyciężania samych siebie." J.P.II
|
|
| 03-10-2007 11:22 AM |
|
 |
Hella
    
Postów: 1,965
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Moje Tatry,bajecznie:)
"... Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie;
żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś..."
|
|
| 03-10-2007 01:45 PM |
|
 |
|
|