Temat zamknięty  Napisz temat 
Strony (8): « Pierwsza < Poprzednia 1 2 [3] 4 5 6 7 Następna > Ostatnia »
Majówkowe Forumowiczów Wędrowanie.
Autor Wiadomość
fasmac
(crazy dancer) i Oleńka
*****


Postów: 738
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2006
Status: Offline
Post: #31
RE: Majówkowe Forumowiczów Wędrowanie.

Cieszę się, że wszystko skończyło się dobrze.
Czekałem na tą relację ponieważ conieco słyszałem na temat waszej przygody i trochę się martwiłem tymi odmrożeniami. Ale wszystko jest ok i dobrze.

Pozdrawiam i życzę już żadnych takich przygód.


02-05-2007 09:11 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,641
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #32
RE: Majówkowe Forumowiczów Wędrowanie.

Hhmmm... no nieźle Rolleyes ale wszystko dobre co się dobrze kończy.
Pozdr



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
02-05-2007 09:52 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
daniel
nikt
**


Postów: 48
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #33
RE: Majówkowe Forumowiczów Wędrowanie.

Kurczaki. Sad Kania zmartwiłaś mnie tymi tłumami w Pieninach, bo planuję wyjazd w piątek. I mam teraz problem, bo nie chciałbym znowu odkładać wizyty w Pieninach.
A Gorce wiosną są przecudne i szkoda, że trafiłyście na kapryśną niedzielę. Widoki z polan w Gorcach - niezapomniane. Smile I potoki gorczańskie, przyroda i rozlatujące się już niestety bacówki. Cała frajda w Gorcach, to obcowanie z naturą niezakłócaną przez nieokiełznane, wieloosobowe wycieczki gawiedzi szkolnej. No, może poza Turbaczem i schroniskiem, ale to wyjątek potwierdzający regułę.
Też w niedzielę byłem, ale na Babiej i pogoda nie dopisała. Heh, najlepsze jest to, że wracając w poniedziałek z pracy widziałem Babią Górę jak na dłoni. Ale nie żałuję, bo chodzenie w taką "psią" pogodę też uwielbiam.
Pozdrawiam.


02-05-2007 11:01 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
spoko
rock spires hunter


Postów: 2,699
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Niedostępny
Post: #34
RE: Majówkowe Forumowiczów Wędrowanie.

Nika wszystko dobre co się dobrze kończy .I niech wasze wyprawy zawsze szczęsliwie się kończą .Ale to już druga taka wyprawa .Przeanalizujcie sobie możliwość wcześniejszego wychodzenia w góry aby mieć zawsze jakiś zapas godzin przed zmrokiem.Pozdrawiam



Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
03-05-2007 12:50 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
spoko
rock spires hunter


Postów: 2,699
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Niedostępny
Post: #35
RE: Majówkowe Forumowiczów Wędrowanie.

Lubomierz-Kudłoń-Polana Pod Skały-Przełęcz Przysłop-Lubomierz

„Chwalcie łąki umajone ,góry ,doliny zielone
Chwalcie cieniste gaiki, źródła i kręte strumyki”

1 maja we wtorek znów wyjazd do pracy w Bystrej k.Jordanowa . Głowa pełna planów i nadziei na wyprawę w Gorce po pracy.
Wstałem bardzo wcześnie jako, że w związku z trwaniem Dni Ziemi Suskiej, na placu przyzamkowym odbywała się giełda ogrodnicza. Zakupiłem kilka rojników i trochę innych kwiatów i pojechałem do Bystrej. Niebo z samego rana było błękitne .Jednak stopniowo zaczęło zasnuwać się półprzeźroczystą warstwą chmur. Najwyraźniej przechodził jakiś front powietrza .Po pracy wychodzę przed dom w Bystrej i patrzę mile zaskoczony Smile.Po błękitnym niebie mkną zefirki .Widoczność doskonała.. Powietrze ostre i świeże. Warunki wprost doskonałe na wyprawę...... . Plecak zapakowany jak zwykle (patrz poprzednie opisy),plus kopaczka + młotek + woreczek na ziemię. Wdychając głęboko świeże powietrze .z namiętnymi uczuciami wsiadam do samochodu i jadę w kierunku Jordanowa, Rabki ,Mszany by wylądować w zaplanowanym punkcie wyjścia –Lubomierzu. W związku z pracą w Bystrej do celu mam 20 km bliżej niż z domu ze Suchej B
Jordanów położony jest na wzgórzu .Droga doń prowadzi ostrymi serpentynami .Nie popełnię chyba wielkiego błędu jeżeli powiem że te zakręty mają po 179 stopni a może i więcejBig Grin.
Zbliżam się do Rabki .z za zakrętu wyłania się piękny potężny zielony masyw Lubonia Wlk z charakterystyczną wieżą przekaźnikową .Na zboczu od strony południowej znajduje się piękne gołoborze skalne podobne do tych w Górach Świętokrzyskich. Z za kolejnych zakrętów wyłania się spiczasta sylwetka Szczebla ( na zboczach znana jaskinia zimna dziura) .I kolejny zakręt i kolejne szczyty .Piękny górujący nad Mszaną Dln -Lubogoszcz a w tle na błękitnym niebie rysują się bliźniacze sylwetki Śnieżnicy i Ćwilinu. Krajobraz jak z baśni Tysiąca i Jednej Nocy. Łapię się na tym ,że tracę kontrolę nad tym co się dzieje na drodze. Ej... muszę bardziej skupić się na jeździe .Mam taki niedobry nawyk (w czasie prowadzenia samochodu) rozglądania się na boki podziwiając krajobrazy. Jest to bardzo niebezpieczne i wypadkowogenne. Przydałby mi się bardzo prywatny kierowcaRolleyes.(Mój kolega takiego sobie znalazł ,a konkretniej gdy kilka razy nie zdał egzaminu z prawa jazdy to zrezygnował pozostawiając ten problem żonie. Żona zrobiła ...A kolega siedzi sobie koło niej w samochodzie jak pan.).
Mijam Mszanę skręcam na Zabrzeg i docieram do letniskowego Lubomierza.


Parkuję samochód koło sklepu naprzeciwko kościoła .Gdzieś tu powinien zaczynać się czarny szlak na Kudłoń
W samochodzie wyciągam kanapki, herbatkę i posilam się spokojnie .Przed sklep wychodzi miejscowy Gazda z browarkiem i siada obok na ławeczce przyglądając mi się badawczym wzrokiem........ . Skończyłem posiłek , zaopatrzony w potrzebne kalorie ,podniecony czekającą mnie wyprawą wysiadłem z samochodu o godz13.30...... Gazda z browarkiem nawiązuje dialog ,który doprowadza mi do „opadu szczeny”Rolleyes
Gazda – Na turystykę panie ?
Ja- Ano, chciałem na Kudłoń
Gazda- To najlepiej iść tą a tą drogą tłumaczy gazda
Ja - Chciałem czarnym szlakiem
Gazda - Czarny szlak trochę niewyraźny i można się zgubić, najlepiej przez Polanę Pod Skały
Ja- Przez Polanę Pod Skały będę wracać ,a propos są tam jakieś skałki
Gazda- Na samej Polanie nie ma ,ale zbocze wzniesienia pomiędzy Kudłoniem a Polaną Pod Skały jest takie strome skaliste .
Ja- A łatwo tam trafić ?
Gazda- A ma pan mapę „250” to panu pokażę
Ja - ( W tym momencie mnie zatkało i musiałem przytrzymać opadniętą szczenę .Nie każdy przeciętny obywatel czy turysta posługuje się takimi pojęciami przy mapach)..... . Mam tylko „750” (1cm –750m) odpowiadam, mmmmoże jakoś je znajdę.
Gazda- A tam jeszcze można oglądnąć bunkry „Ognia”....... ( Przypomnę. Ogień –przywódca partyzantów z czasów II wojny Światowej i kontynuowanie partyzantki po zakończeniu wojny przeciw sowiecko –bolszewickiemu utrwalaniu władzy w Polsce .Postać bardzo barwna ,uzdolniona i trochę kontrowersyjna)
Podziękowałem Gaździe za wskazówki .I ruszyłem czarnym szlakiem przed siebie na Kudłoń wstępując po drodze do pięknego zabytkowego drewnianego kościółka , mając nadzieję że moja mapa „750” pomoże mi zrealizować cel wyprawy.( okazało się, że mapa nie pomogła ,ale to już inna historia o czym za chwilęSad.)


Zrazu drogą asfaltową stopniowo podchodzę w górę .Po około 1 km występuje spłaszczenie terenu. Potok rozwidla się na dwa ramiona a wraz z nim droga .Jedna biegnie wzdłuż prawego potoku( w kierunku posuwania się ) a druga wzdłuż lewego .Szlaku nigdzie nie widać .Którą drogę wybrać ?..... Powiedz mi która jest do Ciebie? . G. Kudłoń ?
Poszedłem w lewo .Po 100-150 m szlaku nadal nie widać .Myślę zerknę na mapę
Otwieram plecak i .............. nagle olśnienie –zostawiłem mapę w samochodzie .No ..... już, już miało paść nie cenzurowane słowo ,ale nagle drugie olśnienie –jakże w tych warunkach ,przy takiej pogodzie ,takich krajobrazach ,takich gorących moich emocjach związanych z pięknym otoczeniem można użyć brudnych słów .Toż to świętokradztwo. Powstrzymałem się więc .zarzuciłem plecak na ramiona, zawróciłem i skierowałem się drogą w prawo .Po 20 m jest szlak namalowany na płaskim kamieniu ,widoczny gdy się koło niego przechodzi. Muszę przyznać ,że gazda miał rację co do oznakowania szlaku, zwłaszcza w jego początkowej części. Brak tu większych drzew i szlak od czasu do czasu znakowany jest na niskich kamieniach. Przekroczyłem potok i uwaga należy się wspiąć na ścieżkę biegnącą górą nad potokiem .Należy się trzymać cały czas grzbietu nie schodząc w dół w stronę potoku. Teren wokół otwarty .Piękna panorama na przeciwległe zbocza Jasienia i Kutrzycy ponad Lubomierzem. Wreszcie zaczyna się las .Tutaj szlak już lepiej widoczny. Na małej polance odpoczywają dwie turystki.(matka z córką ) Pozdrawiam i idę dalej .W lesie wiatr mniejszy więc robi się trochę cieplej .Stosuję sprawdzoną metodę Naszej MartySmile .Zrzucam więc z siebie najpierw wiatrówkę a następnie (gdy czuję spocenie)sweter. Droga niezbyt stroma .Chociaż moim zdaniem pojęcie stroma ,łagodna jest pojęciem względnym a nachylenie skłonu jest wprost proporcjonalne do wzrostu temperatury. To samo nachylenie przy temperaturze 40 stopni może „wzrosnąć” kilkakrotnie. Ja jednak miałem temperaturę wspaniałą jak na wędrówki .10 stopni i chłodny wiaterek sprzyjały posuwaniu się do przodu.......Koło drogi ciekawy kamień łupek .Wziąłem do ręki ,i nagle...... przypomniała mi się epoka kamienia łupanego (oczywiście nie z autopsji).Kamień można było przełamać w rękach .Ale jego krawędzie były tak ostre ,że bez problemu można by było uciąć sobie małe co niecoSmile. Nic dziwnego ,że nasi przodkowie docenili jego wartość (kamienia).Nieco wyżej w lesie zobaczyłem ciekawie kwitnące kwiatki .Liście jak kopytnika ,ale te kwiatki jakieś odmienne..... . .Pomogę im trochę w rozprzestrzenianiu się. Wyjąłem kopaczkę wykopałem kilka z nich .Do woreczka nagrzebałem ziemi z podłoża na którym rosły i zabrałem do plecaka .Znajdą nowe miejsce bytowania w moim ogródku..W domu po sprawdzeniu w albumie dowiedziałem się ,że jest to endemit rosnący tylko w zachodnich Karpatach –Jaślinek inaczej Urdzik Karpacki..(kiedyś wcześniej przyniosłem dzwonek pokrzywolistny ,który już się przyjął i rośnie a także szczawik zajęczy.No i przyniosłem jeszcze kiedyś na wiosnę Kaczeńce razem z ziemią uglejoną na której rosły. Kwitły pięknie przez trzy tygodnie .Obecnie przekwitły ale jestem ciekaw czy będą kwitły na przyszły rok
Doszedłem do Polany Jastrzębie pod Kudłoniem .Na polanie wypoczywa mała grupka turystów .Wcześniej schodząc minąłem się jeszcze z jedną grupką .Za polaną zaczyna się już bardziej strome podejście na Kudłoń. Coś a la Tatrzańskiego .I również pojawiają się płaty śniegu .Zastanawiam się jaka jest temperatura. Śnieg przy ziemi jest zmarznięty i zbity I dobrze bo jestem w adidaskach. Przy ziemi temperatura mogła być w granicach 0 stopni .A wyżej? Odczuwałem ciepło mimo ,że napotkani turyści byli opatuleni w wiatrówki i wyglądali na zmarzniętych. Ja na ogół zmarzluch -nie bardzo mogłem to zrozumieć .Prawdopodobnie rozpierała mnie energia, którą czerpałem z otaczającego piękna i było mi naprawdę ciepło (później przy górnej stacji wyciągu narciarskiego na 800m odczytałem na termometrze temperaturę + 4 stopnie a przy tym wiał taki średni wiatr, więc obiektywnie mogło być chłodno.)
Ale jak wspomniałem zaczęło się bardziej strome podejście .A więc 20 kroków w górę ,zatrzymanie się ,kilka głębszych (nie .nie kieliszkówSmile) oddechów i dalej w górę .Po pewnym czasie lekkie spłaszczenie zatrzymuję się rozglądam dookoła i nagle jak spod ziemi wyrosła obok mnie skałka .Byłem niesamowicie zaskoczony .Skałka pojawiła się nagle jak Anioł Stróż (takie nasunęło mi się wrażenie) Gdyby były liście na drzewach nie można było by ją zobaczyć .Piękna okazała kilka metrów średnicy u podstawy około 2m w górze i wysoka na 8 m. dumnie pyszniła się swoją urodą .Dumna i nieprzystępna raczej trudno byłoby się wdrapać na nią. Powyżej jeszcze jedne skałki i dalej jeszcze jedno małe zgrupowanie (później dowiedziałem się ,że lokalnie nazywają się „Diabelskie Skały”). Po spłaszczeniu jeszcze jedno bardziej strome podejście i staję na zalesionym wierzchołku Kudłonia 1276 m. Krótki odpoczynek i zejście w lewo ( Dlaczego wybrałem ten szczyt jako cel dzisiejszej wędrówki ? Kilkanaście lat temu szedłem z Koninek przez Turbacz –Kowaniec do Nowego Targu.Z polany szyja pod Turbaczem spojrzałem na wschód i wydawało mi się ,że tam jest najpiękniejsza część Gorców .Pomyślałem ,że kiedyś Tam muszę się wybrać . I przyszedł właśnie ten moment kiedy stanąłem na Kudłoniu.)


Z Kudłonia kieruję się w stronę Polany Gorc Troszacki gdzie znajduje się rozwidlenie szlaków .Na ławeczce przy końcu Polany siedzi starszy pan czytając książkę i od czasu do czasu zerkając na wspaniale prezentujące się w całej okazałości Tatry. Podchodzę ,zagaduję .Turysta odpowiada grzecznie ale tak króciutko, zdawkowo .Najwyraźniej przyszedł tu szukać ciszy ,piękna i samotności . Nie przeszkadzam .Poszedłem dalej. Muszę powiedzieć ,że moja droga prowadziła w kierunku północno zachodnim .a więc w kierunku oświetlanym najbardziej przez promienie słoneczne ,co przy tej wyrazistości powietrza, dawało taką paletę niesamowicie nasyconych barw trawy, drzew ,krzewów, nieba ,chmurek, że tylko wzdychałem głęboko, pełen radości i uniesienia. ( niestety nie miałem ze sobą aparatu )–wielka szkoda. Dziś już zakupiłem film do mojego Zenitka ,więc od następnego razu to ulotne piękno( ulotne fizycznie ,bo w sercu zostało) będę się starał uwiecznić na zdjęciach..
Przez Polanę Jadamkowa kieruję się żółtym szlakiem w kierunku Polany Pod Skały. Widok ...no nie mogę się powstrzymać aby to powtórzyć po raz kolejny –oszałamiający. Kilka częściowo rozwalonych szałasów pasterskich dodaje jeszcze uroku temu miejscu. Na Polanie Pod Skały chwilka odpoczynku ,mała przekąska i kieruję się dalej w kierunku Polany Jaworzynki .Stąd rozpościera się przepiękny widok w kierunku północnym ,zachodnim i wschodnim .Kręcę więc głową we wszystkie kierunki i o mało bym jej nie ukręcił. Ponad górami o różnych odcieniach zieleni, po bezkresnym przestworzu niebiańskiego oceanu w kolorze blue, pędzą przed siebie białe zefirki jak żaglówki uczestniczące w regatach Australijskich. Jakżeż to wszystko piękne .Boję się że to może jakiś miraż ,chwilowa ułuda ,która za moment pryśnie ,ale nie. To Trwa, dokonując cudownego odrodzenia w moim sercu.....Spoglądam w dół .W dole jak z lotu ptaka maluje się sylwetka drogi ,rzeczki jak wstążeczki ,pól jak szachownica , domki jak klocki malowane....... Za chwilę tam zejdę.



Zaczynam ostatni etap wędrówki .Wybrałem zejście po stoku narciarskim –dobre widoki dookoła i po pewnym czasie jestem na drodze asfaltowej w okolicach przełęczy Przysłop .Jeszcze drobne zakupy spożywcze w przydrożnym sklepie i docieram do pozostawionego samochodu w Lubomierzu o godz 18.15..... I myślę sobie za wcześnie aby taki piękny dzień już zakończyć O 18.30 parkuję samochód koło kościoła w Mszanie Dln i idę szlakiem zielonym w kierunku Lubogoszczy.. gdzieś trzy km aby pooglądać lokalną panoramę. Zawracam w lewo i przez jakiś potok następnym zboczem schodzę do samochodu o godz 19.30 .Godzina jazdy do domu i o 20.30 melduje się na miejscu .pierwsza czynność to troszkę zabezpieczyć kwiaty przed czającym się przymrozkiem nocnym .A dalej to już wiecie

Pozdrawiam i sorki ,że nie mogłem wcześniej opisać .



Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
03-05-2007 02:02 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
dr.Etker

*****


Postów: 8,837
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #36
RE: Majówkowe Forumowiczów Wędrowanie.

Bardzo piękna-barwnie napisana relacja-Spoko.Choć -przyznam-czekam na realizację Twych zamierzeń fotograficznych z utęsknieniem.Skoro słowo pisane jest tak wyraziste-cóż będzie po dodaniu zdjęć...
Pozdrawiam



03-05-2007 04:38 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
dr.Etker

*****


Postów: 8,837
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #37
RE: Majówkowe Forumowiczów Wędrowanie.

W dniu dzisiejszym-wybrałem się z małżonką na krótką wycieczkę krajoznawczą z akcentem historycznym.Odwiedziliśmy pozostałości zamku w miejscowości Liw-ciekawa ekspozycja w miejscowym muzeum-m.inn oręża-od średniowiecza po czasy powstania styczniowego,równie ciekawa wystawa malarstwa portretowego rodzin szlacheckich(XVII-XVIIIw),na deser -nieco z twórczości rodziny Kossaków.W pobliżu zameczku-pięknie meandrująca rzeczka Liwiec(może się kiedyś wybiorę na spływ).Póżniej podziwialiśmy - w miejscowości Stara Wieś-siedlisko rodziny Radziwiłłów(po przebudowach-taki trochę neogotycki zameczek).Pogoda-wyborna.
pozdrawiam
Fotki(1-3)-zameczek-miejscowość Liw,(4-5)-pałacyk-Stara Wieś.




Załączone pliki Miniatury
                   

03-05-2007 05:03 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
spoko
rock spires hunter


Postów: 2,699
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Niedostępny
Post: #38
RE:  Majówkowe Forumowiczów Wędrowanie.

dr.Etker napisał(a):
Bardzo piękna-barwnie napisana relacja-Spoko.Choć -przyznam-czekam na realizację Twych zamierzeń fotograficznych z utęsknieniem.Skoro słowo pisane jest tak wyraziste-cóż będzie po dodaniu zdjęć...
Pozdrawiam

Smile.No nie wiem jak sie spisze ten mój zenit 8 Cooljeszcze nim nic nie robiłem .Ale niestety nie będę mógł zamieszczać zdjecia od razu tylko później dodawać gdyż trudno na jedną wyprawę poświęcić cały film .Albo relacje bedą nie na bieżąco ale po wywołaniu całego filmu z kilku wypraw



Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
03-05-2007 05:05 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
spoko
rock spires hunter


Postów: 2,699
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Niedostępny
Post: #39
RE:  Majówkowe Forumowiczów Wędrowanie.

dr.Etker napisał(a):
W dniu dzisiejszym-wybrałem się z małżonką na krótką wycieczkę krajoznawczą z akcentem historycznym.Odwiedziliśmy pozostałości zamku w miejscowości Liw-ciekawa ekspozycja w miejscowym muzeum-m.inn oręża-od średniowiecza po czasy powstania styczniowego,równie ciekawa wystawa malarstwa portretowego rodzin szlacheckich(XVII-XVIIIw),na deser -nieco z twórczości rodziny Kossaków.W pobliżu zameczku-pięknie meandrująca rzeczka Liwiec(może się kiedyś wybiorę na spływ).Póżniej podziwialiśmy - w miejscowości Stara Wieś-siedlisko rodziny Radziwiłłów(po przebudowach-taki trochę neogotycki zameczek).Pogoda-wyborna.
pozdrawiam
Fotki(1-3)-zameczek-miejscowość Liw,(4-5)-pałacyk-Stara Wieś.

Nie byłem w tych stronach więc przyjemnie zobaczyć te tereny a zameczek w Starej Wsi to podobny nieco do tego w Opiniogórze.



Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
03-05-2007 05:09 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
dr.Etker

*****


Postów: 8,837
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #40
RE: Majówkowe Forumowiczów Wędrowanie.

Spoko-zenit ma opinie wdzięcznego aparatu w rękach lubiącego fotografię(już się cieszę na te zdjęcia).
Pałac w Starej Wsi w swoim stylu-rzeczywiście przypomina podobne budowle powstałe w pierwszej połowie XiXw bądź przebudowane w tym okresie-np.pałac Paca w Dowspudzie,czy zameczek-siedziba w Sorkwitach.W w/w czasie wiele budowano w Europie na podobieństwo zamków nad Loarą(ech -romantyzm...)



03-05-2007 05:31 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #41
RE: Majówkowe Forumowiczów Wędrowanie.

Zastanawiałem się przez chwilę gdzie pisać o tej sprawie, bo i majowych wycieczkach i rowerowaniu i Karkonoszach by się nadało - ostatecznie po opowiadaniu Spoka i relacji Dr Etkera postanowiłem dokleić się pod wymienionymi.
Jako, że dziń zapowiadał się ciepło-piękny, a drętwiała mi głowa na myśl o tym co może dziać się na karkonoskich górskich szlakach nie miałem żadnych oporów, by skierować uwagę na rower. Wyjechaliśmy z Małgosią po 10.00 by cieszyć się ciepłym wiatrem, by smakować dojrzewający dzień - pojechaliśmy przez Plac Piastowski /to taki Cieplicki rynek/ i dalej w kierunku krzyża pokutnego w Wojcieszycach, trasa biegła asfaltem łączącym podmiejskie miejscowości, a że ruch na ulicach był bardzo niewielki bardzo spokojnie nam się jechało. O podkarkonoskich miejscowościach jak Stara Kamienica, Barcinek, Kromnów, Wojcieszyce ... wiele można by pisać, generalnie można przyjąć, że stara zabudowa nie jest Polska, a budynki - te stare z klimatem i pięknem tradycyjnego budownictwa regionu pamiętają lata 20-te minionego wieku, a budowle techniczne zadziwiają kunsztem wykonania. Patrząc na to wszystko nieraz już chciałem cofnąć się do tych czasów kiedy powstawało to co absorbuje moją uwagę, by zobaczyć jak pieknie to wszystko wyglądało nowe, w glorii chwały i bez śladów wszechobecnego destrukcyjnego zębu czasu. Trasa nie nastręczała żadnych trudności, była jak to w tym regionie górzysta, ale że to skraj kotliny to jakby mniej, a w kwestii odnajdywania prawidłowych kierunków zdałem się na gps'a, gdyż zaprogramowałem garmina by zaprowadził nas jak te sieroty w miejsce gdzie chciałem Gośce zrobić prezent. Miejscem tych były Pilchowice - mała poniemiecka /a jakże inaczej/ miejscowość z potężną tamą zbudowaną w pierwszych latach XIX wieku by zapobiec strasznym powodziom nękającym ponoc wcześniej leżące poniżej rozlanego w niecce Bobru miejscowości, przez tamę zjechaliśmy ku przystani motorowodnej, a raczej miejscu gdzie takowa kiedyś istniała nim niepostrzeżenie dla mnie zamieniła się w prywatny teren. Jeszcze na tamie struchlałem gdy zobaczyłem ile osób wybrało to miejsca na "aktywny" odpoczynek, pomyślałem, że z niespodzianki - miała to być wycieczka wiosłówką po Zalewie Pilchowickim ... nici. Pełen złych myśli skierowałem się w stronę przystani, podjechaliśmy do ogrodzenia popatrzyłem w kierunku pomostu i zobaczyłem charaterystyczną brodę Krzyśka-Prezesa z WOPR-owskiej rodziny, teren zamknięty, ludzi brak, sprzęt pływający na przystani, zakrzyknąłem - poznał mnie, a jakże inaczej i zaprosił do siebie, władowaliśmy się bez zwłoki na pomost, upewniłem się, że dalej jestem tu swój i załadowałem Gośkę jako załogantkę do wiosłowej krypy. Pięknie było na wodzie, cieplutno, cały zalew Pilchowicki puściutki /tylko jedna jszcze tylko wiosłówka pływała/ słońce, cieplutko, cisza, chlupot fali, skrzypienie wioseł w dulkach - przypomniały mi się czasy kiedy spędzałem znacznie więcej czasu na tej i innych przystaniach. Popływaliśmy z 2-3 godziny, ja jako galernik u wioseł, Gośka luzacko na dziobie - dobrze nam było, bo klimat nieziemski, wspomnień bez liku, a i dzień bardzo-bardzo specjalny. Po dopłynięciu pod zaporę, przepłynięciu pod mostem kolejowym, przepłoszeniu bociana i wkurzeniu kilku wędkarzy co na brzegach trwali - wróciliśmy do przystani, podziękowałem pięknie Krzyśkowi upewniwszy się, że mamy tu po co wracać i popedałowaliśmy do Jeleniej Góry gdzie festyny i imprezy ścisnęły ludzi w miejscach okołoogródkowych pozostawiając ulice puste. Jako podsumowanie powiem, że było bardzo miło, bo rodzinnie, słonecznie - wodnie i karkonosko, a przede wszystkim był to jeszcze jeden dobry dzień- dzień, który pozostanie obrazem pod powiekami oczu i głęboko w sercu.
Statystyki nieważne, liczy się to co widziały oczy i gdzie ciągle wyrywa się dusza ... pozdrawiam.




Załączone pliki Miniatury
                           

Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-05-2007 09:45 PM przez Sylwester.

03-05-2007 08:07 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #42
RE: Majówkowe Forumowiczów Wędrowanie.

cd.




Załączone pliki Miniatury
                           
03-05-2007 08:15 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
dr.Etker

*****


Postów: 8,837
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #43
RE: Majówkowe Forumowiczów Wędrowanie.

Romantyczna eskapada(bo z dziewczyną),romantyczne otoczenie(woda,skały ,w oddali góry),romantyczny środek transportu(gondola)-co tu można jeszcze napisać...



03-05-2007 08:31 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #44
RE:  Majówkowe Forumowiczów Wędrowanie.

dr.Etker napisał(a):
Romantyczna eskapada(bo z dziewczyną),romantyczne otoczenie(woda,skały ,w oddali góry),romantyczny środek transportu(gondola)-co tu można jeszcze napisać...


wino dopiero teraz, a śpiewu nie będzie - pozdrawiam


Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-05-2007 09:46 PM przez Sylwester.

03-05-2007 08:38 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Kania

***


Postów: 79
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Offline
Post: #45
RE: Majówkowe Forumowiczów Wędrowanie.

Danielu, ja sobie myślę, że teraz to w Pieninach będzie troszkę ludzi, bo to i weekend długi, i pogoda całkiem, całkiem, ale myślę, że można się wyłączyć i być poza tymi tłumami. Nam się to chyba udało, tylko tempo momentami trzeba było narzucić ciut szybsze
No i te uwagi odnośnie do naszych kijkówSmile Wiele razy czytałam tu, że ludzie pytają się, gdzie zgubiło się narty - i ja tego teraz w Pieninach doświadczyłamSmile Ale warto było i też Cię namawiamSmile
A co do Gorców, to też jestem nimi zachwycona mimo pogody. To było naprawdę duże doświadczenie i przeżycie obcować z nimi właśnie w taką pogodęSmile


03-05-2007 09:15 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Temat zamknięty  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: