Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (14): « Pierwsza < Poprzednia 10 11 12 13 [14] Ostatnia »
Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy
Autor Wiadomość
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #196
RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy

W swoich zbiorach mam masę broszur, folderów, informatorków. Większość osób traktuje je jako makulaturę niegodną uwagi. A szkoda, gdyż wśród nich znajdują się perełki. Mimo iż pełnią przeważnie rolę reklamową to bywają bardzo interesujące, zawierają sporą dawkę wiedzy. Ostatnio otrzymałam od pracownika dyrekcji lasów państwowych w Krośnie dużo publikacji. Poświęcę im trochę uwagi, gdyż są ciekawe, ładnie wydane, bezpłatne. Wśród darów była broszura formatu A-4 "Kłokoczka południowa" - pokłosie projektu i konferencji zorganizowanej przez Nadleśnictwo Ustrzyki Dolne. Kłokoczka południowa jest niezmiernie ciekawą rośliną na trwałe wpisaną w europejską kulturę i wierzenia. To ciepłolubny krzew objęty ochroną prawną, prawie nieznany mający u nas północną granicę występowania. Kłokoczka występuje u nas w regionie, są to przeważnie stanowiska antropogenne, czyli została wprowadzona do lasu przez człowieka. Poza Górami Sanocko-Turczańskimi (w Bieszczadach nie występuje) można ją spotkać w okolicy Przemyśla, Jasła, Brzozowa. To typowa roślina pogórzańska preferująca ciepłe stanowiska bogate w węglan wapna. Można ją spotkać na obrzeżach lasu, w osłoniętych dolinach, na ciepłych skarpach, przy kapliczkach i w miejscach dawnych kultów. Ładnie kwitnie, ale jej największą ozdobą są torebki nasienne zawierające bardzo twarde nasiona. To one są podmiotem zainteresowania ludzi. Kłokoczka południowa jest rozmnażana w szkółkach, na naszym terenie produkuje się sadzonki w Orelcu i w arboretum w Bolestraszycach.
Kłokoczka południowa uchodzi za roślinę magiczną mającą swój udział w pogańskich kultach m.in. Słowian, Celtów. Można ją spotkać na grobach i kurhanach, na terenie dawnych grodzisk. Ma działanie magiczne, chroni przed złymi mocami, demonami, wampirami. Krzew został "wchłonięty przez chrześcijaństwo", z jego nasion wytwarza się słynne różańce. Jedyne różańce, które nie święci się. Z jej drewna wytwarzano posążki,a listki wkładano w palmy wielkanocne. Kłokoczka miała też znaczenie praktyczne, z roślin produkowano olej.
Sama broszura jest ładnie wydana, bardzo bogato ilustrowana, dwujęzyczna, tekst jest w języku polskim i słowackim. Można ją uzyskać w dyrekcji LP w Krośnie i w Nadleśnictwie w Ustrzykach D.

Tytuł: "Kłokoczka południowa"
Redakcja: Ewa Sudoł, Ryszard Paszkiewicz, Roman Jurek, Maciej Skowroński
Wydanie: I
Stron: 28
ISBN: 978-83-7263-927-1
Wydawca: Nadleśnictwo Ustrzyki Dolne

"Ulistnione (pędzone w domu) pędy kłokoczki wykorzystywane były do sporządzenia palm wielkanocnych. Wyjęte później z palm pędy cięto na kilkucentymetrowe kawałki i wykonywano z nich małe krzyżyki służące do święcenia pól. Owo święcenie pól odbywało się w Niedzielę Wielkanocną. Po śniadaniu gospodarze wraz z rodzinami obchodzili należące do nich grunty i w narożnikach każdego z pól wkładali jeden krzyżyk, kropiąc to miejsce palmą ze święconą wodą. Obyczaj ten przetrwał do dzisiaj w kilku wsiach na Opolszczyźnie, w okolicach Ryglic koło Tarnowa, a także we wsiach koło Jarosławia. W okolicach Przeworska (Dębów, Gać, Grząska) w drugi dzień świąt Wielkanocy, wspomniane małe krzyżyki ze zdrewniałych pędów kłokoczki przybijano na drzwiami domów i nad wrotami obór, w celu ochrony przed piorunami, złymi mocami i innymi klęskami. Na niektórych starych domach można jeszcze dzisiaj zobaczyć po kilkadziesiąt takich krzyżyków. Pędy kłokoczki święcono w kościołach przy różnych świętach i okazjach. Wiemy dziś, że miało to miejsce (oprócz świąt już wymienionych między innymi: na Trzech Króli, w dzień Wniebowstąpienia Pańskiego, w oktawie Bożego Ciała, na Matki Boskiej Zielnej, a także w dniu świętego Mikołaja. W Lubzinie koło Dębicy,w uroczystość Wniebowstąpienia obchodzi się jedyny w Polsce "Kłokockowy Odpust". Święci się tam gałązki od niepamiętnych czasów i, jak się przypuszcza, zwyczaj ten przetrwał od czasów pogańskich."




Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242
18-02-2013 07:57 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #197
RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy

Wczoraj, czyli 2 marca w Ośrodku Naukowo-Dydaktycznym Bieszczadzkiego Parku Narodowego w Ustrzykach Dolnych obyło się spotkanie dyrekcji BdPN z przewodnikami i szkolenie: ?Osobliwości fauny Bieszczadów ? charakterystyka, monitoring i ochrona?. Przewodnicy przybyli bardzo licznie,było prawie 100 osób. Prawdę powiedziawszy byłam ciut zdziwiona, na sali było bardzo ale to bardzo wielu przewodników których nie znam z gór czy dolin. Szkolenie bardzo interesujące, Naukowcy podzielili się swoją wiedzą, wynikami badań. Prelegentami byli m.in. Marek Holly, Cezary Ćwikowski, dr. Bartłomiej Pirga. Spotkanie prowadził dr Tomasz Winnicki, to on wygłosił pierwszy referat poświęcony mitom związanym z ochrona przyrody. Bardzo ciekawy i dający do myślenia. Część spotkania była poświęcona turystyce konnej, kilka słów o niej jest tu http://www.bdpn.pl/index.php?option=com_...&Itemid=72
Polecam Tarnawę, jedną z najpiękniej położonych miejscowości turystycznych w Bieszczadach. Ten wątek jest specyficzny, poświęcony książkom więc ograniczę się do podania linku do strony BdPN, którą gorąco polecam. Są tu podane wyniki badań, są bardzo interesujące linki do filmików przyrodniczych http://www.bdpn.pl/
Bieszczadzki Park Narodowy słynie ze swojej hojności w stosunku do przewodników. Ja z niej korzystam pełną garścią, ze spotkania wróciłam z pudłem książek. I to bardzo interesujących. O kilku z nich już pisałam. O części postaram się wspomnieć i to nie raz na naszym Forum. Większość otrzymanych publikacji są to pozycje naukowe, część popularno-naukowych, są jednak i te przeznaczone dla dzieci i młodzieży. Mnie zafascynowały materiały przeznaczone dla nauczycieli np. "Moje Bieszczady Pakiety zadań dla uczniów szkół podstawowych". Dziś skoncentruję się na książce, którą odebrał każdy z nas czyli na "Rocznikach Bieszczadzkich tom 20". (Przewodnicy wybierali sobie potrzebne publikacje). Roczniki to zbiór referatów wygłoszonych na konferencji naukowej organizowanej corocznie przez Bieszczadzki Park Narodowy, a poświęconej zasobom przyrodniczym Rezerwatu Biosfery "Karpaty Wschodnie". O jednym z tomów sprzed lat już pisałam. Moim zdaniem jest to lektura niezwykle ciekawa i wbrew pozorom nie przeznaczona tylko dla przyrodników.

Spis treści
http://www.bdpn.pl/index.php?option=com_...Itemid=133

Tytuł: "Roczniki Bieszczadzkie tom 20"
Redaktor naczelny: Tomasz Winnicki
Wydanie I
Stron: 410
ISSN: 1233-1910
Wydawca: Ośrodek Naukowo-Dydaktyczny Bieszczadzkiego Parku Narodowego
Ustrzyki Dolne 2012


Grażyna Holly "Krzyże i kapliczki przydrożne na pograniczu polsko-słowacko-Ukraińskim (MRB "Karpaty Wschodnie")"
"Wstęp
Krzyże przydrożne pojawiły się na polskiej ziemi wraz z chrześcijaństwem, kiedy to misjonarze, niosąc Dobrą Nowinę, wznosili je w pogańskich miejscach kultu, jako symbole zwycięstwa Dobra nad Złem. Na Ziemi Sanockiej, jeszcze do XVI wieku, stojące przy drogach krzyże, zwane Bożą Męką (Passio Domini), były bardzo rzadkie, aponieważ były zjawiskiem rzadkim, służyły do orientacji
topograficznej i nadawały nazwę przyległym rolom, np. w Zarszynie łąka u Bożej Męki (pratum apud passionem Domini). Liczne natomiast były krzyże wyrzynane na drzewach jako znaki graniczne?
(Dąbkowski 1923. Z upływem czasu, szczególnie w okresie kontrreformacji, ich liczba znacznie wzrosła, o czym pisał w 1878 r. w ?Encyklopedii Kościelnej? ks. Michał Nowodworski: ? W żadnym
kraju po dziś dzień nie masz tyle dużych krzyżów przy drogach, po polach i po cmentarzach wiejskich jak u nas? (Nowodworski 1878).
Krzyże i kapliczki przydrożne stawiane były w miejscach ważnych wydarzeń, na granicy wsi i wśród zabudowań, a także na rozstajach dróg, czy przy źródłach. W ostatnich wiekach obecność krzyży i kapliczek przydrożnych urosła dodatkowo do rangi symbolu narodowego. Z tego też względu były one planowo niszczone, począwszy od zaborców, następnie przez okupantów hitlerowskich i władzę komunistyczną. Krzyże i kapliczki przydrożne są dziś tak naturalnym elementem krajobrazu polskiej wsi, że często nie dochodzi się przyczyn ich powstania. Ich obecność wskazuje na przynależność wyznaniową danego obszaru, a zamieszczone różnego rodzaju inskrypcje i symbole odzwierciedlają panujące na danym obszarze. stosunki etniczne i kulturowe. Na pograniczu polsko-słowacko-ukraińskim,
gdzie przez wieki stykały się oraz przenikały nawzajem dwie tradycje religijno-kulturowe ? zachodnia (łacińska) i wschodnia (bizantyjsko-ruska) ? wykształcił się oryginalny krajobraz sakralny. Jego elementami są również krzyże i kapliczki przydrożne, stanowiące interesujący materiał badawczy pod względem formy, rozmieszczenia i symboliki religijnej."
Całość artykułu
http://www.bdpn.pl/dokumenty/roczniki/tom20/art22.pdf



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242
04-03-2013 07:04 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #198
"Powrót żubra w Karpaty"

uż wspominałam, że my przewodnicy jesteśmy rozpieszczani w Bieszczadach, dostajemy bardzo dużo książek. Ze szkolenia z Bieszczadzkiego Parku Narodowego wyszłam z potężnym pudłem pełnym publikacji, nie mogłam go udźwignąć, chociaż na siłowni nieźle nieźle pociłam się. Wśród darczyńców są Zespół Karpackich Parków Krajobrazowych, samorządy, fundacje, stowarzyszenia i Lasy Państwowe. Właśnie z dyr Lasów Państwowych w Krośnie dostałam kilka dni temu przesyłkę, a niej cacuszko czyli "Powrót żubra w Karpaty" Kajetana Perzanowskiego i Edwarda Marszałka. Pierwsze wrażenia? Zachwyt, książka jest cudnie wydana, ilustrowana, ma masę wspaniałych i bardzo interesujących zdjęć. Oczywiście nie do zdobycia na rynku, to cacuszko projektowe w dużej mierze finansowane przez UE. Drugie wrażenie? Świetna, przystępnie napisana publikacja popularno-naukowa przybliżającą nam dogłębnie tematykę restytucji żubra w Karpatach. Autorzy to specjaliści, dr hab.Kajetan Perzanowski od lat zajmuje się żubrami, a dr Marszałek to bez mała człowiek orkiestra władający świetnie piórem, autor wielu książek. Lektura obowiązkowa dla przewodników. Ta książka to kontynuacja projektu. Tak piszą o tym Autorzy: "Powrót żubra w Karpaty" stanowi rozwinięcie pomysłu, który zrealizowaliśmy w 2008 roku w książce "Żubr przywrócony górom", wydanej wówczas przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Krośnie. Pięć lat, które minęło od tego czasu, przyniosło zupełnie nowe zdarzenia w sytuacji żubrów w naszych górach, a program restytucji nabrał charakteru międzynarodowego i zaowocował kolejnymi dziko żyjącymi stadami, również w Rumunii, na Słowacji i na Ukrainie."
Jak wspomniano we wstępie książka poświęcona jest nie tylko polskiej populacji żubrów linii nizinno-górskiej, lecz także próbie stworzenia matapopulacji karpackiej. Autorami teksów prezentujących zagadnienia związane z reintrodukcją tego gatunku w Karpatach są: Oksana Maryskevych, Fred Baerselman, Sebastian Cătănoju, Razvan Deju, Henryk Osiniak i Štefan Pčola. Część poświęcona żubrom linii nizinno-górskiej jest przeciekawa i dla polskich czytelników odkrywca. Niewiele jest na ten temat publikacji, wszystkie jakie znam nie są dostępne na rynku. Mam cichutką nadzieję, że zostanie książka zostanie wydana na wolnym rynku. Ma wszelkie zadatki aby ozdoby serca miłośników przyrody i czytelników interesujących się naszym regionem. Została wydana w ramach projektu współfinansowanego przez ze środków unijnych i dofinansowana ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jest publikacją dwujęzyczną, polsko-angielską co moim zdaniem podnosi jej walory edukacyjne i promocyjne regionu. Proszę nie pytajcie, gdzie ją można zdobyć. Ja ją dosłownie wyżebrałam od pani Fastnacht z LP w Krośnie. Bardzo mi na książce zależało, prowadzę czasami warsztaty przyrodnicze i bardzo często bywam w zagrodzie żubrów w Mucznem. (Zagrodę polecam z całego serca, ma niecały rok i jest jedną z największych atrakcji w Bieszczadach. ) To chyba sprawiło iż jestem w posiadaniu jej jakże pięknej książki. Wydawnicze cacuszko ozdobione bardzo dużą ilością fotografii, w tym archiwalnych. Książka została wydana ba bardzo dobrym papierze, jest szyta, ma twardą okładkę. Polecam.

Spis treści:

Wstęp
Od autorów
1. Żubr jaki jest, każdy widzi, czyli co wiemy o żubrze?
2. Puszczy kreator, czyli rola żubra w ekosystemach
3. Nim przyszła zagłada, czyli z dziejów żubra
4. Więzy krwi, czyli żubry białowieskie i żubr karpacki
5. Powrót na karpacki tron, czyli historia restytucji żubra w górach
6. Nic nie jest dane na zawsze, czyli o zagrożeniach dla populacji karpackiej
7. Strategia dla żubra, czyli założenia programu restytucji w Karpatach
8. Żubry a ludzie, czyli o łowach, szkodach i dziwnych zdarzeniach
9. Pejzaż z żubrówką, czyli żubry w kulturze i krajobrazie
10. Zapisane w kronice, czyli pierwsze lata żubra w Bieszczadach
11. Miłe wspomnienia osobiste i opowieść o pamiętnej wyprawie w roku 1999
12. Restytucja żubra w Rumunii
13. Wspomnienie o restytucji żubra w Parku Narodowym Połoniny
14. Historia reintrodukcji żubrów w Beskidach Skolskich w czasach niepodległej Ukrainy
15. Zachowane w pamięci
16. Opowieść o powrocie żubra w Karpaty
17. Stowarzyszenie Miłośników Żubrów
Wybrana literatura


Tytuł: "Powrót żubra w Karpaty"
Autor: K. Perzanowski, E. Marszałek
Wydanie: I
Stron: 254
ISBN: 978-83-62174-14-0
Wydawca: Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie
Krosno 2012




Ostatnio duże poruszenie zrobiło wybicie stada żubrów z doliny Sanu, oficjalny powód to gruźlica. To jest powód tego, iż do prezentacji książki wybrałam fragment rozdziału "Żubry a ludzie, czyli o łowach, szkodach i dziwnych zdarzeniach "
"Był czas, że w Bieszczadach polowano na żubry. W styczniu 1968 roku ówczesny minister leśnictwa przeznaczył do odstrzału dewizowego kilkoro starych zwierząt. Pierwszymi dewizowcami, którzy na nie polowali, byli Niemcy: Hilda i Helmut Hortenowie. Łowy przeprowadzono w iście królewskiej oprawie, ściągając nawet zespół sygnalistów myśliwskich z Rudnika nad Sanem. W uroczysku Zakole przeprowadzono pierwsze pędzenie. Na stanowiska myśliwych wypadło stado 30 żubrów. Widok był tak niesamowity, że niemieccy łowcy nie zdążyli podnieść broni do oka. Dopiero pod wieczór Hildze Horten wraz z Władysławem Peperą udało się podejść żubra żerującego na otwartym polu, wygrzebującego spod śniegu pokarm. Z dużej odległości oddała strzał, po czym już do biegnącego żubra poprawiła dwa razy i potężny, ważący prawie tonę byk, zwalił się martwy do głębokiego jaru. Hilda była zatem pierwszym myśliwym, który po 150 latach zdobył żubrze trofeum w górach. Kolejne trofea zdobył następnego dnia Helmut Horten, który w okolicy Dźwiniacza Górnego i Kiczery ustrzelił dwa wspaniałe byki. Za polowanie niemiecka para zapłaciła 18 tysięcy dolarów co w socjalistycznych realiach było kwotą astronomiczną.
Na początku lat 70. kolejnego króla puszczy ustrzelił dyrektor naczelny Zakładów Zbrojeniowych Steyer-Daimler-Pusch w Austrii. Jego zdobyczą okazał się najstarszy żubr, przywieziony jeszcze z Pszczyny samiec, który nie za bardzo bał się ludzi, a wobec młodszych zwierząt zachowywał się bardzo agresywnie. Jak wspomina w swojej książce Władysław Pepera żubr zaatakował swoich tropicieli, którzy cudem uniknęli poturbowania podczas tej szarży. W końcu celny strzał Austriaka położył kres życiu zwierzęcia. W następnych latach do odstrzału przeznaczono około 140 bieszczadzkich żubrów. Były to odstrzały o charakterze sanitarnym, ale i redukcyjnym, bo rozrastające się i zwiększające swój zasięg stado czyniło szkody w pegereowskich uprawach.
Jeden z najtęższych żubrów ustrzelonych w górach wisi dziś jako eksponat w Muzeum Przyrodniczym w Białowieży. Był to stary byk, który okaleczył się na jakiś wykrocie jodłowym, mocno krwawił i zrobił się złośliwy. W okolicy Lutowisk atakował ludzi, szarżwoał nawet na robotników leśnych na zrębie - uratowały ich wówczas odpalone pilarki. Gdy wreszcie przyszła decyzja o eliminacji groźnego zwierzęcia, do jej wykonania wyznaczono Tadeusza Zająca, ówczesnego zastępcę nadleśniczego z Lutowisk.
- Wytropiłem byka w olszynach i podszedłem na odległość strzału - opowiadał po latach "traper spod Otrytu".
- Miałem dużo szczęście, że położyłem go pierwszą kulą - ja już wtedy wiedziałem, że żubra strzela się nisko, bo serce ma niemal pomiędzy przednimi nogami. Wcześnie wielu myśliwych, którzy nie znali żubrzej anatomii, strzelało do tych zwierząt bezskutecznie.
Polowania na żubry organizowano tu dla dewizowców, wśród których było wielu Hiszpanów, chcących zabić dzikiego byka (Cóż to dla toreadorów byk?...) i dla najwyższych rangą dygnitarzy, z których wymienić można takie osobistości jak brat szacha Iranu Pahlawi, prezydent Jugosłwii Josip Broz Tito czy minister rolnictwa i leśnictwa Austrii Heiden. Strzelony przez tego ostatniego żubr miał urożenie, które do dziś jest ponoć rekordowym trofeum na świecie. Obecnie gatunek ten jest pod ochroną i ie urządza się nań polowań. Odstrzały sanitarne każdorazowo wymagają zgody ministra środowiska. "

Książka jest częścią dużego projektu podobnie jak zagroda żubrów w Mucznem, którą polecam z całego serca. Powstała w ub. roku i jest jedną z największych atrakcji turystycznych regionu, odwiedziło ją około 60 000 osób. Zdjęcie Roberta Mosonia z zagrody http://www.facebook.com/photo.php?fbid=5...=1&theater



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242
04-04-2013 01:49 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #199
RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy

Ostatnio wraca mi wiara w sens tego co robię. Przede wszystkim widząc jakie zainteresowanie budzi dobra, polecana książka czy mapa wśród gości, których oprowadzam po regionie. Prawie każda grupa obkupuje się różnorodnymi publikacjami. Czasami jeden turysta nabywa i kilka książek. Idąc tropem postaram się przedstawić kilka regionalnych nowości. Wśród nich jest ciekawa mapa turystyczna "Gmina Krasiczyn", którą niedawno otrzymałam od pani sekretarz gminy Krasiczyn. Do końca nie jestem pewna, czy jest to wydawnictwo bezpłatne, czy też komercyjne. Ja je otrzymałam bezpłatnie, przede wszystkim jako materiały dydaktyczne dla przewodników i promocyjne dla organizatorów. Mapę widziałam jednak i w kasie muzealnej w Krasiczynie, kosztowała 5 zł. Mapa turystyczna w skali 1:50 000 na pierwszy rzut oka jest ciekawa, na razie tylko ją przejrzałam. Jest czytelna, dokładna, naniesiono na nią wszystkie znane mi atrakcje, szalki, ścieżkę dydaktyczną o której niedługo będę pisać "Do Ralla". Przez teren gminy wiedzie dwa znane szlaki piesze: czerwony Sanok-Przemyśl, niebieski Grybów-Rzeszów, rowerowy czarny "Twierdza Przemyśl", kajakowy.

Część opisowa mapy jest taka sobie, w sumie do przyjęcia. Przetoczą ją całą w celu promocji regionu, nie ma bowiem zastrzeżeń wydawnictwa jeżeli chodzi o udostępnianie zawartości mapy. Moim zdaniem warto nabyć/ poprosić o tę mapę będącą tak naprawdę reklamówką. Fajne i ciekawe, potrzebne turystom wydawnictwo, które w przeciwieństwie do wielu folderów i broszur nie wyląduje w koszu ale będzie długo służyć zainteresowanym.

Tytuł: "Gmina Krasiczyn Mapa turystyczna"
Redakcja: Karol Kowadło
Skala: 1:50 000
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7618-103-5
Wydawca: Wydawnictwo BiK
Krasiczyn



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242
30-05-2013 05:06 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #200
RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy

Na facebookowej grupie Bieszczady pojawiły się zdjęcia przedstawiające ślady po I wojnie św. W Bieszczadach mała ona szczególnie tragiczny przebieg, wszystkie strony konfliktu swoich żołnierzy traktowali jako typowe mięso armatnie. Jeszcze bardziej cierpiała ludność cywilna. Dziesiątki tysięcy żołnierzy zginęło nie w czasie walk ale głównie z powodu koszmarnych warunków pogodowych. Obie bitwy karpackie są częścią naszej bieszczadzkiej historii więc od lat poszukiwałam książek poświęconych Wielkiej Wojnie na naszym terenie. Niewiele znalazłam, a te które mam nie satysfakcjonują mnie. Zarówno "Wojna Galicyjska" Juliusza Batora jak i "Karpacka wojna trzech cesarzy. Z działań wojennych I wojny światowej na lądzie i w powietrzu" Andrzeja Olejko. Nie jestem specjalistą, wprost przeciwnie, typowym laikiem nie mającym wiedzy z dziedziny wojskowości. Mimo to usiłując przebrnąć przez obie publikacje mam pewne wątpliwości. Dziś chcę przedstawić monografię prof. Olejko. Prawdę powiedziawszy książką ciut mnie rozczarowała, nie przeczytałam jej od deski do deski, zapoznałam się tylko z fragmentami poświęconymi Bieszczadom i Beskidowi Niskiemu. Przede wszystkim zaszokowały mnie błędy, jednak po prof. Olejko spodziewałam się czegoś bardziej doskonałego. Aby nie być gołosłowną zacytuję fragmencik strona 262 "...a trudności pogarszał jeszcze niechętny stosunek miejscowej ludności, w znacznej mierze prawosławnej, która łatwo ulegała propagandzie panslawiańskiej szerzonej przez moskofilnych popów (gdy wojska rosyjskie pojawiły się w Bieszczadach po raz pierwszy w końcu września 1914 r. powitano je życzliwie, a niektórzy Łemkowie służyli im za informatorów i przewodników." Poplątanie z pomieszaniem, w Bieszczadach nie było prawosławnych lecz byli grekokatolicy. W Bieszczadach mieszkali Bojkowie, a nie Łemkowie.Profesorowi Bieszczady pomylili się z Beskidem Niskim, ale małe ale. Tu też mieszkali grekokatolicy, prawosławie pojawiło się dopiero po schiźmie tylawskiej i objęło część społeczności łemkowskiej. Oczywiście, na Łemkowszczyźnie byli zwolennicy idei panslawiańskiej ale nie na Bojkowszczyźnie. Ta książka jest dla mnie trudna w odbiorze, napisana specyficznym językiem, dla mnie jest totlanym chaosem w którym z trudnością poruszam się. Czytam ją po kilka stron dziennie. Plusem niewątpliwie jest fakt, że ukazała się. Jest luka,która ta monografia częściowo zapełniła. To publikacja jako jedna z pierwszych poruszająca ten temat. Po wtóre naszpikowana jest cytatami, wspomnieniami, fragmentami dokumentów itd. Jednak i tu mam zastrzeżenia. Opis części walk w Bieszczadach hmmm prof. Olejko zaczerpnął w książki Juliusza Batora co mnie osobiście bardzo rozczarowało. No i duży plus za obszerna bibliografię i indeks miejscowości. Książka jest niezbyt staranie zredagowana, mapy dla mnie są nieczytelne. Jest jednak wydana w twardej oprawie, na stosunkowo dobrym papierze, szyta. No i bardzo tania. Mam nadzieję, że pojawi się drugie wydanie już z poprawkami. Na pewno powinna znaleźć się w księgozbiorze każdego miłośnika Bieszczadów i osób zainteresowanych Wielką Wojną.



Skrócony spis treści

1. Plany wojenne.... czyli dylematy jak obronić, bądź zdobyć Galicję.
2.Pamiętny rok 1914. Za Cara i Najjaśniejszego Pana , czyli ofensywnie i defensywnie w stronę Karpat na lądzie i w powietrzu.
3." Zamzrznięty front" , czyli wojna w górach. Od odwrotu spod Krakowa w kierunku beskidzko- bieszczackich rozdroży.
4. 'Wielkie lanie"... zimowy horror w Beskidach i Karpatach Wschodnich. Czyli rzecz o dwóch bitwach zimowych i o upadku Przemyśla.
5. Od bitwy Wielkanocnej po gorlickie przełamanie ..., czyli po " wielkim laniu".
6. Gorlickie przełamanie i wyzwolenie Galicji.
7. Historyczne i literackie post scriptum.
8. Bibliografia.


Tytuł: "Karpacka wojna trzech cesarzy. Z działań wojennych I wojny światowej na lądzie i w powietrzu."
Autor: Andrzej Olejko
Wydanie: I
Stron: 563
Wydawnictwo: Carpathia
Rzeszów, 2013


"Podczas pierwszej bitwy karpackiej (pierwszej bitwy zimowej) żołnierze obu stron walczyli nie tylko z nieprzyjacielem, ale przede wszystkim z naturą. Walczono z mrozem, śnieżycami i głębokim śniegiem, który w górach często uniemożliwiał poruszanie się, a zamarznięta ziemia utrudniała budowę okopów i umocnień. Straty wynikały zatem nie tylko z prowadzenia bezpośrednich działań wojennych, a szturmowanie we wspomnianych warunkach pozycji wroga było wręcz szaleństwem, lecz "walki toczyły się dalej; obrona w oparciu o siły natury była w nich stale silniejsza od ataku." AOK jak i Stawka nie brali tego pod uwagę, a dla sztabowców liczyło się tylko ostateczne pokonanie wroga bez względu na straty własne, w czym dominowała strona rosyjska. Zaciekłość walk była tym większa, że obie strony chciały osiągnąć swój cel - dla c.k. dowództwa było nim przyjście z odsieczą oblężonemu Przemyślowi, zaś dla Stawki było nim wdarcie się przez przełęcze karpackie na Wielką Nizinę Węgierską. Ofensywa c.k. 3. Armii prowadzona podczas silnych mrozów i zamieci ruszyła z przełęczy Dukielskiej i przełęczy Użockiej na północ, a niemiecka Armia Południowa uderzyła w kierunku na Sambor. (...) Na prawym skrajnym skrzydle c.k. 3. Armii walcząca tam Grupa gen. S.Szurmaya zdobyła 26 I 1915 r. przełęcz Użocką i zaczęła schodzić w dolinę Sanu. F. Molnar wspominał: Ostatnio Grupa [gen. S] Szyrmaya stacjonowała w okolicy Użoku i na wschód od wsi Sianki... Masywne umocnienia ziemne o zasieki z drutu broniły stanowisk, które zaplanowano tak, by napierających Rosjan już w pierwszych minutach ataku można było nakryć ogniem krzyżowym. Rosjanie atakowali na ogół pod osłoną nocy, ale honwedzi poradzili sobie z tym łatwo, oświetlając wszystkie ich natarcia. Kiedy wystawione przed zasiekami czujki zauważały zbliżające się w ciemności rosyjskie szeregi, dawały znać do tyłu, podpalając jednocześnie zawczasu przygotowane i oblane naftą stogi słomy. Bijące w górę płomienie oświetlały teren, co ułatwiało zniszczenie wroga, który potykał się w gmatwaninie drutów. W ostatnich dniach Rosjanie atakowali już dziesięcioma falami, lecz honwedzi odpierali wszystkie ataki." [...]
"Podczas walk toczonych na terenie Bieszczadów oddziały rosyjskie w końcu 1914 r. zepchnęły c.k. obrońców z linii Polańczyk-Wołkowyja Otryt, by zostać zatrzymane przez oddziały c.k. 3 Armii na linii Łupków-Wola Michowa-Cisna-przełęcz Użocka. Zima 1914/1915 była ciężka i długa, obfitowała w odwilże i w ten sposób tylko piechota i kawaleria mogły jako tako sprawnie posuwać, natomiast marsz artylerii i taborów był możliwy tylko podczas mrozów. Gdy bowiem przychodziły roztopy, działa i wozy grzęzły po osie i głębiej w bagnach, w jakie zmieniały się doliny pogórzańskich potoków. Jeśli wierzyć niektórym rysownikom, żołnierze, wyciągający działa z takich pułapek zapadali się w błocie po pas, zaś żelazne koła armat i furgonów niszczyły drogi gruntowe w sposób, uniemożliwiający wszelką napraw. Zdarzało się, że działa rozbierano na części celem transportu, a do tego należało przydzielić wielką ilość żołnierzy, którzy na własnych plecach dostarczali zaopatrzenie dla walczących (przede wszystkim amunicję, a dopiero w drugiej kolejności żywność). Żołnierze trwający na na górskich pozycjach przez całe dnie nie otrzymywali ciepłej strawy, a ze względu na maskowanie się przed nieprzyjacielem obowiązywał zakaz palenia ognisk. Wszędzie tam, gdzie wolno było palić ogień, rekwirowano na opał chłopskie zasoby drewna, a że to zazwyczaj nie wystarczało - rozbierano wiejskie zabudowania, gdyż drewno potrzebne było do prac fortyfikacyjnych.Zimowe walki były niezmiernie uciążliwe zarówno dla żołnierzy, jak i dla ludności cywilnej. Odśnieżane drogi, otoczone kilkumetrowymi wałami śniegu, za dnia zamieniły się w rzeki i jeziora, by w pół godziny po zmierzchu stać się trudnymi do przebycia lodowiskami. Na porządku dziennym były odmrożenia, zaś ewakuacja rannych wymagała specjalistycznego sprzętu transportowego. Masowo rekwirowano konie i bydło, jak i inny inwentarz. Z rejonów przewlekłych walk pozycyjnych wypędzono ludność cywilną, w czym szczególnie wsławili się żołnierze węgierscy, widzący w każdym człowieku mówiącym po rusku potencjalnego agenta rosyjskiego wywiadu. W połowie stycznia 1915 r. linia frontu biegła w Bieszczadach poprzez Komańczę-Chryszczatą-Wołosań-Łopiennik-Falową-Stoły-górę Dwernik, lecz nie była to jednak linia okopów frotowych, a jedynie pojedynczych stanowisk ogniowych."


Zapraszam do prezentacji w których wykorzystałam fr. książki

Sianki http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...&Itemid=53
Jawor http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=213



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242

Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-11-2013 09:55 AM przez lucyna.

15-11-2013 09:53 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #201
RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy

Długo zastanawiałam się jak przedstawić książkę Juliusza Batora "Wojna galicyjska". Prawdę powiedziawszy nadal nie wiem. Pierwsze wydanie wywołało burzę w internecie, było totalnie krytykowana na wszystkich znanych mi forach historycznych i tematycznych. Wydanie drugie, które posiadam miało być wolne od błędów. Nie mam dostatecznej wiedzy, aby książkę merytorycznie osądzić. Pozwolę sobie wrzucić link do dyskusji na innym forum - wypowiada się tu także Autor. http://www.austro-wegry.info/printview.p...&start=150 W rozmowie została skopiowana także pełna przedmowa do wydania II. Wiedziałam jaką burzę wywołała ta książka, mimo to zakupiłam ją za bardzo wygórowaną cenę w leskiej księgarni. Zaskoczyło mnie to, że ta publikacja szybko pojawiła się w tanich księgarniach za 1/6 ceny mego zakupu. Nie żałuję swojej decyzji. Nie jestem specjalistą, interesuje mnie tylko historia mojego regionu, nie mogę narzekać na przedstawienie konfliktu na terenie Bieszczadów. Tym bardziej, że nikt oprócz Olszańskiego nie pokusił się na jego przedstawienie w sposób dostateczny. Nawet prof. Olejko w "Karpackiej wojnie trzech cesarzy. Z działań wojennych I wojny światowej na lądzie i w powietrzu." w dużej mierze cytuje książkę Batora opisując bieszczadzką cześć obu karpackich bitew. Na bezrybiu i rak rybą. Jak wspomniałam wyżej, nie interesuje mnie historia całej Wielkiej Wojny, a nawet jej części dziejącej się na terenie Galicji. Ograniczyłam się do przeczytania rozdziałów poświęconych Bieszczadom, Ziemi Przemyskiej i Beskidowi Niskiemu. Książce zarzucono iż jest ogólnikowa. Hmm, a pokażcie mi proszę chociaż jedno opracowanie, które w sposób szczegółowy przedstawia tragedię, która rozegrała się w Bieszczadach. W sumie przyjęłam ją ciepło, widać w niej pasję Autora, dobre pióro, więc lektura jest w miarę przyjemna dla laika.

Tytuł: "Wojna galicyjska Działania armii austro-węgierskiej na froncie północnym (galicyjskim ) w latach 1914-1915"
Autor: Juliusz Bator
Wydanie: II rozszerzone
Stron: 505
Wydawca: Wydawnictwo EGIS Sp. z o.o.
Kraków

"Jednocześnie z walkami w Beskidzie Niskim toczyły się ciężkie boje w Bieszczadach. Główne uderzenie miała przeprowadzić rosyjska 8. Armia, zasilona większością sił rozwiązanej 11 Armii. Natarcie w Bieszczadach ruszyło w ostatnich dniach marca 1915 roku. Jedna z dywizji przerzuconych na front karpacki z Przemyśla przebiła się głęboko wciętą doliną Prowczy pomiędzy masywami Połonin Wetlińskiej i Caryńskiej. Dna dolin nie obsadzono, pozycje obrońców były położone znacznie wyżej na grzbietach i głównego przeciwnika Rosjan stanowili nie żołnierze wrogiej armii, lecz głęboki, kopny śnieg. 30 III wojska rosyjskie dotarły do Nasicznego, obrona austriacka pękła i już 1 IV Rosjanie zajęli Ustrzyki Górne i Wołosate. Pozycje na połoninach Austriacy oddali bez walki 2 i 3 IV; główną linię obronną stanowiło teraz pasmo graniczne. Tymczasem oddziały rosyjskie z Wołosatego ruszyły na południowy-wschód, zdobyły Przełęcz Bukowską u stóp Rozsypańca (1280 m) i parły dalej ku przełęczy Użockiej; dopiero silny węzeł obronny na szczycie Opołonka (1028 m) zdołał zatrzymać ich natarcie. Rosjanie ominęłi wówczas pozycję austriacką, zeszli dolinami Halicza i Negrylowa ku Sanowi, po czym nocą 10 IV zaatakowali Uzsok, który jednak wojska austro-węgierskie utrzymały i nie dopuściły do rozwinięcia natarcia dalej na południe. 11 IV wojska carskie zdobyły Beniową, spaloną miesiąc wcześniej na skutek ostrzału artyleryjskiego, i Sianki. Nie udało się im jednak rozwinąć natarcia z przełęczy Beskid Wołosadzki na południe , w celu przecięcia doliny Ungu i biegnącej wzdłuż niej linii kolejowej. Uniemożliwiła im to zacięta obrona przez wojska carsko-królewskie panującej nad przełęczą góry Menczył (1008), nie zdobytej mimo wielokrotnych szturmów."

Polecam prezentacje - tu rozgrywały się m.in. walki
http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...&Itemid=64
http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=143



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242
03-12-2013 06:53 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #202
RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy

Kolejna świetna mapa dla koneserów wydana w ramach projektu, czyli można ją bezpłatnie otrzymać w Nadleśnictwie Stuposiany. W 2011 r. powstał Leśny Kompleks Promocyjny "Lasy Bieszczadzkie" , jego integralną częścią jest zagroda pokazowa żubrów w Mucznem (polecam, ma niecałe dwa lata i od razu stała się jedną z największych atrakcji Bieszczadów http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...&Itemid=73 ) W ramach Kompleksu uporządkowano i stworzono nowe szlaki, przeważnie są to ścieżki przyrodnicze na terenie trzech nadleśnictw: Stuposiany, Lutowiska, Cisna. W sumie jest tu 10 tras letnich i jedna zimowa narciarska. Praktycznie nikt nic o nich nie wie, a szkoda. Staramy się je popularyzować na bieszczadzkich serwisach m.in. na naszej stronie czy na twoichbieszczadach. Pojawiły się i publikacje: broszura i mapa turystyczna "Leśny Kompleks Promocyjny Lasy Bieszczadzkie". Jest ona wydana przez Ruthenus na bazie świetnej mapy Wojtka Krukara "Bieszczady". Ta różni się od swego pierwowzoru tym, że są na niej naniesione wszystkie ścieżki oraz małe mapki z ich przebiegiem. Mapa jest w skali 1:50 000. Mówiąc wprost polecam, bo raz to unikat , a dwa dobra mapa z którą sobie porazimy i w bieszczadzkich jarach. Warto zwrócić uwagę na piękno tej mapy, projektantem okładki jest Ariusz Nawrocki, nie wiem kto jest autorem naprawdę pięknych zdjęć. Mapa nie ma części opisowej.


Tytuł: "Leśny Kompleks Promocyjny Lasy Bieszczadzkie Mapa turystyczna Obszar Bieszczadów Wysokich"
Autor: Wojciech Krukar
Skala: 1: 50 000
Wydanie: I
Wydawca: Ruthenus na zlecenie Nadleśnictwa Stuposiany



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242

Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-02-2014 06:13 PM przez lucyna.

07-02-2014 06:12 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #203
RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy

Wróciłam obładowana książkami i to takimi nie do zdobycia z kolejnego szkolenia Pro Carpathii. Dostaliśmy "Studium Etnobotaniczne Znaczenie roślin w kulturze, tradycji i życiu człowieka" jak uda się Wam wpaść do Rzeszowa do Stowarzyszenia i uzasadnić swoją prośbę to dostaniecie. To pokłosie badań naukowych prowadzonych na terenie kilku państw, w tym karpackich. Dostaliśmy także mapę "Mapa turystyczna Pogórze Przemyskie 1:50 000 i region Szarysza 1:80 000" mają więcej, podoba mi się. Więcej będę pisać wiadomo gdzie.
Z komercyjnych Carpathia wznowiła monografię Adama Szarego "Tajemnice bieszczadzkich roślin...", nowa książka Adma o podobnej tematyce ukaże się w lecie. Fajne czasopismo, Bieszczadolubom polecam w pdf

http://www.zielonepodkarpacie.pl/aktualn...-etos.html

Na allegro wyjątkowa gratka, nie do zdobycia już w regionie może kogoś to zainteresuje http://allegro.pl/bieszczady-w-polsce-lu...-1989-i52? Na facebookowej grupie wrzuciłam kilka linków, trzy książki zamówiłam dla siebie.

Stowarzyszenie ?Pro Carpathia? wydało publikację ?Leksykon drewnianej architektury sakralnej województwa podkarpackiego? zawierającą charakterystykę 256 zespołów i pojedynczych obiektów zabudowy sakralnej, zachowanych w naszym regionie, zbudowanych przed 1950 r. Więcej informacji: http://www.skarbypodkarpackie.pl



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242
23-04-2015 04:49 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #204
RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy

"Solina. Tam tak było..." Zbigniewa Kozickiego to sentymentalna podróż. To nie tylko zbiór informacja. To żywa historia ludzi, która toczy się do dziś. Książka pokazuje nie tylko przemianę krajobrazu, ale pokazuje to jak jeszcze do niedawna żyli ludzie. Patrząc na niektóre zdjęcia zawarte w książce ciężko uwierzyć, że to XX wiek. Książka ma więc dwa wymiary. Wymiar czysto faktograficzny oraz wymiar sentymentalny, bowiem część osób które pamiętają te czasy, jeszcze żyją. Dla mnie ta książka ma również wymiar osobisty, nie tylko ze względu na znajomość autorem, ale również ze względu na to iż, są również losy mojej rodziny. W książce pada tak moje nazwisko jak i nazwisko panieńskie mojej babki od strony ojca, jak i nazwisko panieńskie matki mojego dziadka od strony ojca. Dodatkowo w reedycji znalazłem zdjęcie przyjaciela moja dziadka od strony matki księdza Stopy, z którym mój dziadek wspólnie polował i jeździł na nartach. Książka pokazuje czas wielkiej przemiany dla naszego regionu. Zmiana ta wpłynęła na to jak wygląda, dzisiejszych czasach. Sprawiła też że nasz region stał się dużo bardziej atrakcyjny turystycznie. Solina tam tak było, to ponad 10 lat pracy autora, która polegała na zbieraniu (nie tylko biernym) materiałów. Pracy opartej na pasji, dała niesamowity efekt w postaci tego wydawnictwa. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że udało się i książka jest ponownie w sprzedaży.
Konrad Ulanowski



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242
04-08-2015 08:31 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 16,430
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #205
RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy

Lubię coś takiego. Dla mnie przeczytać kawał historii i potem ją porównywać na własne oczy podczas górskich wędrówek, to miękko się wtedy robi na sercu. Cry



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.

Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-08-2015 06:49 PM przez Stasiu.

04-08-2015 06:49 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #206
RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy

Stasiu napisał(a):
Lubię coś takiego. Dla mnie przeczytać kawał historii i potem ją porównywać na własne oczy podczas górskich wędrówek, to miękko się wtedy robi na sercu. Cry

Nie wiedziałam, że jesteś miłośnikiem dobre książki. Nie wyrabiam się z tym pisaniem, świat wirtualny zabiera mi już zbyt dużo czasu, a mimo to mam huk informacji do przekazania. Jeżeli lubisz coś o historii i przyrodzie, a interesuje Cię Podkarpacie to skontaktuj się z Zespołem Karpackich Parków Krajobrazowych w Krośnie z siedzibą w Dukli. Wydaja multum świetnych publikacji, wczoraj dostałam znakomity przewodniczek "Pomniki przyrody nieożywionej Zespołu..." Hanny i Romana Reszlów i równie fajny ale cudnie ilustrowany informator 107 stronicowy "Parki Krajobrazowe Zespołu."



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242
07-08-2015 08:47 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #207
RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy

Witam po długim niewidzeniu!
Mam i ja, oczywiście "Dawną architekturę drewnianą Województwa Podkarpackiego. Powiem tak, znam wiele publikacji Pro Carpathii, spodziewałam się wartościowej książki, ale mimo to jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Zaskoczyło mnie bogactwo ilustracji, fantastyczne, archiwalne zdjęcia, część moim skromnym zdaniem laika, unikatowe. Przeczytałam od deski do deski i mogę stwierdzić iż jest to podstawa wiedzy jaką przewodnik powinien sobie przyswoić. Jeżeli postępuję niezgodnie z zasadami to proszę mi wybaczyć, jam prosta bieszczadzka baba. Zawsze mówię to co myślę. Bardzo dziękuję panu Krzysztofowi Staszewskiemu szefowi Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju i Promocji Podkarpacia "Pro Carpathia" za to, że pomyślał o nas przewodnikach-adminach. Wszyscy z naszej przestrzeni wirtualnej dostaliśmy tę monografię, będzie nam podwójnie służyć, jako przewodnikom przekazującym wiedzę grupom i adminom promującym nasz region. Książka jest bardzo pozytywnie oceniana w internecie, oto jedna z opinii z naszego kawałka przestrzeni wirtualnej. Pani Małgorzata Sowa stwierdziła: "Piękne wydanie , ileż pracy trzeba było włożyć aby powstał tak znakomity album.
Nie tylko dla nas, ale przede wszystkim dla naszych dzieci..." Książka jest bezpłatna, nakład 1000 egz.

Tytuł: "Dawna architektura drewniana Województwa Podkarpackiego"
Redakcja: Krzysztof Staszewski
Wydanie: I
Stron: 131
ISBN:
Wydawca: Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju i Promocji "Pro Carpathia"


Danuta Blin-Olbert
"Budownictwo Bojków"

"Po drugiej wojnie światowej w Polsce pozostała tylko zachodnia część Bojkowszczyzny ciągnącej się na przestrzeni około 200 km w Karpatach Wschodnich. Jest to obszar od Wielkiego Działu do granicy państwa obejmujący Bieszczady Zachodnie. Granicę geograficzną wyznaczała od wschodu rzeka San, w południowej części Pasmo Graniczne - główna grań Karpat, od zachodu Wysoki Dział, na północy biegnie szeroko rozumianym Przedgórzem Bieszczadzkim i południowymi obrzeżami Pogórza Leskiego. Bojkowie to potomkowie osadników rusko-wołoskich osiedlających się na tym terenie w XV i XVI w. Wydarzenia po drugiej wojnie światowej doprowadziły do wysiedlenia miejscowej ludności i zniszczenia wielu miejscowości. Niektóre z nich istnieją jako topograficzne nazwy pól, lasów lub szczątkowej zabudowy w postaci cmentarzy lub cerkwisk."

"Budownictwo Dolinian": "Dolinianie zamieszkiwali wschodnią część Dołów Jasielsko-Sanockich, Pogórze Dynowskie, Pogórze Przemyskie, Pogórze Bukowskie, Pogórze Leskie i Góry Sanocko-Turczańskie, okolice Sanoka i Leska. Dolinianie byli grupą ruską z silną domieszką elementu polskiego i znacznie mniejszą niemieckiego i wołoskiego. Osadnictwo polskie i niemieckie w wieku XV nałożyło się na element ruski autochtoniczny i napływowy. Ze względu na dobre gleby przeważało tu rolnictwo. Po 1947 r. większość wsi doliniańskich została wysiedlona, pozostała ludność polska i rodziny mieszane.Wsie położone na terenach górskich mają charakter bardzo rozciągniętych łańcuchówek, z zabudową po obu stronach drogi, jest sporo też wsi wielodrożnych. Pierwotnie mogły one mieć charakter ulicówki. Na obszarze zamieszkałym przez Dolinian występują także wsie o układzie niwowym regularnym. Przekształciły się one w wielodrożnice wskutek podziałów rodzinnych. Tego typu wsie wiążą się z osadnictwem polskim i dawnym zasiedleniem ruskim. Zagrody były jednobudynkowe, pod wspólnym dachem znajdowały się pomieszczenia mieszkalne i gospodarcze, tj. stajnia i boisko. W dużych zamożniejszych gospodarstwach w skład obejścia wchodziły piwnice i studnie. Przy wyborze działki siedliskowej starano się, aby budynek stał elewacją frontową do drogi, z oknami skierowanymi na wschód i południe."



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242
22-01-2017 10:23 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 16,430
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #208
RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy

Oooo, Lucyna, brakowało mi Twoich wschodnich relacji. My w międzyczasie zbliżamy się często ku wschodnim kresom. ok



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
22-01-2017 05:17 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #209
RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy

Miło mi, zapraszam w Bieszczady. Dużo u nas dzieje się, stworzyliśmy tak potężny wirtualny, bieszczadzki świat, że praktycznie brakuje nam sił aby ogarnąć tę naszą zabaweczkę. Zapraszam do nas



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242
23-01-2017 12:48 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: